SUPLEMENTY DIETY DLA DZIECI

Dzisiaj zapraszam na wpis gościnny Łukasza autora bloga Polowanie na Zdrowie.

 

SUPLEMENTY DIETY DLA DZIECI

Rynek suplementów jest w Polsce bardzo prężny. Powstają coraz bardziej irytujące reklamy, zachęcające do stosowania preparatów na każdą dolegliwość, nawet jeśli nie jest to żadna dolegliwość, a stan prawidłowy. Poszczególne firmy farmaceutyczne prowadzą wyścig zbrojeń. Obecnie coraz więcej suplementów kierowanych jest do dzieci, a nawet dla zwierząt.

To co warto podkreślić na początku, to różnice między różnego rodzaju preparatami aptecznymi. Możemy mieć do czynienia z lekami na receptę – wiadomo. Istnieją także leki bez recepty, oznaczane jako OTC, ale nadal będące lekami – są szeroko przebadane, ich skuteczność jest potwierdzona (z wyjątkiem leków homeopatycznych). Dalej mamy dietetyczne środki spożywcze specjalnego przeznaczenia medycznego o potwierdzonym składzie, a na końcu suplementy diety, nad którymi nie ma właściwie żadnej kontroli. Dobrze jest to podkreślać, bo sporo osób w Polsce myli suplementy diety z lekami.

Co rynek farmaceutyczny oferuje dzieciom? Istnieje suplement o nazwie Wzrostan, mający w składzie wapń, fosfor, krzem, witaminę D i witaminę K. Czyli nic nadzwyczajnego, poszczególnych pierwiastków powinno się dostarczać z dietą (a witamina K także z aktywności bakterii jelitowych), a gdy sięgamy po witaminę D, obojętnie czy dla siebie czy dla dzieci, warto by miała rangę dietetycznego środka spożywczego specjalnego przeznaczenia medycznego. Od łykania takiego suplementu dziecko nie zacznie szybciej rosnąć. Następnie wymienić można suplement Junical zęby, mający pomóc w utrzymaniu zdrowych zębów dzieci. Skład bardzo podobny jak wyżej, ale z magnezem i fluorem, a bez krzemu i witaminy K. Także nic specjalnego, podając dziecku do ssania takie tabletki nie sprawimy, że będzie miało zdrowe, piękne zęby, jak sugeruje reklama. Zwłaszcza teraz, kiedy dostępność past do zębów z fluorem, dla dzieci, jest powszechna.

Kolejną grupą suplementów kierowanych do dzieci są te, które mają rzekomo ograniczać apetyt bądź go wzbudzać. Limitki podawane dzieciom do ssania mają zmniejszyć ochotę na słodycze. W składzie mamy wyciągi roślinne z opuncji figowej, owoców dzikiej róży Gymnema sylvestre. Jedna rzecz, to nie wiadomo do końca jak na organizm dziecka będą działały te ekstrakty, zwłaszcza z ostatniej wymienionej rośliny, kolejna rzecz, to samo działanie, mające obniżać poczucie słodkiego smaku. Nie lepiej ograniczyć słodycze, zamiast kupować coś takiego? I dalej, Apetizer, tym razem dla dzieci niejadków. Skład ziołowo – witaminowy. Preparat może wspomóc trawienie, trudniej o pobudzenie apetytu. Ale i tu, jak wyżej – czy podawanie tabletek mających według producenta wzbudzać apetyt, ma sens, czy to jest rozwiązanie?

Na koniec Tulleo, czyli preparat na zasypianie dla dzieci. Dziecko nie chce spać? Daj mu syrop to zaśnie! W składzie melisa, rumianek, lipa, róża stulistna. I po raz kolejny, po co?! Po co dawać dzieciom tabletki, syropy, dropsy itp. na takie ,,dolegliwości’’, które no właśnie, ciężko nawet nazwać dolegliwościami. Bo jeśli mamy do czynienia ze stanem nieprawidłowym, kiedy dziecko nagminnie nie może zasnąć, udajemy się do lekarza, a nie kupujemy suplement diety.

A na koniec warto wspomnieć, suplementację czego u dziecka dobrze jest rozważyć. Po pierwsze tran. Polecany jest dla dzieci dosyć wcześnie, często nawet od 6 miesiąca życia. Tran zawiera przede wszystkim witaminy A, D, E i kwasy tłuszczowe omega 3 dokozaheksaenowy (DHA) i eikozapentaenowy (EPA). Wspomagać będą rozwój układu nerwowego i narządów zmysłów dziecka, a także właściwą pracę układu odpornościowego i stężenie lipidów w tkankach łącznych. Ponieważ witaminy A i D kumulują się w wątrobie i w nadmiarze mogą być trujące, konieczne jest konsultowanie stosowania tranu u dzieci z lekarzem i nie odbieganie od zalecanych dawek. Warto zwrócić uwagę na to o czym wyżej napisałem, tj. czy jest to tran w postaci zwykłego suplementu diety czy preparat specjalnego przeznaczenia medycznego. Sama witamina D także polecana jest dla dzieci i tu również po konsultacji z lekarzem.

Dobrze jest też zastanowić się nad suplementacją probiotyków, choć tego mało który rodzic nie wie. Różnego rodzaju gatunki bakterii wpływają korzystnie na metabolizm spożywanych związków, na układ odpornościowy. Przykładowo, bakterie jelitowe zdolne są do konwertowania spożytego związku, który byłby organizmowi nieszczególnie przydatny, w związek o działaniu prozdrowotnym. Sam szeroko opisywałem wpływ suplementacji bakteriami Lactobacillus salivarius i Lactobacillus rhamnosus na zdrowie. Ostatnim produktem, o którym chciałem wspomnieć jest olej z wiesiołka. Na różnych etykietach widnieje informacja, że można go podawać dzieciom od 6 roku życia. Ja jednak mimo wszystko polecałbym najpierw konsultację z lekarzem, tak na wszelki wypadek. Olej z wiesiołka z uwagi na obecność kwasu gamma-linolenowego znacznie ograniczy ryzyko, że dziecko będzie cierpiało na alergie, a jeśli już je ma, to ów związek powinien ograniczyć nasilenie tej przykrej dolegliwości.

Podsumowując: należy mieć na uwadze, czy kupujemy lek wydawany bez recepty, preparat specjalnego przeznaczenia medycznego czy suplementy diety dla dzieci. Nie warto łapać się na hasła reklamowe – lepiej najpierw sprawdzić (ja często zaglądam na stronę Pogromcy Reklam Farmaceutycznych, tam znajdziecie mnóstwo artykułów obalających głupoty reklamowe). Warto natomiast rozważyć suplementację tranem, probiotykami czy olejem z wiesiołka i podkreślę raz jeszcze – po konsultacji z lekarzem.

[alert icon=”icon-noicon” title=”O autorze” background_color=”#fefbfb” text_color=”#000″ ]

P1070549Mam na imię Łukasz i mam 22 lata (rocznik 1993). Mieszkam w Poznaniu i stąd też pochodzę. Studiuję biologię, obecnie kończę III rok. Pasjonuje mnie przede wszystkim biologia ewolucyjna zwłaszcza w kontekście genetyki molekularnej i epigenetyki. Obok tego, jako jedno z nowszych zagadnień w kręgu moich zainteresowań, znajduje się dietetyka, zwłaszcza w kontekście tzw. żywności funkcjonalnej, prozdrowotnej i, tu także, w kontekście epigenetyki – jak poszczególne związki z pożywienia mogą wpływać na regulację ekspresji genów i aktywności różnych procesów metabolicznych. 

Poza powyższymi, interesuję się też tematyką postapokaliptyczną, fabularnymi i strategicznymi grami komputerowymi, uwielbiam podróże. 

[/alert]

 

 

 

  • anonim

    Ja tam bym pominęła ten olej z wiesiołka. Serio, dzieciom podawać?! Im mniej tym lepiej. Już jest tran, jest witamina d i omegi. Dziecko to nie dorosły, nie można mu
    podawać wszystkiego co „Służy” dorosłym. Trochę umiaru!

  • sporttopestka.pl

    Ciekawe informacje, dzieciaki też potrzebują uzupełnić często jakieś niedobory. Pamiętam jak byłam mała to mama dawała mi jakieś witaminki, vibovity itp. Jeśli coś się dzieje z dzieciaczkiem, to konsultacja lekarska jak dla mnie jest wskazana i obowiązkowa 🙂 Wpis bardzo dobry! 🙂

  • mm

    dobrze zbilansowana dieta dostarcza organizmowi wszystkich potrzebnych witamin i substancji odżywczych- no ale fakt łatwiej iść do apteki i kupić witaminę niż postarać się o odpowiednią dietę dziecka. poza tym witaminy w nadmiarze również szkodzą.

  • Matylda Płetwal

    Jak przedmówca uważam, że wystarczy dieta bogata w warzywa i owoce. Moja córka jest w pełni zdrowa bez suplementacji, a jedyne co jej podaję to w razie przeziębienia, oparty na bazie naturalnych składników Ulgrip junior, po trzech do czterech dni mała zdrowa. Naprawdę nie ma sensu faszerować dzieci chemią. Szkoda ich zdrowia…