SAMOTNA MATKA – TAK! TO SIĘ OPŁACA!

samotni rodzice

Samotna matka – to czasem prawie jak zawód i to przynoszący zyski. Serio, really! To opłacalne jak nic innego i to nie tylko w naszym kraju. Małżeństwa są zdecydowanie przereklamowane. Polityka prorodzinna leży i kwiczy gdzieś na dnie ludzkich potrzeb i jest nią głównie z nazwy. Prorodzinne jest, co najwyżej bycie „samotnym” jednak tylko z nazwy.

[button color=”white” size=”medium” link=”http://www.mama-bloguje.com/samotna-matka-to-sie-oplaca/2/” ]Czytaj więcej[/button]

  • Martynkowe Chwile

    Za bycie w związku partnerkim (nie małżeńskim), posiadając dziecko nie jest się uznawanym za matkę, czy ojca samotnego. Tym mianem np. w naborze do żłobków, przedszkoli czy zapomóg dla samotnych rodziców są określane osoby które 1. same wychowują dziecko 2. ojciec nie uznał dziecka. W żadnym calu nie ma lepiej (sama czasowo byłam w takiej sytuacji i nie należy się nic, za tę niby samotność).
    Niemniej jednak, żłobków i przedszkoli brakuje ! Wkurzające jest to, że szybciej dostają się dzieci rodziców obojga pracujących. A tam gdzie jedno z rodziców pracuje a drugie pracę chce podjąć (stąd chęć posłania do żłobka/przedszkola) są w dalszej kolejności i często się nie dostają. Jaka to pomoc… ze strony państwa… jakie dbanie o obywatela…

    • W jednym ze znanych mi przedszkoli wystarczy zaświadczenie z US o stanie wolnym, lub nawet oświadczenie pisane odręcznieże dana osoba jest samotnym rodzicem. Pracownicy przedszkola np. nie mają możliwości sprawdzenia uczciwości takich spraw – przecież nawet po adresie zameldowania jest to niemożliwe bo meldunek i adres zamieszkania może się różnić. Kto udowodni takiej osobie że jest w związku partnerskim? Tak samo jest z zasiłkami z opieki społecznej – tego po prostu nikt nie sprawdza. W moim otoczeniu jest nawet kobieta która celowo podała ojca dziecka jako nieznanego by otrzymywać jakieś tam profity. Oczywiście ojciec dzieciaka mieszka z nimi. Co ciekawsze zastanawia mnie racjonalność takiego postępowania, bo w przypadku jej śmierci czy poważnego wypadku dziecko trafi do pogotowia opiekuńczego a później do domu dziecka – innej rodziny nie mają, a przecież ojciec nieznany… Jednak ona za te kilka groszy woli robić po swojemu…

      • agugu

        Hmm, a jakie sa te „udogodnienia”? Pytam z ciekawosci, niestety jestem samotna mama. Poza wspomnianym zlobkiem nie spotkalam sie z zadnym innym sposobem pomocy samotnemu rodzicowi. Powiem tylko, ze zamiast sie irytowac lepiej pomyslec, ze oszusci sa w kazdej sferze. A skoro kombinuja to nie sa to normalne rodziny. Najlepiej cieszyc sie z tego co sie ma

        • ania

          Ja tez pytam jakie są te udogodnienia dla samotnych rodziców. Ja niestety do nich należę i możecie mi wierzy lub nie, nie z własnego wyboru. Na razie jestem na urlopie macierzyńskim, ale ten urlop mi się kończy. W związku z tym zapisalam córcie do żlobka i wiecie co – na 2 miesiące żłobka 3 tygodnie chodziła a resztę była chora. Teraz sie zastanawiam jak my będziemy funkcjonowa jak wrócę do pracy. Bo jeśli mam brac bez przerwy L-4 to niestety mogę się liczyc z tym że za niedlugo odwiedze Urząd Pracy, jeśli pójdę na wychowawczy to wyląduje w MOPS-ie, a bardzo tego bym nie chciala. Niania no cóż u mnie w mieści kosztuje prawie tyle ile wynosi moja pensja. Więc nie ma sensu. Jeśli znacie jakieś udogodnienia dla samotnych to prosze powiedzcie mi, a może w końcu zacznę normalnie spac.

          • ania

            A nawiązując do pseudo samotnych, tez takie osoby mnie draznią, bo przez nie osoby faktycznie samotne są spychane do jednego wora. Ale z drugiej strony należałoby się zastanowic, czy to aby nasze kochane państwo nie zachęca do takiego postępowania ? Ja będąc naprawdę samotną, pracującą matką nie otrzymuję żadnej pomocy, jeśli zrezygnuję z pracy to faktycznie mogłabym dostac niemal tyle ile zarobię, ale to chyba nie o to chodzi.

          • Ja znam matki „samotne” które w ten sposób wyłudzają pieniądze właśnie z
            MOPSU, które mogły by trafić do faktycznie potrzebujących rodziców,
            znam takie które otrzymują dodatkową pomoc z innych instytucji, w moim
            zakładzie pracy dla „samotnych” też są dodatkowe gratyfikacje – dostają
            większe pieniądze za urlop i wypoczynek dzieci, mają dofinansowanie do
            szkół i przedszkoli itd. To są tylko przykłady. Ja nie pisze o matkach
            które takie rzeczy się faktycznie należą – tylko o te osoby które
            kłamiąc i wyłudzając zabierają szanse tym rzeczywiście potrzebującym.

    • Agnieszka z kreatywnik.bloog.p

      Dokładnie tak jak piszesz. W mieście, gdzie mieszkam przywiązuje się do tego szczególną wagę. Jeśli w akcie urodzenia dziecka widnieje ojciec, a nie masz zasądzonych na dziecko alimentów bądź wyroku w ręce, że ojcu odebrane zostały prawa rodzicielskie nie jesteś samotną matką.
      Widać nie wszędzie tak jest i przyznam szczerze, że fakt ten mnie przeraża, raz to to, że tracą na tym Ci, którym naprawdę pomoc jest potrzebna, a tylko resztki dumy i honoru oraz odrobina pozostałej zaradności życiowej nie pozwalają na poproszenie o nią (znam wiele takich przypadków), dwa, że nikt nie sprawdza zasadności przyznawania zapomóg (pracownikom socjalnym i ich zwierzchnikom oczy się otwierają często, kiedy jakieś nieprawidłowości wyśledzą media, jacy oni wtedy zdziwieni są!), zasiłków i szasta się publicznymi pieniędzmi…

      Jak napisała moja poprzedniczka, chory kraj – chory system. Wydaje się miliardy na kampanie, zamiast na działanie (kampanie zachęcające do posiadania kolejnego dziecka co jakiś czas pojawiają się w mediach, natomiast polityka prorodzinna naszego kraju to śmiech na sali, tej po prostu nie ma), jednego roku zamyka się setki przedszkoli, by już pół roku później zorientować się, że placówek brakuje i trzeba będzie tworzyć nowe, ściąga się z naszych zarobków grube tysiące na utrzymanie służby zdrowia, by w razie potrzeby i tak okazało się, że za jakąkolwiek pomoc medyczną trzeba płacić…

  • Joanna Wiśniewska

    A mnie już nic nie zdziwi. nie dziwi mnie też wykorzystywanie tej pseudo samotności. sama żyję w wolnym związku i jak składałam papiery do żłobka i przedszkola to poinformowałam, że razem wychowujemy. efekt, nasze dzieci nie dostały się ani tu ani tu. A do pracy trzeba było wracać. to były koszmarne miesiące proszenia się mamy o opiekę i znajomych o pomoc i jakąś ingerencję. Pomogło i dzieci poszły.
    Wszystkie chętne dzieci powinny pójść do żłobka czy przedszkola żeby rodzice niepracujący mogli tej pracy poszukać, a tak…chory kraj i chory system.

  • Marta

    jak pisałam wcześniej nie mam jeszcze dzieci, ale zgadzam się z Tobą…ponadto takich nadużyć jest więcej…choćby rodziny zastępcze czy te domy, które „wychowują” dzieciaki…pewnie dziecko ma dom…ale znam małżeństwo, które tak „wychowuje” dzieciaki jako rodzina zastępcza i otrzymują na 4 kilka tysięcy…a mało kto w Polsce ma takie dochody…ona nie pracuje, a on tylko dorabia…i z państwowego garnuszka czerpią, a my podatnicy ich utrzymujemy….nie mówię że to źli ludzie to po prostu cwaniactwo…tylko nie każdy chce być takim cwaniakiem…

  • No i widzisz, przez takie łajzy, prawdziwie samotni rodzice, wychowujący dziecko samodzielnie, każdego dnia walczący o lepsze jutro- nie mogą korzystać z należnym ich ulg. Tylko dlatego, że dziecko ma w akcie urodzenia wpisanego ojca. Nieważne, że w rzeczywistości matka jest sama z dzieckiem. A tu takie anomalia- dziecko rodziców w akcie nie ma, w rzeczywistości ma, więc ulgi i dodatki sie należą. Paranoja, ale to tylko Polska…

    • Dokładnie, odgrzebałaś strasznie stary tekst 😉 Jednak nadal jestem tego samego zdania. Przez takich naciągaczy, Ci co faktycznie potrzebują pomocy, nie mogą posłać nawet dzieciaka do publicznego złobka czy przedszkola – bo miejsc brak…

      • Szczerze? Prawdopodobnie nie poslę Kuby do przedszkola. W moim mieście „publiczne” i tak jest płatne kilka stów miesięcznie (200 czy 300, nie pamiętam, bo nie wnikałam dokładnie). To sorry, ale jak mam iść do pracy na pół etatu (gdyby jeszcze ją znaleźć…), 3/4 wypłaty odać na przedszkole, to nie widze w tym żadnego, kompletnie ŻADNEGO sensu. Wolę blogować, łapać zlecenia i spędzać z dzieckiem więcej czasu. 🙂