A TY CHWALISZ SWOJE DZIECKO?

Tyle ostatnio przeczytałam o tym, że chwalenie dzieci jest złe, że aż mi uszami wychodzi. Serio, chwalenie ma chyba jeszcze więcej przeciwników niż agresja wobec dzieci w postaci klapsa. Usłyszałam i przeczytałam tyle argumentów, które pochwały stawiają w bardzo nieciekawym świetle, a ja nadal chwalę swoje dziecko.

Pochwały to manipulacja.

Chwalimy dziecko, ponieważ spełnia swoim zachowaniem określone wzorce zachowań, które chcemy mu wpoić. Sprząta zabawki, dzieli się z innymi, nie brudzi, sika na nocnik – spełnia oczekiwania, więc dajemy upust radości chwaląc je. W ten sposób perfidnie nim manipulujemy, żeby robił to, co my chcemy…

Paranoja? Nie mówię o pustych słowach super, fajnie, które mówi się na odczepne, by ktoś dał nam spokój. Ale dlaczego mam nie powiedzieć córce, że podoba mi się jak posprzątała pokój? Dlaczego miałam nie być zachwycona, gdy po raz pierwszy samodzielnie zawołała na nocnik? My wtedy odtańczyłyśmy taniec radości. Dla mnie to było jej duże osiągnięcie i powiedziałam jej o tym. Nie brakło w tym słów dziękuje, nie brakło miłości i rozmowy. Jednak pochwala w tym była, no, bo faktycznie byłam dumna!

Pochwały to narkotyk.

Kolejnym argumentem przeciwników chwalenia jest silne uzależnienie. Pochwały wzbudzają wydzielanie hormonów odpowiadających za poczucie przyjemności. Dzieci chwalone często – domagają się ponoć pochwał. Ponoć wręcz dla tych pochwał będą w stanie robić rzeczy wbrew sobie – kierując się wolą dorosłego.

Skrajność? Tak dla mnie są to przypadki skrajne. U nas chwalenie wiąże się z rozmową, z dialogiem obustronnym. W chwaleniu często zaznaczam również rzeczy, które mi się nie podobają – „Bardzo mi się podoba opowiadanie, które napisałaś. Następnym razem musisz jednak wyraźniej pisać, – bo ciężko było mi je przeczytać.” Staram się nie krytykować dziecka, nie zaniżać jego wartości siebie, ale też nie przesadzam z pochwałami. Moja prawie trzylatka nigdy nie domagała się jeszcze pochwał. Jednak lubi rozmawiać o tym, co robi. Opowiada o sobie, o tym, co jej się podoba, a co nie. Ma już własny system wartości, ocenia rzeczy i ludzi wedle własnego kryterium. Potrafi mi powiedzieć, że podoba się jej mój rysunek, potrafi również powiedzieć, że zrobiłam coś źle.

2

Pochwały wprowadzają rywalizację

Owszem w niektórych sytuacjach to zdanie jest prawdziwe. Gdy wartościujemy „jesteś lepsza, najlepsza” etc. Jednak jest to kwestia dobranych słów. Znów wszystko toczy się wokół dialogu, który prowadzimy z naszym dzieckiem. Gdy dziecko wchodzi na drabinkę, nie mówimy „Super, weszłaś najwyżej, wyżej niż inni” tylko „Weszłaś strasznie wysoko, a nie boisz się spaść” – oczywiście to zdanie z lekkim przymrużeniem oka.

To są tylko niektóre z argumentów przeciwników pochwał. Mam po części wrażenie, że dla nich coś jest albo czarne albo białe. Nie widzą tego, co po środku. W pochwałach nie ma niczego złego, jeśli są częścią dialogu z dzieckiem. Gdy opierają się faktycznej wspólnie przeżywanej radości a nie wynikają z pustych słów na odczepkę. Obie rozmawiamy o uczuciach i odczuciach. Nie widzę w tym nic złego i będę chwalić dalej.

A Ty chwalisz swoje dziecko?

  • Aleksandra Greszczeszyn

    Chwalę i chwalić będę, a o tych wszystkich teoriach rodzicielskich tez ostatnio napisałam. Wychodzą mi uszami tak samo jak tobie.

  • Bee

    Ja też chwalę, chyba to ja jestem bardziej uzależniona od chwalenia dzieci niż one 😉

  • dla mnie to jest chore dlaczego mam nie chwalić bo co bo je zepsuję? mam dorosłych synów i zawsze ich chwaliłam i nadal chwale jak sobie zasłużą to i skarcę i nie sadzę ze wyrośli na złych ludzi … teraz z Tomisiem też tak robię że jak np złapiemy siku do nocnika to go chwalę i się cieszymy a jak np otwiera szafki grożę palcem i mówię ze nie wolno ale żeby tylko karcić krzyczeć no bez sens totalny …. pozdrawiam

  • Szczęście Mamy

    Na szczęście nie natknęłam się jeszcze na opinię, że chwalenie dziecka jest złe, bo….wyśmiałabym do rozpuku. Ja widzę same pozytywy w chwaleniu i widzę różnicę w zachowaniu syna (na plus) gdy jest dużo chwalony. Któż z nas tego nie lubi? Kogo z nas to nie motywuje? Nie rozumiem przeciwników.

    • Ja również nie potrafię zrozumieć tego co złe w pochwałach. Wiadomo, że puste słowa nic nie znaczą, ale dobrze wyrażona pochwala przynosi same zalety.

  • Ja też chwalę i nikomu nic do tego 🙂 Będę chwaliła nadal, bo to właśnie pochwały i wieeeeeelka feta pomogły nam się uporać z problemami kupowymi (sorry, no 😉 ) i pomogły Tymkowi odważniej smarkać w chusteczkę. Moim dzieciom pochwały dodają skrzydeł i nie zamierzam z nich rezygnować 🙂 Robię też trochę jak Ty, że jeśli widzę, że no sorry – litery są koślawe i jest błąd na błędzie to mówię:”widzę, że się bardzo starałeś, ale musimy poprawić kilka błędów żeby to wyglądało jeszcze lepiej”.

  • Nie wyobrażam sobie bym miała mojego Jaśka nie chwalić. Zgroza. Jak wobec tego mam mu dać do zrozumienia, że cieszę się że działa, jest kreatywny, nie poddaje się, jest ambitny i że zwyczajnie potrafi już mając zaledwie 2 lata dobrze funkcjonować w otaczającym go świecie. Nie zauważyłam, by robił coś dla samej pochwały. Gdy widzi uznanie w oczach rodziców, dziadków, nawet obcych ludzi to widzę, że promienieje. Jest przy tym mocno otwarty na innych ludzi. Gdy zaś coś go irytuje, cos jest nie po jego myśli, cos chce zrobić inaczej niż powiem zwyczajnie należy, bo tak jest po prostu w życiu, to da sobie to wytłumaczyć. Rozmowa to podstawa. Wymiana argumentów, nawet tych bardzo dziecinnych i prostych. Dzięki temu nie ma histerii, rzucania się i wrzasków. Co złego w tym, że czujemy się docenieni? Co złego w tym, że to co robimy, mówimy ma dla kogoś wartość? To co mam zrobić? Kiedy Janek pomoże mi w sprzątaniu mam mu nic nie powiedzieć, zlekceważyć…. Nie przesadzajmy z pochwałą, gdy nie ma czego chwalić, lecz chwalmy.

  • Matka Królów

    Chwalę obu synów – nie wyobrażam sobie, żebym mogła tego nie robić 🙂

  • Chwalę, tak jak Ty – kiedy jestem dumna z Zo, i ta duma aż mnie rozsadza! 🙂 Udawanie, że się nie przejęłam, to jest dla mnie paranoja jakaś. 🙂 Za to nie porównuję jej do innych dzieci „Wojtuś tak pięknie narysował ptaszka, a ty jakoś koślawo”, bo to moim zdaniem już jest manipulacja i zachęcanie do rywalizacji.

    Mam podobne wrażenie, że są jakieś „obozy” rodziców, i każdy ma „najmojszą” rację. A przecież najważniejsze, żeby dziecko swoje kochać, rozmawiać z nim, poświęcać mu uwagę. A czy się pierze w proszku czy w orzechach, śpi osobno czy razem, karmi piersią czy butelką, zapisuje do przedszkola montessori czy publicznego – to są wszystko sprawy drugo-, jak nie trzeciorzędne.

  • Agata J

    ja też chwale i nie wyobrażam sobie inaczej 🙂

  • staram się chwalić zawsze, ale potrafię też zwrócić uwagę kiedy coś jest nie tak.
    Nie chwalić? zepsuje się?
    Teraz kiedy mam więcej czasu nadrabiam rozmowy z Piotrkiem, pochwały kolorowanki.
    Nie wyobrażam sobie innej relacji z nim

  • Martyna K.

    Jeszcze nie mam dziecka, ale myślę, że ludzie sami szukają sobie zajęcia 🙂 Ja nie widzę nic strasznego w tym, że się kogoś pochwali i nie sądzę aby miało to jakieś negatywne skutki.

  • Paulina Kwiatkowska

    Dla mnie przytoczone argumenty to jest parodia. Nie wiem, może ci ludzie nigdy nie zostali pochwaleni albo chcą, żeby ich dzieci wyrosły na zadufane w sobie osoby.

  • Ja nie chwalę, ale nie brakuje u nas radości, miłości, bliskości. Nie brakuje słów „dziękuję” gdy jest ku temu powód.
    DO mojej rodziny taki model wychowania pasuje. Moje dziecko jest szczęśliwe, uczynne, samodzielne, odważne, pewne siebie, nie szuka uwagi, nie szuka poklasku. Ma półtora roku. Nie chwalimy, nie nagradzamy, ale i nie ganimy, nie krzyczymy, nie karamy. Wychowanie bezwarunkowe się u nas sprawdza.
    Jeśli oprócz wyłapywania 3 przytaczanych w necie (kiepskim i niezbyt wiarygodnym źródle informacji) argumentów chciałabyś zgłębić temat, polecam książkę „Wychowanie bez kar i nagród” Alfie Kohna, tak dla zrozumienia tego mechanizmu.

    • Ja mam odmienne podejście, nie mówię że lepsze lub gorsze. Nie widze nic złego w pochwałach ani nawet nagrodach. Zresztą często konsekwencja jakiegoś złego uczynku jest poniekąd również karą dla dziecka.
      Najważniejsze, że u Ciebie się sprawdza. Co jednak w momencie gdy mały pójdzie do szkoły? Tam nie uniknie oceniania. Dla najleszych uczniów są nagrody, zla ocena może być karą. Jak Ty to widzisz?

  • Nie jestem matką i nie planuję. Jednak weszłam na Twojego bloga i z zaciekawieniem czytam post po poście. Dziwne to jest, bo przecież nie należę do grupy docelowej, jednak czyta mi się to bardzo fajnie. Jesteś dobra w blogowaniu i życzę Ci, abyś zawsze pisała tak ciekawie. 🙂 Oh, przepraszam. Pewnie dorosłych też nie powinno się chwalić. Hihi. 😀

    • Dziękuje! Rozpływam się 🙂
      Ps. Jeszcze, jeszcze, jeszcze!!! 😀

      • Uzależniłaś się od pochwał! Nie powinnam była tego pisać. 😉 Hehe…