POZWÓL SIĘ KOCHAĆ

Wiem jak wygląda życie kobiety – matki. Często spędzamy całe dnie w domu, dając z siebie ponad 100%. Dzieci wspinają się po nas, kopią, biją, ślinią się, krzyczą, plują, przytulają, a czasem nawet sikają gdzie popadnie. Czysta bluzka jest czysta tylko w momencie jej zakładania, bo a to dziecko trafi w nas śliną, a to mu się uleje, a to wytrze w nas nos, poleje nas papkowatą zupką czy uleje mlekiem. Jeśli karmisz Twoje piersi mają za sobą 187% eksploatacji, ssane, lizane, gryzione i przytulane by poczuć Twą bliskość. Macierzyństwo jest piękne jednak wykańczające. Wiem, przeżywam to codziennie.

Zastanawiasz się, czy gdy twój facet wraca z pracy widzi Matkę Polkę, ale czy widzi w niej jeszcze kobietę? Po całym dniu sprzątania zabawek i użerania się z maluchem, bo „dzieć” miał wyjątkowo zły dzień, myślisz tylko o tym by położyć się, choć na chwilę w łóżku, by odpocząć. Może nawet nie masz ochoty na dotyk, a niewinny komplement potrafi Cię wyprowadzić z równowagi. Co myślisz, gdy Partner mówi „Wyglądasz dzisiaj pięknie”, ja nie myślę ja wiem, że chyba sobie kpi… Gdy patrzę na siebie w lustrze widzę powyciągane dresy, brudną bluzkę, rozczochrane włosy, bo przecież byłam jedyną klientką salonu fryzjerskiego mojej niespełna trzylatki. Kpi, żartuje, bo co innego. Komplement nie cieszy, wręcz złości. Czy to tak powinno być?

Stop. Weź oddech. Kilka sekund ładowania baterii. Zacznijmy od nowa.

Nie wiem jak wygląda Wasz dzień i praca Twojego partnera. Mój mąż jest daleko w pracy prawie cały dzień. Choć woli zostać z nami w domu, nie możemy sobie na to pozwolić finansowo. Mimo, że nie ma ochoty sześć dni w tygodniu otwiera drzwi i zamiast na spacer z dzieckiem idzie do pracy. Prawie każdego dnia, dla mnie, dla nas, by niczego nam nie brakowało…

Po 12 godzinach nieobecności czasami dłużej, gdy nie widzi mnie i naszej córki, cieszy się na nasz widok. Wiem, że mówiąc „ładnie wyglądasz” czy „jesteś piękna” wcale nie próbuje mnie oszukać, nie kpi. Nie musi kłamać, nie potrzebuje mnie oszukiwać. Po prostu gdyby myślał w tej chwili inaczej nie użyłby tych słów. W końcu nie zakochał się w moich czystych ubraniach, uczesanych włosach i wyrazistym makijażu. On tęskni za mną, za dzieckiem a nie za całą otoczką tego, co my kobiety uważamy, za ładne.

Czasem po prostu zamiast rzucać piorunami, sapać i wyrzucać z siebie złośliwości jak to „cudowny” był nasz dzień z dziećmi. Wyzywać go od najgorszych leniów, który chomikuje brudne skarpety pod łóżkiem i nie potrafi zmyć po sobie talerza trzeba pozwolić się kochać. Trzeba okazać odrobinę miłości.

Oddychaj, raz, dwa, trzy…

Spójrz jeszcze raz na człowieka, który zabrał Ci serce. Chcesz go stracić?

Pozwól się kochać.

my 1

On też potrzebuje Ciebie. Potrzebuje byś Ty go kochała. Przywitaj go z uśmiechem, obejmij, pocałuj. Choćby to była ostatnia rzecz, na jaką masz ochotę po pełnym wrażeń dniu. Nie odpychaj go, nie krytykuj za komplementy, choć sama czujesz się brzydka, upocona i brudna. Jeśli nie będziesz pozwalać mu się do siebie zbliżać, to mogę zagwarantować, że on w końcu przestanie próbować. Nie będzie wiedział, co robić i jak, by sprawić Ci przyjemność, by odczuć Twą bliskość. Wtedy wam obojgu będzie coraz dalej od miłości.

Tak łatwo się zagubić w związku, kłócić i rozstać. Jesteśmy pełnie frustracji i żalu, a czasem przecież wystarczy pozwolić się kochać…

  • Czasami się o tym zapomina , ale masz racje we wszystkim 🙂

    • PS; Ładnie wyglądacie razem , na pierwszy rzut oka widać że pielęgnujecie swoją miłość wspólnie.

  • Aleksandra

    Ładnie napisane… Mój maż od 9 miesięcy jest za granicą, widujemy się co 2 tygodnie. I wiesz co? Wreszcie go doceniłam! Takie rozłąki bywają bardzo potrzebne…I wierzę, że gdy już wróci, nigdy nie wrócimy do tego, co bywało kiedyś i że ta iskra już nie zgaśnie.

  • Jak piękna szczęśliwa para, od razu widać wielką miłość. Pozdrawiam i życzę samych cudownych wspólnych chwil.

  • Cukromania

    z ogromnymi emocjami – tak jak lubię najbardziej 🙂 I masz 100% racji!

  • Pieknie to opisalas. Zdjecie tylko utwierdza mnie w przekonaniu ze ten tekst to sama prawda 😉 u mnie jednak jest maly problem. Ja bym chetnie pozwolila sie kochac, ale przegrywam z konsola… :# a tak na serio to wlasnie warto czasami pomyslec twardo nad zwiazkiem. Rozstac sie teraz jest zbyt latwo, a piekne chwile, wspolna przeszlosc? 🙂 obustronne kompromisy i przypieczetowanie ot co!
    Pozdrawiam

  • Peptismum

    Fantastyczny tekst. Z jednej strony cudo, ale nie zawsze jest tak lukrowo, życzę wszystkim mamusiom, by były w tej części, w której Ty jesteś Wiolu, szczęśliwa żona i matka. Często jest tak, że ten mąż, który wraca do domu, widzi tą swoją żonę w brudnym dresie i poczochranych włosach – mówi jej „ładnie wyglądasz”, a na boku ma już kogoś innego. Na szczęście na razie mogę powiedzieć, ze mój mąż należy do tych powracających do domu z bezwarunkową miłością, bez względu na to, czy założe najlepszy ciuch i nałożę na twarz tapetę, czy styrana, zużyta po całym dniu czekam na przytulenie i wzięcie na kolana, a później wspólny film, kiedy Młody zaśnie. Życzę wszystkim takich związków, jak twój Wiolu 😉

  • Czasem się o tym wszystkim zapomina. o usmiechu,przytulkeniu na powitanie. bo szybko ,bo obiad stygnie. Piekny tekst. Warto się czasem zatrzymać 🙂

  • Niestety w codziennym, zabieganym życiu zapomina się najczęściej o tych najważniejszych, najbliższych Nam osobach. Niektórzy doceniają je dopiero, gdy odejdą. Ale wtedy już jest na to za późno…

    Pozdrawiam.

  • Eve Milenna

    – ostatnio mam doła ja czuję się nie atrakcyjnie i rączek oddałam się od męża 🙁 czasem nawet nie ufam przez swoją niska samoocenę. OK kończę bo doła łapie hehhe

  • A u mnie jest tak, że 3 albo 4 dni w tygodniu roboczym to ja wracam z utęsknieniem, po pracy do męża i synka 🙂 Tak nam się w życiu ułożyło, że praca męża pozwala mu na bycie często z synkiem w domu. Ba, ON nawet to lubi 🙂 Ja pracuję zaś standardowo 8h/dobę. Gdy mąż zaś wraca po 24 h dyżurze nie może się też nami nacieszyć 🙂 Bywają jednak i takie chwile, gdy niczym Shrek i Fiona po narodzinach swoich dzieci, mimo szczerych chęci, wieczorami, gdy mamy czas dla siebie, zamiast zająć się właśnie sobą chrapiemy zgodnie w łóżku… Cóż… życie. Czasem jest ciężko, warto jednak pamiętać dlaczego jesteśmy razem i doceniać siebie nawzajem 🙂

  • Piękny wpis. I taki prawdziwy…

  • Piękny wpis… Na koniec miałam łzy w oczach… Rzadko mnie coś tak porusza, ale trafiłaś w samo sedno. Mój mąż też jest po 12h w pracy. Czasem dłużej, rzadko krócej. Ten czas z dwójka szkrabów, gdy nikt z rodziny nie może pomóc i zabrać ich choć na chwilę nie jest łatwy… Czas się nad sobą zastanowić.

  • Joanna P.

    Sama nie jestem jeszcze matką ani żoną. Z partnerem jesteśmy prawie od trzech lat razem i choć nas staż nie jest długi to mogę powiedzieć, że niczego nie jestem tak pewna jak tego, że On Kocha mnie taką prawdziwą. Nie wymalowaną, wyczesaną, przebraną. Kocha moją buźkę bez makijażu, kocha mnie w dni, w których najchętniej nie wychodziłabym z łóżka. Tak samo ja Kocham jego w piżamie czy modnych strojach, nie ważne czy ma zrobione włosy czy nie. Ważne jest to, że jest ze mną, że Kocha. Piękny wpis!