NIE BĘDĘ PRZEPRASZAĆ ZA MOJE CESARSKIE CIĘCIE

Kwiecień jest miesiącem świadomości i wiedzy na temat cięcia cesarskiego. Ja dowiedziałam się o tym dzisiaj, jednak nic straconego w końcu kwiecień się jeszcze nie skończył.

Sama w sumie nie tak dawno, bo dwa lata temu miałam zaplanowane cesarskie cięcie. Ze względów okulistycznych wskazana była właśnie ta metoda rozwiązania ciąży. Okulista powiedział mi, że mogę owszem próbować rodzić silami natury – jednak on nie bierze odpowiedzialności za utratę wzroku. Nie zastanawiałam się wtedy długo nad decyzją – wyszłam z gabinetu z karteczką – wskazania do cięcia.

kwiecień cesarskie cięcie

Cesarskie cięcie – zło konieczne

Przez długi czas próbowałam o tym nie myśleć. Wiedza, że nie urodzę naturalnie nie docierała do mojego zaciężałego mózgu. Przecież to w sumie moja życiowa porażka, jak to moje ciało nie da rady, moje oczy mogą nie wytrzymać ciśnienia? Co to za rodzenie, żadne – to zabieg, operacja medyczna. Cesarka to ta gorsza metoda, sprawia, że po części odbiera nam kobiecość, odbiera to, do czego tak naprawdę zostałyśmy stworzone. Nie będę ukrywać takie myśli długo chodziły mi po głowie. Byłam naiwna i głupia, by rozumować w ten sposób.

Jednak cała ta propaganda wokół porodu naturalnego, informacje, że cesarka to zło konieczne i prawie, że to wynalazek szatana. Wychwalanie zalet nad zaletami rodzenia siłami natury w porównaniu do wad cięcia sprawia, że wiele kobiet po cesarskim cięciu czuje się nieudacznikami. W zasadzie przecież jesteśmy pozbawione bardzo wielu ważnych chwil. Emocji i odczuć towarzyszących rodzeniu, nie mamy możliwości spędzenia z naszym dzieckiem dwóch godzin ciało do ciała zaraz po porodzie, w większości szpitali mąż nie może trzymać nas za rękę w trakcie trwania operacji. Dziecko widzimy moment i jest nam zabrane na długie godziny. Jest nam ciężej karmić piersią, obkurczanie macicy jest bolesne dwa razy bardziej a rekonwalescencja trwa jeszcze długo dłużej.

Ja wiem, że w naszym kraju jest wiele operacji cesarskiego cięcia, które są zupełnie zbędne, które są na życzenie i są fanaberiami kobiety. Jednak, kim jestem by oceniać, jakie ta kobieta podjęła decyzje? To nie moja sprawa. Niesprawiedliwe jest jednak to, że kobiety, które muszą mieć cesarkę – szufladkowane są identycznie? Do dziś w trakcie rozmowy o porodzie widzę niechętne spojrzenia, słyszę niemiłe komentarze. Nie raz ktoś poczęstuje mnie również dobrą radą, że w sumie mogłam rodzić naturalnie, przecież może bym wzroku nie utraciła…

Moja cesarka była fantastyczna…

Dzisiaj jednak jestem w innym punkcie mojego życia. Teraz mogę spojrzeć każdemu w oczy i powiedzieć z uśmiechem na ustach, że moje cesarskie cięcie było fantastyczne. Jestem z niego zadowolona, mimo, że może i na początku chciałam rodzić naturalnie. Oczywiście sama operacja do przyjemnych nie należała, a ból pooperacyjny był jeszcze mniej przyjemny – o czym dawno temu pisałam tutaj. Jednak to właśnie cesarce zawdzięczam, że w tej chwili obok w łóżeczku śpi moje ukochane i zdrowe dziecko, a ja bez problemów (mimo, iż w okularach) piszę tego posta. Jestem szczęśliwa, że medycyna zaszła tak daleko, że pozwala nam na wykonywanie takich operacji. W wielu wypadkach to właśnie one niejednokrotnie ratują życie i matce i dziecku.

Nie chcę już dłużej słyszeć, że kobieta po cesarce nie jest prawdziwą matką. Nie chcę słyszeć, że cesarka to nie poród. Nikt nie ma prawa mnie i setek matek oceniać po sposobie rozwiązania ciąży. Kobieta nie powinna czuć się gorsza, nie powinna mieć wyrzutów sumienia – bo przecież np. mogła poświęcić swoje zdrowie lub zdrowie swojego dziecka dla tych kilku cudownych godzin. Wpisane CC przy łóżeczku dziecka nie jest wyrokiem, jego dzieciństwo i wychowanie jest w rękach rodziców i nic tego nie zmieni.

Drogie mamy powiedzmy sobie prawdę w oczy kolejne dwa tygodnie po porodzie są równie ciężkie dla każdej rodzącej – nie zależnie od sposobu, przez który dziecko wyszło z naszego brzucha. Żadna z nas nie potrzebuje dodatkowych zmartwień. Nikt nie powinien się wstydzić sposobu urodzenia swojej pociechy. W końcu niezależnie od wszystkiego ta rodząca tak samo jak inna została właśnie mamą.

Właśnie z tych powodów nie będę przepraszać za swoje cesarskie cięcie – bo ja osobiście jestem z niego dumna.

 

  • Mama Ka

    Jeśli kiedyś zdecyduję się na drugie dziecko to pewnie też urodzę je poprzez CC… Mateusza urodziłam SN, ale prawda jest taka, że nie wiele z tego pamiętam. Najważniejsze było dla mnie to, że dziecko urodziło się zdrowe 🙂

  • Brawo! Fanaberia a zdrowy rozsądek to coś innego. Najważniejsze że dziecko i mama są zdrow, a głupie komentarze świadczą jedynie o ludzkiej głupocie

  • anna

    Nigdy nie uwazalam Cc za glupote! Tu trzeba dziekowac postepowi medycyny ze dziecki CC wiecej matek i dzieci jest na tym swiecie!! U nas gdyby nie Cc moja pieciolatka nie zadreczala mnie roznymi pytaniami bo by sie udusila…

  • najgorsze jak słyszysz po raz kolejny przecież Ty nie urodziłaś oni z Ciebie ją wyciągneli…
    co to za wyznacznik czy dziecko przyszło na świat CC czy SN ? ważne, że jest! żyje, oddycha.
    nie ogarniam ludzi szufladkujących Matki – każdy ma prawo wyboru nawet jeśli to jest tylko fanaberia nikomu nic do tego! 🙂 poród z K. miałam wywoływany skończył się CC długo nie mogłam do siebie dojść psychicznie – teraz mam zaplanowaną cesarkę o powiem szczerze ciesz się, wiem co mnie czeka, wiem jak będzie i nie czuję jakiegoś większego strachu 🙂

    • Ja też już teraz wiem że kolejne porody będą też przez cesarkę iw sumie mnie to cieszy. Mam zupełnie inne podejście niż wcześniej – dużo zdrowsze 🙂

  • Justyna

    W końcu ktoś głośno o tym mówi. W niczym nie jesteśmy gorsze od matek które rodziły SN! Dzięki CC moje dziecko urodziło się zdrowe.

  • karolina

    U nas poloznictwo jest na bardzo niskim poziomie w kraju dlatego nie dziwie sie ze jest wiele kobiet ktore boja sie rodzidz silami natury mi dane bylo urodzic naturalnie bez problemu, ale jesli ktos krytykuje cesarke to jest skoncznym idiota bo skad moze wiedziec czy to byla fanaberia czy potrzeba? Nikogo nie nalezy oceniac ja mialam lekki i ekspresowy porod ale tez i dobra polorzna i lekarke niestety w pilsce to wciaz loteria.. I to jest smutne i tragiczne stad tyle cesarek..

  • Kinga

    Nigdy w życiu nie czułam się gorsza przez to że aż dwa razy rodziłam przez CC, pierwsza bo zagrażała życiu dziecka, a druga bo była pierwsza. Mój świadomy wybór. Nic poza tym. i NIGDY nie będe tłumaczyć się nikomu, że tak rodziłam, to tylko i wyłącznie moja sprawa. Dzieci mam zdrowe, piękne i uśmiechnięte – a to chyba jest najważniejsze. Prawda?

  • PannaG

    Dziękuję za ten wpis!
    Co prawda nie jestem jeszcze matką, ani nie jestem w ciąży, ale moja okulistka już zapowiedziała mi że przy mojej wadzie wzroku wskazywałaby cesarskie cięcie. Ten wpis naprawdę dużo mi dał. Teraz wiem, że to nie wyrok.

  • Amelia

    Podejrzewam ,że gdyby kobiety miały same możliwość wyboru między cesarskim cięciem a porodem naturalnym to wiele z nich wybrałoby CC. Ja osobiście rodziłam siłami natury chociaż od samego początku chciałam rodzić przez cesarkę Jak wiadomo w tym kraju mamy mają w tej kwestii mało do powiedzenia. Byłam jedyną pierworódką na sali , lekarze powiedzieli ,że będę leżeć minimum 2 doby zanim urodzę a córeczka przyszła na świat 4 h po przyjeździe do szpitala w trakcie których nikogo przy mnie nie było.mówie nawet o pielęgniarce która nawet nie zajrzała sprawdzić co się ze mną dzieje a ktg zrobiła tylko przy przyjęciu mnie na oddział. Siostra która miała być ze mna w tych chwilach też została odesłana do domu ze względu na możliwe 2 doby porodu. Tak więc też nikt nie mógł mnie wspierać w tym czasie.kocham nad życie moją istotkę ale gdybym miała tylko prawo wyboru zdecydowałabym się na cesarskie cięcie bo w moim przypadku tak jak to Pani ujęła czułam się jakby ktoś odebrał mi moją kobiecość poprzez poród siłami natury.

    • Amelia, przykro mi – jednak i w szpitalu są lekarze, którzy nie „znają” się do końca na swoim fachu. Przy następnym dziecku porozmawiam o swoich odczuciach na temat porodu z lekarzem prowadzącym, może jakoś będzie Ci w stanie pomóc. Ucałuj swoją istotkę, ona i tak jest najważniejsza!

  • Czasami zastanawiam się czy żyję w tym samym kraju co inni, a może po prostu mam szczęście spotkać na swojej drodze życzliwych ludzi. Sama rodziłam bliźnięta przez CC, miało to miejsce w 28 tc i związane było z ratowaniem życia maleństw. Porodu nie wspominam zbyt dobrze, bo cięcie odbywało się w czasie, kiedy znieczulenie jeszcze nie zaczęło działać (później okazało się, że zostało źle podane, więc nie zaczęłoby działać w ogóle), więc czułam dokładnie co i jak mi tną… po moim krzyku lekarz zorientował się, że coś jest nie tak, dostałam narkozę… reszty niestety, a może na szczęście już nie pamiętam. Nigdy, przenigdy nie spotkałam się z tym, że ktoś potraktowałby mnie jako matkę drugiej kategorii, nigdy też w taki sposób siebie nie postrzegałam, a jeśli nawet ktoś miałby w związku z tym jakieś wątpliwości, to jego problem, nie mój…

    • Agnieszka chyba trochę Ci zazdroszczę – tego szczęścia. Ja spotykam na swojej drodze różnych ludzi – nie zawsze sympatycznych. O swojej cesarce usłyszałam wiele różnych rzeczy, zazwyczaj z ust osób, które jak to jedna z czytelniczek ładnie określiła są strasznie zacofane. Jednak teraz to już nie istotne 🙂 teraz już myślę tak, jak ty – to ich problem, nie mój!

  • Eponine

    Dziękuję za ten wpis. Od dwunastego roku życia wiem, że jeżeli zdecyduję się na dziecko, to będę musiała rodzić przez CC, właśnie ze względów okulistycznych. I oczywiście żadna z koleżanek nie potrafi tego zrozumieć, ale teraz dotarło do mnie, że najważniejsze jest zdrowie moje i ewentualnego dziecka.

    • Właśnie, nie ważny jest sposób rozwiązania ciąży, a Twoje Maleństwo i Twoje zdrowie. Pozdrawiam!

  • Justyna Kasprzyk

    brawo! to trochę nasza historia.
    Tylko, że ja jeszcze słuchałam, że zazdroszczą mi, że miałam CC. Czego?

  • Ela

    Super wpis! Sama spotka;lam sie z krzywym spojrzeniem ludzi, zasadniczo najblizszej rodziny, po tym jak okazało sie że najprawdopodobniej mam przodujące łożysko i będe miała CC. Każdy mi współczuł i wynajdywał 1000 chorób które może miec moje dziecko jeśli tak właśnie przyjdzie na świat… Głupota, no coż.

    • Tak ludzie nie zdają sobie sprawy z krzywdy, którą potrafią zrobić słowami. To jest bardzo przykre.

  • Hortus

    Od dawna borykam się z dużą wadą wzroku i okulistka nie musi mi mówić, że jeśli zdecyduję się na dziecko, to siłami natury raczej nie urodzę. Ten wpis nie jest mi wprawdzie niezbędny do szczęścia, ale dał mi odczuć, że te moje spore minusy to nie jest dla mnie żaden wyrok. Dziękuję 🙂

  • P

    Ale bzdura… Nawet nie doczytałam do końca, po pierwszym akapicie. Co to za prehistoryczne podejście??! Rozumiem, że w dalszej części jest o tym , jak to autorka, przekonała się, że cc nie ujmuje jej jako matce.
    Nie mam na celu urażenia kogokolwiek. Ale… Jak można być tak zacofanym? Mamy XXI wiek! Kiedyś kobiety rodziły tylko naturalnie i masa z nich umierała przy porodzie. Po to jesteśmy istotami rozumnymi, żeby iść do przodu, a nie się cofać. Cesarka powinna być wyborem, a nie złem ostatecznym. Teraz rodzi się niesamowicie dużo dzieciaczków z wagą przekraczającą 4 kilo. Dla przeciętnej kobiety jest to masa, której urodzenie grozi uszczerbkiem na zdrowiu, a czasem i życiu. Dla dziecka też niestety nie jest to bezpieczne.
    CC świadczy o tym, że zawiodłaś jako matka??? Co to są za bzdury? Zawiedziesz jako matka, jak Twój dzieciaczek wyrośnie na zwyrodnialca opętanego żądzą. Bo zamiast miłości i dobra będziesz go uczyć, że pieniądze są ważniejsze niż inni ludzie. A on będzie krzywdzić wszystkich dookoła.
    To jest porażka. Dopóki Twoje dziecko jest zdrowe, mądre i szczęśliwe powinnaś być z siebie dumna! Zwłaszcza w obliczu szerzącej się patologii.

    • Zacofana? Niepowiedziałabym, że to właściwe określenie mojej osoby. Jednak usłyszałam o swojej cesarce tyle negatywnych komentarzy, że myślę, że warto takie tematy poruszać. Niejedna kobieta przez właśnie cesarkę ma depresję poporodową, ale to nie wynik jej zacofania, a nastawienia do niej otoczenia. Ludzi, którzy są właśnie zacofani a próbują na innych wywierać wpływ i poczucie winy. Może masz szczęście, że ich nie napotkałaś na swojej drodze 🙂

      • O, nie tylko. Cesarka to w jakiś sposób inne rozwiązanie porodu. Ma to wpływ na hormony. Czasem wiąże się z niedostatkiem pokarmu w piersiach, to można powiedzieć machina powodująca masę komplikacji, dlatego spróbowałam snu, wiedząc, że cc zrobiona w trakcie porodu to lepiej dla organizmu niż gołe cc z marszu, większa szansa na odpowiedni poziom oksytocyny, większa szansa na szybsze obkurczanie się macicy etc. Wreszcie lepiej ze względów psychicznych, im mniej oksytocyny wydzielonej podczas porodu, tym mniej produkowanej jej później, a to może przyczynić się do depresji (takoż niekarmienie piersią, kp jest ważne tak samo dla matki jak i dziecka, ale wiadomo, że czasem organizm nie współpracuje i zostaje butla, cieszmy się, że butla środka wzorowanego na pokarmie ludzkim, a nie gołe krowie czy kozie mleko, które dla noworodka jest zbyt ciężkostrawne).

  • Dorota

    Mialam dwa porody naturalne jedną cesarke i nie ma to na mnie złego wpływu dzięki temu żyje moja córka i ja i kocham ją jeszcze bardziej bo to ze żyje jest ważniejsze pozdrawiam wszystkie cesarzyce

    • Tak wiele osób zapomina, że cesarka tak często ratuje życie – i ja pozdrawiam gorąco!

  • bee

    mialam dwie proby naturalne porodu ktore skonczyly sie cesarka – taka kolei rzeczy najgorsza, jesli mozna wybierac nie ma sie nad czym zastanawaic…

  • Projekt Londyn

    A nawet jeśli fanaberia, to co z tego? Generalnie zupełnie nie przejmuję się takimi komentarzami. W sumie – nie docierają one do mnie. W moim przypadku – przy pierwszym porodzie przy rozwarciu 10 cm, po 12 godzinach od odejścia wód, lekarze po kilku skurczach partych i spadaniu tętna dziecka zadecydowali o CC. Przy drugim – po prostu nie ryzykowaliśmy. Ale nawet, jeśli kobieta decyduje się na poród przez CC nie mając do tego wskazań – zupełnie nie widzę powodów do potępienia. Bo kimże my jesteśmy, żeby potępiać czyjeś decyzje?

    Coraz częściej ciśnie mi się na usta, z różnych powodów, zdanie „ŻYJ I POZWÓL ŻYĆ INNYM”.

    • ŻYJ I POZWÓL ŻYĆ INNYM – to właściwa maksyma, jednak ludzie mają w naturze ocenianie i wyszukiwanie błędów u innych- niestety

  • Alenda

    Też miałam cc z konieczności, wszystkiego są plusy i minusy, po cięciu dłużej wraca się do siebie. Znam trzy kobiety, które rodziły naturalnie i miały cesarką, dwie uważają, że poród boli mniej, niż ból po operacji, jedna, że jest to porównywalne, chociaż to inny rodzaj bólu.

    • Każda kobieta swój poród przeżywa inaczej, każda ma inne granice i odczuwalność bólu. Jednak wszystkie powinny być traktowane w ten sam sposób

    • Sporo zależy od przebiegu snu. Nacięte krocze boli tak samo, a może i dłuzej niż rany po cc. Miesiac albo dłużej nie można usiąść na pupie. Gdy ja po dwóch tygodniach cc z dużą liczbą szwów (do standardowych doszły te na popękanej macicy) prawie nic nie czułam, z rana brałam paracetamol, bo brak ruchu powodował odnawianie bólu, w ciągu dnia już nic nie czułam. Pewnie mnie dobrze zszyli, rana się szybko zgoiła. BTW warto wiedzieć, że blizna po nacięciu krocza przy następnym porodzie upiornie boli. Więc lepiej się na nie nie decydować, jeśli nie ma do tego widocznych powodów.

  • Ja miałam pierwszy poród SN, drugi CC z konieczności – położenie miednicowe + oplątanie pępowiną. CC cudem zakończyło się dobrze – było bardzo nerwowo, lekarze przeklinali, bo Staś tak się oplątał że przez kilka min się z nim szarpali i nie mogli go wyjąć… Pisałam o tym tu http://matkabrowar.blogspot.com/2013/10/30-stka-pena-wrazen.html i tu http://matkabrowar.blogspot.com/2014/10/1-rok-1-year-1-jahr-1-anno-1-annee-1-ev.html A tutaj nawet porównywałam oba porody i okres rekonwalescencji: http://matkabrowar.blogspot.com/2013/10/natura-vs-cesarskie-ciecie.html U mnie porównanie to wypada zdecydowanie na korzyść SN, ale wiem, że drugiego dziecka nie miałabym szans urodzić naturalnie… Natura spłatała mi figla i dzięki temu, ze istnieje taka metoda jak CC mam na świecie zdrowego, cudownego synka 🙂 I też nie zamierzam nikogo przepraszać za to, że nie urodziłam go siłami natury. Choć owszem, wolałabym 😉

  • mala

    Czytam o cesarce ale to samo jest z karmieniem piersią, a mlekiem m. Widzę krzywe spojrzenia jak wyciągam butle, jakbym nie była matka. Ale czy muszę karmić piersią? Nie, nie miałam na to najmniejszej ochoty i nie żałuję ani nie wstydzę się tego 🙂 każda z nas decyduje i sobie 🙂

  • No pewnie, że nie ma za co przepraszać! Ja rodziłam naturalnie, parłam 40 minut i nic z tego, i tak skończyło się cesarką. I za nic w świecie nie dam sobie wmówić, że nie przeżyłam porodu czy jestem mamą drugiej kategorii. Nawet, jeśli kobieta decyduje się na cc na życzenie, to jej sprawa, chociaż jeśli zdrowie pozwala, może to zabrzmi dziwnie, polecam spróbowania sn, wrażenia nie do zapomnienia 😛

  • Agata

    Ja rodzilam ponad 20 godzin, gdy moje tetno przekroczylo 160 a ja juz nie otwieralam oczu ani nie podnisilam reki lekarze dopiero zdecydowali sie na CC . Jeszcze troche a moj synek mial by duze problemy, na szczęście dzis jest duzym i zdrowym clopcem. Gdy szlam do szpitala myslalam, ze bede rodzic naturalnue skonczylo sie inaczej . Żałuję tylko , ze tak dlugo czekali z cesarka bo tak to moze przez kolejne 2 dni nie bylabym prawie nie przytomna i juz moglabym sie w pelni cieszy moim malenstwem.

  • Przede mną jeszcze trochę czasu do zajścia w ciążę, bo najpierw przydałby się dobry partner i skończenie studiów, ale przyznam, że pięknie napisałaś ten tekst i że zgadzam się z każdym Twoim słowem. Nie wiem, co tak złego jest w cesarskim cięciu, że społeczeństwo źle je odbiera. Matka wydała dziecko na świat i to się powinno liczyć. A że obydwoje mają dzięki temu lepszy stan zdrowia, to tym lepiej 🙂

  • Magda K-ska

    No i słusznie. Rodziłam naturalnie, choć od początku byłam przekonana i nastawiona na cesarkę właśnie ze względów okulistycznych. Od lat lekarze powtarzali mi, że jak będzie Pani kiedyś rodzić to tylko cesarka bo siatkówka się odklei i będzie problem (mam zwyrodnienie siatkówki i jestem krótkowidzem). Jakie było moje zaskoczenie, gdy poszłam do okulisty, a ten stwierdził, że nie widzi przeciwwskazań, potem jeszcze miałam konsylium lekarskie, pięciu okulistów mnie oglądało w klinice uniwersyteckiej (mieszkam w Krakowie) i stwierdzili, że mogę rodzić naturalnie. Ucieszyłam się, bo bardziej niż naturalnego porodu bałam się bólu po cesarce, ale nie zmienia to faktu, że pierwsze co zrobiłam po porodzie to sprawdziłam czy dobrze widzę. Mam wrażenie, że lekarze teraz boją się dawać wskazania do cesarek, bo właśnie tyyyyle ich sie robi. A to w większości nie jest żaden wymysł tylko normalna potrzeba, często ratująca życie lub zdrowie kobiety i dziecka. I nic nikomu do tego, jak się urodziło. Dziecko potrzebuje miłości i mleka, i nieważne w jaki sposób sie urodziło i nieważne czy karmisz piersią czy mm, najważniejsze, że je kochasz o niej dbasz! Pozdrawiam, Magda

    • Teraz się po prostu lepiej monitoruje stan płodu. Kiedyś bardzo wiele dzieci umierało przedwcześnie, w 7-8 miesiącu ciąży. Więc nie było cesarki, było poronienie. Teraz się bada przepływy, stan łożyska i często w ostatniej chwili wyciąga malca z brzucha. A że po pierwszym cc następny poród zazwyczaj też jest kwalifikowany do sztucznego rozwiązania (bywają kobiety, których stan wewnętrzny uniemożliwia dotrzymanie ciąży do rozsądnego terminu, gdy można czekać na poród samoistny), to automatem robi się ich więcej. CC na życzenie jest tak naprawdę bardzo niewiele, bo to po pierwsze trzeba mieć znajomości, po drugie zazwyczaj kasę na poród prywatny, a prywatne cc to wydatek rzędu 12tys. zł. No to sobie powiedzmy szczerze, kogo na to stać.

      • Magda K-ska

        Ja się z tym wszystkim zgadzam. Po prostu mam wrażenie, niektórym lekarzom, czy osobom tworzącym przepisy wydaje się, że kobiety to mają rodzić tylko naturalnie, a każda cesarka to wymysł. A tak nie jest.

        • Jest jeszcze jedna sprawa. Szpital od NFZtu nie dostaje pełnej refundacji kosztów jakie ponosi podczas cc. NFZ daje też mało kasy na sn, ale przy snie nie trzeba prawie nic robić, a przy cc pracuje sztab ludzi, zużywa się sprzęt, chemia do narkozy czy znieczulenia, to są bardzo drogie rzeczy. Szpitale muszą do cc dopłacać, więc mają od dyrektorów prikaz robić ich jak najmniej. Stąd straszne historie o uszkodzonych dzieciach wyciąganych na siłę kleszczami, stąd mrożące krew w żyłach opowieści o na w poły uduszonych dzieciach z powodu przedłużania snów bez rokowań. Im biedniejszy szpital, tym bardziej unika cc. Sama byłam świadkiem u siebie w rejonie, jak dziewczynę z przenoszoną ciążą, której odchodziły zielone wody płodowe – zmuszono do snu, choć to było oczywiste, że dziecko już się zaczyna dusić. Na szczęście dziewczynka urodziła się zdrowa, ale mało brakowało… Oczywiście później już wiedziałam, że w Żyrardowie rodzić nie będę i jechałam taksówką w środku nocy do Warszawy.

          • Magda K-ska

            No i to jest właśnie chore. Kobieta powinna rodzić w komfortowych warunkach także psychicznych i to jej wybór czy będzie mieć cc czy rodzic sn. Poza tym często cc jest ratowaniem życia i zdrowia, więc jak można na tym oszczędzać? Ja rodziłam sn i trafiłam na cudownych ludzi, ale fakt, że miałam opłaconą położoną, dzięki której nie dość, że poszło szybko i sprawnie, to jeszcze gdyby nie ona to odesłaliby mnie do domu, bo przecież dużo czasu mi jeszcze zostało, a ja urodziłam w niecałe 6 godzin od przyjazdu do szpitala.

  • Gdy ja rodziłam, a było to 2 lata temu większość porodów była przez CC.Osoby które rodziły SN można było zliczyć na palcach jednej ręki. Może to moda, może to chęci a nieraz to sytuacja ratująca życia, co nie zmienia faktu, że generalnie w większości przypadków mamy wybór ( nieraz nie mamy wyboru) i każdy powinien to uszanować. Pierwszy raz spotkałam się z takim oto stwierdzeniem. Jejku skąd takie myślenie ? Sama nie jestem zwolennikiem cc i sama je miałam, niestety nie miałam innego wyboru. Ale nigdy bym nie pomyślała w taki oto sposób. Każda z nas jest matką w 100% nie ważne w jaki sposób urodziłyśmy.

  • Aneta

    Ja tez prawie 2 lata temu mialam cc z koniecznosci gdyz porod sn nie postepowal i bardzo sie ciesze ze mialam cc chociaz bardzo chcialam naturalnie urodzic bo gdyby nie cesarka moja mala udusila by sie przez pepowine .To dzieki cc moge ja teraz przytulac i mowic jej ze ja kocham

  • Mnie poród naturalny omal nie zabił, dziecko może by odratowali, ale mnie niekoniecznie, bo w trakcie porodu pękła mi macica, co odkryto w zasadzie w momencie, gdy mnie zaczęto ciąć – dziecku się zablokowała główka – wysokie proste stanie główki, to to ma nawet swoją stronę na Wikipedii. Niestety zorientowali się zbyt późno, dziecku niebezpiecznie skakało ciśnienie, więc nie mogli mi jej próbować przesuwać zewnętrznie, żeby wstawiła głowę tak jak trzeba i tak mieliśmy na karku kilkanaście godzin skurczy. Do tej pory żałuję, że nie poszłam na cesarkę na życzenie. Moglam próbować, w rodzinie prawidłowego porodu siłami natury nie było od kilku pokoleń. Wada macicy, sn można próbować, ale to się zazwyczaj kończy przyduszonym dzieckiem w inkubatorze, tak jak w przypadku mego brata. Paradoksalnie cc na życzenie dałoby mi szansę na poród naturalny po odczekaniu kilku lat. Krwotok i popękana macica wskutek patologicznego snu zakończonego cesarką – praktycznie mi to uniemożliwia, w zasadzie każda następna ciąża to ogromne ryzyko tak dla mnie, jak i dziecka. Ale oczywiście łatwo mnie zaszufladkować jako podwójnie leniwą. Raz że teraz na pewno nie rodziłabym naturalnie, dwa że raczej poprzestaniemy na jednym dziecku, a matki jedynaków, zwłaszcza te szczupłe i zadowolone z życia, bez oponki po ciąży i modnie ubrane – to kolejny piękny obiekt do kopania przez sfrustrowane naturalne wieloródki.

  • Marzena Okroj

    Ja miałam 3 cc i dzięki nim mam troje już dorosłe wspaniałe dzieci:):) Nie pozwolono mi urodzić naturalnie ,ponieważ groziło to życiu mojemu i dziecku.Nie zaprzeczę ponad 20 lat temu urodzenie przez cc było źle odbierane ,nikogo nie interesowało dlaczego! ,ale się tym nie przejmowałam .Teraz świat poszedł do przodu i oby więcej takich pozytywnych ludzi.CC to żadna przyjemność -jak dla mnie-rekonwalescencja w moim przypadku trwała zawsze ponad dwa tyg.po których mogłam jakoś funkcjonować.Super blog GRATULUJĘ :):)

  • Olga

    Az ciezko uwierzyc,że to kobiety krytykują. Ciesze sie, ze mialam cc dzieki temu moje dziecko jest ze mna rozwija sie wspaniale mimo,ze jest wczesniakiem. Pozdrawiam wszystkie mamusie:)

  • kaska

    TEZ mialam cc z koniecznosci ale caly czas dziecko bylo przy mnie nikt mi go nie zabieral…. pielegniarki o nacisnieciu dzwoneczka przychoodzily mi go przebierac czy podac

  • kaska

    a pozatym swietny prawdziwy i bardzo konkretny TEKST tez spotykam sie z kobietami pytajacymi czemu nie rodzilam naturalnie A CZY MUSZE TLUMACZYC?? kazdemu z osobna ze gdyby nie cc nie wiem co byloby z moim malentwem I JESTEM DUMNA ZE WYBRALAM CC MADRZE I SWIADOMIE

  • Sylwia

    Ja mialam dwa cięcia z powodów medycznych. To nie był mój wybór,lecz nie żałuję.Nigdy nie spotkała mnie żadna przykrość z powodu tego w jaki sposób moi synkowie przyszli na świat.Dlatego dziwie się,że coraz więcej kobiet skarży się na przykre komentarze czy wrogie zachowanie społeczeństwa.Ostatnia cesarke mialam 4 miesiące temu.Przez ponad 5 godzin próbowałam rodzić naturalnie.Takiego bólu nigdy nie czułam.Najgorsze 5 godzin w życiu.Nie wiem czy moja psychika dałaby sobie z tym rade.W mojej rodzinie był tylko jeden przypadek depresji poporodowej.Moja Ciotka przez pół roku nie była w stanie dotknąć swojej córki.Musiała sie leczyc.Przez ten czas straciła tak wiele z życia swojego dziecka.Ile jest kobiet tyle jest opinii na temat porodów,ale żadna nie powinna wypowiadac się na temat o którym nie ma zielonego pojęcia.Matką jest każda kobieta.Nawet ta,ktora wychowuje adoptowane dziecko/dzieci.Nikt nie ma prawa tego kwestionować.Najlepszym rozwiązaniem jest nie przejmowanie się tym co mówią inni.,radość z macierzyństwa i zdrowego dziecka.Pozdrawiam 🙂

  • Atut Pielęgnacji

    Cudny wpis! Ja po 16 h porodu zostałam skierowana na cc. Płakałam bo koniecznie chciałam rodzic sn ze wzgledu na propagande. Okazało się ze byłam zle zmierzona ja i dziecko i nie dałabym rady urodzić sn. Po porodzie dlugi czas miała w głowie, ze jestem zła kobieta, ze nie dałam rady, ze za mało sie starałam. Naprawde obwiniałam siebie za poród. Teraz kiedy mineło już 3,5 roku powiem tylko tyle ,ze jestem z siebie dumna. Mam zdrowe dziecko, miałam cudowne kangurownie, ktorego wtedy nie doceniłam ,ale do dziś pamietam. A dziecko mialam ze soba od samych narodzin, nie zabrano mi go nawet na chwile. Walczyłam o kp przez caly miesiać, walczac z lakatorem co 3 h, zeby moc karmic, a widomo ze po pierwszym porodzie i cc nie jest to łatwe. Jestem dumna z siebie. Jestem mama po cc.