POZWALAM SOBIE NA BYCIE SZCZĘŚLIWĄ, A TY?

Ludzie wszędzie gdzieś gonią. Zazwyczaj wszystkimi siłami szukają szczęścia. Nowy dom, samochód, markowe i luksusowe rzeczy są wyznacznikiem tego czy nam się życie udało. Poszukujemy szczęścia w sferze materialnej, potykając się o frazes znany od pokoleń – „pieniądze szczęścia nie dają”. Dlaczego, tylko tak na serio, prawie każdy o tym zapomina?

Czasami jesteśmy tak zapatrzeni w karierę, dzieci, obowiązki i gromadzenie, że nie widzimy tego ile tak naprawdę mamy. Jak bardzo jesteśmy szczęśliwi? Bo właśnie ta cała szczęśliwość jest mierzalna nie oczami innych, tylko naszymi. Tylko od nas zależy to czy osiągniemy poziom, w którym z czystym sumieniem powiemy, że nic nam więcej nie trzeba. Tą radość życia można znaleźć w prostych słowach, które wypowiedziane w odpowiednim momencie topią serce. W czułych gestach, które owijają nas porcją miłości i nadziei na lepsze jutro. W porannej rosie, która budzi bose stopy do życia. W piance z ukochanej kawy i przepysznej szarlotce z lodami. Wymieniać mogłabym godzinami, choć i tak każdy z nas ma własne momenty szczęśliwości, szkoda tylko, że ich zazwyczaj nie widzi.

Pozwólmy sobie na bycie szczęśliwymi. Spełniajmy własne marzenia, przede wszystkim te małe, na które zawsze brak nam czasu i energii. Te, które szybko uciekają w natłoku myśli. Gdy poczujemy, że mamy na coś nieodpartą ochotę zróbmy to, nie ma sensu odkładać wszystkiego na „święte nigdy”.

Ile takich małych marzeń, chęci uciekło Ci przez palce? Kilka, kilkanaście a może tak jak mi tysiące i miliony? Jakoś zawsze wybierałam wszystko inne, tak by dogodzić komuś, by było taniej, szybciej i ponoć lepiej – tylko niekoniecznie zawsze dla mnie. Zamiast pracy w kawiarni, wybierałam róg pokoju z bawiącym się obok dzieckiem i plątającym się mężem. Zamiast godziny, pracowałam kilka, bo przecież zawsze w międzyczas utkane było słowo „mama”. Ile razy odmówiłam sobie skakania w kałużach i huśtania na huśtawce? Bo przecież nie wypada, a ja jestem za stara. Ile razy przedkładałam niską cenę nad wysoką jakość? I gdy teraz o tym myślę, nie żałuję – tylko zmieniam rzeczywistość.

daisy-75190_1280

Pozwalam sobie na niepohamowaną radość, nieskrępowaną wiekiem czy wcześniejszymi uprzedzeniami. Bawię się z córką zamieniając się na ten czas w małe dziecko. Umorusana farbami, pomalowana mazakami i roześmiana od ucha do ucha. Spełniam się pisząc w swym maleńkim skrawku internetu. Pozwalam sobie na małe zachcianki robiąc to, na co mam ochotę. Powoli wykreślam ze słownika słowa muszę zamieniając je na chcę. Zmieniłam się. Opijam się każdą fantastyczną minutą życia.

Pozwalam sobie na bycie szczęśliwą, a Ty?

* źródło zdjęć
  • Pięknie to napisałaś. Ja od jakiegoś czasu też nie zwracam uwagi na mój wiek, czy ograniczenia. Bo chwila przemija i nigdy nie wiemy, ile tak naprawdę nam zostało czasu.

  • Ja też coraz częściej pozwalam sobie na bycie szczęśliwą. Coraz częściej „chcę”, bo przecież nie muszę. Jesteśmy warte tego, żeby żyć po swojemu i dla siebie. Jesteśmy warte szczęścia, prawda?

  • www.kilkuetatowamama.com

    I bardzo dobrze! Ja ku przerazeniu bliskich nic sobie nie robie z tego co ludzie powiedza. I uwazaja mnie za jakas nieprzystosowana, wiec moze podesle Im Twoj tekst 😀 Pozdrawiam!

  • Od czasu kiedy na świecie pojawił się mój syn, zaczęłam doceniać male rzeczy i chwile kiedy jesteśmy we troje. Zaczęłam żyć trochę wolniej i jest mi z tym dobrze jestem szczęśliwa.

  • Nefromatka.pl

    I ja coraz czesciej pozwalam sobie na spontaniczna radosc razem z dziecmi, przestaje sie trzymac sztywnych ram stworzonych dla Mam, a jako wzor i ideal dla dzieci – odnosze wrazenie ze bardziej sa szczesliwie kiedy mama jest jak qmpel a nie robot pracujacy na trzy etaty 😉 cieszymy sie z malych rzeczy i celebrujemy na wesolo kazda wspolna chwile 🙂 wszak zycie jest za krotkie by odkladac je na pozniej 😉

  • Ja dopiero przy drugim dziecku zrozumiałam jak szybko czas ucieka i zaczęłam doceniać te cudowne chwile gdy jesteśmy razem.