BUNT DWULATKA TO WYMYSŁ RODZICÓW

Obracam się wśród wielu mam, osiadających dziecko w podobnym wieku do Nadii. Jakoś tak się złożyło, ze znamy się od lat i wszystkie zaszłyśmy w ciąże w podobnym czasie. Razem przezywałyśmy ciąże, kolki, ząbkowanie. Dzieliłyśmy się radami, wynalazkami i ciekawostkami, które pomagały odnaleźć się w ej nowej sytuacji życiowej.  Każda z nas ma jednak swój pogląd na wychowywanie dzieci, niby podobny, ale w sumie zupełnie różny.

Od kilku miesięcy, podczas wspólnych spotkań przewija się jeden temat „bunt dwulatka”. Nasze dzieci są w wieku od 16 do 29 miesięcy. Każde jest niesamowite, choć już widać odrębne osobowości i charaktery. Spokojne aniołki, małe urwisy, śmieszki i energiczne diabełki. Niezależnie, od tego, jakie dziecko było lub jakie jest obecnie, każda mama narzeka na krnąbrność, nieposłuszeństwo, humory. Każdą złą cechę przypisując – wielkiemu, złemu buntowi.

BUNT DWULATKA

Na początku tej nagonki i ja trochę obawiałam się rozpoczęcia przez Nadię 18 miesiąca życia, no, bo przecież wtedy to już się zaczyna. Współczułam znajomym, obawiałam się o swoje nerwy i psychikę. W końcu moja ślicznotka miała zamienić się w buntowniczą bestię. Z niepokojem wyglądałam kolejnych dni, a później miesięcy. Powoli i ja zaczęłam zauważać zmiany w zachowaniu Nadii.

BUNT_DWULATKAbuntownik1-001

Moje dziecko zaczęło mieć własne zdanie! Sama chce decydować o tym, że ziemniaczki będzie jadła łyżką. Daj jej widelec to przeleci na drugą stronę kuchni. Wyraźnie mówi, że chce pić soczku, a nie wody. „Wody Niunia nie!” – krzyczy w najlepsze, gdy w butelce znajdzie się przezroczysty płyn. Nadia nie chce bawić się tymi zabawkami, które podsuwam jej ja. Zdecydowanie woła kredki, sama wybiera sobie książkę, którą będziemy czytać, czy puzzle. Ja jakoś powoli zaczynam się czuć mniej potrzebna, za to Niunia chciałaby decydować o wszystkim. Nie lubi, gdy coś robi się wbrew jej woli, jak się uprze to kopie, płacze i krzyczy. Tyle, ze mnie to wcale nie dziwi. Nie miały wpływu na to moje znajome, nie miał na to wpływ żaden bunt. Tak jak moje niemowlę nauczyło się siedzieć i chodzić, teraz chce nauczyć się samodzielności. Na swój sposób dorasta, przechodzi przez kolejny cykl rozwojowy, który jest następnym pięknym okresem w naszym życiu. Trzeba tylko do niego odpowiednio się przygotować, mieć nakłady cierpliwości i zapasy miłości. Postępować z dzieckiem, tak jak my dorośli chcemy by z nami postępowano.

BUNT_DWULATKAbuntownik2-002

Każdy rodzic dzisiejszych czasów, chce żeby wszystko było perfekcyjne, poukładane, dobrze zorganizowane i koniecznie po jego myśli – nawet dzieci chce podporządkować tym zasadom, a przecież to nie tędy droga. Starajmy się zrozumieć nasze dwulatki, każde ich działanie prowadzi do rozwoju, do nauki, do eksperymentowania. Bądźmy tolerancyjni, ale stanowczy, pomagajmy dziecku –jednak nie wyręczając go na każdym kroku. Ile razy Twoja pociecha próbowała założyć samodzielnie buty, a Ty już po pierwszej próbie odbierałaś jej tą przyjemność mówiąc – daj zrobię to szybciej, lepiej etc. Stajesz się uparta – bo Ty jesteś starsza i wiesz lepiej.

Opór rodzi opór – w ten sposób otrzymujesz kolejną upartą postawę w zachowaniu swojego dziecka. Powodując, że cały mit „buntu dwulatka” w Twoim wypadku może okazać się prawdą. Dzieci próbując coś zrobić, uczą się na własnych błędach, poznają swoje możliwości, rozszerzają granice. Denerwują się tak samo jak dorośli, kiedy są pouczane. Reagują złością, gdy ktoś chce ich wyręczyć, gdy ktoś stawia im weto. Tutaj nie chodzi oczywiście o to, by maluch mógł robić wszystko, na co ma ochotę. Jednak, jeśli są to rzeczy, przy których nie zrobi sobie krzywdy – pozwólmy na to. Znajdźmy czas, by być obok, gdy nasze dziecko się uczy, motywujmy, chwalmy, staiajmy granice – ale nie nazywajmy tego buntem. W końcu chyba, gdy szkrab nauczył się chodzić – nie miałaś do niego pretensji, że się zbuntował już tym całym siedzeniem?

BUNT_DWULATKABUNTOWNIK3-003

Bunt dwulatka to wymysł rodziców, którzy nie potrafią się odnaleźć w nowej sytuacji. Rodziców, którzy ledwo poukładali sobie na nowo życie z nowym członkiem rodziny, a już muszą sie mierzyć z faktem, że ta mała istotka to zupełnie odrębna jednostka. Myśląca, czująca i głośno okazująca swoje niezadowolenie. Ja wiem, ze większości z nas trudno przyjąć to do wiadomości, ale od pewnego momentu – Twoje dziecko będzie miało swoje zdanie i to zazwyczaj zupełnie inne niż Twoje.

Napisałabym pewnie dużo więcej na ten temat, ale moja córka ciągnąc mnie właśnie za rękaw uważa, że lepiej mi będzie na podłodze – gdzie mogę poukładać z nią puzzle. „Mama oć ju” – krzyczy! – Jak nic mała buntowniczka! Bunt nie bunt, blog musi poczekać.

  • Agnieszka Detyna

    Hmmm nie wiem czy to bunt czy też nie ale niestety u mojego prawie 2,5 latka zmiana w ostatnich 2 miesiącach na pewno się pojawiła – jest nieśmiały i strasznie „przylepny” do mnie, nie chce dać się dotknąć obcej osobie np. pediatrze, dentystce (a przedtem nie było z tym problemu), w sklepie mi ucieka na zewnątrz… Tylko czy to jest bunt czy też po prostu zwiększyła się jego ciekawość świata i świadomość, że obcy wcale nie muszą być fajni? 😉

    • Każde dziecko dojrzewa inaczej i rozwija się po swojemu – indywidualnie. Lęk przed obcymi jak i lęk przed rozłąką z rodzicami to całkiem normalne, może być spowodowany różnymi czynnikami – ale jest nieodłącznym elementem zachowania i to nie tylko u dwulatków 😉

  • Syn skończył dwa tygodnie temu 18 miesięcy. Mi też bunt dwulatka wydawał się niemożliwy. Ale z dnia na dzień stał się nerwowy, uderza o podłogę rękami i nogami a jak nie chce gdzieś iść to kładzie się na podłogę i nie wstanie za nic. I ja rozumiem, że w końcu zrozumiał, że on to on i ja to ja i, że on może mieć inne zdanie. Ale nie umie jeszcze zrozumieć, że pewnych rzeczy nie może i koniec. Mi się wydaje, że sam bunt dwulatka to nie jest „bunt” tylko docieranie się rodziców i dzieci. Bo powiedzmy sobie szczerze. Pewnych rzeczy dziecko nie może i koniec. Musi znać granice i wiedzieć co jest ok a co nie. Na przykład: Nie wolno mu grzebać w szufladzie z nożami ale w zamian pokazuję mu drewniany zestaw łyżek i szpatułek. I wtedy jest ok. Tłumaczę, upominam ze spokojem… . Ale czasem jego ośli upór jest nie do przeskoczenia. I się na mnie obraża. Więc według mnie to tak nie do końca wymysł.
    Po prostu gratuluję podejścia i spokojnej córki 😉

    • Nadia jest faktycznie z tych spokojniejszych dzieci. Nie oznacza to, że nie ma gorszych dni. Tak samo jak każde dziecko chce sprawdzić granice, bywa strasznie uparta. Krzyczy, płacze i próbuje wymuszać. Sprawdza nas – pod każdym kątem i uczy się.

      Bardzo dobrze ujęłaś ten etap rozwoju – „docieraniem się” i tu całkowicie się zgadzam.

  • Ewa

    Też jestem podobnego zdania chociaż pewne zmiany w
    zachowaniu dwulatka zachodzą. Dziecko staje się bardziej samodzielne, poznaje
    własne ja, zaczyna mieć swoje zdanie, odczuwa siebie jako jednostkę- i właśnie
    wg. mnie z tych przemian w rozwoju intelektualnym zaczyna się mityczne NIE.
    Właśnie jesteśmy na etapie „ buntu”. Jak sobie radzić? Raz sobie radzę innym
    razem nie, bo człowieka anioła może cholera strzelić jeśli 40 min przekonuje
    dziecko do ubrania się na dwór ( czasami kilka dnie siedzimy w domu). W pewnym wieku NIE nie oznacza wyłącznie NIE.
    Czasami wypowiadane jest dla samej przekory. Chcesz wody? NIE a i tak nadstawia
    rączkę po szklankę… P.S Przed Tobą dopiero najlepsze bo to co opisałaś to
    dopiero początek 🙂

  • Bożena Jędral

    od dawna każdemu powtarzam, że najpierw bunt dwulatka, trzy, cztero…. 17to latka….
    czas się przyzwyczaić do myśli, że życie idealne bywa raczej w bajkach 😉
    kiedy dziecko ma nauczyć się samodzielnie myśleć i podejmować decyzje? wtedy, gdy kiwa główką i mówi tak mamo, czy wtedy gdy czmycha mamie pod nogami z porwaną rzeczą ze stołu i próbuje się schować? kiedy czwartą godzinę mama buty w kolejnych sklepach przymierza ma siedzieć grzecznie?
    buntem niestety często nazywana jest nuda lub zwykła zabawa

  • Anita

    „Bunt dwulatka to wymysł rodziców, którzy nie potrafią się odnaleźć w nowej sytuacji. ” Nie zgadzam się. Mój synek miesiąc temu skończył dwa lata i od paru tygodni wszystko jest na „nie”. Idziemy na spacer : „nie cie spacier”, wracamy ze spaceru „nie chcie domu”, idziemy do babci „nie chcie baby” wracamy ” nie chcie”. Jeśli to nie bunt dwulatka to nie mam pojęcia skąd takie zachowanie. Dodam, że od dawna jest bardzo samodzielny i uparty. Swoje zdanie zaczął okazywać bardzo wcześnie najpierw zachowaniem. Od samego początku wspieramy jego samodzielność, pozwalamy na podejmowanie decyzji, oczywiście w granicach rozsądku. Ale teraz synek odmawia, dla samego odmawiania. Np. bardzo lubi się kąpać, ale zawsze przed kąpielą jest „nie chce”, gdy już woda jest nalana do wanny, to już sam chętnie wskakuje.

  • Dorota S

    Akurat na ten temat pisaliśmy też na stronie. Ja bym napisała inaczej: bunt nie jest wymysłem. Dzieci się buntują, ale mają do tego prawo. W ten sposób dojrzewają. Jednak….buntują się niemal od początku, w drugim roku życia zaczynają mieć własne zdanie i to zdanie wypowiadają. A potem…pojawiają się kolejne okresy małego buntownika. Rodzice jednak z czasem zazwyczaj wiedzą, że tak po prostu jest i nie tworzą nowych terminów „bunt trzylatka”, „bunt czterolatka”…;)

  • Kiti

    Mi się wydaje, że to chyba chodzi o wyrażanie swojego zdania,a nie o bunt. Bo równie dobrze też są jakieś bunty nastolatków, a właściwie nie wiadomo o co w tym chodzi.

  • Paulina Kwiatkowska

    Teraz chyba prościej jest wszystko zrzucić na bunt. Bunt i koniec. Po co się przejmować, zastanawiać, skoro bunt 2-latka? A tak właściwie to pewnie jest tak, jak piszesz. Dziecko dorasta i chce mieć też coś do powiedzenia 😉

  • Oczywiście ze bunt dwulatka buntem nie jest. Tak jak piszesz jest wyodrębnieniem swojego ja i myślę, ze więszosć rodziców zdaje sobie z tego sprawę mimo, że nadal nazywają ten stan buntem 😉