PRACUJĄCE MATKI NIE MAJĄ DEPRESJI. SERIO?

pomysł na biznes

Pracujące matki są szczęśliwe!

Wiele mam nie zastanawia się nad odpowiedzią na ważne pytanie, co powoduje, że jestem szczęśliwa? Czy mogę pracować lub czy powinnam zostać w domu z moimi dziećmi? O ile matki nie zastanawiają się nad tym tematem, o tyle dla psychologów i socjologów jest to duże pole do popisu. Ostatnio trafiłam na badania z zeszłego roku stwierdzające, że kobiety, które pracują, są zdrowsze, mniej narażone na stres i depresje niż kobiety, które zostają w domu ze swoimi małymi dziećmi.

Bull sheet!

Ja również należę do mam pracujących, jestem jednak trochę zaskoczona wynikami. Pracuję, bo de facto muszę inaczej nie wystarczyłoby nam na wszystko. Pracuję, także bo chcę, lubię mieć życie i znajomych poza domem. Jednak wiele razy gdy zostawiam córkę na kilka dobrych godzin, mam poczucie winy. Każdego dnia zastanawiam się, czy moje dziecko byłoby szczęśliwsze, gdybym przebywała z nią w domu. Za każdym razem, gdy zostawiam ją plącząca bo muszę już wyjść, powoduje u mnie straszne wyrzuty sumienia.  Wina jest dość potężnym uczuciem, a to sprawia, że ​​zastanawiam się, czy te badania badały również poczucie i obarczanie się winą i jak to odnosi się do depresji?

SUPERHEROMama

Na początku zanim wszystko sobie poukładałam i wciągnęłam męża w obowiązki domowe. Próbowałam wszystkiemu sprostać sama. Powrót do pracy, jak najwięcej czasu poświęconego dziecku po powrocie, a bycie kurą domową gdy dziecko zasypiało. Po miesiącu zdalam sobie sprawę że bycie SUPERHEROmamą jest nie dla mnie i jeśli chcę „być normalna” muszę pewne tematy po prostu odpuścić. Pewnymi rzeczami musiał się zająć partner – sama długo nie dałabym rady. Próbując dopiąc samotnie wszystko po ostatni guzik – wpadłabym w depresję i to pracując.

Oceniam, więc jestem.

Każda z opcji – powrót do pracy i zostanie w domu po porodzie ma swoich zaciętych zwolenników i przeciwników zarówno wśród „obserwatorów” tego problemu jak i wśród samych matek. We wszystko włącza się osądzanie i krytycyzm bo „mój wybór jest lepszy niż Twój”. Zastanawiam się, czy właśnie depresja matek jest bardziej związana z tym, że matki czują się osądzane. Wiem, że jestem oceniana częściej niż kobiety nie posiadające jeszcze lub w ogóle dzieci. Pamiętam jak ludzie zastanawiali się, czy kocham moje dziecko wystarczająco, że je „zostawiam” i wracam do pracy. Przypominam sobie, gdy sama zastanawiałam się czy podołam wszystkim obowiązkom, gdy nadal fizycznie będąc w pracy, głowę będę zostawiać w domu. Wiem, że moje znajome, które przebywają w domu jako „kury domowe” są ocenianie za brak życia zawodowego. Moim skromnym zdaniem, będzie prawdopodobnie mniej kobiet w depresji, jeśli będzie mniej osądzania. Może powinniśmy zgodzić się nie oceniać siebie, bez względu na to, co wybieramy dla naszych rodzin.

Zadecyduj, a jeśli się pomylisz – zmień decyzję.

Miliony kobiet idzie na studia i posiadają wyższe wykształcenie, tylko po to by rzucić pracę kilka lat później. Jednak jeśli one chcą zostać w domu i mają takie możliwości nie powinniśmy wtykać do tego swojego nosa.  Mam nadzieję, że kobiety wiedzą, że mają wybór i to jest w porządku, w każdej chwili mogą zmienić swoją decyzję.

Kobieto! Jeśli pobyt w domu Cie przygnębia,szukaj pracy. Jeśli Twoim dzieckiem nie ma się kto zająć a nie wyobrażasz sobie oddania dzieci do przedszkola, zostań w domu.To nie Twoje otoczenie ma decydować o tym co będzie dla Ciebie lepsze – Ty sama o tym zdecyduj. Zadaj sobie pytanie – co Cie uszczęśliwi.

Jednak co z matkami które nie są usatysfakcjonowane ze swojej pracy i wolałyby zostać w domu z dziećmi, a najzwyczajniej w świecie ich na to nie stać? To już zapewne, temat na zupełnie inne badania ;). Pytanie jednak jest takie, może zamiast inwestować w te socjologiczne bzdury warto zainwestować w coś innego?


Źródła badań:
http://www.bps.org.uk/
http://www.gallup.com/

źródło zdjęcia:
www.photl.com
  • yendza

    dobry wpis 🙂
    ja teraz zupełnie nie spieszę się do pracy, którą przerwałam pod koniec ciąży – jestem na wychowawczym, dobrze mi z tym, cholernie dobrze i wcale do tej pracy nie chcę wracać. ale za kilka miesięcy będę musiała – będę musiała coś zrobić, żeby zarabiać pieniądze. ideał dla mnie? praca na własny rachunek 🙂

    • beti

      Pracuję na własny rachunek, po 8 miesiącach od urodzenia dziecka zaczęłam się starać o dotację z UE, po kolejnych 4 miesiącach już była firma. Może byłoby to wszystko wcześniej ale mamy wcześniaka z 30. tygodnia ciąży i życie w szpitalach i przychodniach zajmowało większość czasu. Jest ciężko, tęskni i matka i dziecko. Pocieszać się mogę zdjęciem na szafce i tym, że czasami dzwonię i słucham co ten mój szkrab mówi w języku mało zrozumiałym. Jednak się nie poddaję.

  • zycie na szpilkach

    Trzeba wykazać się dużą asertywnością i generalnie nie zwracać uwagi na gadanie tych wszystkowiedzących. Nie oceniam negatywnie ani tych, które wracają szybko do pracy, ani tych, które zdecydowały się na zostanie w domu. Jednak optymalnym wydaje mi się być zostanie w domu na początku, a potem powrót do pracy. Sama jestem od miesiąca na macierzyńskim i póki co dobrze mi z tym, ale w dłuższej perspektywie nie wyobrażam sobie siedzenia w domu. Wydaje mi się, że dla psychiki wazne jest wyjście do ludzi, potrzeba wyszykowania się gdzieś, zrobienia czegoś innego niż karmienie i przewijanie. Wierzę, że bycie dobra matka i kobietą biznesu jest jak najbardziej możliwe i może iść w parze.

  • http://monpetittmonde.blogspot

    Wydaje mi się że matki oceniane są na każdym kroku pod każdym względem a praca i macierzyństwo.. No cóż ja swoją pracę lubię choć czasem mam jej dość zwłaszcza jak wolny weekend zdarza się raz w miesiącu a tak codziennie w pracy.. i kiedy za oknem słońce ciepło a moja córka w przedszkolu czuję i wiem że Ona wolałaby być ze mną teraz w parku i zbierać kolorowe liście, biegać po placu zabaw i wtedy mam wyrzuty sumienia. I czasem myślę że ja to chciałabym w domu zostać mieć więcej dzieci a do pracy dwa razy w tyg na kilka godzin dla higieny psychicznej chodzić 🙂