BEZPIECZEŃSTWO CZY ODWAGA?

Jedziesz tramwajem, tak jak codziennie rano. Wokół wiele znajomych twarzy. Jedzie dziewczyna, która pracuje w księgowości. Niedaleko Ciebie siedzi sąsiadka z drugiego piętra i uśmiecha się nieśmiało. Po miesiącach pracy w jednym miejscu większość osób znasz z widzenia. Para dzieciaszków, które chyba matka odwozi do szkoły, staruszka, która jedzie na drobne zakupy.

Na pamięć znasz miny kanarów, którzy z zaciętą miną szukają gapowiczów. Kojarzysz również paczkę złodziejaszków, którzy zarabiają na cudzym nieszczęściu.

Dzisiaj masz pecha widzisz jak jeden z nich pakuje rękę do torebki jednego z pasażerów. Masz ochotę wszystko powiedzieć, wykrzyczeć, lecz spuszczasz tylko wzrok. Znasz tego złodzieja, on mieszka naprzeciwko Twojego domu. W tramwaju siedzi jeszcze czterech innych z jego paczki. Wiesz, bo co wieczór spijają alkohol pod kamienicą nieopodal Twojego domu.

Oni znają również Ciebie, Twojego męża, Twoje dziecko. Wiedzą gdzie Cie szukać. To nie są osoby, z którymi się zadziera. W końcu możesz podać ich na policję, ale dowodów nie masz. Nikogo nie oskarżysz, nic nie zdziałasz. Może przymkną jednego z nich ale co to da? Stracić możesz jednak wiele, oni są skłonni do różnych rzeczy.

Zamykasz oczy i myślisz – moja Mała jesteś najważniejsza. Przygryzasz wargę, wstrzymujesz łzy i wychodzisz. Idziesz jak gdyby nic do pracy. Nic nie zrobisz, boisz się, ale wiesz, że Twoje dziecko jest bezpieczne. Pytanie: jak długo?

To historia z życia wzięta, ciężko wziąć na siebie odpowiedzialność społeczną, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo naszych dzieci i rodziny… Takie czasy…

  • AMBIwalencja Stosowana

    ciekawy temat, pewnie gdyby przy mnie były dzieci nie zareagowałabym, w innej sytuacji, tak – głupia jestem pod tym względem, nie lubię udawać

  • Kiti

    Straszne, ale prawdziwe.

  • Paulina Kwiatkowska

    Nie wiem, jak bym zareagowała. Chyba też bym wyszła…