PRZERAŻA MNIE „POKOLENIE IKEA”

W przerwie między sprzątaniem kolejnych szafek, myciem okien i szorowaniem fug w łazience czytam. Ostatnio wśród ebookowych wyprzedaży w moim koszyku wylądowało Pokolenie Ikea – Piotra C. Książkę tą czytam z otwartą buzią i wymalowanym ciężkim szokiem na twarzy…

Pokolenie Ikea

Wspomniane Pokolenie Ikea to moje pokolenie. Ludzi, którzy mają już te przynajmniej trzydzieści na karku. Po szkole, studiach i pińciuset kursach. W większości grzeją posadkę w prywatnej firmie lub w cudownym korpo. I jakoś na tym, w mojej głowie podobieństwa się kończą.

Mieszkam w małym miasteczku w pobliżu Łodzi. Jako dzieciak miałam zawsze świadectwo z czerwonym paskiem i śpiewałam w przykościelnej scholii. Miałam znajomych i znajomych. Z jednymi paliłam papierosy za murkiem szkoły, z innymi chodziłam po dyskotekach a z jeszcze innymi zjadłam beczkę soli. Jednak jakoś do tej pory nie trafiłam na ludzi opisywanych w książce.

Tak się właśnie zastanawiam, czy Ci ludzie to zupełnie inne pokolenie, zupełnie inny świat? Nie mówię o pieniądzach, a może ich braku – bo to akurat się zgadza. Mieszkanie na kredyt, w pokojach podstawowe meble, bo kogo przy normalnej (czyli minimalnej krajowej) stać na więcej. W końcu jak dostanie ten kredyt to już duży sukces.

Mentalność trzydziestolatków…

Wracając jednak do sedna sprawy, o mentalności chciałam napisać.

Wśród ludzi, z którymi mam do czynienia nie ma mężczyzn, którzy chwalą się swoimi cotygodniowymi podbojami. Żaden z nich nie traktuje kobiety jak dziury do zaspokajania przyjemności. Nie prowadzą alfabetu i zaliczania panienek o imieniu od A do Z. Powiedziałabym nawet, że szanują kobiety, starają się być dżentelmenami i stawać na wysokości zadania, gdy trzeba. Żadna z moich znajomych nie traktuje seksu jako jednonocnej przygody, a faceta jak machiny rozpłodowej. Nie mam również do czynienia z kobietami, które przynajmniej raz w miesiącu muszą się urżnąć, by choć na moment zapomnieć o bożym świecie. Nawet, jeśli którejś się to zdarzy, to nie pieje o tym głośno. Wstydzi się, bo to jednak obciach a nie powód do dumy.

Męża poznałam przez internet, zresztą byłego faceta również. Jakoś od zawsze moje życie kręciło się wokół komputera. Gry, czaty, fora i oczywiście blog.  Owszem w sieci nie brakuje buraków pastewnych – ludzi szukających przygód, obrażających innych i szukających idealnej dupy na jedną noc. Jednak dla mnie to zawsze była inna bajka taka mało realna…

Nie wiem czy uchowałam się jakoś na obczyźnie czy w innej Nibylandii, bo seks na jedną noc, zdrada męża lub partnera, to dla mnie coś nie do pomyślenia. Trochę jak źle przerysowana fabuła filmu. Mnie taka warta akcja nie pociąga. Wręcz napisałabym razi, brzydzi i odpycha.

Wiem, jestem dinozaurem!

W książce jest to opisane realistycznie. Chciałoby się napisać – mnie to nie dotyczy, ale wiem, że to wszystko jest prawdziwe. Seks, pijaństwo, zdrady, dragi to dla niektórych chleb powszedni. Takie sytuacje mają miejsca w kilkudziesięciu tysiącach polskich domów. Cieszę się, że póki co omija mnie łukiem. Z drugiej strony jednak martwię się o przyszłość. Jednak wcale nie moją. Tylko córki.

Jeśli teraz takie rzeczy mają miejsce, a ja należę do grupy, która ma poglądy niczym dinozaur. To czy uda mi się je przenieść na moje dziecko? Czy ona nie będzie tym ikeowskim pokoleniem żyła? Czy dla niej szybki numerek w łazience pubu będzie czymś normalnym, a wręcz powodem do dumy i zliczania osiągnięć? Oby nie…

Mam jeszcze kilkanaście lat na wpojenie jej pewnych wartości i mam nadzieję, że zrobię to właściwie. Tobie życzę tego samego…

 

  • Ja takich „Dinozaurów” znam dużo i miewają się dobrze ze swymi poglądami 😉 A temu kto zna tylko takie „imprezowe towarzystwo” tylko współczuć albo gratulować wyobraźni.

  • ja też mam wrażenie, że jestem „staroświecka” i mam takie same obawy jak Ty – mam jednak cichą nadzieję, że nasze dziewczynki będą miały swój rozum i system wartości 🙂

  • Mama kangurzyca

    No cóż… książki nie czytałam, choć wychodzi na to, ze również należę do tego pokolenia. I podobnie jak Ty, jakoś nie widzę w swoim otoczeniu takich sytuacji. Może tylko nie widzę, nie wiem. W każdym razie chyba też jestem dinozaurem 😉

  • wydaje mi się, że to wszystko zależy od środowiska w jakim się obracasz, znam takich ludzi, daleko nie muszę szukać, ale też nie szukam kontaktu z nimi, bo to nie mój świat, nie te wartości. Myślę, że Waszej córeczce mając takich mądrych rodziców nic nie grozi i będzie umiała skutecznie „oddzielić ziarno od plew” 🙂 pozdrawiam

  • Peptismum

    A ja, chociaż nie mam jeszcze tej magicznej trzydziestki znam takich o jakich piszesz. Chociaż prawda jest taka, że kiedyś chyba było podobnie, tylko wszystko opakowane było w inny papierek. A co do tych facetów, o których pisałaś, to kiedyś byli dobrymi kolegami, ale kiedy lata minęły, a mentalność się nie zmieniła, to oddaliliśmy się od siebie znacznie.

  • Mam nadzieję, że Tobie uda się uchować Nadię poza tym wyżej wspomnianym „ikeowskim pokoleniem”. Bo jednak nie tylko rodzice kształtują charakter, zachowanie i postawę dziecka. Mimo wszystko otoczenie ma na nie bardzo duży wpływ i nie zawsze da się je przed tym „zderzeniem ze światem” uchronić. 😉

    Pozdrawiam.

  • Ja mam trochę więcej niż 30 na karku i również myślę, że jestem dinozaurem. Niestety świat stanął na głowie, a jak chcesz zobaczyć co robi pokolenie tzw. młodziaków to obejrzyj jakikolwiek program w MTV Polska. Nie posłuchasz tam piosenek, stale tylko jakiś kurwiszoł.

  • ambiwalencja

    Pokolenie Nadii,to juz jednak calkiem inne pokolenie,miejmy nadzieje lepsze 🙂 to jest ksiazka o grupie 30 plus,ktora nie ma rodziny. to jednak wiele zmienia.cale ich zycie to praca,a po -wielka pustka i wielki bezsens.czyms to musza zapchac.bezrobotni z malych miejscowosci stoja pod budka z piwem,a ci z korpo posiadajcy prace za to bez celu w zyciu ,pija lepiej ,wygladaja lepiej i zaliczaja panienki w formie zawodow.nie ma znaczenia tylko,ile lat masz,nawet w jakich warunkach dorastales,ale tez na jakim etapie zycia jestes. maz i ojciec nie pojdzie na impreze zarywac panienki,bo glowe ma zaprzatnieta rodzina,kredytem,odpowiedzialnoscia i tzw proza zycia.

    • Jestem 30+, nie mam rodziny, a mimo to nie upijam się, nie puszczam, nie ćpam. Taki już ze mnie ewenement. Nawet, o dziwo, nie sterczę pod budką z piwem, ale może to dlatego, że żadnej w okolicy nie ma.

  • Też jestem dinozaurem i mąż też I jesteśmy z tego dumni 🙂 Nie martwię się zupełnie o Twoją córeczkę, bo to Ty jesteś jej mamą 🙂 Podobnie mam w odniesieniu do mojego dwuletniego Janka 🙂 Ma rodziców dinozaurów z zasadami, które od początku mu wpajamy. Mamy z mężem nadzieję, że synek wyniesie z tego na tyle dużo, by być dobrym, uczciwym człowiekiem 🙂

  • A

    Przeczytałam „Pokolenie Ikea” i ubawiłam się do łez. Uważam, że autor ma świetne poczucie humoru i bardzo trafnie pokazuje przywary „pokolenia Ikea” zarówno grupy męskiej jak i żeńskiej. Myślę, że nie należy traktować tej książki jako „pamiętnik-opisujący-to-co-się-wydarzyło”. Trochę luzu, nie wszystko jest „na poważnie”. BTW jestem bliżej 40 niż 30 😉

  • Alinek

    Przeczytałam zaledwie kilka stron „Pokolenie Ikea” i mam podobne odczucia jak Pani, Pani Wiolu. Jednak moje odczucia podszyte są podszewką przeżyć i pragnień mojego męża. Otóż, mój mąż jest od wielu lat zachwycony i spragniony życia po „warszafsku” czyli opisanego w książce. Realizacja tych pragnień była dla naszej rodziny czymś w rodzaju wybuchu bomby. jestem obecnie w trakcie czytania i doskonale wiem jak ona się zakończy, podobnie jak przygoda mojego męża….wielkim kacem moralnym i uświadomieniem do jakiej nicości takie życie prowadzi. Coraz bardziej przekonuje się, że to są ludzie niedojrzali emocjonalnie, bardzo!

    • Wiek nawet „poważny” nie ma nic wspólnego z dojrzałością, niestety. To przykre jednak prawdziwe. Życie po „warszafsku” zapewne ma swoje uroki, dla ludzi w każdy m wieku. Choć oczywiście nie wszystko jest dla każdego. Ja byłam wychowana zupełnie inaczej, mam wpojone pewne wartości, których jednak bym się nie wyrzekła dla przyjemności. Są po prostu rzeczy ważne i ważniejsze.

  • KK

    Piszesz: „… Żaden z nich nie traktuje kobiety jak dziury do zaspokajania
    przyjemności. Nie prowadzą alfabetu i zaliczania panienek o imieniu od A
    do Z. Powiedziałabym nawet, że szanują kobiety, starają się być
    dżentelmenami i stawać na wysokości zadania, gdy trzeba. Żadna z moich
    znajomych nie traktuje seksu jako jednonocnej przygody, a faceta jak
    machiny rozpłodowej.”
    I że seks na jedną noc Cię nie interesuje.
    Niestety to czasami nie wybór, a sytuacja, w której się akurat ktoś znajdzie. Mnie też nie interesuje seks na jedną noc, staram się przechodzić do tego etapu nie za wcześnie. Niestety zazwyczaj okazuje się, że za każdym razem jestem gonionym króliczkiem, więc czy poczekam tydzień, dwa, miesiąc…. Zawsze wychodzi na to samo. Trofeum.

  • Dominika

    Już się bałam że tylko mi się wydaje że żyje w odrealnieniu bo nie znam ludzi tego typu. Mam 18 lat i też jestem dinozaurem to jak 90% ludzi, których znam 🙂

  • G

    Dzień dobry, to co opisuje Pan Piotr, a z czym się Pani nie zgadza jest ni mniej, ni więcej zjawiskiem, które wynika, z tego, że wielu ludzi z małych miejscowości przyjechało do stolicy. Ludzie Ci zachowują się jak Kiepscy na wakacjach. Z dala od swoich domów szarżują, „podbijają” nowe miasto. Przed migracją w korporacjach nie było wyścigu szczurów, ludzie nie traktowali się jak produkty jednorazowego użytku, nikt nie musiał nikomu nic udowadniać. Być może ci sami ludzie wcześniej przed swoim tzw. high life byli normalni i umieli się zachować. Szkoda tylko, że kulturę zostawili w domu, a ze sobą przywieźli tylko słomę. Zatem nie jest to tylko i wyłącznie kwestia pokolenia, ale migracji ludzi, którym się w życiu nie udało i próbują to sobie odbić panienkami na jedną noc, a pustkę zagłuszają alkoholem i pracą (oczywiście w międzynarodowej korporacji, żeby mieć się czym na wsi pochwalić).

  • janusz

    Moze przeraża cię z powodu twojej tuszy? Miałabys problem z odnalezieniem się w takim środowisku .. 😉