WITAMINY DLA CIĘŻARNYCH – DBAMY O MAMY – WYNIKI

Od zawsze marzyłam o rodzinie i posiadaniu przynajmniej dwójki dzieci. Teraz to marzenie się spełnia, a ja nigdy wcześniej nie byłam tak szczęśliwa. Oczywiście gdzieś w podświadomości drżę o naszą przyszłość i zastanawiam się jak to będzie, kiedy urodzi się nasze drugie dziecko. Najbardziej martwię się o jego zdrowie, prawidłowy rozwój, ale wiem, że są to zmartwienia typowe dla każdej mamy.

witaminy w ciąży 3 witaminy w ciąży 9

Do drugiej ciąży przygotowywałam się już dawno. Psychicznie i fizycznie. Również Wam polecam przygotowanie swojego organizmu do ogromnego wysiłku, jakim jest poczęcie i urodzenie dziecka. W życiu przyszłej mamy bardzo ważne jest nie tylko zdrowe odżywianie, ograniczenie stresu do minimum, ruch na świeżym powietrzu i wysypianie się. Warto wykonać badania krwi, umówić na konsultację z ginekologiem oraz odpowiednio wcześniej zażywać suplementy diety, które wzmocnią organizm i przygotują go do ciąży. Ja zaczęłam od zażywania tabletek Prenalen Multivit. Są to suplementy dla kobiet w ciąży i planujących ciążę. Czułam się po nich bardzo dobrze, a kiedy w końcu okazało się, że noszę pod sercem małe życie, odczuwałam większy komfort psychiczny – w końcu wiedziałam, że od samego początku dbałam o siebie i dzieciątko.

witaminy w ciąży 1
witaminy w ciąży 5

Aktualnie, kiedy jestem w 20 tygodniu ciąży, zażywam preparat Prenalen Multivit+DHA. Jest on wzbogacony o kwasy Omega-3, które jak wszystkie mamy wiedzą, są bardzo potrzebne do tego, aby młody organizm rozwijał się prawidłowo. DHA uzyskuje się ze skoncentrowanego oleju rybnego – w jego skład wchodzą kwas Omega-3, EPA (kwas eikozapentaenowy wspomagający włókna nerwowe) i DHA. Dzięki temu kwasowi możemy zagwarantować rozwijającemu się dziecku prawidłowy rozwój mózgu oraz wzroku a także zmniejsza ryzyko wystąpienia przedwczesnego porodu. DHA ma zbawienny wpływ na organizm matki, pomaga jej chronić się przed depresją poporodową. Na szczęście zapachu i smaku ryby nie czuje się zażywając tabletkę, co jest bardzo ważne dla ciężarnych niezwykle wrażliwych na wszelkie „zapaszki i smaczki”.

witaminy dla ciężarnych 1

W ofercie marki Prenalen możemy również znaleźć preparat uzupełniający braki magnezu i kwasu foliowego. Jest on przeznaczony zarówno dla kobiet planujących ciążę, tych noszących już pod sercem maleństwo lub karmiących naturalnie. Szczególną wartość dla nas i naszych pociech ma magnez. Jego zapotrzebowanie dla organizmu w stanie błogosławionym wzrasta o prawie 20%. Jego niedobory można niejednokrotnie odczuć przez nasilające się skurcze mięśni, czy przez ciągłe zmęczenie.

Wśród bogatej oferty preparatów Prenalen każda z kobiet może znaleźć ten najlepszy dla siebie i swojego dziecka.

Dlaczego warto zażywać suplementy diety przed, w trakcie oraz po ciąży?

Tak jak pisałam wcześniej, nasz organizm musi wykonać ogromną pracę, żeby stworzyć zdrowego małego człowieczka a potem wykarmić go mlekiem matki. Oddajesz swojemu dziecku to, co najlepsze i najbardziej wartościowe. Prędzej czy później mogą pojawić się w twoim organizmie braki. Objawiają się one osłabieniem, anemią, złym samopoczuciem, zawrotami głowy i brakiem sił. Organizm potrzebuje wtedy bomby witaminowej i minerałowej, którą są w stanie zapewnić jedynie odpowiednio dobrane suplementy. Tym, co jest bardzo ważne, to ich skład i odpowiednia zawartość witamin, minerałów czy właśnie DHA. Jedna lub dwie tabletki powinny, bowiem pokrywać przynajmniej 100% dziennego zapotrzebowania organizmu, aby uzupełnić niedobory i pomóc w ustabilizowaniu np. gospodarki hormonalnej, samopoczucia, przywróceniu ogólnej równowagi organizmowi.

 

witaminy w ciąży 6

Właśnie, z tego powodu suplementacja jest równie ważna w czasie karmienia piersią. Maluszek wraz z naturalnym pokarmem otrzymuje od Ciebie wszystko, co najlepsze. Prenalen Laktacja jest dobrym uzupełnieniem codziennej diety. Zawiera cenne probiotyki oraz bakterie kwasu mlekowego. Dzięki nim wzmacnia się odporność Twoja oraz Twojej pociechy.

Pamiętaj! Jesteś mamą, więc powinnaś dbać nie tylko o swoje dzieci, ale przede wszystkim o siebie. Bo dzieci są szczęśliwe zawsze wtedy, kiedy ich mama jest zdrowa i uśmiechnięta, a do tego potrzebne jest doskonałe samopoczucie. Kochaj swoje dziecko i kochaj siebie!

witaminy w ciąży 8

KONKURS

Z okazji zbliżających się ważnych dni dla mamy i dziecka, wraz z marką Prenalen przygotowaliśmy specjalnie dla Ciebie konkurs.

plakat

Droga Mamo, teraz Ty sama wiesz jak to jest być odpowiedzialną za tak małą istotkę, jaką jest Twoje najukochańsze dziecko. Dbasz o nie tak, jak kiedyś Twoja mama dbała o Ciebie. Tak jak kiedyś Twoje dziecko będzie dbało o swoje pociechy.
Zadanie konkursowe – Stwórz wpis, w rodzaju kartki z pamiętnika czy garści zebranych myśli, którymi po latach będziesz mogła podzielić się z dorosłą córką lub synem. Co chciałabyś przekazać na początek trudnej, lecz cudownej drogi, którą jest macierzyństwo i posiadanie własnej rodziny?

Nagrody:

Bez nazwy-1

Miejsce 1:

  • opakowanie witamin Prenalen Multivit + DHA
  • miętowy skuter Janod
  • organizer do wózka Skip Hop
  • karuzela Timbuktales
  • klocki alfabet Janod

2

Miejsce 2:

  • opakowanie witamin Prenalen Multivit + DHA
  • walizeczka Trunki
  • organizer na pieluszki Beaba
  • przytulanka z metkami Label Label
  • spiralka do zabawy – żyrafka Sophie

3

Miejsce 3:

  • opakowanie witamin Prenalen Multivit + DHA
  • namiot przeciwsłoneczny
  • pojemnik termoizolacyjny na butelki i słoiczki Chevron
  • zagłówek Travel Friends Benbat
  • Oczami maluszka – Karty

 

Odpowiedź wraz z mailem kontaktowym pozostaw w komentarzu. Trzy najciekawsze wypowiedzi zostaną nagrodzone. Będzie mi również miło, jeśli udostępnisz poniższy post – plakat konkursowy na Facebooku. Regulamin konkursu dostępny jest tutaj.
Na Twoją odpowiedź czekamy do 8 czerwca do godziny 23:59. Zapraszamy!

Wyniki konkursu!

Kochane mamy napisałyście cudowne listy. Niejednokrotnie tak mnie wzruszyły, że nie mogłam przestać płakać. Jesteście niesamowite! Jeśli faktycznie Wasze pociechy je przeczytają, to będzie dla nich największy prezent jaki możecie im dać.

Wybór zwycięzców nie był prosty, najchętniej obdarowałabym wszystkie z Was. Jednak nagrody są tylko trzy. Gratuluję jednak Wam wszystkim i każdej z osobna!

Przy wyborze kierowałam się głównym tematem – czyli czy wasza notatka faktyczni została skierowana do waszego dziecka, które właśnie ma zostać rodzicem. Spojrzałam również na wartości i na to co było dla mnie ważne na początku mojej rodzicielskiej drogi.

Nagroda 1 wędruje do Gabrieli:

~*~
Przygotuj się kochać i być kochana, jak nigdy wcześniej.
Wiele razy byłam zakochana, wiele razy doznawałam uczucia niesamowitego szczęścia.
Ale gdy pierwszy raz trzymałam Cię w swoich ramionach, wtedy zrozumiałam, co to jest prawdziwa miłość.
Co to jest prawdziwe szczęście? Szczęście tak wielkie, ze niemożliwe do opisania słowami. Już niedługo
go doświadczysz. I będzie to najpiękniejsze uczucie w Twoim zżyciu.

~*~
Spakuj swoja torbę do szpitala. Wcześniej.
Jako że urodziłaś się dwa tygodnie przed terminem, ja – nie będąc na to przygotowana, po odejściu wód, w skurczach, ·z nieogolonymi nogami, potarganymi włosami, torba u jednego boku, a tata u drugiego, pakowałam rzeczy, które
powinnam zabrać ze sobą do szpitala. Lista, która zrobiłam wcześniej nagle wyparowała (jak się później okazało, tata
sprzątając swoje rzeczy jej w tym pomogli). Na cale szczęście nie zapomniałam o niczym. Oprócz jednej rzeczy – ubrania, w którym miałam wrócić do domu. Zajął się tym tata. Przywiózł mi sukienkę, piękna. Był tylko jeden problem.
W ciąży przytyłam 30kg, na metce był zaś rozmiar 34. „Taka mi się malutka wydajesz po porodzie”-skwitował tata. Może
i malutka, ale nadal w rozmiarze 42.

~*~
Pozwól tacie być TATA.
Gdy się urodziłaś, ja wiedziałam co jest dla Ciebie najlepsze. Ja wiedziałam, jak należy Cię kapać, ja wiedziałam
jak przewijać, wiedziałam, które ubranka mam założyć. Gdy płakałaś, ja wiedziałam, jak przytulic. Tata, który chciał
również w tym uczestniczyć, stal z boku. Bo ja wiedziałam najlepiej. Do pewnego wieczora, gdy wracając z łazienki
(oczywiście po wcześniejszym upewnieniu się, ze spisz), zobaczyłam tatę, trzymającego Cię w objęciach i nucącego Ci
kołysankę. Ujrzałam Ciebie, taka spokojna. Zdałam sobie sprawę, ze Was lachy tez niesamowite i wieź. Miłość. Pozwól
tacie swojego maleństwa od początku włączyć się w jego zżycie. Jesteście rodzina. Wspierajcie się, i pomagajcie sobie.

~*~
Nigdy nie boj się prosić o pomoc. To jedna z najbardziej dochodowych rzeczy w Twoim zżyciu, ale tez największe wyzwanie.
Macierzyństwo jest piękne. Bezapelacyjnie. Skłamałabym jednak mówiąc, ze zawsze jest kolorowo. Nie zawsze. Nieprzespane
noce, brak czasu dla siebie, dla partnera. Pamiętaj, ze w okól Ciebie są osoby, na które zawsze możesz liczyć. Takie, ·które Ci pomogą. Bo Cię kochają.

~*~
Bądź najlepsza wersja siebie, dla swojego dziecka.
Nauczyłaś mnie cierpliwości, pokory. Nauczyłaś mnie doceniać to, co mam. Staram się być lepsza, dla Ciebie. Codziennie.
To od nas w dużej mierze zależy przyszłość naszych dzieci. Ode mnie zależy Twoja przyszłość. Mam nadzieje, ze mam, ze Bede
miała jak najlepszy na nią wpływ. Chce być przy Tobie, kiedy tego potrzebujesz. I stać z boku, patrząc, z jaka prawdziwa, ·niewinna ciekawością, odkrywasz świat i doświadczasz zżycia. Zamiast oczekiwać od swojego dziecka, aby było takie, jakie
chcesz, pozwól mu po prostu być sobą. To niesamowite patrzeć, jak wspaniała osóbka jesteś!

~*~
Pielęgnuj każda chwile z dzieckiem. One za szybko przemijają.
Mimo, ze masz dopiero dwa latka, czuje ze czas za szybko ucieka. (Za jakieś 20 lat, kiedy będziesz to czytała, zdam
sobie z tego w pełni sprawę!). Poświęcaj czas swojemu dziecku. Za chwile stanie się niezależne, za chwile to Ty będziesz
prosiła je, aby spędziło z Toba czas. Parę dni temu, nie dalej jak w zeszły czwartek, bawiąc się ze swoim kuzynem Tomkiem, ·podeszłam do Was, chcąc przyłączyć się z Wami do zabawy, ale usłyszałam krótkie: „Mama idź!”. Tak, już się zaczyna!;)

~*~
Mów dziecku, ze go kochasz. Przytulaj je tak często jak to możliwe. Nie zawiedź go. I szanuj.
Ciągle Cię całuje, przytulę, powtarzam, ze Cię kocham. Chce, żebyś dorastała w poczuciu miłości i ciepła. Bądź troskliwa
dla swojego dziecka. Ono tego potrzebuje. Potrzebuje Twojej miłości.#

~*~
Dzieckiem jest się tylko raz.
Dlatego nie przejmuj się podłoga brudna od farbek czy umorusanym ubrankiem. Ciesz się razem ze swoich dzieckiem, zamiast
się gniewać. Śmiej się z tych rzeczy, nawet wtedy, kiedy czujesz się zła. One będą podstawa do opowieści, które opowiesz
swojemu dziecku, kiedy będzie starsze. (Całkiem sporo ich mam dla Ciebie).

~*~
Nie słuchaj wszystkich rad.
Ciotka Zośka mówi jedno, wujek Jacek drugie, a Ty myślisz trzecie? W porządku. Masz swój instynkt. Ty wiesz, co jest dla Twojego dziecka najlepsze.

~*~
A, zapomniałabym! Na koniec…Zrelaksuj się i wysypiaj dużo! (Ha,ha!).

Nagroda 2 wędruje do Karoliny:

Kochana córeczko,

Teraz kiedy jesteś już, bo płynących prosto z serca. Zakopałam je na 25 lat a teraz chcę Ci ofiarować na nowa dorosła i za chwilę sama staniesz się Mamą przyjmij ode mnie te kilka słów. Dla mnie najważniejszych droge życia.

Na początku chciałabym Ci powiedziec że kocham Cię najmocniej na świecie . Nosiłam Cię pod sercem całe 41 tygodni, pielęgnowałam i biegałam po ogórki kiszone o północy jeśli miałas na to ochotę. To były piękne czasy. Ja i Twój Tatuś –młodzi studenci pełni wiary nadziei i miłości. Razem z dyplomem odebraliśmy największy tytuł wszechczasów mgr.Rodzic! Naszego ślubu nie pamiętasz, bo cały przespałaś i dwa dni wesela. A szkoda ,bo zabawa była przednia. Mam nadzieję, że przenigdy na świecie nie będziesz nam miała za złe, że najpierw zdecydowaliśmy się na Ciebie, a potem na formalności. A właściwie to Ty się na nas zdecydowałaś…dziękujemy Ci za to! Od pierwszej chwili, jak minął szok, bardzo się cieszyliśmy. Do tej pory każdej nocy dziękuję Bogu ,że mi Cię zesłał. Pamiętaj, życie to największy dar, największy cud ,jakiego człowiek może doświadczyć. Szanuj je!

Macierzyństwo to ciężki kawałek chleba. Zawsze powtarzałam, że wolałabym być twoim ojcem, ta rola jest znacznie łatwiejsza. Poród to piękne przeżycie. Dajesz cząstke siebie temu światu. Chwila czasu, kilka parć i już małe komóreczki zlepione miłością lądują na Twej piersi patrząc niebieskimi oczami. Ciąża to tylko 9 miesięcy,więc pamiętaj żeby dbac o siebie w wyjątkowy sposób. Dobrze się odżywiaj,łykaj witaminki i nie rezygnuj z ruchu, ze sportu. I pamiętaj ciążowe kilogramy szybko znikają,gdy masz tuzin obowiązków z noworodkiem. Pierwszy ząbek,pierwsze kroczki,pierwsze :”MAMA”,nie strać tego. Żadna praca nie da tyle satysfakcji co chwile spędzone z dzieckiem. Chociaż bywało ciężko, niedomyta, niedospana, niedożywiona –lecz zawsze uśmiechnięta witałam Cię porannym uśmiechem!Ale pamiętaj, dziecko jest ważne ale Ty jestes równie ważna. Nie rezygnuj z siebie. Ze swoich planów,z marzeń. Zorganizuj sobie tak życie ,żebys nigdy niczego nie żałowała. Żebyś chodziła z głowa podniesiona do góry,dumna i spełniona.

Pewnie masz teraz więcej udogodnień niż my. Może pampersy zmieniają się same,a noworodki od razu sapek english!Ale pamiętaj : dawaj z siebie wszystko.Zawsze na 100%. Dawaj tyle miłości ile twoje dziecko da rade unieśc. Dawaj poczucie bezpieczeństwa, swój czas, szacunek i rozwijaj wyobraźnię. Nie kupuj zabawek a zobaczysz jak dziecko będzie je samo tworzyło z liścia i patyka. A poza tym od rozpieszczania wnuków jestem Ja-Babcia.

Naucz się czerpać radośc z małych chwil. Naucz się mówić kocham –czynami. Naucz swój dziecko życia. Naucz kochać i wybaczać. Dawaj dobry przykład. Bądź krok za nim, ale pozwól mu iśc własną drogą. Zachęcaj, motywuj, dawaj kij a nie wędkę. Pozwól popełniać błędy. A ja, Twoja Mama, będę zawsze przy Tobie, choćby mnie na tym świecie już nie było. I będę cię kochała całym sercem. Wybacz mi wszystkie moje niedociągnięcia, wiem, że idealną mama nie jestem. Wybacz mi moje słabości, zaniedbania. Pamiętaj tylko dobre chwile. I wiedz tylko jedno…nikt ani nic na tym świeci nie dało mi tyle szczęścia ile Ty mi ofiarowałaś. Dziękuje córeczko! Dziękuję…że jesteś!

Karolina

Nagroda 3 trafia do Gosi:

Kochana Córeczko, jesteś już na samej końcówce ciąży. A ja jak zwykle mam kilka „mądrości” dla Ciebie. Takich, o których nie przeczytasz w poradnikach i gazetach dedykowanych dla Mam…To już ostatnie chwile, które macie tylko dla siebie. Wybierzcie się z M. na romantyczną kolację i długi spacer. Celebrujcie każdą chwilę, którą razem ze sobą spędzicie. Dajcie sobie słowo, że w tej nowej sytuacji nie zapomnicie o sobie. Rodzicielstwo będzie dla Was sprawdzianem, egzaminem siły Waszej relacji i więzi, którą budowaliście tych kilka ładnych lat. Będzie wiele trudnych sytuacji. Razem je przetrwacie. Delektuj się teraz każdym komplementem na temat Twojego wyglądu w stanie błogosławionym. Tobie wydaje się, że ludzie Cię otaczający tak, mówią, żeby podnieść Cię na duchu. To nieprawda, wyglądasz cudownie! Skup się na tych słowach i zapamiętaj je na długo. Po przyjściu na świat Twojego dziecka będzie Ci ich brakowało. Każdy będzie tylko patrzył na Twoje Maleństwo, mówił jakie jest piękne i cudowne. Zostało jeszcze trochę czasu, więc zrób kilka porządnych porcji obiadowych i włóż je do zamrażarki. Zobaczysz jak Ci się przydadzą w pierwszych tygodniach po porodzie. Początkowo będzie Ci ciężko zaakceptować Twój wygląd. Pamiętaj to wszystko hormony. Nie jest tak źle, jak Ci się wydaje. Z czasem wszystko wróci do normy. Nawet po karmieniu naturalnym piersi wracają do takiego samego wyglądu. Zupełnie się tym nie przejmuj, a bądź z tego dumna. Wiele Mam mówi, że chociaż miałyby mieć rozstępy na czole, to i tak by zdecydowałyby się na macierzyństwo. Kilka słów o porodzie. Teraz pewnie jeszcze jesteś pełna obaw, ale gwarantuję Ci, że im bliżej terminu porodu, tym będziesz spokojniejsza. Twój organizm sam tak się dostosuje, że nawet jak się już zacznie nie będziesz przerażona. To również hormony. Traktuj plan porodowy bardzo lekko. Jeżeli uda się naturalnie, wspaniale! Jeżeli nie, nie miej z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Tylko dziękuj Bogu, że jest na tyle zaawansowana medycyna, że można pomóc Tobie i Twojemu dziecku. W czasie porodu myśl tylko o tym, że za chwilę Je zobaczysz. Ta myśl doda Ci ogromnej siły. Będziesz we wspaniałych rękach, więc wszystko musi być dobrze. W chwilach strachu przed porodem myśl o tych miliardach kobiet, które rodziły przed Tobą, często w trudnych warunkach. To pomaga:)Pierwsze chwile będą magiczne. Zróbcie dużo zdjęć. Po latach ze szklanymi oczami będziecie na nie patrzeć. Jeżeli nie uda Ci się pierwsze karmienie, nie stresuj się tym zupełnie. Mnie nikt nie poinformował, że przez pierwszą dobę życia dziecko nic nie musi jeść, bo ma zasoby pożywienia z łożyska. Po porodzie Twoje Maleństwo najpewniej 12 h będzie spało. A Ty nie będziesz mogła zasnąć. Każdy będzie Ci mówił żebyś odpoczywała, ale to będzie silniejsze od Ciebie. Będziesz patrzeć na nie w tej mydelniczce nawet w nocy, a kiedy w końcu się obudzi Ciebie dopadnie totalne zmęczenie. W szpitalu nie bój się prosić o pomoc doradcy laktacyjnego, czy położnej. Ta wiedza będzie Ci potrzebna przez najbliższe tygodnie. Chcę Ci jeszcze powiedzieć, żebyś za wszelką cenę ufała swojemu instynktowi. On się pojawi tuż po porodzie i zobaczysz jak będzie Tobą rządził (już do końca życia). Wiedza teoretyczna z poradników, rady innych są mniej ważne niż Twoje przeczucie. Ufaj sobie i temu, co Ci podpowiada Twój organizm. Od pierwszego dnia ufaj również Maleństwu. Z dnia na dzień będziesz je znała coraz lepiej i poznasz jego potrzeby szybko. Pamiętaj też, że przez pierwsze godziny wystarczy mu tylko kilka kropel Twojej siary. Nie zagłodzisz go, jeżeli tylko chwilkę będzie ssać. Karmienie piersią nie jest łatwe, początkowo może być bolesne. Jeżeli pojawiają się trudności i będziesz chciała podać mleko modyfikowane to wiedz, że karmienie butelką na początku wydaje się łatwe, a później jest o wiele trudniejsze, niż karmienie naturalne. Warto walczyć o karmienie. Ah! Zapomniałam Ci napisać o kapuście. Uratuje Cię pewnie w 3 dobie. Poproś M., żeby Ci kupił i zostawił w lodówce na oddziale, bo musi być zimna. Od samego początku smaruj również brodawki- krem pomaga! Chcę Ci napisać jeszcze o jednej rzeczy, o krytyce. Będzie Ci się wydawało, że tylko Ty dobrze się Nim zajmujesz, że M. krzywo założy pampersa, a zakładając body złamie mu rękę. Tu również hormony będą o sobie dawać znać. Pozwól mu już od początku założyć pajac na lewą stronę i czapkę tyłem do przodu. Serio, Maleństwu się nic nie stanie, ale jemu tak. Doceniaj każdy gest i mów, że świetnie mu idzie. To ważne. Sen jest przereklamowany. Tego się trzymaj – a tak serio już w szpitalu staraj się spać w dzień. Nie staraj się pokazywać najbliższym, że ze wszystkim świetnie sobie radzisz. Ogarnij najpierw dziecko, później siebie a na końcu, obiad, gary, pranie itp. albo zostaw to i idź spać. Jeżeli nie będziesz miała ochoty na odwiedziny bliskich powiedz im to. To nic złego. Łzy… będą Ci teraz leciały z wielu powodów. Ze szczęścia, smutku, bezradności i zmęczenia. Nie walcz z nimi. Wypłacz się i będzie Ci lepiej. Tuż po porodzie będą Tobą władały dziwne uczucia trochę jak w chorobie dwubiegunowej. Najpierw ogromna radość i całowanie każdego paluszka osobno, a za chwilę myśl „Czy ja jestem wystarczająco dobrą Matką?” „A może nie wystarczająco?” Staraj się o tym nie myśleć. Traktuj swoje dziecko z miłością, w jego najgorszych chwilach. Wtedy, kiedy jest nieznośne, kiedy jest wściekłe, kiedy jest samolubne, sfrustrowane, samotne, ponieważ w właśnie w tych chwilach, kiedy wydaje się, że najmniej zasługuje na Waszą miłość, ono potrzebuje jej najbardziej. Jest jeszcze pewien kanon zdań, pytań i komentarzy, które usłyszysz. Zapewniam. Przez takie rozmowy przechodziły wszystkie kobiety od zarania dziejów, jak tylko wróciły z dzieckiem do domu Teściów. I dopiero teraz, po latach widzę, jakie one są głupie.
– „Nie ucz Maleństwa noszenia na rękach. Nauczyłaś je noszenia, kołysania to teraz masz za swoje!” Skoro Maleństwo jest noszone, kołysane i blisko Ciebie przez 9 miesięcy , to na zdrowy rozum – jedyne, co niemowlak już umie – to być noszonym. Jeśli już można go czegoś nauczyć, to właśnie braku noszenia i spania osobno. Ewolucja nie nadąża za przemysłem okołodzieciowym i nie jest gotowa na własny pokoik.
– „No i udało się Maleństwu, wymusiło na tobie, co chciało”. Niemowlę wymusza zazwyczaj karmienie albo wzięcie na ręce i bliskość. Jak dla mnie to nie są jakieś wyszukane kaprysy. Powiedziałabym nawet, że bardziej tego „potrzebuje” niż „chce”. Kilkuletnie dziecko powie, że jest głodne. Dorosła osoba wyjaśni, że jest samotna, ma zły dzień, potrzebuje czułości, albo się boi. Niemowlę robi mniej więcej to samo. Skąd pomysł, że chce być na rękach z czystej złośliwości, żeby matka nie mogła akurat teraz zjeść obiadu? Pewnie by jeszcze zacierało rączki z satysfakcją, jakby wiedziało już, że je w ogóle ma.
– „Bo z dzieckiem to trzeba od początku stanowczo” . Zazwyczaj wygłoszone tonem pełnym wyższości przez kogoś, kto właśnie był świadkiem jak twoje dziecko robi coś, czego jego dziecko nie zrobiłoby nigdy. Ewentualnie po tym, jak przyznałaś się jak wychowujesz. Bo robisz coś źle. Dzieci to nie urządzenia, które mają ten sam model i do każdego pasuje ta sama instrukcja, więc tylko jak będziesz się jej trzymać , to ci dziecko zadziała jak trzeba.
Wiedz, że bardzo Cię kocham, myślami jestem z Tobą i jestem pewna, że świetnie sobie dacie radę.

Jeszcze raz dziękuje wszystkim za udział w konkursie! Gratulacje!

Zwycięzców proszę o kontakt w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników (czyli maksymalnie do 28.06!) na adres e-mail mama@mama-bloguje.com. Po tym terminie laureat traci prawo do nagrody.

Treść wiadomości email, o której mowa powinna zawierać – imię i nazwisko, adres korespondencyjny oraz nr telefonu dla kuriera. Email powinien być wysłany ze zgłoszonego w konkursie zwycięskiego komentarza.

2014.06.10

Wpis powstał we współpracy z marką Prenalen.

  • Kochana córeczko, kiedy patrzę, jak spokojnie śpisz i oddychasz, pojawia się wiele myśli. Jestem taka dumna z tego, że jestem Twoją mamą, a równocześnie pełna obaw, czy zapewnię Ci wszystko, na co zasługujesz. Nie chodzi mi o dobra materialne, one nie są najważniejsze. Chcę wychować Cię na szczęśliwego człowieka, pełnego empatii i współczucia dla ludzi i zwierząt, dla świata. Chciałabym nauczyć Cię ufności w drugiego człowieka, ale nie naiwności. To będzie trudne zadanie i bardzo się go boję. Bo co, jeżeli zawiodę i nie będziesz szczęśliwa, jeśli ktoś Cię skrzywdzi? Kiedyś córeczko staniesz na moim miejscu, również zatrzymasz się u wezgłowia łóżeczka i otrzesz łezkę wzruszenia nad własnym dzieckiem. Czy jest coś, co chciałabym w takiej chwili Ci przekazać? Na pewno to, że bardzo ważne jest poczucie bliskości. Ono daje wiele i mamie i dziecku, pozwala odkryć nieziemską więź i działa jak hormon szczęścia. Pamiętaj również, że nie ma matek idealnych, że każda z nas popełnia błędy i czasem czuje się zmęczona. Że to wcale nie czyni nas gorszymi i choćby ktoś kiedyś usiłował Ci to wmówić, nie pozwól na to. Pamiętaj także, że macierzyństwa nie powinno się dzielić. Każda z nas jest wyjątkowa, bez względu na to czy rodzi naturalnie, czy poprzez cesarkę, czy może karmić piersią, czy jest zmuszona sięgnąć po butelkę. Czerp radość z każdej chwili spędzonej z maluszkiem, ale nie zapominaj o sobie i swoich potrzebach. I pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć…

  • Bożena Jędral

    Wiesz córciu, co jest najlepsze w planowaniu dzieci? Świadomość i przygotowywanie się do ciąży. Pomimo dolegliwości oraz komplikacji każda z trzech ciąż była dla mnie najcudowniejszym etapem życia. Uwielbiałam ten stan. Zaokrąglony brzuszek, pierszwe ruchy dziecka oraz chwilę po urodzeniu. Każda mama ma obawy, nie tylko ta, która spodziewa się pierwszego dziecka, ale również spodziewająca się trzeciego. Pierwsza ciąża byłą błądzeniem we mgle, czytałam książki słuchałam rad położnej. W drugiej wiedziałam nieco więcej jednak nadal popełniałam błędy. Nie, nie żywieniowe. Odżywiałam się prawidłowo, miałam zróżnicowaną dietę, bogatą w witaminy, suplementowałam ją gotowymi kapsułkami, przed każda ciążą zażywałam kwas foliowy. Dlaczego? Okres przegotowań, był również cudownym czasem. Regularne ćwiczenia, nawyki żywieniowe, owoce, warzywa, witaminy. Ograniczone zaufanie do słońca, stosowanie wysokich filtrów na skórę, ochrona oczu oraz głowy. Będąc przygotowana, a przede wszystkim mentalnie odmieniona rozpoczynałam starania o dzieci. Kiedy wcześnie wdrożysz w życie dobre nawyki, łatwiej przejdziesz etapy ciąży i powrotu do „siebie” po urodzeniu dziecka. Po trzech ciążach nadal mam rozmiar noszony w szkole podstawowej, już w kilka dni po porodach nie miałam śladów brzucha, a po zakończeniu karmienia moje piersi wróciły do swojego kształtu. Świadome rozłożenie czasu macierzyństwa pozwoliło na darowanie każdemu z dzieci osobnego czasu (mam wrażenie, że w moim domu jest troje jedynaków, choć rodzeństwo mimo różnicy wieku bardzo się kocha, to jednak czas, który mogłam im poświęcić jest zarówno dla nich, jak i dla mnie bezcenny). Trzecia ciąża byłą dla mnie największą nauką. Ta była prawie książkowa, bez komplikacji, spokojna. Chodziłam wyciszona (pomimo traumatycznych wydarzeń spowodowanych nagłym zwolnieniem z pracy). Zaczęłam myśleć o sobie. Spacery, zdrowe odżywianie, w pierwszych miesiącach regularne treningi. Zaowocowało to zdrową, dobrze sypiącą córeczką oraz prawie natychmiastowym powrotem do swojej wagi i figury, co za tym idzie znacznie lepszemu samopoczuciu. Regularne zażywanie witamin przed ciążą, w trakcie oraz do zakończenia kamienia piersią dało rezultaty. Zdrowa skóra bez przebarwień, lśniące, mocne włosy. Byłam szczęśliwa widząc się w lustrze przedkładało się to na moją relację z dziećmi. Uczyłam się na swoich błędach wciąż popełniając nowe, jednak dziś dzielę się z tobą moimi etapami rozwoju, moją ewolucją kiedy z każdym poziomem świadomości starałam się dać ci dobry strat. A przygotowanie do tego, żebyś miał dobre początki były najlepszym, co mogłaś ode mnie otrzymać. Choć nie zawsze jestem idealna, to co zapewniłam ci tuż przed początkiem jest najważniejsze, wiem, że postąpisz podobnie. Kocham cię.
    b.jedral@gazeta.pl

  • Katarzyna Gieracka

    Synku
    Patryku
    Tato……
    Trzymasz w swych dłoniach wydruk z USG
    Drżą Ci te dłonie …ale to dobry strach- motywujacy do zmian na lepsze, do miłosci
    To ten strach ,gdy zaczynasz byc odpowiedzialny za drugiego człowieka
    Ale i trzepot serca na myśl o pierwszym spotkaniu,spojrzeniu, dotyku…
    Wiem ,ze wychowałam Cie na mądrego ,wrazliwego mężczyznę,który otoczy skrzydłami bezpieczeństwa swoja rodzinę.
    Ja też byłam pełna rozterek, jak to bedzie???,czy dam radę z dwójka małych dzieci,czy niczego Tobie i siostrze nie zabraknie…
    Czy podołam …
    Dziś wiem ,że mi sie to udało….widzę jak patrzysz na swoja żone ,
    Jak starasz sie uczestniczyć w oczekiwaniu….
    Tak samo patrzył na mnie Twój tato…do dziś tak patrzy…z troską ,spokojem…..miłoscią
    Przekazaliśmy Tobie to co w nas rodzicach najlepsze…szacunek, empatię, ciepło i bezpieczeństwo
    Mam dla Ciebie tylko jedna radę…..Bądź blisko – bo to daje siłę rodzinie…
    Twoja Mama

    katarzynagieracka@wp.pl

  • orodzinskaanna@gmail.com

    Synku…
    staraliśmy się o ciebie dwa lata
    myśleliśmy, że to koniec świata
    wylaliśmy ocean łez
    lecz w końcu zakwitł bez
    usłyszeliśmy bicie serca twego
    głos ten dobiegał spod serca mojego
    łzy szczęścia zalały moją twarz
    już niedługo bedziesz tylko nasz
    czekaliśmy cierpliwie na twoje przybycie
    wiedzieliśmy, że zmieni się nasze życie
    że miłość ogromna w nim gościć będzie
    że szczęście i radość będzie z nami wszędzie
    gdy po raz pierwszy twój krzyk usłyszałam
    na twoim punkcie całkiem zwariowałam
    patrzyłam jak śpisz, jak oddychasz
    jak patrzysz na mnie i cichutko wzdychasz
    zakochałam się w tobie całym sercem swoim
    jesteś przecież cudownym synkiem moim
    oddałabym życie za jeden uśmiech twój
    słodziutki, kochany chłopczyku mój
    i choć bywały chwile zwątpienia
    godziny płaczu, jeęków, cierpienia
    czasami wręcz w sercu czułam wielką złość
    bo bardzo synku dałeś nam w kość
    na rękach nosiliśmy cię na zmianę
    twój płacz wypalił nam w sercu ranę
    robiliśmy wszystko żeby ulżyć ci
    serce z żalu pekało mi
    jednak po burzy słońce przychodzi
    los zawsze nasz trud nam wynagrodzi
    złe dni mijają i radość nadchodzi
    nowe nadzieje w serduchu rodzi
    bo żeby dobrze nam w życiu było
    żeby w miłości w radości się żyło
    trzeba mieć kogoś kto w jednej chwili
    potrafi sprawić, że wszyscy są mili
    że uśmiech w około na ziemi gości
    nie ma już smutku i nie ma złości
    i ty jesteś naszą iskierką wspaniałą
    naszą nadzieją i miłością całą
    ty sens nam życia pokazałeś
    ty kochać nauczyć nas umiałeś
    sprawiłeś, że życie stało się przygodą
    a ty jesteś najlepszą nagrodą
    i wiem, że będziesz w życiu szczęśliwy
    bo jesteś synku bardzo wrażliwy
    bo umiesz kochać i miłość dawać
    kiedy upadniesz zawsze musisz wstawać
    kiedy ci smutno i kiedy źle
    zawsze przyjdź do mnie- przytulę cię
    i cicho szepnę w uszko twoje
    że przeciesz jesteśmy zawsze we dwoje!
    przez całe życie już razem będziemy
    przecież oboje dobrze o tym wiemy
    i choć kiedyś odfruniesz budować gniazdko swoje
    zawsze przy tobie będzie serce moje
    przytulę cię ze wszystkich sił swoich
    twoją twarz zbliżę do ust swoich
    i wyszeptam cichutko w ucho twoje
    że kiedyś i ty będziesz miał dziecko swoje
    i że będzie ciężko i czasami źle
    to jednak serce cudowne twe
    pokona wszystkie przeszkody te
    i pokocha tak mocno jak ja kocham cię!

  • Dominika Litwin

    Kochany Synku,

    Piszę ten post w nadziei, że za kilkanaście lat go przeczytasz i poczujesz się do zaopatrzenia mojej kuchni w nowe akcesoria… Dziś bowiem postanowiłeś urządzić sobie w mojej kuchni rwącą rzekę wylewając kubek wody, która wsiąkła w moje skarpetki, Twoje skarpetki i moje piękne panele podłogowe. Nie wiem czy zdąrzyły napuchnąć – wolę się nie przyglądać. Przy okazji, gdy będziesz kupował mamusi nową podłogę zerknij proszę na tapety. Ta, którą mam obecnie przybrała dziwne kolory, kropki i plamy… to sok. Sok zdrowy i naturalny, który robię Ci codziennie rano w sokowirówce, której to NIE ZNOSZĘ później myć.

    Może czytasz to będąc w kosmosie, bo tam mam zamiar za chwilę Cię wysłać. Cud, że udało mi się przygotować dziś zupę kalafiorową, którą może zjesz, może nie, bo lubisz pokręcić nosem. Muszę już kończyć, ponieważ wysypałeś w kuchni kaszę jęczmienną i lepi mi się do tych mokrych skarpet.

    p.s. Cieszę się, że postanowiłeś wytrzeć plamę z soku marchewkowo-jabłkowo-pomarańczowego z podłogi. Szkoda, że moją nową białą bluzką, którą sobie zdjąłeś z suszarki na pranie.

    Kocham Cię, Mamusia.

    😉

  • Kinga Walczak

    Moje szczęście!
    Oj wiem wiem jesteś juz duza i nie chcesz żebym mówiła jak do dziecka…;) ale co zrobic jak wlasnie twoje pojawienie sie na świecie nazywam szczęściem! Czekałam na Ciebie bardzo długo,planowałam imiona,wybierałam ciuszki. Walczyłam z instynktem bardzo dlugi czas … Zawsze wmawiałam sobie ze to za wcześnie bo przecież twoi bracia byli jeszcze mali,a to ze mamy za maly dom,a to ze musze poszukać pracy. Zbierałam ciuszki i wydawałam a potem znów atakował mnie instynkt i znow to samo… Po 3latach takiej męczarni powiedziałam dość!!! Nie bede odkładała marzeń na potem bo potem moze mnie nie być. Kochałam Cie juz od pierwszych kresek na teście ciążowym. Mówiłam do ciebie.śpiewałam a chłopcy co chwile opowiadali ci co zpsotowali w przedszkolu;) juz mieli wizje czym będziesz się bawiła, w co będziesz grala;) juz nawet dyżury sobie planowali kto w nocy bedzie wstawal mimo ze mieli 6 i 7 lat:D ciaza minela szybko… Az w końcu byl ten dzien! Urodzilas sie !!! Długo wyczekiwany cud!!! Cuda sie zdarzają! Tylko trzeba mocno w nie wierzyć. Bardzo cie kocham!!! I pamiętaj ze zawsze jestem przy Tobie!!!

    Mama<3

    P.s mam nadzieje ze ten list dal mi odwage i spełnię swoje największe marzenie

  • mama Kasi

    Najpierw kochałam marzenia o Tobie…
    Potem kochałam mój brzuch, w którym się „kokosiłaś”, kopałaś i byłam przekonana, że charakterek to Ty będziesz miała!
    Gdy Cię wyjęli – modliłam się – abyś zaczęła oddychać… to były ciężkie chwile…
    A kiedy zostałyśmy już same, patrzyłam na Ciebie a Ty na mnie, uczyłyśmy się siebie wzajemnie.

    Przy Tobie byłam jak tygrysica, instynkt dziki się we mnie budził.
    Zew natury.
    „Zabiłabym” każdego, kto stanął by niebezpiecznie na Twojej drodze.
    Niesamowite…
    Nigdy nie sądziłam, że można tak „dziko” kochać swoje maleństwo.

    Gdy Cię nie ma w domu, chociaż wiem, że jesteś bezpieczna i szczęśliwa,
    … zasypiam z zapachem Twojej piżamki z dinozaurami:-)))

    Rany! nie myślałam, że coś tak małego może zaprzątnąć całe moje życie.
    Kocham Cię na zawsze – Mama:-)))

    tz110m@wp.pl

  • Teresa Czarnas

    Moje szczęście
    Co prawda mam juz dwójkę cudownych synów i nie przypuszczałam , że po tylu latach będę znowu mama lecz bardzo się cieszę i czekamy z niecierpliwością na ten dzień, kiedy się urodzisz i będę mogla cię przytulić. Kazdy dzien przynosi mi tyle radosci z macierzyństwa, te twoje ruchy oglądanie na usg jak rosniesz i nabierasz siły.
    Dla matki jest to cudowne przeżycie móc patrzeć jak jej maleństwo się rozwija.Tata codziennie z tobą rozmawia, całuję cię i dotyka,każdy czeka aż pojawisz się na świecie . Pragnę dać ci tyle miłość i ciepła ile będę w stanie dać z siebie bo jesteś moim kochanym szczęściem.

  • Izabela Zinyk

    Kochane córeczki!
    Piszę do was, bo łatwiej przelać myśli na papier.
    Już jako mała dziewczynka marzyłam by mieć dzieci, marzyłam o dwóch córeczkach. Moje marzenia sie spełniły. Pokochałam was juz wtedy, gdy jeszcze nie było was na świecie. Gdy wyczułam, że się was spodziewam, mój świat zawirował…ze szczęścia. Jesteście moimi cudami, tak bardzo was kocham, że nie da się tego wyrazić słowami. Ale wy o tym wiecie, prawda? Jednak ta miłość czasem mnie też przeraża ponieważ tak bardzo sie o was boję, każdego dnia i każdej nocy. Skoro moje marzenie się spełniło i mam was….marzę dalej. Kolejnym moim marzeniem jest to, żebyście były szczęśliwe, żebyście robiły w życiu to co sobie wymarzycie, żebyście się w tym spełniały, cokolwiek wybierzecie. Kto wie, może właśnie w roli matki odnajdziecie się najbardziej? Życzę wam tego z całego serca, bo mieć dzieci to największy dar. Ja ze swojej strony mogę obiecać, że zawsze będę przy was, że zawsze możecie na mnie liczyć. Czasem pewnie macie wrażnienie, że oszalałam. Tak, oszalałam na waszym punkcie, ale zrozumiecie to gdy same będziecie mieć dzieci.
    Kocham, wasza na zawsze mama!
    zinykiza@wp.pl

  • Wiktoria K

    Kochany synku…gdy zechcę podzielić się z Tobą tajemnicą, którą skrywam w głębi sercu od dłuższego czasu Ty będziesz już dorosły i zaczniesz myśleć o założeniu własnej rodziny. Przed Twoimi narodzinami mamusia spodziewała się dzidziusia, nie dane było mi ”jej/go” nigdy dotknąć, pocałować, przytulić wraz z Twoim tatusiem. Nie wiem, czy miałbyś braciszka, czy siostrzyczkę wiem jedno na pewno kochalibyśmy tą istotkę tak samo mocno jak Ciebie teraz. Gdy wspominam ten okres, pomimo upływu prawie 4 lat łzy same spływają po policzkach…nadal nie mogę pogodzić się z utratą dziecka, którego tak bardzo pragnęliśmy z Twoim tatusiem. Zawsze będziemy o nim pamiętać i widzieć go w Tobie, a dlaczego? Mój Skarbie po stracie naszego maleństwa było nam bardzo ciężko, zwłaszcza mi…chciałam umrzeć, czułam się okropnie, nie potrafię wyrazić słowami tego co przechodziłam…nie przespane i zapłakane noce to tylko cząstka emocji i bólu które gościły na co dzień w moim życiu. Po pewnym czasie byłam gotowa na kolejną próbę, tak bardzo pragnęłam mieć ”kogoś” do kochania…małą cudowną istotkę, która przez 9 miesięcy byłaby blisko mnie i mojego serca, chciałam choć po części móc ukoić ból i rany, które wciąż miałam w sercu. Gdy pojawiły się 2 wymarzone kreski na teście ciążowym, nie wiedziałam co myśleć targały mną różne uczucia…radość, strach przed nieznanym, a co jeśli znowu stracę swoją kruszynkę? Postanowiliśmy z tatą nikomu nie mówić o ”Tobie” ponieważ chcieliśmy przeczekać z tą nowiną do 2 miesiąca…gdy byłam w poprzedniej ciąży tatuś od razu zaczął wszystkim chwalić się dookoła i obwieszczać cudowną nowinę…niestety długo ta radosna nowina nie trwała :'( Kochanie moje najdroższe, baliśmy się także o Ciebie, gdy w 3 miesiącu ciąży wstałam rano zakrwawiona, zaczęłam ryczeć i spodziewałam się najgorszego…tak bardzo się o Ciebie bałam kochany syneczku. W szpitalu okazało się, że mam krwiaka, ponownie mój świat zawalił mi się na głowę, ale dzięki lekarzom i 2 tygodniowemu leżeniu plackiem w szpitalu udało się podtrzymać ciążę, a Ty rozwijałeś się prawidłowo. W końcu gdy nadszedł dzień rozwiązania szaleliśmy z Twoim tatusiem ze szczęścia, tak bardzo chcieliśmy móc Cię zobaczyć, przytulić i pocałować, przelać na Ciebie miłość, którą darzyliśmy Twojego braciszka, bądź siostrzyczkę:( Niestety radość z Twoich narodzin także nie trwała długo, koszmar dopiero miał się zacząć…gdy w 2 dobie Twojego życia dowiedzieliśmy się o Twojej chorobie. Postanowiliśmy nie czekać i ochrzcić Cię w szpitalu, lekarze zamiast nas pocieszać z dnia na dzień podawali coraz gorsze rokowania. Pamiętam jak dzisiaj dzień, gdy siedziałam przy Tobie kochany, leżałeś taki bezbronny w inkubatorze, a ja żarliwie modliłam się i prosiłam Boga, aby nie zabierał mi kolejnego dziecka. W pewnym momencie Twoja saturacja gwałtownie spadła, a ja myślałam że serce mi pęknie, gdy Tobie coś się stanie, pani doktor szybko przybiegła, ja musiałam wyjść na zastrzyk, ponieważ także byłam chora. Tak bardzo wtedy się bałam, nie wiedziałam co się z Tobą dzieje, myślałam że umrę…dzięki Bogu okazało się, że po prostu za szybko zasnąłeś Skarbie, wynikiem czego tak spadła saturacja. Po długiej walce o Twoje zdrowie, w końcu mogliśmy zabrać Cię do domku, radość była przeogromna…na pewno sam się o tym przekonasz gdy zobaczysz i przytulisz swoje maleństwo. Musieliśmy jeszcze Cię rehabilitować, gdyż choroba zostawiła po sobie ”ślady” jednak warto było…warto było o Ciebie walczyć najdroższy. Pamiętaj nigdy nie można się poddawać, zawsze trzeba walczyć do końca pomimo wielu przeszkód, warto stoczyć bitwę i ją wygrać. My z tatą wygraliśmy nie tylko bitwę, ale i wojnę, mamy Ciebie, naszego upragnionego synka…wierzę że dzięki żarliwym modlitwom, Ty wyzdrowiałeś kochany. Jesteś naszym maleńkim cudem i zawsze nim będziesz synku, Kocham Cię ponad życie pamiętaj o tym!
    ~Mama~`
    viki103@buziaczek.pl

  • Monika Meksuła

    Oskarku piszę ten list obchodząc pierwszy raz w życiu nowe dla mnie święto, nowe dla mnie bo to dzień mamy! Chciałabym abyś zachował ten list dla siebie na zawsze w razie gdyby mnie zabrakło mógł do niego wrócić i mieć pewność że mama zawsze cie kochała i będzie kochać nawet jeśli nie będzie jej już przy tobie. Mnie brakuje twojej babci mimo że jeszcze żyje to nie może uczestniczyć w twoim życiu i patrzeć jak się rozwijasz bo jest ciężko chora ale marzyga o twojen obecnosci w naszym życiu.. dziś kiedy to piszę jeszczs nie wiesz kto to babcia ale jak będziesz rósł wszystko Ci wyjaśnimy z tatusiem.

    26 maja 2015 kolejna kartka z kalendarza.. Masz już 3 miesiace i tydzień!! A wstaje skoro świt zmienić mojemu synkowi pieluszkę bo o 4 robi kupkę – nieważne ze jest wcześnie twój uśmiech po otwarciu zawartości pieluszki rekompensuje wszystko… Kocham każdy twój grymas, kichnie cie i uśmiechy którymi budzisz mnie co rano. Kiedy to pisze nadal leżysz w łóżku pomiędzy mną i twoim tatą i bacznie obserwujesz co robię śmiejąc się i wywiązać nogami i rękami. Dziś już wiem dlaczego kiedy nosiłam cie pod sercem mój brzuch tańczył ty po prostu nie potrafisz spokojnie leżeć. Czuje że już niebawem będziesz biegał a ja za tobą. Juz nie mogę się doczekać. Mój mały śmieszku wpis jest krótki ale Kocham Cię najmocniej na świecie dzis juz wiem co to bezwarunkowa miłość. Miłość która otworzyła nową półkę w moim sercu..Twoja na Zawsze Mama :*
    pmona1@interia.pl

  • O jak dużo już odpowiedzi. Mam nadzieję, że znajdę chwilę i się przyłączę 😉 Też zażywam witaminy Prenalen, a w chwili bólu gardła odpowiednie tabletki do ssania Prenalen, sprawdzają się super 😉

  • Karolina

    Kochana córeczko…
    Kiedy życie dało nam Ciebie odkryłam nową miłość, o której istnieniu nie miałam nigdy wcześniej pojęcia – bezinteresowną i bezwarunkową. Teraz, gdy Ty będziesz miała okazję jej doświadczyć chciałabym podzielić się z Tobą świadomością macierzyństwa.
    Macierzyństwo zmieni Twoje życie – nie , nie mówię tu tylko o nieprzespanych nocach, o najszybszym dotychczas 2-minutowym prysznicu, czy o dreptającym ogonku na zakupach 😉
    Chciałabym, abyś zrozumiała to czego nie nauczysz się w żadnej szkole rodzenia. Twoje ciało po porodzie szybko wróci do formy, kilogramy zrzucisz, ale nigdy nie zrzucisz świadomości macierzyństwa -Twoje emocje ulegną zmianie już na zawsze.
    Chciałabym, abyś czytając to zrozumiała,że już nigdy nie będziesz mogła obejrzeć wiadomości bez zadawania sobie pytania : ” a gdyby to dotyczyło mojego dziecka?!” Tak, każdy wypadek, o którym przeczytasz w gazecie będzie przepełniał w twojej głowie takie myśli.
    Chciałabym uprzedzić Cię, że niezależnie ile lat poświęcisz karierze, zmieni to swoją wartość po urodzeniu dziecka. Zmienią się Twoje priorytety i złapiesz dystans do małych, codziennych problemów. Twoje życie dziś dla Ciebie tak ważne, już nie będzie nigdy tak istotne po urodzeniu dziecka. Zapomnisz o sobie w każdym momencie kiedy Twoje dziecko będzie zagrożone a okrzyk „Mama” sprawi natychmiastową reakcję – niczym lwica broniąca swoich piskląt.
    Chciałabym, abyś poczuła uczucie zachwytu jakie wypełniają matkę kiedy jej dziecko zaczyna chodzić, sikać na nocnik, mówić „ma-ma”… Radość będzie tak silna, że można przenosić góry.
    W końcu chciałabym Ci powiedzieć jak zmieni się związek, relacje z Twoim partnerem. Jak na nowo można „pokochać” mężczyznę, który z miłością opiekuje się maleństwem, przewija, kąpie , gaworzy… – powód dziś wydaje się mało romantyczny;) Teraz Twoja miłość może zyskać głębszy wymiar.
    Chciałabym Ci też powiedzieć, że nigdy nie będzie powrotu do poprzedniej tożsamości, ale nigdy tego nie pożałujesz ….
    MAMA.

    (universal.88@o2.pl)

  • Kamila Jankowiak

    Mamo, mamo to Ja twoja biedronka.
    Kochasz mnie, nawet gdy puszczam bąka.
    Gdy w pieluszce mokro,
    Ty nie spoglądasz przez okno.
    Ty bierzesz się do roboty
    I masz sposób na kłopoty.
    Gdy kaszka mi się uleje,
    Ty popatrzysz co się dzieje.
    I ogarniasz problem wraz,
    Na ratunek ruszasz jeszcze raz.
    Kocham Cię Mamo moja
    Ja jestem cała Twoja.

    Trochę Taty, trochę Mamy
    Pomieszane geny mamy.
    Dziewięć miesięcy rosłam w brzuszku mamy,
    Aż nadszedł czas tak oczekiwany.
    Przyszłam na świat – śliczna, różowiutka.
    Wytęskniona, oczekiwana córeczka malutka.
    Mam oczka czekoladowe
    I usteczka malinowe.
    Starszy brat ze mną szaleje,
    A Tobie Mamusiu buzia się śmieje.
    Mamusiu, Tatusiu, to ja wasza Juleczka,
    Śliczna jak porcelanowa laleczka.

    kamala120@wp.pl

  • Paulina Szumiec

    kolejna zapisana kartka kalendarza…
    26.05……
    Drogi synku kiedy czytasz ten tekst już wiesz że będziesz tatą, ja wiedziałam to już wcześniej bo nie wyobrażam sobie żeby tak wspaniały człowiek mógłby nim nie zostać i nie przekazać swojej pociesze wspaniałych wartości, które ty wyniosłeś w życiu. I chociaż pamiętam te chwile kiedy zarzekałeś się że nie będziesz chciał dzieci, ja i tak wiedziałam swoje. Dla ciebie to był obraz moich i taty wyrzeczeń, odmów, niepowodzeń, a dla nas to były trudy życia codziennego, które dotykają wszystkich , ale trudy przeplatane miłością moją i taty do Ciebie i Twojego brata. To Ty pokazałeś mi, ze trzeba walczyć z przeciwnościami losu, to Ty przytulałeś i mówiłeś, nie płacz mamo, to Ty kupowałeś kwiaty na dzień matki za pieniądze taty i malowałeś laurkę chociaż nigdy nie lubiłeś rysować, to dzięki Tobie na nowo polubiłam sport, czytanie książek na dobranoc. Życie prowadziło nas wspólnie do przodu bo byliśmy w nim razem, a teraz los obdarzył Ciebie najwspanialszym prezentem i również dalej będziesz przez nas wspierany. Pewnie teraz w Tobie obawa i strach, ale uwierz wszystko jest do przeżycia. Teraz ja z tatą będziemy patrzeć na waszą radość z waszych dzieci, będziesz świecił tryumfy z ich pierwszego uśmiechu, pierwszego ząbka, pierwszego kroku, będziesz zastanawiał się jaki tort wybrać na pierwsze urodziny, które wybrać przedszkole, szkołę, to Ty będziesz chował w rękaw niepowodzenia syna lub córki, będziesz podpisywał uwagi żeby na koniec roku spojrzeć na świadectwo z paskiem. To wszystko teraz przed Tobą, ja nie żałuję ani jednej chwili, a ty… napiszesz taka kartkę z kalendarza za 30 lat i napiszesz swojemu synowi lub córce że…… Kocham cię. Mama

  • Paulina Szumiec

    paulaszum@interia.pl– zapomniałam 🙂

  • Karolina Gałosz

    Kochana córeczko! Bardzo długo czekaliśmy na Ciebie a teraz jesteś w brzuszku mamusi:) Mam nadzieję, że jest Ci tu dobrze:) Brzusio rośnie a Ja codziennie czuje Twoje delikatne kopniaczki:) Już nie możemy się doczekać aż bedziesz z nami. Razem z tatusiem szykujemy Ci piękny pokoik i mamy nadzieję, że Ci się spodoba. Jeszcze ponad 2 miesiące i się spotkamy. Już nie mogę się doczekać aż dam Ci pierwszego buziaka i Cie przytulę:) Pamiętaj,że jesteś naszym małym cudem i mimo, że jeszcze się nie urodziłaś już jesteś dla nas najważniejsza:) Kiedyś też założysz swój własny dom i pamiętaj, że rodzina jest najważniejsza. Nie ma nic bardziej cenniejszego. Żadne pieniądze świata nie zastąpią Ci Twoich najbliższych!!! Pamiętaj, że jesteś dla nas największym skarbem:) Kocham Cię. Twoja Mama:)

  • Anna Ronowska

    Kartka z kalendarza dnia 23.04.2015 roku…

    Nadszedł te dzień czyli skończone 39 tygodni ciąży i zaczynamy

    Czuję się troszkę jak tykająca bomba z opóźnionym zapłonem…

    Tak,tak tykam i tykam i wybuchnąć nie mogę
    W moim brzuszku jest malutka istotka gotowa do wyjścia na świat. Z tym że tej malutkiej istotce wcale się na ten świat nie spieszy.
    Straszył Nas synuś od dawna a teraz cichutko sobie siedzi i wierci się straszliwie sprzedając mamie i tacie solidne kopniaczki.

    Nawet nie macie pojęcia jak bardzo nie mogę się doczekać porodu, tych pierwszych magicznych chwil z maluszkiem, jego pierwszego krzyku i dotyku jego ciałka. Zmieni się całkowicie nasze życie, będziemy teraz rodziną z wielką odpowiedzialnością spoczywająca na naszych barkach. Ale wiem ze podołamy temu trudnemu wyzwaniu jakim jest wychowywanie dziecka. W końcu jesteśmy partnerami i zgranym zespołem, który razem jest w stanie góry przenosić. Wiem ze będę mogła polegać na moim mężu, w końcu udowodnił mi to uczestnicząc w tym całym „szaleństwie” od samego początku. Wizyty u lekarza, wybieranie wyprawki i urządzanie kąciku dla synka, wszystko to robiliśmy razem i bardzo nas to zbliżyło, umocniło niesamowicie naszą więź. Widzę z jaką niecierpliwością mój ukochany mąż czeka na naszego synusia
    Te 9 m-cy odkąd dowiedzieliśmy się o ciąży zleciała niesamowicie szybko, czasem sama wciąż nie mogę uwierzyć że pod moim sercem mieszka sobie malutka istotka, która tylko czeka żeby poznać mamusię i tatusia Wydaje mi się to czasem tak nierealne, ale ten cud zdarzył się naprawdę,naprawdę zostaniemy rodzicami
    Gotowa jestem na wszystko choćby dziś ale to syn wybierze dla siebie odpowiedni czas…
    I stało się 08.04.2015 roku na świat przyszedł Nasz syn Kacper cud na który czekaliśmy latami.
    Dziękuję za ten dzień!
    malinka13021984@gmail.com

  • monia

    24.04 2014. 16.50 data narodzin corki.1 slowa do mojej corki. mam nadzieje ze kiedys za parenascie lat bede na silach i w pelni umyslu powiedzie ci jak bardzo cie kocham i opowoedzoec ci jak wiele dla mnie znaczusz juz od 1 dni. do dnia dzisiejszego mam nadzieje ze bede mogla jej sama opowoedziec o tym . p.monia@vp.pl

  • Kartka z dnia 28.03.2015
    Stasiu,
    rok temu, 28.03.2014 o godzinie 8:29 przyszedłeś na świat. T i Twój brat jesteście najbardziej wyczekanymi dziećmi na świecie. Każdego dnia z miłością obserwuję jak się bawisz, z dumą patrzę jak pięknie się rozwijasz. Jesteś niepowtarzalny: taki energiczny, ciekawy świata. Masz już 5 ząbków. Pędzisz na przód na czworaka i pięknie chodzisz trzymając się wszystkiego czego się da. Ślicznie klaszczesz. Rośnij nam zdrowy, rozwijaj swoją ciekawość świata. Sto lat Syneczku! Kocham Cię. Mama.

    Kartka z dnia 28.03.2015
    Jasieńku,
    rok temu, 28.03.2014 o godzinie 8:30 przyszedłeś na świat. Ty i Twój brat jesteście najbardziej wyczekanymi dziećmi na świecie. Każdego dnia z miłością obserwuję jak cieszysz się otaczającym Cię światem. Z dumą patrzę na Twoje nowe umiejętności. Masz już 7 ząbków. Na brzuszku buszujesz i ganiasz za bratem, wszędzie rozbrzmiewa Twój śmiech. Gości witasz i żegnasz swoim „pa, pa”. Chcę żebyś rósł zdrowy i zawsze taki rozchichrany jak dziś. Sto lat Syneczku! Kocham Cię. Mama.

    email: agnieszka@agumama.pl

  • Marcin Adam Gajewski

    Moi Synowie urodzili się sporo przed czasem bo aż 2 miesiące przed planowanym terminem. Gdy leżeli w szpitalu, na oddziale intensywnej opieki neonatologicznej, wiele osób przekazywało nam słowa wsparcia. Bardzo miłą i wzruszającą niespodziankę zrobili nam koledzy i koleżanki z pracy mojej partnerki. Przekazali dla chłopców prezenty a do każdego dołączona była kartka. Trzymamy te kartki by w przyszłości chłopakom pokazać:
    (uwaga, nawet dla mnie, faceta, to wzruszające)

    Jasiu,
    przyszedłeś na świat jak gdyby nigdy nic… Taki malutki, niepozorny a jednak już niecierpliwy. Oczaruj świat swoją cierpliwością, a życie będzie dla Ciebie pełne niespodzianek. Trzymamy kciuki za wszystkie marzenia, przygody, piękne sny i miłości, które tu na Ciebie czekają <3

    Stasiu,
    dopiero co się pojawiłeś na tym świecie a już pokazałeś jak się daje "pstryka" w nos wszystkim przeciwnościom. Jesteś małym siłaczem z dużą odwagą, dlatego wykorzystaj to tak, jak Ci serduszko podpowie <3

    marcin.adam.gajewski@gmail.com

  • Sylwia

    Synku, mówię Ci, to jesteś jeszcze bardzo malutki i nie znasz znaczenia moich słów.

    Nie powiem Ci, że życie jest łatwe i kolorowe. Jest bardzo trudne. Stajemy przed trudnymi wyborami. Jedni ludzie przychodzą, inni odchodzą. Często stajemy przed wyborem.
    Nie zrobię tych rzeczy za Ciebie, nie sprawię, że złośliwi ludzie znikną a świat będzie piękny i kolorowy. Niestety, z codziennością będziesz musiał poradzić sobie sam.
    Jest jedna jedna rzecz, którą mogę Ci obiecać już dziś. ZAWSZE BĘDĘ PRZY TOBIE. Nie ważne, ile będziesz miał lat. Zawsze możesz liczyć na moje zrozumienie i radę.
    Nigdy, przenigdy nie odwrócę się od Ciebie, ponieważ byłeś moim marzeniem które się spełniło. Bywają ciężkie dni, złe humory i zdenerwowanie. Ale zawsze, zawsze masz mnie – swoją mamę, która zawsze stanie za Tobą murem.

    Chciałabym także, drogi Synku, abyś zawsze dbał o swoją rodzinę. Kochaj swoją żonę, szanuj ją. Nie ma nic ważniejszego niż szacunek i miłość do osoby którą się kocha. Kochaj, uwielbiaj, rozpieszczaj swoje dzieci. Zawsze poświęcaj im czas. Nie złość się, że płaczą w nocy, kiedy Ty akurat jesteś zmęczony po pracy. Obiecuję Ci, że nie ma nic wspanialszego niż wtulenie się Twojego dzieciątka w Twoje ramiona.

    Kontakt: sylwia.sowa@onet.com.pl

  • Urban Anna

    Synek,z rodzicielstwem to jest jak z jazdą bez trzymanki i żadnych zabezpieczeń na bardzo rozpędzonej karuzeli.Są dni kiedy jest wszystko cudownie i chciałoby się żeby tak było cały czas.Ale zaraz po tym momencie następuje zmiana sytuacji o 180 stopni i wtedy człowiek ma ochotę po prostu oddać dziecko komuś kto zajął by się nim w tym momencie a my mielibyśmy chwilę spokoju dla siebie.Nieprzespane noce i huśtawki emocjonalne potrafią wykończyć bardziej niż najcięższa praca.Dogadywanie i doradzanie życzliwych znajomych i rodzinki potrafi jeszcze dodatkowo dobić każdego człowieka,a niewyspanego i zmęczonego tym bardziej.Przygotuj się psychicznie na ciężką harówę przez24h/dobę.Ale pamiętaj to Twoje dziecko które będzie Cię potrzebowało bez względu na to czy jesteś wypoczęty i w dobrym humorze czy przeciwnie.Zawsze bez względu na zaistniałą sytuację będzie Cię KOCHAĆ bezwarunkowo tylko dlatego że jesteś jego tatą. Równie ważna sprawa-pamiętaj żeby pomagać przy pielęgnacji maleństwa od samego początku,baw się z nim tyle ile tylko możesz i po prostu poświęcaj mu czas i uwagę.Pomożesz w ten sposób i sobie i matce dziecka i przede wszystkim dziecku,bo będziesz przy nim.I żeby nie wiem jak źle było każdy uśmiecha który zobaczysz na twarzy swojego dziecka,każdy jego śmiech i widok szczęścia w oczach będzie dla Ciebie największą nagrodą.

    anna1010anna@o2.pl

  • aguskaaa90 .

    Kochany Synku mam nadzieję,że mimo swego dojrzałego wieku w jakim jesteś przeczytasz ten list od rodzonej matki 🙂 Bardzo Ciebie pragnęliśmy i w konću się pojawiłeś, choć mimo mojego młodego wieku bardzo starałam się dać Ci to co najlepsze w życiu.. bezpieczeństwo i miłość. dziś sam stoisz w kościele rozpoczynasz nową drogę w swoim życiu, choć życie nie zawsze jest usłane różami pamiętaj że zawsze na mnie możesz liczyć w każdej sytuacji, a Tobie Kochanie życzę zdrowia.. a reszta reszta sama przyjdzie Twoja mama
    agatka140790@wp.pl

  • Aleksandra

    Kochany Maćku, chciała bym Ci przekazać jak najwięcej z moich doświadczeń, mam nadzieję, że będziesz chciał skorzystać z tych rad. Bycie rodzicem to najwspanialsza a zarazem najtrudniejsza rola w życiu, życzę Ci byś tego doświadczył i mógł cieszyć się z tego. Dzięki temu, że Ty pojawiłeś się w życiu moim i taty wszystko się zmieniło, ważne stały się zupełnie inne rzeczy, z wielu też musieliśmy zrezygnować, wiele zmienić, ale nie były to zmiany złe wręcz przeciwnie były najlepszą rzeczą jaką mogła nas spotkać. Chwile kiedy Twój maluszek robi kolejny krok w rozwoju są najpiękniejszymi w życiu. Pierwszy uśmiech, pierwszy ząbek potem pierwszy krok i te kolejne które będzie w życiu robić oraz to że możesz w tym uczestniczyc i obserwować jest dla rodzica czymś bardzo ważnym i jednocześnie wspaniałą nagrodą za wszystkie nie przespane noce 😉 i trudy. Chcę też żebyś wiedział, że bardzo cie kochamy i będziemy wspierać w dobrych i złych chwilach. Mama i Tata

  • Zipik :P

    Córko Najukochańsza!
    Za oknem szarówka, bo chociaż wiosna to godzina zdecydowanie-za-wczesna. Budzi mnie pełen strachu i żalu krzyk: „Mamo! mamo!”. Próbuję przekonać każde oko z osobna, że warto się otworzyć. O tej porze nie jest łatwo. Już wiem, że ten dzień będzie dniem nerwowym, bo niewyspany człowiek to zły. Wstaję. Biorę w ramiona i śpiewam do zaśnięcia „Lulajże Jezuniu”, bo ulubiona.Tulę, całuję i przekonuję, że to tylko zły sen. Zasypia. Ja też próbuję. Kilka chwil później ponowny płacz. Nie, to nie zły sen. Po prostu lęk przed byciem sam na sam z własną poduszką. Biorę w ramiona i śpiewam do zaśnięcia „W sukieneczkach z pajęczynki”, bo ulubiona. Tulę, całuję, przekonuję, że jednak warto jeszcze zasnąć. Zasypia. Ja też próbuję, ale chyba nie dane mi dzisiaj ponownie. Pojawia się w drzwiach, z błagalnym wzrokiem i słowami: „Chciałabym się przytulić”. Tulę, całuję, jestem. Za oknem ptaki rozpoczynają dzień. I już wiem, że bez kawy się nie obędzie. Wstaję i robię śniadanie, później spacer, obiad, popołudniowa drzemka, spacer. I chociaż czasami zmęczona ledwo trzymam się na nogach – kocham. Najmocniej na świecie, najbardziej niewyspana. Tulę, całuję, śpiewam. Robię za kierowcę, kucharza, sprzątaczkę, specjalistkę od recytacji, złotą rączkę, co zrobi coś z niczego. Bo jestem mamą, którą docenia się dopiero wtedy, gdy samemu zdaje się egzamin z tej roli. Obym zdała go na bardzo dobry – najważniejszy egzamin z życia. MAMA

  • Aga Sidor

    Kocham Cię, kiedy przybiegasz z rana do mojego łóżka – tupot Twoich bosych stópek to dla mnie najlepszy budzik. Kocham Cię, za każdym razem, kiedy mówisz „mamo” – nawet jeśli to oznaka marudzenia. Kocham Cię, kiedy jest Ci źle – wtedy cierpię razem z Tobą. Kocham Cię kiedy się uśmiechasz, kiedy się złościsz, kiedy oczy Ci się błyszczą, kiedy poznajesz świat. Kocham Cię, mimo nieprzespanych nocy, mimo zimnej kawy, mimo niesłonej zupy, mimo dresów zamiast modnej kiecki. Kocham Cię tak bardzo, że oddam Ci ostatnie ciastko, ulubioną książkę, największą porcję lodów. Cokolwiek postanowisz, jakkolwiek wybierzesz, pamiętaj, że kocham Cię najbardziej na świecie. Jak bardzo, przekonasz się, kiedy mała dłoń zaciśnie się na Twoim palcu, a pełne ufności oczy spojrzą w Ciebie głęboko – tak jak Ty spojrzałeś na mnie pewnego dnia.

  • Zipik :P

    Córko Najukochańsza!
    Za oknem szarówka, bo chociaż wiosna to godzina zdecydowanie-za-wczesna. Budzi mnie pełen strachu i żalu krzyk: „Mamo! mamo!”. Próbuję przekonać każde oko z osobna, że warto się otworzyć. O tej porze nie jest łatwo. Już wiem, że ten dzień będzie dniem nerwowym, bo niewyspany człowiek to zły. Wstaję. Biorę w ramiona i śpiewam do zaśnięcia „Lulajże Jezuniu”, bo ulubiona.Tulę, całuję i przekonuję, że to tylko zły sen. Zasypiasz. Ja też próbuję. Kilka chwil później ponowny płacz. Nie, to nie zły sen. Po prostu lęk przed byciem sam na sam z własną poduszką. Lęk Twojego brata. Biorę w ramiona i śpiewam do zaśnięcia „W sukieneczkach z pajęczynki”, bo ulubiona. Tulę, całuję, przekonuję, że jednak warto jeszcze zasnąć. Zasypia. Ja też próbuję, ale chyba nie dane mi dzisiaj ponownie. Pojawiasz się w drzwiach, z błagalnym wzrokiem i słowami: „Chciałabym się przytulić”. Tulę, całuję, jestem. Za oknem ptaki rozpoczynają dzień. I już wiem, że bez kawy się nie obędzie. Wstaję i robię śniadanie, później spacer, obiad, popołudniowa drzemka, spacer… I chociaż czasami zmęczona ledwo trzymam się na nogach – kocham. Najmocniej na świecie, najbardziej niewyspana. Tulę, całuję, śpiewam. Robię za kierowcę, kucharza, sprzątaczkę, specjalistkę od recytacji, złotą rączkę, co zrobi coś z niczego. Bo jestem mamą, którą docenia się dopiero wtedy, gdy samemu zdaje się egzamin z tej roli. Obym zdała go na bardzo dobry – najważniejszy egzamin z życia. Najszczęśliwsza, MAMA
    e-mail: pyzik.malgorzata@gmail.com

  • Katarzyna Brońska

    Córeczko,
    tak sobie dorastasz obok mnie a ja nadziwić się nie mogę…
    Widzę
    jak z każdym dniem coraz więcej słów wypowiedzieć potrafisz,jak bieg
    staje się szybszy, równowagę łapiesz łatwiej niż jeszcze wczoraj,jak
    tortury na kocie stają się coraz to wymyślniejsze…
    Jak smakują Ci gofry i szpinak na zmianę..

    Jak kwiaty wąchasz i marszczysz nosek,jak mrówkom przyglądasz się z zachwytem,jak do pana na lotni wołasz „kaka”…

    Jak puzzle z kotkiem składasz i z klocków budujesz zamiast tylko burzyć…
    Jak każdy włos robi się dłuższy,jak z kapci wyrastasz,jak nos Twój coraz bardziej do mojego robi się podobny…
    Tak sobie dorastasz,a ja jestem obok i nadziwić się nie mogę…Jestem obok,bo jeszcze mogę być,
    jeszcze mi pozwalasz…

    Dziś słyszę „Mamusiu, czy Ty nie rozumiesz…?”

    Fakt nie rozumiałam, nie wiedziałam i nie spodziewałam się, że małego człowieka można tak kochać.

    Dziś słyszę „Wiesz?”

    Już wiem.

    Dziś słyszę „Jesteś dumna?”

    Jestem. Bardzo. Każdego dnia.

    Dziś słyszę „Kocham Cię”

    I nic mi więcej nie trzeba.

  • Kasia M-ska.

    27.05.2015
    Kochana Zosiu,
    Właśnie patrzę jak słodko śpisz obok mnie i napatrzeć się na Ciebie nie mogę moja najsłodsza Dziecinko!
    Dziś masz 22 miesiące,a ja czuję jakbym dosłownie parę dni temu Cię urodziła.Pamiętam każdą chwilę gdy nosiłam Cię pod sercem 9 miesięcy,każdą radość moją z Twoich ruchów w moim brzuchu,które dawały mi znak że masz się dobrze,każde oglądanie Twojej pięknej buzki na usg,chwilę kiedy dowiedziałam się że zostanę mamą małej kobietki.Kiedy nastał dzień Twoich narodzin na który tak bardzo czekałam nie bałam się bo chęć ujrzenia i wzięcia Cię w obięcia była większa niż strach przed bólem i nieznanym mi doświadczeniem jakim był poród.Kiedy po wielu godzinach porodu ujrzałam Cię moje życie nabrało blasku i niepowtarzalnego sensu.Ten moment kiedy po tylu miesiącach czekania na Ciebie wzięłam Cię w obięcia i przytuliłam do piersi pozostanie w mojej pamięci do końca moich dni.Każdy dzień z Tobą to cud!Twoja upartość i chęć walki w pierwszych miesięcy Twojego życia dała mi wiarę w to,że wszystko możemy wspólnie zrobić.Wystarczy tylko nasza miłość.Moja mała Kobietko dziś masz 22 miesiące i niedługo będziemy świętowały Twoje 2 urodziny,a ja czasem mam chęć zatrzymać czas choć na chwilę by cieszyć się tym szczęściem dłużej.Cieszę się,że dane mi jest być z Tobą w każdej chwili Twojego życia.Kochana moja Zosieńko pewnie ten list przeczytasz będąc już dorosłą kobietą,kto wie czy nie będziesz wtedy w momencie życia w którym ja teraz jestem.Możesz mieć pewność,że bycie mamą choć nie zawsze jest kolorowe to jeden uśmiech,jeden całus,jedno słowo „mama”potrafi odgonić najczarniejsze chmury.Wiem Kochana Córeczko co mówię ponieważ Ty mimo to,że jeszcze z Ciebie malutka istotka najlepiej wyczuwasz mój smutek i cudownie koisz moje nerwy.Zosiu,bądz pewna,że moja miłość będzie wieczna.Pamiętaj moja cudowna Córeczko,że moje serce będzie zawsze tam gdzie Ty i zawsze będzie należało do Ciebie.
    Kocham Cię.
    Mama.

  • Paulina Terlecka

    Synku! Już jakiś czas temu, napisałam ten tekst. Chciałam, musiałam opisać wszystko to, co we mnie wtedy siedziało. Miałeś wtedy niespełna 3 latka, kiedy ja- Twoja matka usiadłam przed komputerem i zaczęłam pisać…

    Pewnie jak większość z rodziców, i ja zastanawiam się, rozmyślam nad przyszłością
    swojego dziecka. I oczywiście nie ma nic w tym złego, bo dobro mojego dziecka

    jest dla mnie sprawą priorytetową.

    Całkiem niedawno wypełniałam ankietę na temat tego, jak
    wspieram przyszłość swojego dziecka i odpowiadałam na otwarte pytanie,
    jak wyobrażam sobie Jego przyszłość. Pisząc to wszystko nachodziło mnie
    mnóstwo refleksji, przemyśleń, zatroskania i czegoś na kształt
    niepokoju. targały mną różne emocje, bo przyszłość mojego dziecka jest
    dla mnie sprawą priorytetową. Nie jestem jednak typem matki, która
    będzie układać Mu całe życie, narzucać co ma robić, wybierać szereg
    różnego rodzaju zajęć dodatkowych.

    Mym matczynym obowiązkiem jest wskazanie Mu
    odpowiedniej drogi,delikatne naprowadzanie, tak aby sam mógł dokonywać
    świadomych wyborów. Teraz kiedy jest jeszcze małym, bezbronnym
    człowiekiem mogę pomóc Mu się odpowiednio rozwijać, wspierać Jego
    rozwój, bacznie obserwować, spędzać z Nim mnóstwo czasu, w sposób
    kreatywny bawić się z Nim, pokazywać otaczający świat i cieszyć się
    bliskością, by ta więź która między Nami jest stale się pogłębiała. A
    wszystko po to, aby kiedyś gdy będzie już dorosłym facetem, mógł przyjść
    do mnie i tak po prostu ze mną pogadał, zwierzył się i chciał wysłuchać
    mych rad, mając świadomość tego, iż zawsze może na mnie liczyć.
    Jednakże na to wszystko tak naprawdę pracuję już teraz. Wszystko to, co
    do tej pory robię, w jaki sposób Go wychowuję, z pewnością będzie miało
    swe konsekwencje prędzej czy później. I dlatego też uczę swego syna, by
    umiał dokonywać przeróżnych wyborów. Owszem na chwilę obecną są to
    wybory, które jeszcze na niczym nie rzutują, bo dotyczą codziennych
    spraw, ale wiem że jeśli teraz będzie umiał podjąć decyzję, to kiedyś
    także sobie poradzi i mam nadzieję dokona mądrych i przemyślanych
    wyborów.

    Jak widzę przyszłość swego dziecka? Byłabym
    hipokrytką, gdybym powiedziała że nie zależy mi na tym,aby był dobrze
    wykształcony, aby miał fajną, przynoszącą niezłe dochody pracę. Niestety
    żyjemy w czasach, które narzucają Nam pewne kanony, swego rodzaju
    schematy, których musimy się trzymać ażeby coś w życiu osiągnąć. Owszem,
    fajnie jest być outsiderem, działać na własną rękę, ale nie każdy ma do
    tego predyspozycje. I wcale nie chodzi mi o to, aby się poddać temu
    wszystkiemu, bo zawsze warto jest mieć swoje zdanie, umieć wyrażać swe
    opinię a przede wszystkim mieć jakiś pomysł na siebie.

    I właśnie owe predyspozycje skłaniają mnie do
    jeszcze innych przemyśleń. Otóż nie chcę z góry zakładać, że mój syn
    musi zostać magistrem, inżynierem, tudzież doktorem habilitowanym. Jak
    już wyżej wspomniałam, na razie mogę Go tylko obserwować, dostrzegać to
    czym się interesuje, by w odpowiednim momencie zareagować i pomóc
    rozwinąć owe zainteresowania.

    Może mój syn wcale nie pójdzie na studia, a
    skończy zawodówkę i będzie świetnym pracownikiem budowlanym? A może
    wykaże smykałkę do sportu i kiedyś zobaczę Go w kadrze olimpijskiej?
    Tego na dzień dzisiejszy nie wiem.

    Na chwilę obecną marzę tylko o tym, aby w przyszłości był zdrowym,
    szczęśliwym i spełnionym facetem i przede wszystkim robił, to co kocha, w
    czym będzie czuł się dobrze. A cała reszta jakoś się ułoży.
    Bo tak naprawdę nie o samą kasę i zarobki tu chodzi.
    Czy nie ważniejsze od tego jest samozadowolenie, czerpanie radości i
    przyjemności, z tego czym się zajmujemy i rozwijanie swych pasji, które
    nie zawsze przyniosą Nam wielkie dochody? Ja uważam, że tak. Oczywiście
    że lepszą opcją byłoby połączyć jedno z drugim, i tego
    właśnie swojemu dziecku życzę. Aby wykonując dany zawód, jednocześnie
    realizował swe pasje i czerpał z nich korzyści zarówno materialne, jak i
    te dotyczące sfery własnego zadowolenia.

    Pewnie też jak wielu rodziców, zauważam różne
    sytuacje, kiedy to Moje dziecko wykazuje zainteresowanie danymi
    czynnościami, np. gdy lubi zajmować się ogrodem i podlewać kwiatki, to
    myślę- „pewnie będzie ogrodnikiem”, albo też z wielkim zapałem miesza
    i pomaga przygotować potrawy, to stwierdzam- „niezły byłby z Niego
    kucharz”. I ja często się na tym łapię i takowe sytuacje sobie wizualizuję i

    wybiegam w przyszłość, daleką przyszłość. Zdaję
    sobie jednak sprawę z tego, że na pewno jest to etap przejściowy i
    konkretnych wyborów, to zacznie dokonywać gdzieś w okolicach 18-tki. A
    czy będą to dobre wybory, to okaże się KIEDYŚ. Każdy człowiek ma prawo do błędów,
    bo one także Nas czegoś uczą, pozwalają na wyciągnięcie odpowiednich
    wniosków, jakiejś nauki. A wszystko po to by drugi raz ich nie popełnić,
    nabrać pokory, dystansu do świata i dalej iść przed siebie z nowym,
    nieco innym planem na życie.

    Niemniej jednak jeśli w którymś momencie mój syn poprosi mnie o to, że
    chciałby zapisać się na piłkę nożną, albo na taniec, to z pewnością
    pomogę Mu rozwinąć swe pasje, będę wozić na treningi i kibicować aby ten
    zapał nie zniknął zbyt szybko. Jednak nic na siłę. Wszak co rusz
    obserwuję sytuacje, kiedy to rodzice przelewają na dzieci swe
    niespełnione aspiracje. Mama X chciała być modelką, ale gabaryty nie
    pozwalały na realizację marzenia, tak więc wyśle swą córeczkę na pokazy
    mody. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby ową córeczkę to interesowało i
    przede wszystkim cieszyło.

    Dajmy dziecku wybór, pozwólmy samemu podejmować decyzje, te dotyczące
    przyszłości przede wszystkim. I nie chodzi mi o to, aby też tak do
    końca dać Im „wolną rękę”, ale czuwać, wspierać i reagować tylko wtedy,
    gdy zachodzi taka potrzeba.
    Hmmm… no więc jak w końcu widzę przyszłość swego
    dziecka? Otóż różne myśli mnie nachodzą, scenariusze wszelakie piszę,
    raz widzę Go w roli kucharza sławnego niczym Gordon Ramsay, innym razem
    znowu jako rozchwytywanego prawnika, czy też sędziego, przechadzającego
    się w długiej todze. No ale sami wiecie, że są to tylko moje pobożne
    życzenia, bo tak naprawdę to On sam dokona tych najważniejszych decyzji w
    swym życiu, które zaważą na Jego przyszłości. A jeśli nie zawsze będą
    one spójne z tym, co mi jako matce w głowie siedzi, no cóż. Wszak
    przecież taka jest właśnie rola matki- cichy doradca, który czuwa, ale
    nie wyrywa się zbyt często, obserwuje, ale nie komentuje, wyciąga
    pomocną dłoń, ale wtedy gdy jest ona naprawdę potrzebna.

    Tak naprawdę to jeszcze wszystko przede mną, etap
    buntu, etap gdy to nie matka będzie na pierwszym miejscu a moje dobre
    rady będą wpadać jednym uchem, a wypadać drugim i wiele, wiele innych,
    które wyjdą dopiero w trakcie. Każdy rodzic to przechodzi, moi rodzice
    także, więc i My damy radę.

    Przyszłość mojego dziecka nie spędza mi snu z powiek. Jeśli On będzie
    szczęśliwy, to ja jako matka także będę szczęśliwa. Niech robi w życiu
    to, co sprawia Mu przyjemność, by kiedyś mógł popatrzeć w swe odbicie w
    lustrze i z dumą stwierdzić, że o to właśnie chodziło, tak miało być.

    A ja Mu tylko dopowiem, iż lepiej żałować że się coś zrobiło, niż żałować, że się tego nie zrobiło. 😉

    ….Teraz już jesteś dorosłym facetem a ja dalej martwię się o Ciebie, chce Twojego dobra i życzę Ci jak najlepiej.
    Bo moim synem jesteś i zawsze będziesz.

    paulinkas1989@tlen.pl

  • nanulika

    27.05.2015
    Kocham Was Dzieci moje!
    Ciebie Matyluszku za te cudowne dwa lata, które już mi dałaś, i za kolejne, których przecież tyle przed nami…

    Ciebie bobo płci mi jeszcze nieznanej, ciebie w brzuszku mym – za nadzieję, którą mi dajesz każdego dnia…

    Marzenie o rodzinie i domu pełnym miłości wydaje się ludziom takie prozaiczne, takie oczywiste, że wielu zapomina o tym ,że w ogóle można o tym marzyć!
    I że przecież nie na marzeniach kończy się nasze życie, a na szukaniu sposobów ich realizacji.

    Dla mnie i Waszego taty jesteście dla nas naszym największym osiągnięciem! Strzec Was oprócz nas będą Wasze 3 anioły, dla których wylałam już morze łez, a które wy tu i teraz tak cudownie zastępujecie <3

    Kochamy Was tu i teraz i na zawsze! Każdej chwili i każdego dnia…
    I tak już będzie ZAWSZE!

    Mama i Tata :*

  • Paulina

    Żabko musisz wiedzieć że gdy zobaczyłam Cię pierwszy raz tuż po porodzie oszalalam na Twoim punkcie, wyglądales cudownie, miałeś wielkie czarne oczy i mnóstwo włosów na głowie. Mimo zmęczenia nie moglam przestać na Ciebie patrzeć, byłeś taki spokojny i malutki, wiedziałam że nie pozwolę by stała Ci się krzywda o zrobię wszystko byś był szczęśliwy. Chce byś znał wszystkie moje uczucia te pozytywne, których jest mnóstwo ale i te negatywne, których niestety też nie brakuje, widzisz bardzo szybko przekonałam się ze bycie mama nie jest łatwe, że kilka nie przespanych nocy daje o sobie znać prędzej niż może się wydawać i ze wcale nie mam tyle cierpliwości ile myślałam że mam, wiele razy płakałam ze zmęczenia kiedy nie chciałeś zasnąć mimo późnej pory i z bezsilnosci bo nie potrafiłam ulżyć Ci w placzu, zdarzało mi się na Ciebie zloscic za co było mi bardzo wstyd i zawsze miałam wyrzuty sumienia mimo że zloscilam się tylko w myślach. I choć tych złych chwil trochę było wiem ze jesteś najpiękniejsza sprawa jaka mnie w życiu spotkała, że odkąd jesteś z nami ja i Twój tata jesteśmy spelnieni, że nasza rodzina jest pełna i ze dostrzeglismy wiele nowych barw, które koloru ja ten świat. Każdy Twój uśmiech to wynagrodzenie dla nas za wszystko i za te uśmiechy i za to ze po prostu jesteś obiecuje Ci, że zrobię wszystko byś był najszczesliwszym chłopcem na ziemi i nigdy nikomu nie pozwolę Cię skrzywdzić. Kocham Cię synku I dziękuję za każdy dzień.

  • Paulina

    Żabko musisz wiedzieć że gdy zobaczyłam Cię pierwszy raz tuż po porodzie oszalalam na Twoim punkcie, wyglądales cudownie, miałeś wielkie czarne oczy i mnóstwo włosów na głowie. Mimo zmęczenia nie moglam przestać na Ciebie patrzeć, byłeś taki spokojny i malutki, wiedziałam że nie pozwolę by stała Ci się krzywda o zrobię wszystko byś był szczęśliwy. Chce byś znał wszystkie moje uczucia te pozytywne, których jest mnóstwo ale i te negatywne, których niestety też nie brakuje, widzisz bardzo szybko przekonałam się ze bycie mama nie jest łatwe, że kilka nie przespanych nocy daje o sobie znać prędzej niż może się wydawać i ze wcale nie mam tyle cierpliwości ile myślałam że mam, wiele razy płakałam ze zmęczenia kiedy nie chciałeś zasnąć mimo późnej pory i z bezsilnosci bo nie potrafiłam ulżyć Ci w placzu, zdarzało mi się na Ciebie zloscic za co było mi bardzo wstyd i zawsze miałam wyrzuty sumienia mimo że zloscilam się tylko w myślach. I choć tych złych chwil trochę było wiem ze jesteś najpiękniejsza sprawa jaka mnie w życiu spotkała, że odkąd jesteś z nami ja i Twój tata jesteśmy spelnieni, że nasza rodzina jest pełna i ze dostrzeglismy wiele nowych barw, które koloru ja ten świat. Każdy Twój uśmiech to wynagrodzenie dla nas za wszystko i za te uśmiechy i za to ze po prostu jesteś obiecuje Ci, że zrobię wszystko byś był najszczesliwszym chłopcem na ziemi i nigdy nikomu nie pozwolę Cię skrzywdzić. Kocham Cię synku I dziękuję za każdy dzień. paulina_czainska@o2.pl

  • Ewelina

    Niech ta kartka z Pamiętnika przyjmie to co tkwi mi w sercu mam nadzieje że za parę lat przeczytasz i jeszcze bardziej mnie pokochasz . Dziś masz 15 miesięcy ale gdzieś w moich oczach widzę Cię chwilę po porodzie jak leżysz przytulona do mojej piersi wiedz że jesteś naszym skarbem najważniejszym i największym szczęściem jakie nas spotkało nigdy nie czułam takiej więzi i miłości każdego dnia patrzę na twoje postępy wzloty i upadki i wiem że ten czas tak szybko ucieka a ja czuję że za szybko rośniesz i to mnie przeraża bo chciała bym żebyś leżała ciągle w moich ramionach . Kocham Cię tak bardzo jestem dumna z Ciebie a to dopiero początek naszego życia . Za parę lat jak to przeczytasz możesz pomyśleć ” Jaki nie ład ” ale piszę prosto z serca bo tak bardzo Cię Kocham że moje życie jest Twoim . Kocham Cię Twoja Mama . blanka16100@wp.pl

  • Patrycja Jaworowska

    Kochanie

    Gdy dowiedziałam się że jestem w ciąży nie dowierzałam … ale wzruszona płakałam ze szczęścia <3

    w 16 tygodniu wraz z Tatusiem pierwszy raz wspólnie oglądaliśmy Cię na USG Kochanie tak się kręciłeś i wierciłeś <3

    6 czerwca na wizycie u specjalisty padło podejrzenie że Jesteś Dziewczynką 🙂 <3 Już miałaś być Weroniką lub Wiktorią … 😀 natomiast na kolejnej wizycie Nasza Pani prowadząca… stwierdziła że jesteś chłopczykiem :)) <3 na kolejnej wizycie Pani potwierdziła że Jesteś Chłopcem na początku mieliśmy nazwać Cię Kacper ale przystaliśmy na Oskarka <3 w Dzień Matki tak się kręciłeś i kopałeś Mamusie – Piękny prezent <3 Przed samym porodem co tydzień robiłeś nam fałszywe alarmy 🙂 i Mamusia z Tobą Skarbie lądowała w szpitalu :* a przez to wszystko Tata zażyczył sobie byśmy dali Ci imię Bartoszek 🙂 I zostałeś Naszym małym Babusiem <3 w niedziele 27.07 cały dzień miałam skurcze i bóle ale po Twoich poprzednich ''fałszywych alarmach'' pomyśleliśmy że i tym razem to fałszywy alarm :)) ale na wszelki wypadek wieczorem pojechaliśmy do szpitala :)) Doktor stwierdził że muszę zostać bo coś zaczyna się dziać… w poniedziałek rano o 8:45 przyszedłeś na świat <3

    Kocham Cię Bartoszku dlatego że uszczęśliwia mnie dnia każdego, Jest moim szczęściem i wielką radością Najukochańszą życia Miłością. Jest Wyjątkowym i Cudownym Synusiem Najukochańszym Moim Bartusiem 🙂 Masz piękne oczęta i śliczną buzię – Kochamy Nad Życie Cię Nasz Łobuzie ! Jesteś Uroczy i Słodziutki Nasz Kochany , Nasz Malutki 🙂 :)) to Dzięki Tobie spełniły się Me marzenia które ziściły się z dniem Twojego Narodzenia <3 Masz śliczny uśmiech i zabawne minki robisz Swymi rączkami Mą szyję zdobisz <3 Jesteś Mą Dumą i Miłością – na co dzień Wielką Radością !!! Jesteś Darem od Losu- Największym Pragnieniem – Jesteś po prostu Marzeń Spełnieniem <3 <3

    e-mail: patrycjalukasz.j.9283@wp.pl

  • Emi

    Dziś mija już 10 tydzień odkąd noszę Cię pod sercem. Wczoraj byłam na badaniach i już widać twoja główkę i nóżki… tak szybko rośniesz… jeszcze niedawno widoczna była tylko „plamka”. Tak bardzo się cieszę, że jesteś z nami i nie mogę się doczekać, aż będę mogła Cię przytulić, obdarzać miłością i opieką, całować, rozpieszczać, bawić… Co tydzień czytam informacje jakie to zmiany zachodzą w moim brzuchu, w jaki sposób się rozwijasz… to niesamowite, że tak szybko się rośniesz. Co dzień także martwię się o Ciebie, tak bardzo chciałabym byś urodziło się zdrowe, co dzień modlę się o to . Tak bardzo Cię kocham, tak długo czekałam na to byś się pojawiło i w końcu jesteś 🙂
    emi.walczak@gmail.com

  • Justyna Jurczak

    Te 2 latka minęły tak szybko… Właśnie 2 lata temu o tej godzinie wzięłam Cie pierwszy raz w ramiona, dałam buziaka i powiedziałam nie bój się już
    jesteśmy razem- a ty przestałeś płakać przytuliłeś się do mnie i zasnąłeś. <3
    Pokochałam Cie od pierwszego bicia Twego serduszka, od pierwszego usg, pierwszego kopniaka. nauczyłeś mnie co to miłość bezwarunkowa i choć czasem było i jest ciężko to nie zamieniłabym Cię na nic innego…
    I chociaż dużo się wycierpiałam dla Ciebie przeszłabym to jeszcze raz… Jesteś dla mnie najważniejszy i będę Cie Kochać zawsze… <3

    Najpiękniejsze było dla mnie uczucie bijącego małego serduszka pod
    moim sercem, pierwsze Twoje ruchy , pierwsze spotkanie… niezapomniane chwile…
    Radość i wieczny uśmiech na Twojej twarzy, za każdym razem poprawiają mi humor.

    Ostatnio leżymy oglądamy bajeczkę, wstałeś popatrzyłeś mi prosto w oczy
    pocałowałeś i powiedziałeś Kocham Cię Mamusiu… dla takich chwil warto żyć <3

    Oplecione małe ręce wokół szyi, przytulenie, spojrzenie z miłością
    nagradzają wszystkie gorsze chwile bo nie mówię że zawsze jest tylko
    kolorowo, ale gorszych chwil się nie pamięta… Cieszę się bardzo że Cię mam… mój ukochany synek…..<3

    brokacik20@wp.pl

  • Kartka z pamiętnika mamy Kubusia- 27-05-2015

    Kochany Synku,
    ileż to cierpienia i długich miesięcy upłynęło zanim pojawiłeś się w naszym domu. Razem z Twoim Tatą pragnęliśmy Cię z całego serca. Dzięki naszej determinacji w końcu zobaczyliśmy małą fasolkę na ekranie USG oraz usłyszeliśmy najpiękniejszy dźwięk- bicie Twojego małego serduszka.
    Mój malutki- cały okres kiedy nosiłam Cię pod sercem, drżałam o Twoje zdrowie. Długie dni spędzałam odpoczywając w szpitalu i cichutko szlochając w poduszkę ze strachu o Twoje malutkie i kruche życie. Czułam od samego początku, że będziesz chłopcem, choć byłeś w moim brzuszku bardzo spokojny. Kiedy w końcu przyszedłeś na świat, nie mogliśmy z Twoim Tatą pohamować łez wzruszenia. Mimo, że wystąpiły u mnie powikłania zagrażające mojemu życiu, to Ty mnie przy nim utrzymałeś.
    Teraz masz półtora roku, a ja nadal nie mogę się nacieszyć Tobą mimo, że spędzamy każdy dzień razem. Kocham być Twoją mamą za to, że mogę codziennie oglądać jak uczysz się nowych rzeczy. Każdy świadomy Twój uśmiech, przewracanie się z pleców na brzuszek i odwrotnie, pierwsze siadanie, wstawanie, kroki- to najpiękniejsze rzeczy, które miałam możliwość oglądać na własne oczy. Nie przegapiłam żadnej Twojej nowej umiejętności. Kocham Cię, Synku za każde nowe słowo, które mówisz i kolejne, które przekręcasz. Za każde „Babu” zamiast „Kuba” i każdy „Trak” zamiast „Traktor”. Za „mamo” i „tato”, które wymawiasz cudnie. Kocham z Tobą spędzać czas i mimo zmęczenia nigdy się nie poddaję. Pamiętaj, że do końca moich dni będę Cię kochać miłością bezwarunkową i że zawsze znajdziesz we mnie oparcie.

    Jesteś moim Darem od losu. Dziękuję Ci, że sprawiłeś, że nasze życie stało się piękniejsze, a nasz dom wypełnił się Twoim śmiechem.

    Kocham Cię nad życie i będę zawsze przy Tobie.
    Twoja Mamusia. <3

  • Magdalena

    Moja droga Młoda Mamo!

    Córciu tak bardzo Ci gratuluję zostania Mamą – teraz już wiesz, jak to jest śmiać się i płakać w tym samym momencie, kiedy serce eksploduje bezbrzeżnym szczęściem . Wiesz już co to lęk i strach, który paraliżuje i jednocześnie popycha do działania. Wiesz jak to jest być u kresu sił i jednocześnie pełnym werwy oraz gotowości do działania. Już wiesz, że Mama to kwoka, superbohater, tajfun miłości i tytan w spódnicy.

    To wszystko już wiesz. Pozwól mi jednak szepnąć Ci do ucha kilka prawd, o których – PRZYRZEKNIJ – nigdy nie zapomnisz!

    Po pierwsze i najważniejsze: Pamiętaj, że to TY najlepiej znasz swoje dziecko, nigdy nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.

    Po drugie: Jesteś najlepszą Mamą na świecie dla Twojego dziecka, ba! Jesteś dla Niego/Niej całym światem. Nie słuchaj złych szeptów tych, co twierdzą inaczej i nigdy nie popadaj w zwątpienie względem swoich dokonań, jako Mamy – nie musisz być ideałem, jednak nie ustawaj w dążeniu do niego.

    Po trzecie: Spotkasz się z wieloma opiniami na temat karmienia piersią, cesarskiego cięcia, porodu naturalnego, znieczulenia, obecności ojca w sali porodowej…PAMIĘTAJ CÓRECZKO, ŻE NIKT NIE MA PRAWA CIĘ OCENIAĆ! WSZYSTKIE TE SPRAWY DOTYCZĄ CIEBIE I TO BĘDZIE TYLKO TWÓJ WYBÓR. Nie jest ważne JAK, najważniejsze jest to, że postępujesz najlepiej, jak potrafisz. To, co robisz, jako Mama ZAWSZE będzie najlepsze dla Twojego Dziecka, jeśli będzie dyktowane przez Twoją miłość do Niej/Niego.

    Po czwarte: Nie będę Ci mówić, jak masz kochać – Ty już to wiesz! Jednak nigdy nie wstydź się prosić o pomoc ludzi, którzy są dla Ciebie autorytetami. Wysłuchaj, przemyśl i zastosuj ich rady w zgodzie ze swoim sercem i sumieniem. Pamiętaj! Nikt nie jest nieomylny, Wszyscy jesteśmy ludźmi!

    Tak się cieszę Mała, że doświadczyłaś tego cudu nad cuda. Będzie ciężko, będzie intensywnie, będzie krew, pot i łzy …ale uwierz, WARTO, dla tej miłości WARTO WSZYSTKO…Ty już to sama wiesz!

    Kocham, Mama.

    Mail: m.wierzba@autograf.pl

  • Edyta Czuber

    Internet wypełniony jest złotymi myślami, pięknymi hasłami i cytatami mistrzów.
    Ale mnie jako matce najważniejszym wydaje się życzenie najprostsze: bądź dobrym człowiekiem.

    Tylko tyle. I aż tyle.

    Bądź dobra dla siebie czyli dbaj o swoje zdrowie, bądź ostrożna z używkami i nie wystawiaj swojego życia na próbę. Karm swoje ciało i swojego ducha. czytaj, bo nawet jeśli w ksiazkach nie znajdziesz odpowiedzi to zobaczysz drogowskazy.

    Bądź dobra dla drugiego człowieka. Nie odwracaj głowy gdy widzisz krzywdę ludzką. Pamietaj jaką siłę ma codzienne przytulenie kochanej osoby. Nigdy nie kładź się spać w gniewie.

    Bądź dobra dla zwierząt i chroń przyrodę. To one sprawiają, że świat jest piękniejszy a my lepsi.

    I pamiętaj – zawsze, nawet jeżeli będę Ci się wydawać staroświecka i z innej planety, o każdej porze – możesz się do mnie zwrócić… zawsze Ci pomogę, zawsze będę Cię wspierać, będę trzymać kciuki albo będę Cię trzymać za rękę i będę się modlić do każdego boga na ziemi i w niebie… Ty dajesz mi siłę a ja daję Ci miłość bezwarunkową, bezkresną…

    edziab@poczta.onet.pl

  • Ewelina Sz

    Jestem bardzo młodą mamą. Mam 23 lata i mam juz 3 coreczki, ktore kocham z całego serca. Pierwszą córeczkę (Oliwia) urodziłam w wieku 17 lat. Gdy zaszłam w ciąże, strasznie się bałam, co powiedzą rodzicie,czy sobie poradzę, jak będą patrzeć na mnie znajomi, co ludzie powiedzą itd… Obawa była wielka. W szóstym miesiącu ciąży, dokładnie 14 lutego trafilam do szpitala z bardzo bolesnym bólem brzucha. Najgorsze bylo to, ze każdy lekarz miał swoje myślenie. Gdzie jeden lekarzy stwierdził, że boli mnie brzuch od nerki, drugi sądził, że są to skurcze porodowe, a kolejny lekarz był przekonany, że je jest to wyrostek robaczkowy. Po trzech dniach leżenia w szpitalu z bólami brzucha na oddziele ginekologicznym zostałam przewieziona na oddział hirurgiczny. Tam wycięto mi wyrostek, który byl przyczyną bólu. Strachu, który w tym czasie przeżywałam nie da się opisać… Trzy miesiące później, dokładnie 17 maja rano poczułam pierwsze skurcze. Tysiac jeden myśli chodziło po glowie, jak ja urodze, czy dam rade… Nagle godz 12.53 moja córcia przyszla na swiat <3. Od tej cudownej chwili wiedziałam, że mam dla kogo żyć.! Drugą córeczkę (Amelia) urodzilam dwa lata pozniej

    w wieku 19 lat. po narodzinach Amelki wyszłam za mąż za ojca moich dzieci. Zamieszkałam z dziećmi u męża, gdzie mieszkali także jego siostry i rodzice. niestety niedługo później zmarł tata mojego męża, a dwa miesiące później zmarł pracodawca męża. Tak wiec nie nie bardzo mieliśmy z czego żyć. Bardzo dużo zawdzięczam mojej mamie, to ona pomagała mi w trudnych chwilach, gdy mieliśmy ciężki czas zawsze przychodziła z pomocą. pomogła nam przebrnąć przez ten czas, aż podnieśliśmy się z upadku, mąż zaczął pracować, a ja wychowywałam dalej nasze dzieciaczki. czas leciał szybko, dzieci rosły, aż przyszedł czas na kolejne dzieciątko. w wieku 21 lat urodziłam trzecią córeczkę (Nikola). Mąż był troszkę zawiedziony że nie jest to synek, ale z córeczki tak samo się cieszy. Bardzo kochamy nasze maleństwa i dla nich bylibyśmy gotowi oddać życie. Jest dużo mam w młodym wieku bojących się o przyszłość, ale ja wiem na pewno, czasu nie chciałabym cofnąć. Jak to pewna kobieta mi powiedziała ,,nie ważne kiedy, ważne z kim,,. teraz mam 23 lata i nie żałuje wcale, że tyle cierpienia nas spotkało, Bo im bardziej się cierpi, tym bardziej się kocha.Ten ból był wart tej miłości jaka oddajemy dzieciom .Teraz jesteśmy szczęśliwą, kochająca się rodzinę, z która będę pokonywać trudności które nas spotkają.

  • Katarzyna Ścisło

    27.05.2015r

    Synu…

    Miałam niespełna 21 lat, gdy zobaczyłam pozytywny test ciążowy w moich drżących rękach. Od tamtej pory wiedziałam, że zostałam
    obdarowana najpiękniejszym prezentem jaki może sobie życzyć kobieta – MAMĄ. Byłeś cudem ważącym niewiele więcej niż dwie butelki wody. Sprawiłeś, że moje dotychczasowe plany zupełnie zmieniły bieg. Od pierwszego spojrzenia wiedziałam, że moje serce bije tylko dla tej małej, tak pięknie niebieskookiej osóbki, dla której chcę poświęcić całą siebie. Z szalonej nastolatki stałam się poważną, rozsądną w każdym poczynaniu kobietą. Była radość ogromna, nieopisana, że jesteś. Był też smutek i zwątpienie, wybacz. Słowa Kocham Cię Synu to nie tylko słowa, ale i obowiązek. To wyrzeczenie się pewnych rzeczy, pewna obietnica, którą starałam się spełnić.

    I o to jesteś … 17 kilo wagi 104 cm, prawie przedszkolak ! Na samą myśl, że zostały nam tylko wakacje, mam morze łez w oczach, nie chcę Cię wypuścić z rąk, bo wiem, że nim się obejrzę wyfruniesz z moich ciepłych ramion i polecisz spełniać swe marzenia. Dobra … ! niechętnie przyznam się, że już tęsknię. Chcę Cię, z każdą wadą, z każdą zaletą, z każdym żartem i głupimi pytaniami. Ze wszystkimi przyzwyczajeniami, z każdym nawykiem. Ze wszystkimi grymasami na twarzy, z marudzeniem i nawet ze wszystkimi złośliwościami.

    Jako Twoja mama życzę sobie być był szczęśliwy, a ja oddałbym życie za Twoje zdrowie.

    Dochodzi północ, właśnie wyciągnęłam z piekarnika chałkę, którą tak uwielbiasz. Wyprasowałam, powiesiłam mokre pranie, ogarnęłam dom. Uwierz mi, że nie tęsknię, za życiem nastolatki, teraz mam inne mamusiowe „ marzenia ” – chciałabym wypić ciepłą kawę, taką nieodgrzewaną, pogryźć obiad, nie połykać w całości, chciałabym sikać w samotności, bez towarzyszących nam przy tym okrzyków Twojej radości – „ braaaaawo ” ! Chcę cię z wszystkim, bo bez tego wszystkiego nie byłbyś już taki mój! Nie byłabym taka szczęśliwa.

    Bo cóż to byłby za żywot prosty i nieskomplikowany – chcę więcej!

    Kocham Cię
    – mama.

  • Tak naprawdę nie wiem co napisać… Jestem tylko człowiekiem czasem bardzo słabym i popełniam wiele błędów. Moja droga do macierzyństwa usłana była kolcami i łzami, jednak osiągnełam wymarzony cel i mam dwoje wspaniałych i zdrowych dzieci. Moja duma to wy i dzieki wam otwieram swe oczy każdego dnia. Chociaż los płata nam figle a ja musze bardziej się starać by nasze problemy dorosłych nie odbiły się na was, wiem że warto jest poświęcić dla was wszystko inne tylko po to byście wy jako dorośli ludzie mogli spełniać swoje marzenia, to w zupełności mi wystarczy. Myśl o tym że Wy pójdziecie w świat z siłą ,wsparciem ,którego ja nie miałam cieszy moje serce dla tego zrobię wszystko byście byli szczęśliwi jak Ja mając was u boku. Nauczę was kochać się wzajemnie, nauczę was szanować ludzi i zwierzęta, pokaże wam że warto spełniać swoje marzenia i nie jest to trudne gdy się w nie wierzy. Wiem że będziecie popełniac błędy swoje własne ale zzwsze w tedy będę przy was i pomogę wam wstać bezwzględu na wszystko zawsze będę was kochać.
    Jesteście dla mnie najważniejsi, tak bardzo was kocham aż nie potrafię wyrazić tego słowami.
    MAMA.
    nellavita@onet.pl

  • Dagmara Szmajser – Chylarecka

    Alusiu!

    Rok temu miałaś zaledwie kilka centymetrów, mieszkałaś u mnie w brzuchu i przypominałaś mi o swoim istnieniu nieustannymi mdłościami. Nie było Cię
    jeszcze na świecie a już się bałam czy z Tobą wszystko w porządku. Już wtedy byłaś najważniejsza a świat kręcił się wokół Ciebie. Można powiedzieć, że już wtedy byłam Twoją mamą, choć ja się tak jeszcze nie czułam. Dzień Matki był jeszcze zarezerwowany dla Twojej babci, w tym roku uległo to zmianie.

    Nie wiem kiedy dokładnie stałam się mamą. Gdy pierwszy raz usłyszałam Twój krzyk? Gdy przytuliłaś się do mnie i zaczęłaś lizać mi policzek? Czy już
    wcześniej, w czasie porodu, gdy przez kilka godzin drżałam o Twoje zdrowie? Naprawdę nie wiem… To jednak bez różnicy, jestem ja, Twoja mama, i Ty, moja córeczka. Moje szczęście.

    Tegoroczny Dzień Matki spędziłyśmy same. Tata musiał wyjechać więc miałam Cię całą tylko dla siebie. I może jesteś jeszcze malutka, ale broiłaś za
    troje! Oczywiście robiłaś to z myślą o umilaniu mi pierwszego święta, nic innego nie biorę pod uwagę. W ten sposób zamiast laurki i kwiatka podarowałaś mi cudowne minuty z Tobą na rękach. Nie wiem ile kilometrów zrobiłyśmy razem, ale każdy był okraszony Twoim uśmiechem. Przekonałam się, że jesteś żywym sreberkiem, gdy musiałam się z Tobą siłować przy przewijaniu. Spokojnie, zawsze wygrywałaś a ja dzięki temu zdobyłam nową umiejętność ubierania cię od „dupki strony”. Wiesz, jak lubię ćwiczyć i że dbam o formę więc pozwoliłaś mi ćwiczyć biceps, podnosząc Twoje prawie siedem kilo przy zabawie w samolot. Jedynie jadłaś w spokoju, w końcu to podstawa życia, dająca Ci siłę do szaleństw na macie!

    Dzień Matki obfitował w nowości. Dla Ciebie – nowym smakiem. Zjadłaś zupkę jarzynową, którą pięknie naplułaś mi w twarz – to była moja pierwsza nowość tego dnia. Drugą był szok przy zakupie nowych ubranek dla Ciebie. Zaczynasz już nosić rozmiar 74, nie wiem kiedy się stałaś taką dużą panienką, ale dla mnie zawsze będziesz moim maleństwem. Nawet, gdy mi napyskujesz, będziesz wolała towarzystwo koleżanek od mojego i będziesz
    miała swoje sekrety… Kolejną nowością była cała przespana pięknie noc, nie ma chyba wspanialszego prezentu niż wyspanie się. Oczywiście już
    wcześniej zdarzały Ci się takie noce, ale po raz pierwszy nie chodziłam do Ciebie sprawdzać czy wszystko w porządku. Czwartą, ostatnią nowość, dostaniesz na swoje pierwsze święto, Twoją pierwszą zabawkę dla większych dzieci. Dzisiaj Ty mi umilałaś mój dzień, pierwszego czerwca ja będę Tobie zapewniała rozrywkę… Choć pewnie oba będę do siebie bardzo podobne, w końcu Twój uśmiech jest dla mnie i prezentem i celem.

    Nigdy nie spodziewałam się, że będę miała taką wspaniałą córeczkę, jak Ty. Nawet do głowy mi nie przyszło, że mogłabym mieć dzieci! Dopóki nie pojawił się w moim życiu Twój tata, nie marzyłam o posiada własnej rodziny. Życie dzieli się u mnie na „Przed poznaniem Twojego taty” i „I po jego poznaniu”. Mam nadzieję, Alusiu, że i Ty poznałaś w swoim życiu człowieka, który przewrócił Twoje życie do góry nogami, przez którego poczułaś motyle w brzuchu i dzięki któremu na Twojej twarzy zawsze gości uśmiech. A jeśli nie… To już tata dopilnuje, żeby Cię żadna krzywda nie spotkała…

    Dzisiaj zostałaś Mamą. Ten dzień na zawsze odmieni Twoje życie, już nigdy nie będziesz myślała w liczbie pojedynczej, od teraz do końca życia będzie Ci się kołatało w głowie magiczne słowo „my”. I wiem, oczywiście, że tak mogło być już w chwili, gdy oddałaś serce ojcu Twojego dziecka, a mojego wnuka, lecz zrozumiesz, że są różne rodzaje miłości i przynależności do siebie. Twoja córeczka lub Twój synek jest z Tobą związany niewidzialną nicią, o nikogo innego nie będziesz się tak bardzo bała, jak o swojego maluszka. To Ty masz mu zapewnić bezpieczeństwo, opiekę i pewność, że przy Tobie nic złego mu się nie stanie. Dla tego dziecka jesteś opoką, najważniejszym człowiekiem na świecie. Mam nadzieję, że ja podołałam wyzwaniu i po latach, trzymając swoje szczęście w objęciach, pomyślisz, że chciałabyś dać mu to, co ja Ci dałam. Tylko tyle pragnę i aż tyle…

    Chciałabym Ci podać magiczne rady, jak żyć, jak być dobrym człowiekiem, jak stworzyć taką rodzinę, jak nasza, ale wiem, że żadne słowa nic tu nie
    dadzą. Po prostu kochaj… Póki jest miłość, jest i wiara i nadzieja, że każdy kolejny dzień będzie godny zapamiętania i wspaniały. Póki kochasz,wybaczysz nieporozumienia, brudne, mężowskie skarpetki na podłodze, odbite rączki Twojego dziecka na świeżo pomalowanej ścianie
    czy zerwany przez kota karnisz z zasłoną. Życie składa nie tylko z samych radości, ale i ze smutków. Od Ciebie zależy czy dojrzysz coś dobrego w każdym nieszczęściu. Od siebie mam tylko jedną prośbę – „Miej serce i patrzaj w serce”.

    Dziękuję Ci, Aluś, za to, że jesteś.

    Mama

    d_szmajser@wp.pl

  • Marzka

    Życie przynosi wiele niespodzianek – tych dobrych i tych przykrych
    również. Ważne jest, aby cokolwiek stanie nam na drodze – nie zapominać o
    tym co najważniejsze: BYĆ CZŁOWIEKIEM. Gdy zaskakuje nas los – często
    stajemy się obojętni na ludzką krzywdę, nie liczymy się z uczuciami
    innych a nasza empatia ma się nijak do wygłaszanych wcześniej wzniosłych
    zapewnień: nie czynię drugiemu co dla mnie niemiłe.

    Mieć szeroko
    otwarte oczy i serce na tych, którzy nas potrzebują i którzy są tego
    warci. Nie zapominaj o tym! Bo wszystko, absolutnie wszystko zwróci się z
    nawiązką. To taka magia życia.

    A najistotniejszym jego elementem
    jest RODZINA. I wcale nie musi wyglądać klasycznie: mama, tata, dzieci,
    babcia, dziadek, wujek, ciocia…. Bo rodzina to coś więcej niż
    hierarchia pokoleń czy ról. To osoby, które przebywają ze sobą, darząc
    się serdecznością i zaufaniem. To osoby, do których wracamy codziennie,
    które sprawiają, że czujemy się akceptowani, że jesteśmy naprawdę
    szczęśliwi i cokolwiek by się nie działo to zawsze możemy liczyć na to, że będą nas kochać bez względu na wszystko.

    A KOCHAĆ – to znaczy
    dawać siebie, poświęcać czas i uwagę. Kochać, ale tylko miłością
    bezwarunkową, nie bacząc na wygląd, zdrowie fizyczne czy psychiczne, bez
    względu na skłonności, ułomności, zdolności czy umiejętności.

    I
    wreszcie SUMIENIE – każdy z nas ma w sobie taką wewnętrzną instancję,
    która mu podpowiada, czy to co robi, jest dobre czy złe. To świadomość
    moralna. W życiu codziennym nasze sumienie daje o sobie znać wtedy,
    kiedy zachowaliśmy się w sposób, jaki nie powinien mieć miejsca. To
    trudna nauka, gdyż wiąże się z osobistym systemem wartości każdego
    człowieka. I Ty mój synku będziesz sobie musiał taki zbudować. Mam
    nadzieję (i życzę Ci tego!) aby był jak najpiękniejsza budowla – Twój
    osobisty cud świata

  • Weronika Kunicka

    Dzień z życia Mamy, 28.05.2015

    Majeczko!
    Patrzę właśnie przez okno jak radośnie biegasz po podwórku i zastanawiam się kiedy czas przeciekł mi przez palce. Prawie pięć lat temu dowiedziałam się, że postanowiłaś pojawić się na świecie, że noszę Ciebie pod sercem. Byliśmy z Tatą szczęśliwi i przerażeni jednocześnie. To był jedyny raz kiedy widziałam jak Twój Tatuś płacze ze wzruszenia. Do dziś nosi pierwsze zdjęcie z USG w portfelu niczym swój talizman. Tego dnia w moim życiu zaczęła się prawdziwa rewolucja! Rzuciłam palenie, zaczęłam brać witaminy, zwracać uwagę na to, co jem, czytałam setki poradników jak najlepiej przygotować siebie, Ciebie i Tatę na Twoje przyjście, kupiłam milion kompletnie nieprzydatnych rzeczy, zapisałam się na basen i pewnie stanęłabym na rzęsach, gdyby ktoś mi powiedział, że zapewni Ci to lepszy rozwój (ale dzięki Bogu nikt mi tej złotej rady nie udzielił:)) Wiesz, Kruszyno, dopiero teraz, kiedy Ty masz już 4 latka rozumiem, że najważniejsze, co powinniśmy Ci dać to nasza miłość i że nie warto było tak się wszystkiego bać. Nie można przeczytać w książkach czy zobaczyć w telewizji jak stać się rodzicem, tak samo jak nie można nauczyć się być czyimś dzieckiem. To dzieje się samo. Pamiętaj, Moja Kochana, żeby nigdy nie starać się za wszelką cenę być ideałem. Ideały nie istnieją, a najważniejsze to być szczęśliwym człowiekiem. Tylko wtedy możesz dać szczęście innym! Zanim sama zostaniesz Mamą, chciałabym Ci opowiedzieć o tym, jak Cię urodziłam: co się działo, jak to było, ale niestety niewiele pamiętam. Za to Tata pamięta wszystkie szczegóły, nawet te, o których ja chciałabym zapomnieć! Kiedy rodzi się Dziecko mamy do czynienia z najprawdziwszą magią. Powaliłaś stukilogramowego faceta na łopatki. Tulił Cię w ramionach niczym najcenniejszy skarb, mimo, że panicznie boi się widoku krwi. Całował każdy Twój paluszek i głaskał po buzi. Kiedy mi Cię podał poczułam się kompletna. Tak, jakby ktoś właśnie pomógł mi uzupełnić moją układankę o brakujący puzzel. Ty natychmiast zasnęłaś. Córeczko nie jesteś spełnieniem moich marzeń, bo nigdy nie byłabym w stanie stworzyć w swojej głowie kogoś równego Tobie. Chcę, żebyś wiedziała, że warto było walczyć o każdą kroplę mojego pokarmu dla Ciebie! Warto było siedzieć i przez pół nocy patrzeć jak spokojnie śpisz w łóżeczku. Warto żyć po to by być Twoją Mamą. Dziękuję Ci za to, kim dzięki Tobie jestem, za to, że nauczyłaś mnie żyć i pokazałaś, że jestem lepszym człowiekiem niż myślałam.

    Józiu!
    Niecałe cztery lata po narodzinach Twojej starszej Siostry okazało się, że w mojej układance nie brakowało jednego puzzla, a dwóch. Zapragnęliśmy z Tatą mieć drugiego Brzdąca. Tym razem Mama była już mądrzejsza: kilka miesięcy przed poczęciem Ciebie zaczęłam brać kwas foliowy, dobre nawyki żywieniowe weszły mi w krew już w trakcie pierwszej ciąży, nie dałam się nabrać na chwyty marketingowe, więc zaopatrzyłam się w to, co przydatne, a nie dobrze rozegrane marketingowo. Oj, od pierwszych dni, Syneczku, jesteś bardzo trudnym lokatorem mojego brzuszka. Najpierw przez sześć miesięcy zmuszałeś mnie do zażyłych kontaktów z toaletą, a następnie wygodnie umościłeś się tuż przy moim kręgosłupie uniemożliwiając niemalże chodzenie. Mimo to, nie mogę doczekać się kiedy Cię zobaczę. Bardzo na to czekam. Chciałam Ci powiedzieć, że otrzymasz bardzo wyjątkowe imię. Józef to był mój ukochany Dziadek, który miał ogromny wpływ na moje życie. Teraz, gdy już Go nie ma Ty będziesz moim słodkim wspomnieniem o Nim! Nadając Ci Jego imię uhonoruję człowieka, bez którego dziś nie byłabym tym, kim jestem. Pisząc te słowa odczuwam pierwsze skurcze. Może to już dziś? A może jutro? Bardzo na Ciebie czekamy. W szczególności Twoja Siostrzyczka, która od samego początku wiedziała, że będziesz chłopcem!
    Zastanawiam się jakiej rady mogę Ci dzisiaj udzielić? Cóż mogę Ci powiedzieć o rodzicielstwie..? Może tylko tyle, żebyś w przyszłości był takim Tatą jak Twój. Dbaj o ludzi, których kochasz ze wszystkich swoich sił, bo to Oni nadają życiu sens. Żadne pieniądze, żadne wrażenia, żadne podróże nie dadzą Ci tyle, co ufne, pełne miłości oczy Twojego Dziecka utkwione w Twojej twarzy i maleńkie rączki zaciskające się na Twoim palcu, jakby zdawały się mówić „tylko mi nie ucieknij, potrzebuję Cię”. Nie ma nic bardziej męskiego od bycia dobrym Ojcem.

    Dzieci!
    Nie potrafię powiedzieć jak bardzo Was kocham. Nie ma takich słów. Poza tym słowa są ulotne..
    Jednak całym swoim życiem chcę Wam udowadniać, że nie istnieje na świecie nic silniejszego od mojej miłości do Was!

    Mama.

    weronika.kunicka@gmail.com

    • Weronika Kunicka

      I od soboty 30.05.2015 jesteśmy już razem, we czwórkę! Dlatego, chcę dodać: Witaj na Świecie, Mój Józiu! 🙂

  • Barbara eF

    Pewien dzień, który zmienia wszystko na zawsze…
    Dziś mija 6 dni odkąd zamiast przebywać w bezpiecznym brzuszku, leżysz w moich ramionach i tulisz się całkiem bezbronna. Wszystko, co robię teraz jest tylko dla Ciebie Zuza… Piękne i przerażające. Być odpowiedzialnym za małego człowieczka, który w tym momencie jest całkowicie zależny ode mnie. Tyle myśli kotłuje się w głowie, tyle wspomnień z własnego dzieciństwa, marzeń o daniu Tobie wszystkiego, czego potrzebujesz. Jesteś najważniejszą osobą dla nas, wzruszasz, cieszysz, dajesz motywacje do ogarnięcia siebie, do bycia lepszym. To są chwile, dla których warto żyć, uświadamiają, jak cenna jest miłość nas do Ciebie i nasza wzajemna. Uczysz nas tego od samego początku, od pozytywnego testu ciążowego aż do końca życia. Jesteś najpiękniejszym prezentem na Dzień Mamy, jaki kiedykolwiek mogłabym sobie wymarzyć! Chciałabym, abyś Ty również zaznała w przyszłości tego ogromu Miłości do swojego dziecka. Miłości bezinteresownej, bezgranicznej i heroicznej. Każda kobieta doświadczająca tego cudu może się uważać za SuperWomen bez dwóch zdań! Zadanie opieki i wychowania małego człowieczka jest nie tylko radosne, czasem jest ciężko, chce się płakać, czuje się bezsilność. Ale wierz mi, zapomina się o tym szybciej niż sobie to wyobrażasz. To jest dług, który spłacany jest w najlepszej walucie: czystej miłości, jaką obdarza Cię dziecko. Pamiętaj bądź cierpliwa, pozbądź się samolubstwa i lenistwa i wysypiaj się – przyda się, kiedy będzie ciut ciężej 🙂
    Kochamy Cię bardzo, bardzo. Dzięki, że z nami jesteś <3

    st3aleczka@poczta.onet.pl

  • Sarazuzia

    Kochany Synku

    Gdy to czytasz, pewnie jesteś już dorosły. Nawet nie wiem, czy jestem gdzieś obok Ciebie, a może już mnie nie ma. Jednak teraz, gdy to piszę, śpisz obok cichutko i masz zaledwie osiem miesięcy. Żebyś Ty widział, jaki jesteś śliczny. Wyplułeś smoczka, rozłożyłeś rączki i słodko śpisz. Aż nie
    mogę uwierzyć, że jesteś tak blisko.

    Gdy dowiedziałam się, że jesteś, od razu pobiegłam do lekarza, upewnić się, że to nie pomyłka, i że jesteś cały i zdrowy, choć miałeś dopiero jakieś 20 dni. Lekarz tylko się zaśmiał, bo byłeś zbyt malutki, żeby Cię zobaczyć na USG i kazał mi przyjść później. Przybiegłam znowu. Teraz miało być już wszystko jasne. Lekarz nie znalazł Ciebie na monitorze. Twarz mu spochmurniała i zapytał, czy przypadkiem nie było jakiegoś krwotoku. Zamarłam.
    Zasugerował, że może Cię nie ma, że Ciebie straciłam. Nie zapomnę tamtego uczucia. Po karku przeszedł mi zimny dreszcz a z oka popłynęła łza. Dodał
    jeszcze, że to nic nie musi znaczyć, bo może po prostu tak się schowałeś we mnie, i że może ujawnisz się później. On był spokojny. Ja nie. Tym bardziej, że gdy byłam w mojej mamie, czyli Twojej babci, doszło do komplikacji. Wszystko wskazywało na to, że ona poroniła a ja… nie żyję. Jednak jakimś cudem jestem. Lekarze nie wiedzą jak, ale ja wierzę, że to Opatrzność Boża i miłość moich rodziców przytrzymywała mnie przy życiu.

    Tak strasznie płakałam przez wiele dni. Nie mogłam spać a gdy już zasnęłam śniły mi się okropne koszmary. W każdym z nich traciłam Ciebie. Wiedziałam jedno… tylko modlitwa i moja miłość do Ciebie może Cię ocalić. Po miesiącu poszłam na kolejną wizytę… i wtedy zobaczyłam Twoje rączki.
    Nie masz pojęcia, co działo się w moim sercu. Bałam się, że nie będę dobrą mamą dla Ciebie, ale wiedziałam, że walczyć muszę do końca. Razem spacerowaliśmy, śpiewałam Ci i opowiadałam co właśnie robię. A Ty uroczo kopałeś mnie, niekiedy po żebrach, niekiedy w nerki, ale to wszystko było najsłodszym, co mnie w życiu spotkało.

    Pamiętam dzień Twoich narodzin. Dużo było wtedy śmiechu z położnymi, ale to nie prawda, że zapomina się bóle porodu. Bolało 🙂 ,ale staje się to nieważne, w obliczu Twojego przytulenia tuż po. Nigdy tego nie zapomnę. Miałeś takie długie nogi i tak malutkie paluszki. Cały, zdrowy, piękny i co mnie cieszyło, nie miałeś odstających uszu po mnie :). Mój mały Skarb. I to by było na tyle spokoju 🙂 Chyba nie do końca podobało Ci się na świecie, bo krzyczałeś dzień i noc… dzień i noc. Tylko otworzyłeś oczy i krzyczałeś tak, że sąsiadka z naprzeciwka Ciebie słyszała :). Nie mogłeś zasnąć w domu i płakałeś, więc chodziliśmy na spacery. Tylko tam potrafiłeś odespać zły dzień. Myślałam sobie, jaką jestem beznadziejną matką, że nie potrafię się Tobą zająć. Postanowiłam się jednak nie poddawać, bo o to co ważne, warto walczyć do końca. Bywały zatem dni, że w śnieżycę chodziliśmy na spacery nawet trzygodzinne. Ludzie pukali się w głowę, Twój tata krzyczał na mnie, że idę bez czapki, ale najważniejsze było, byś mógł się wyspać. Dzięki
    temu jesteś zahartowany i dzięki Bogu jeszcze nie chorowałeś :). Nikt nie mógł Cię uśpić tylko ja. Za to mnie uśpiła by nawet wiertarka udarowa 🙂
    Padałam z nóg. Byłeś tak wrażliwym dzieckiem, że poza tzw. „kolkami” dokuczał Ci nadmiar bodźców, obcych osób i miejsc, i wszystkiego, co nie było mną. Sąsiedzi mówili, że będziesz organistą, tak krzyczałeś 🙂

    Wyobraziłam sobie swoje idealne macierzyństwo, pełne odwiedzin, wspólnego spędzania czasu przy zabawie, a nie było nic. Wierzyłam jednak w Ciebie do końca, bo widziałam, że potrafisz pięknie się uśmiechać. I nagle, około siódmego miesiąca… nagle koniec. Nie przeszkadzają Ci ludzie, wręcz przeciwnie, uśmiechałeś się do każdego, kto stał w kolejce w sklepie. Żebyś Ty wiedział, ilu ludziom poprawiłeś nastrój… ilu smutnych, szarych ludzi stało na poczcie czekając na swoją kolej a ilu wychodziło uśmiechniętych, bo Ty każdego wchodzącego witałeś śmiejąc się w głos. Nagle zacząłeś siadać i bawić się wszystkim co wokół, bo wszystko może być zabawką (a zwłaszcza kable…czyżbyś miał być elektrykiem? 🙂 ). Może i nadal nie można było Cię zostawić na dłużej niż 10 minut i może nadal wszystko robiłam jedną ręką, ale za to nie robiłam tego sama a z Tobą. Tłumaczyłam Ci co robię, a Ty patrzyłeś na mnie tymi mądrymi oczkami, jakbyś wszystko rozumiał a na koniec uśmiechałeś się tak serdecznie. Nauczyłeś się całować i chyba nikt mnie nigdy tyle nie wycałował co Ty. Gdy siedzimy na hamaku, bądź bawimy się na podłodze, ciągle odwracasz buźkę i otwierasz ją, by mnie pocałować. Nucisz pod nosem gdy śpiewam, próbujesz podkradać jedzenie z mojej buzi a warzywa i owoce zajadasz z takim apetytem, że aż rączki Ci się trzęsą. Płaczesz tylko wtedy, gdy to jedzenie się skończy 🙂 lub gdy jesteś bardzo śpiący. Dziś byliśmy na zakupach i przymierzałam Ci czapeczki na lato a Ty marszczyłeś jedną brew i patrzyłeś na mnie z uśmiechem, jakbyś chciał zapytać „ładnie mi mamo?” 🙂 Uwielbiam każdą sekundę Twojego życia. Ja wiedziałam, że warto walczyć do końca. Wiesz, że już dwa razy wstałeś o własnych siłach na nóżkach? Rewelacja 🙂 Dziadkowie, ciocie i tata wręcz szaleją za Tobą. Gaworzysz coś sobie pod noskiem a kilka dni temu zaczął przebijać Ci się pierwszy ząbek. I to nie ważne, że czasami nie czekasz, aż zmienię Ci pieluchę i musisz coś od siebie dołożyć w trakcie 🙂 ważne jest to, jaki jesteś. Nie wiem tylko, dlaczego budzisz się co pół godziny w nocy, lub co godzinę i płaczesz sprawdzając czy jestem? Czego się boisz Kochanie? Uwierz mi, że nigdy Ciebie nie zostawię! Już tęsknię za porankiem, kiedy obudzisz się, podniesiesz oczy, sprawdzisz czy jestem, pogładzisz mnie po buzi i powiesz to swoje sławetne „auuuu”. I popatrzysz na mnie tymi ogromnymi oczami, w których odbija się świat i już będę wiedziała, że dla mnie światem jesteś Ty.
    Pamiętam, gdy kiedyś się rozpłakałam… coś sprawiło mi przykrość. A Ty spojrzałeś na mnie i uśmiechnąłeś się. Nie zapomnę tego, bo od razu zaczęłam się uśmiechać. Zrozumiałam po prostu, że warto.

    Kotku, masz na imię Natan nie z przypadku. Ono oznacza „Podarunek, dar od Boga” i dla mnie jesteś właśnie takim podarunkiem; najpiękniejszym, jaki w życiu dostałam. Jesteś pewnie już dorosły i może czytasz to myśląc, po co ona to pisała? Natusiu, w życiu będzie Ci naprawdę ciężko, bo jesteś wrażliwym chłopakiem; od początku taki byłeś. Nic Cię nie będzie oszczędzać… pamiętaj tylko jedno: jeśli jest coś, o co warto walczyć, walcz do końca. Walcz o żonę, o miłość, o wartości, marzenia i pasje… Ja zainwestowałam w Ciebie i nie żałuję. Każdy Twój oddech upewnia mnie, że było warto.
    Jesteś najpiękniejszym Podarunkiem.
    Twoja mama
    (ewa.sara.pawlak@gmail.com)

  • Beata

    oj piękny konkurs a nagrody bajka 😉 <3

  • Haniu, dzisiaj po raz pierwszy obchodzę Dzień Mamy i jestem roztrzęsiona. Są mamy, które potrafią się bezgranicznie cieszyć, dostrzegać pozytywne aspekty i wynosić je na piedestał. Kiedy usiadłam nad tą kartką, wiedziałam jedynie że chcę cię przeprosić.
    Za te chwile samotności, które wykradam z naszej codzienności.
    Za ukradkowe spoglądnie na telefon podczas wspólnej zabawy.
    Za to, że rankiem udaję, że nie słyszę twojego kwilenia, by ukraść sobie kilka minut.
    Przepraszam, że poddałam się po kilku niepowodzeniach z karmieniem piersią.
    Wybacz mi moją niekonsekwencję, przez co jesteś zdezorientowana.
    Kocham Cię. W mojej niedoskonałości. W Twojej cudowności.

  • Haniu, dzisiaj po raz pierwszy obchodzę Dzień Mamy i jestem roztrzęsiona. Są mamy, które potrafią się bezgranicznie cieszyć, dostrzegać pozytywne aspekty i wynosić je na piedestał. Kiedy usiadłam nad tą kartką, wiedziałam jedynie że chcę cię przeprosić.
    Za te chwile samotności, które wykradam z naszej codzienności.
    Za ukradkowe spoglądnie na telefon podczas wspólnej zabawy.
    Za to, że rankiem udaję, że nie słyszę twojego kwilenia, by ukraść sobie kilka minut.
    Przepraszam, że poddałam się po kilku niepowodzeniach z karmieniem piersią.
    Wybacz mi moją niekonsekwencję, przez co jesteś zdezorientowana.

    Kocham Cię. W mojej niedoskonałości. W Twojej cudowności.
    jusssi@interia.pl

  • Marta Zet

    Kochana Haneczko!
    Według lekarzy mierzysz teraz 7 cm długości, masz już paznokcie i rzęsy, jesteś dziewczynką (już się cieszę na myśl o wszystkich tych dziewczyńskich ubrankach;) i przyjdziesz na ten piękny świat za kilka miesięcy, w pewien jesienny dzień:)
    Co mogłabym Ci powiedzieć, gdy będziesz już po tej stronie?
    Najpierw bym opowiedziała Ci o tym, jak poznałam Twojego tatę – to był styczeń 2005. Poszliśmy razem na bal – taka randka w ciemno zaaranżowana przez naszą wspólną koleżankę (dorośli robią takie rzeczy;). Potem były spacery po zaśnieżonych Łazienkach, romantyczne wakacje w Paryżu, wspólne wieczory filmowe z lampką białego wina…No i trafiło nas, zakochaliśmy się w sobie:) Trochę później w pewnej sympatycznej restauracji na Starym Mokotowie Twój tatuś klęknął przede mną (byłam czerwona jak pole buraków!) i zapytał mnie, czy chciałabym spędzić z nim resztę życia. Takie tam pytanie;) Zgodziłam się rzecz jasna! Rok później powtórzyliśmy sobie to raz jeszcze w uroczym ogrodzie przy rodzinie i przyjaciołach, a podczas niesamowitej podróży poślubnej na świat został powołany Twój braciszek Rysio, nasze żywe srebro!
    Później powiedziałabym Ci jak bardzo dziecko zmieniło mnie i mój świat – jak nagle przestały być ważne takie rzeczy jak udowadnianie sobie i innym czegoś w pracy, spędzanie czasu z ludźmi, którzy są tylko mgnieniem w moim życiu – a ważne stało się wieczorne układanie puzzli z Rysiem i Twoim tatą..
    Potem bym Ci powiedziała jak przeraźliwie żałuję, że mój tatuś – a Twój dziadek – nie zdążył Cię poznać, gdyż podstępna choroba zabrała go rok przed Twoim planowanym przyjściem na świat. Zawsze jednak będzie w mojej pamięci i będę Ci o nim opowiadać, nawet jak będziesz już duża. To on patrzy na nas z półki pod telewizorem, te ciepłe, orzechowe oczy – to jego oczy…
    Na koniec powiem Ci coś, co czuję już teraz – choć dopiero pływasz sobie spokojnie w moim brzuchu i nie widziałam jeszcze Twojej pięknej buzi (USG się nie liczy;) – KOCHAM CIĘ!

    Mama

  • Marta Zet

    Kochana Haneczko!
    Według lekarzy mierzysz teraz 7 cm długości, masz już paznokcie i rzęsy, jesteś dziewczynką (już się cieszę na myśl o wszystkich tych dziewczyńskich ubrankach;) i przyjdziesz na ten piękny świat za kilka miesięcy, w pewien jesienny dzień:)
    Co mogłabym Ci powiedzieć, gdy będziesz już po tej stronie?
    Najpierw bym opowiedziała Ci o tym, jak poznałam Twojego tatę – to był styczeń 2005. Poszliśmy razem na bal – taka randka w ciemno zaaranżowana przez naszą wspólną koleżankę (dorośli robią takie rzeczy;). Potem były spacery po zaśnieżonych Łazienkach, romantyczne wakacje w Paryżu, wspólne wieczory filmowe z lampką białego wina…No i trafiło nas, zakochaliśmy się w sobie:) Trochę później w pewnej sympatycznej restauracji na Starym Mokotowie Twój tatuś klęknął przede mną (byłam czerwona jak pole buraków!) i zapytał mnie, czy chciałabym spędzić z nim resztę życia. Takie tam pytanie;) Zgodziłam się rzecz jasna! Rok później powtórzyliśmy sobie to raz jeszcze w uroczym ogrodzie przy rodzinie i przyjaciołach, a podczas niesamowitej podróży poślubnej na świat został powołany Twój braciszek Rysio, nasze żywe srebro!
    Późniejpowiedziałabym Ci jak bardzo dziecko zmieniło mnie i mój świat – jak nagle przestały być ważne takie rzeczy jak udowadnianie sobie i innym czegoś w pracy, spędzanie czasu z ludźmi, którzy są tylko mgnieniem w moim życiu – a ważne stało się wieczorne układanie puzzli z Rysiem i Twoim tatą..
    Potem bym Ci powiedziała jak przeraźliwie żałuję, że mój tatuś – a Twój dziadek – nie zdążył Cię poznać, gdyż podstępna choroba zabrała go rok przed Twoim planowanym przyjściem na świat. Zawsze jednakbędzie w mojej pamięci i będę Ci o nim opowiadać, nawet jak będziesz już duża. To on patrzy na nas z półki pod telewizorem, te ciepłe, orzechowe oczy – to jego oczy…
    Na koniec powiem Ci coś, co czuję już teraz – choć dopiero pływasz sobie spokojnie w moim brzuchu i nie widziałam jeszcze Twojej pięknej buzi (USG się nie liczy;) – KOCHAM CIĘ!

    Marta Zytka
    zytkamarta@gmail.com

    Mama

  • Marta Zet

    Kochana Haneczko!
    Według lekarzy mierzysz teraz 7 cm długości, masz już paznokcie i rzęsy, jesteś dziewczynką (już się cieszę na myśl o wszystkich tych dziewczyńskich ubrankach;) i przyjdziesz na ten piękny świat za kilka miesięcy, w pewien jesienny dzień:)
    Co mogłabym Ci powiedzieć, gdy będziesz już po tej stronie?
    Najpierw bym opowiedziała Ci o tym, jak poznałam Twojego tatę – to był styczeń 2005. Poszliśmy razem na bal – taka randka w ciemno zaaranżowana przez naszą wspólną koleżankę (dorośli robią takie rzeczy;). Potem były spacery po zaśnieżonych Łazienkach, romantyczne wakacje w Paryżu, wspólne wieczory filmowe z lampką białego wina…No i trafiło nas, zakochaliśmy się w sobie:) Trochę później w pewnej sympatycznej restauracji na Starym Mokotowie Twój tatuś klęknął przede mną (byłam czerwona jak pole buraków!) i zapytał mnie, czy chciałabym spędzić z nim resztę życia. Takie tam pytanie;) Zgodziłam się rzecz jasna! Rok później powtórzyliśmy sobie to raz jeszcze w uroczym ogrodzie przy rodzinie i przyjaciołach, a podczas niesamowitej podróży poślubnej na świat został powołany Twój braciszek Rysio, nasze żywe srebro!
    Później powiedziałabym Ci jak bardzo dziecko zmieniło mnie i mój świat – jak nagle przestały być ważne takie rzeczy jak udowadnianie sobie i innym czegoś w pracy, spędzanie czasu z ludźmi, którzy są tylko mgnieniem w moim życiu – a ważne stało się wieczorne układanie puzzli z Rysiem i Twoim tatą..
    Potem bym Ci powiedziała jak przeraźliwie żałuję, że mój tatuś – a Twój dziadek – nie zdążył Cię poznać, gdyż podstępna choroba zabrała go rok przed Twoim planowanym przyjściem na świat. Zawsze jednakbędzie w mojej pamięci i będę Ci o nim opowiadać, nawet jak będziesz już duża. To on patrzy na nas z półki pod telewizorem, te ciepłe, orzechowe oczy – to jego oczy…
    Na koniec powiem Ci coś, co czuję już teraz – choć dopiero pływasz sobie spokojnie w moim brzuchu i nie widziałam jeszcze Twojej pięknej buzi (USG się nie liczy;) – KOCHAM CIĘ!

    Mama

    Marta Zytka
    zytkamarta@gmail.com

  • Nela

    Kochana Nelciu,

    Dziś gdy czytasz ten list to pewnie jesteś dorosłą kobietą. Trudno mi sobie teraz to wyobrazić, patrząc jak słodko śpisz w łóżeczku. Mam nadzieje, że jesteś szczęśliwa, zawsze to będzie moim życzeniem. Chcę żebyś wiedziała, że jesteś najwspanialszym prezentem od Boga. Wychowywanie Cię to prawdziwa przyjemność, nigdy nie spotkało mnie w życiu nic piękniejszego. Uwielbiam nasze sielskie poranki, pogaduchy, uśmiechy, zabawy, spacery, gotowanie, wygłupy, mogłabym tak bez końca wyliczać. I nie wiem kim byłabym dziś gdyby nie Ty. Zawdzięczam Tobie wszystko co najcenniejsze. Dzięki Tobie wiem co to bezgraniczna miłość i poświęcenie.

    P.S. Córeczko przesyłam Ci wraz z tym listem najpiękniejsze wyznanie miłości. Wiedz, że zawsze możesz na mnie liczyć.
    Kocham Cię,
    Twoja Mama.

    farfallaaa@wp.pl

  • Anna Sal

    Opowiem Wam bajkę o małych księżniczkach-biźniaczkach.

    -Mamo, opowiesz nam bajkę na dobranoc?

    Jest wieczór. Bliźniaczki Ola i Zosia siedzą na łóżeczkach, są już w swoich flanelowych pidżamkach i czekają, żeby mama opowiedziała im bajkę przed zaśnięciem. Mama uśmiecha się i zaczyna opowiadać:

    -Król z królową mieszkali w wielkim zamku. Bardzo się kochali i chcieli mieć dziecko. Niestety, to ich największe marzenie nie spełniało się i z tego powodu bardzo cierpieli. Pewnej letniej nocy, kiedy siedzieli w ogrodzie, zobaczyli spadającą gwiazdę, która zostawiła za sobą świetlną smugę. Smuga była bardzo piękna i długa i mogli podziwiać ją przez kilka chwil, zanim zniknęła całkiem z nieba. Nigdy wcześniej nie widzieli tak pięknej spadającej gwiazdy. Królewska para otworzyła usta ze zdumienia na widok takiego piękna i nie mówiąc ani jednego słowa, w głębi swoich serc poczuli to samo pragnienie: chcieli mieć dziecko jak najszybciej! Wkrótce królowa zauważyła, że jest w ciąży. Lekarze przebadali ją i uroczyście ogłosili, że urodzi nie jedno, lecz dwoje dzieci. Nie można opisać jej radości. Król ucieszył się tak bardzo, że biegał po wszystkich zamkowych komnatach. I rzeczywiście, królowa urodziła bliźniaczki-księżniczki i trzeba powiedzieć, że były najpiękniejszymi istotami w całym królestwie, król i królowa byli zaś najszczęśliwszymi rodzicami na ziemi.

    – Mamo, królowa urodziła dwie córeczki, ponieważ ona i król mieli takie samo życzenie, kiedy spadała gwiazda? – Zapytały chórem Ola i Zosia.

    – Tak – odpowiedziała mama.

    – Mamo, a jak księżniczki miały na imię? – spytały dziewczynki.

    – Dziwne…- mówiła mama – one miały takie same imiona jak Wy. Jedna była Ola, druga Zosia.

    – Czy to my jesteśmy tymi księżniczkami-bliźniaczkami z bajki?

    – Kto wie, może… 🙂 – odparła mama i pocałowała córeczki na dobranoc.

  • Agnieszka

    Kochany synu już samo to że biorę udział w takim konkursie świadczy o tym jak bardzo Cię kocham….chciałabym żebyś miał ten skuter….;-)
    A kiedy nadejdzie ta chwila kiedy przedstawisz mi swoją wybrankę życia to pobłogosławię Was…A kiedy nadejdzie ta cudowna chwila kiedy powiesz mi że będziesz miał swoje dziecko to myślę że w oczkach staną nam łzy szczęścia i tyle tylko wtedy powiem że cieszę się bardzo 🙂 A potem będę miała nadzieję że cały ten ogrom miłości, którą ja i Twój tata mamy dla Ciebie przekazesz dalej 😉
    Kocham.
    Agnieszkagaciarska@wp.pl

  • Katarzyna Zaraska

    Macierzyństwo to dar największy jaki można otrzymać od losu,
    posiadanie dziecka to coś niedobra żalnie pięknego. Zmienia wszystko dookoła,
    zmiana nas, nasze myśli i podejście do świata. To rodzaj drogi , którą trzeba
    przejść, pięknej drogi, i choć zdarzają się na niej wyboje warto iść dalej i stawiać im czoło. Macierzyństwo coś co może
    napawać bezgraniczną radościa i szczęściem
    a jednocześnie siać lęki i obawy i tak właśnie ma być… starając się o
    dziecko zaczynasz rozmyślać jak to będzie, jakie Ono będziie, jedyne czego
    pragniesz to aby było zdrowe, silne, nosząc je pod swoim sercem czujesz lęk i
    radośc jednocześnie… każde badanie sprawia że jesteś bardziej dociekliwy,
    ciekawy, boisz się a w twoim sercu pali się płomień miłości.. rodząc boisz się
    i cieszysz, kiedy już trzymasz je w ramionach płaczesz ze szczęścia i znów
    zastanawiasz się jak będzie.. czy dasz radę czy sprostasz … martwisz się już do
    końca swoich dni. Macierzyństwo przychodzi taka chwila kiedy zaczynasz rozumieć
    swoją matkę jej zakazy, które kiedyś wzbudzały w Tobie złość, wydawały się nie
    do przyjęcia, były krzywdzące, rozumiesz co sprawiało, że zachowała się tak a
    nie inaczej, rozumiesz bo sam jesteś rodzicem , odpowiedzialnym za swoje własne
    dziecko. Przychodzi moment że twoja mama staję się najlepszą doradczynią,
    skarbnicą wiedzy, która teraz okazuje się być bezcenną. Twoje dziecko, patrzysz
    na nie każdego dnia, widzisz postępy, nowe osiągnięcia. Twoje serce
    przepełnione szczęściem krzyczy! Twoje dziecko, krew z twojej krwi, owoc
    miłości, najwspanialszy dar. Uświadamiasz sobie jak wielkim jesteś
    szczęściarzem, ta mała istota to „COŚ” czego nikt ci nie odbierze, to twój
    własny skarb. Dla tego skarbu jesteś w stanie oddać własne życie, oddać
    wszystko co masz najcenniejsze, dla niego nie zawahasz się, nie zająkniesz. Uświadamiasz
    sobie że coś co kiedyś było dla ciebie ważne, przestaje mieć jakiekolwiek
    znaczenie, często nie masz czasu na nic, ta mała istota pochłanie cię do
    reszty, chodzisz senny, niewyspany, czasem nawet dwa dni w tej samej piżamie..
    czy ma to jakieś znaczenie? Gdzie podział się makijaż, gdzie kolorowe
    paznokcie, dlaczego nie kupiłaś nowych jeansów, chodzisz w zeszłorocznym
    płaszczu.. czy naprawde cię to interesuje? Czy ktoś na ciebie patrzy?, twoją
    wizytówka staje się dziecko, to od niego czerpiesz energię i radość, to o na
    ładuje cie pozytywna energią, każdy jego uśmiech rekompensuje wszystko.
    Macierzyństwo przedstawione w kolorowych czasopismach, pełne beztroski, w
    rzeczywistości okazuje się być inne, owszem nie brak wrażeń, ale ktoś zapomniał
    napisać o tej drugiej stronie.. równie pięknej ale i trudnej. Pierwsza choroba
    dziecka, tysiące nieprzespanych nocy, ząbkowanie i wiele wiele innych. Każda z
    ych kwestii zawiera się w jednym słowie „macierzyństwo” Pamietaj gdy przychodzi
    chwila zwątpienia, masz dla kogo żyć, gdy jest ci ciężko wstań powiedz że dasz
    radę i idź dalej. Uśmiechaj się przez łzy. Twoje dziecko patrzy na ciebie i z
    ciebie czerpie wszelkie wzorce naśladuje cię. Wychowuj w miłości i szacunku,
    okazuj empatię. Nigdy nie podnoś głosu – rozmawiaj i tłumacz.

    Macierzyństwo okazuje się że jesteś niezastapiona, oprócz
    żony i matki jesteś pielęgniarką,
    gosposią, kucharką, krawcową, nawet clownem! Dla swojego dziecka jesteś przede
    wszystkim autorytetem, jedynym i niepotarzalnym. Twoje dziecko twoją chlubą i
    dumą. A ty ? dla swojego dziecka jesteś nie tylko matką, jesteś kompanem jego
    zabaw, towarzyszką każdego dnia. Mów do niego jak najwięcej, nuć kołysanki,
    czytaj bajki, nawet jeśli wydaje ci się że nie słucha. Twoje dziecko, twoja
    duma, chłonie wszystko i choć czasem nie masz o tym pojęcia przekonasz się w
    najmniej oczekiwanym momencie.

    Twoje dziecko największy los, najwyższa wygrana, twoje
    dziecko , czy można chcieć czegoś więcej?

    Złote myśli czytane po latach, setki zapisków i porad,
    tysiące napisanych dzienników, tony blogów, każdy inny… tak jak kolorowe
    spodnie w kwiatki, lekkie i zwiewne przez jakis czas zapomniane wracają wraz z nowymi trendami tak i ty powrócisz
    kiedyś do starej kartki zapisków swej matki. Macierzyństwo z pokolenia na
    pokolenie inne, a jednak takie samo.

    katarzyna.zaraska@op.pl

  • Iwona F

    Kochane moje Księżniczki, nawet nie wiecie jak sprzeczne emocje mną targają gdy teraz na Was patrze. Macie rok i 3 lata, jesteście takie cudowne, piękne, mądre, a przy tym tak różne, że aż czasami ciężko uwierzyć. Natalka taka „dorosła”, z poważnymi przemyśleniami na temat świata i ludzi, bardzo refleksyjna, wrażliwa. Ola – kulka energii, żywioł, cały czas uśmiechnięta, szukająca przygód (już przez te przygody dwa razy w szpitalu lądowałaś, a masz dopiero roczek, strach pomyśleć, co będzie dalej). Tak bardzo Was kocham, czasem myślę, że z tej miłości to kiedyś pęknę. Czekam, aż podrośniecie bym mogła Wam pokazać nowe rzeczy, miejsca, a z drugiej strony to chciałabym Was zatrzymać w tym właśnie momencie – takie małe, niewinne, tak ufnie patrzące w przyszłość, z taką wiarą w ludzi i z taką dawką pozytywnych emocji. To niesamowite, jak szybko można przy Was naładować akumulatory!
    Jednak czas biegnie tak szybko… Niedawno takie kruszynki, dziś już takie duże, za chwilę szkoła, studia, praca… Nie wiadomo kiedy to minie, dlatego chciałabym zawsze pamiętać każdy moment Waszego życia, cieszyć się czasem spędzonym z Wami, zwolnić trochę, zatrzymać się i znaleźć czas by z Wami być lub po prostu na Was popatrzeć.
    Kocham Was Gwiazdki wy moje i chcę abyście wiedziały, że to się nigdy nie zmieni. Dla mnie na zawsze pozostaniecie moimi małymi Księżniczkami!
    Mama.

    ruda357@wp.pl

  • aneta tomaszewska

    Jest Was troje a ja jedna.Wstajecie o swicie a ja o polnocy spac chodze.Martwie sie czy dobrze zjecie czy w szkole sie zaprzyjaznicie czy za bardzo nie krzycze kiedy po raz trzeci scieram podloge bo znow cos rozlane.Padam czasem na mordke a jest dopiero poludnie i slysze to ciagle „mamo” i mysle „niech dorosna”a pozniej patrze jak spicie i lzy mam w oczach bo o jeden dzien krucej jestescie dziecmi i niedlugo uciekniecie z mych ramion a ja wciaz bede wstawac o swicie tyle ze samotna.
    Aneta burberrysalon@gmail.com

  • Sylwia

    Tak wiele radości towarzyszy mi w życiu, odkąd na świecie pojawiłaś się moja kruszynko. Patrząc godzinami jak śpisz, jak się uśmiechasz zrozumiałam, co to znaczy KOCHAĆ. Dla siebie, a przede wszystkim dla Ciebie, postanowiłam napisać kilka zdań, o wszystkim co nas otacza. Zrobię to w formie wierszyka, który chciałabym abyś kiedyś przeczytała z równym zaangażowaniem, jak ja go teraz piszę.

    Gdy dowiedziałam się od lekarza, że zostanę mamą,
    Pierwszą prawdziwą w mej rodzinie damą,
    Czułam się wtedy najszczęśliwsza na świecie,
    Bo za kilka miesięcy do matczynej piersi miałam przytulić swe dziecię,
    Z każdym kolejnym miesiącem coraz bardziej poznać Cię chciałam,
    Że sobie nie poradzę z Twoim wychowaniem bardzo się bałam,
    A gdy na świecie już się pojawiłaś,
    Wszystkie moje obawy swą urodzą przyćmiłaś,
    Pomimo wysiłku, który włożyłam w Twoje narodziny,
    Płakałam ze szczęścia jeszcze 2 godziny,
    Trzymając Cię na rękach, trzymałam swój świat cały,
    Z wielką miłością, pomimo że był tak mały,
    Mijały dni, a Ty jak na drożdżach rosłaś,
    A teraz na piękną, kochaną dziewczynkę wyrosłaś,
    Stawiasz pierwsze kroki, uśmiechasz się tak czule,
    I ta Twoja radość, gdy po długiej nieobecności Cię przytulę,
    Sprawiasz, że wszystkie czarne chmury znikają gdzieś na niebie,
    Bo do szczęścia potrzebuje swojej rodziny, a przede wszystkim Ciebie,
    Lecz mam obawy, gdy pójdziesz do przedszkola,
    Że nie poradzi sobie moja kruszynka- Nikola,
    Czy będziesz na tyle silna, aby wytrzymać bez mamusi,
    Która do pracy w końcu wrócić musi,
    Lecz nadzieja mnie nie opuszcza wcale,
    Że przed całym złem jak Ciebie ocalę,
    Bo matka kocha swoje dziecię nad życie,
    Czuwając nad nim, kochając je nawet skrycie.

    A gdy miną kolejne dni, kolejne lata,
    Będziesz wiedziała jak mocno kocha Cię mama i tata,
    Będziesz stawała się coraz piękniejsza,
    A przede wszystkim bardziej odważniejsza,
    A matczyne przeczucie podpowiada mi, że kimś ważnym zostaniesz,
    Kimś pięknym, uczuciowym, szlachetnym się staniesz.

  • dorotaan1

    Kochany Synku,

    Jesteśmy już razem 37 tygodni, ważysz 3100 g i masz już fałdki i dołeczki, masz też silne nóżki:) Cieszę się, że pływasz spokojnie w moim brzuszku, bo mimo, że nie mogę się doczekać spotkania z Tobą, bardzo ważne jest, abyś nie spieszył się na spotkanie z nami, bo Twój prawidłowy rozwój jest dla
    nas najważniejszy. Jak dotąd wszystko przebiega książkowo, ważne, że przetrwaliśmy najtrudniejsze miesiące i pierwszy trymestr, kiedy ciąża była zagrożona. Twoja pojawienie się było dla mnie „motorem”, uświadomiłam sobie, że jestem odpowiedzialna za małą istotkę, która rozwija u mnie w brzuszku. Twoje zdrowie i bezpieczeństwo jest dla mnie priorytetem, niepokój o Twoje zdrowie zabiera mi dużo entuzjazmu. Zmieniłam się dla Ciebie, dbam, abyś przez połączoną ze mną pępowinę dostawał wszystko to co najlepsze, okazuje Ci dużo czułości i miłości, odpoczywam, relaksuje się, abyś był spokojnym i pogodnym chłopcem, oddaje Ci całą swoją miłość 🙂 Mimo, że jesteś silnym chłopcem, boję się o poród, musimy uniknąć komplikacji. Ponoć boimy się czegoś podwójnie, jeśli tego nie znamy…. Synku, przyjdź na świat, jak już będziesz miał wystarczająco siły, a ja z tatą pokażemy Ci co to prawdziwa, bezgraniczna miłość. Bardzo ważne jest dla mnie, abyś czuł, że doskonale odnajduje się w roli mamy i daje Cimiłość, bliskość, bezpieczeństwo, cierpliwość….. i niezastąpiony pokarm naturalny:)
    Najważniejsza dla mnie w życiu jest rodzina, dlatego zrobię wszystko, abyśmy byli szczęśliwi:)

    Kocham Cię,
    Twoja mamusia:)

  • Monika Miazio

    Kochany syneczku,
    dzieki Tobie mój świat stał się kolorowy, malujesz moje dni wszystkim kolorami tęczy. Jesteś moim osobistym, jedynym, wyjątkowym pudełkiem kredek. Chociaż czasem dni malujesz na czarno kiedy to nie masz ochoty na zabawę i płaczesz kiedy wychodzą Ci pierwsze zęby razem bierzemy następnego dnia gumkę do mazania i kolorujemy świat na nowo, Często mój świat dzięki Tobie maleńki synku jest czerwony – kolorowany miłością, Twoje maleńkie rączki, które wtulają się w moje ramiona dają mi bardzo dużo energii i utwierdzają mnie jeszcze bardziej w tą miłość. Miłość bezgraniczną, bezinteresowną i bezwarunkową. Kocham kiedy malujesz na swej twarzy uśmiech a nasze osobiste kredki tęczę ! Każdy mój dzień dzięki Tobie jest wyjątkowy, każdy uśmiech, każdy nowy cel jaki sobie wyznaczamy. Dzięki Tobie mój świat został wywrócony do góry nogami i dzięki Tobie odkrywam go na nowo i mogę poczuć się jak dziecko. Uwielbiam Twoje maleńkie stópki, które stawiają pierwsze kroczki. Kiedyś Ty zostaniesz tatą i będziesz zajmował się maleńkim cudem jakie dostaniesz od losu. Wtedy wiedz, że musisz być bardzo cierpliwy, musisz przekazać swojemu dziecku wiedzę jaką ja przekazuję teraz Tobie ! Bycie rodzicem to najwspanialszy dar jaki daje nam los. Kiedy będziesz uczył swoje dziecko pierwszych słów, stawiania pierwszych kroków a Twoje dziecko odwzajemni to uśmiechem będziesz najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi tak jak i ja jestem teraz. Wiesz syneczku, że mój świat to tylko TY ? Tak tylko TY jesteś najważniejszy dla Ciebie zrobię wszystko, zrezygnowałam już z wielu rzeczy ale wiesz co ? Nie żałuję niczego ! Dzięki Tobie zrozumiałam jak ważny jest dla człowieka drugi człowiek. Dzięki Tobie widzę ile trudu musi włożyć każda mama w wychowanie swoich dzieci. Dziękuję Ci, że Cie mam ! Kocham Cie iskiereczko maleńka !

  • Marta Szymczuk

    Kiedyś napisałam i kiedyś przeczytają to moje córki…nie ma znaczenia o której panna Emma wstanie,czy ma drzemke w ciągu dnia czy nie,czy przed snem szaleje czy układa puzzle,czy obejrzy bajke na dobranoc czy nie,nie ważne o której zje kolacje,pójdzie się myć czy położy do łóżka…I tak do 23 będzie śpiewać,bujać się na szczebelkach,rozbierać się i ubierać,przykrywać się i odkrywać,przekładać poduszke co najmniej 20 razy to w lewo to w prawo,przy okazji przypomni sobie,że chce do łazienki,wracając do łóżka zarząda wody do picia,jak już się położy to poprzekłada misie,bo zajmują za dużo miejsca w łóżku,i znowu te koce kołdry ta nie,ta też nie,a może by tak przykryć jedną noge różowym kocem,a drugą szarym?O i jeszcze trzeba tuli tuli z tatą,tulaski z mamą,no i siostre trzeba ukochać,a przy okazji może ją obudzić,na koniec próba skonsumowania,a raczej uszkodzenia piżamy zębami i można spać,a nie jeszcze misie muszą wysłuchać bajki na dobranoc,mama głaskaj mi główke,ziewa ,zasypia mówiąc koko tata koko tata(Emma śpi na kurze babci dany z la millou) Kocham je najmocniej na świecie są tak podobne,a zupełnie różne…

    maszymczuk@gmail.com

  • Gosia Biel

    Właśnie siedzę sobie z Tobą,bawimy się,spoglądam na Ciebie i głowie multum myśli się zbiera.Jaki będziesz,gdy dorośniesz,kim zostaniesz?Może wcale nie dorośniesz? Może już zawsze zostaniesz moim małym kochanym łobuziakiem….Wiesz,gdy Ciebie nie było miałam inne marzenia,które stawiałam na pierwszym miejscu,nawet nie wyobrażałam sobie dnia bez jazdy na motocyklu.Chciałam brać udział w wyścigach motocyklowych lub zostać znaną Polską stunterką.Nie myśl,że Ciebie nie chciałam,nie,nie,nie to nie tak.Pragnełam Ciebie,bo wiem,że jesteś jedyną prawdziwą osobą,która mnie napewno kocha ponad życie i to wzajemnościa.Wcześniej myślałam,że gdy bede miała dziecko to bwdzie cudownie że wszystko jest takie proste,ale już w 4 tyg ciąży dawałeś mi ostro popalić.Powiem Ci,że to była masakra.Były momenty gdy żałowałam,że jestem w ciąży 24 godziny na dobe praktycznie wymiotowałam,nocami wsumie wiekszy spokoj,ale od rana znowu to samo mało co jadłam i piłam bo nie mogłam,sił przez to nie mialam,zeby chodzić.Twój tata mnie nosił na rekach mimo ze dużo przytyłam i byłam baardzo ciezka,później bałam sie wychodzić sama z domu bo zaczełam mdleć,musiałam sie meczyć i leżeć w szpitalu gdzie i tak nie wiedzieli co sie dzieje,każdego dnia martwiłam sie czy tam w brzuszku wszystko ok z Tobą.Później gdy 26 czerwca o 11.35 wyciągneli Ciebie z mojego brzucha,gdy usłyszałam wyczekiwany płacz byłam bardzo szczęśliwa,poczułam nawet motylki 🙂 Jeszcze wtedy nie wiedziałam co mjie czeka.Cztery dni w szpitalu,gdzie sobie z Tobą nie radziłam kompletnie.Nocami płakałam razem z Tobą z tej bezsilności,że nie wiem czemu mi tak płaczesz,przez dnie wstydziłam sie,bo ciągle mi robiłeś w pampersa ledwo co przebrałam Cie a Ty już nastepna kupa inne dzieci tak nie robiły,strasznie bałam sie Tobą opiekować,bałam się,że zrobie Ci krzywde,ciągle myślałam że jednak jestem za młoda bo sobie z Tobą nie radzę.Gdy wyszliśmy do domu też nie było łatwo,pierwsza kąpiel strach,że coś Ci zrobimy Twój płacz.Kwiestią czasu było Twoje przyzwyczajenie do kąpieli teraz ciężko Cie zabrac z wody.Twoje ciągłe choroby,ciągłe noce nie przespane z powodu kolki,teraz zęby i nauka chodzenia.Mam nadzieję,że Twój syn albo córka nie będą mieli Twojego charakteru 🙂 Nie rozpieszczaj swoich dzieci,poświecaj Im maximum czasu,pewnie bedziesz pracował,ale nie możesz zaniedbywać dzieci,musisz pomagać swojej żonie bo praca pracą ale wychowanie dziecka to wcale nie jest takie proste.Wspieraj Ja,gdy bedzie ciężko nie poddawaj się musisz sprostać zadaniu.Rozwiazac problemy,nie możesz pozwolić,żeby złość Cie poniosła dziecko małe nie umie mówić i Ci nie powie czemu płacze,nie wolno Ci uderzyć nigdy dziecka.Może ciężko jest przy dziecku,ale dostajesz cudowne wynagrodzenie miłość bezinteresowną i wyjątkową uśmiech,dzieki któremu Twój ponury dzień nabiera kolorów a później słowa Kocham Cie.To jest bezcenne i dzieki takiej wypłacie zapominasz o tym że było ciężko.

  • Zorganizowałaś naprawdę fantastyczny konkurs z bardzo fajnymi nagrodami. Jestem pod wrażeniem 😉 Zadanie może nie jest łatwe ale na pewno wartościowe 😉 Pozdrawiamy

    • Dziękuję :* Wierz mi że trudniej od napisania odpowiedzi jest wybranie zwycięzców 😉

  • Żaneta Bomba

    – Nie synku.. nie możesz się załamywać. Ja wiem, że teraz nie jest lekko, ale Wasze maleństwo z całą pewnością odmieni Wasz świat na lepsze… –
    – ….. –
    – Nie, nie żartuję, i zdaję sobie sprawę, że jesteście zmęczeni, że kolki i całe to zamieszanie, które zaledwie 3kg potrafią wprowadzić w ludzkie życie. Przeżyłam to. Ale uwierz mi, nie zamieniłabym tamtych chwil na nic innego. Teraz po latach, kiedy wspominam ze wzruszeniem w sercu momenty, w których byłam za Ciebie odpowiedzialna, tak w 100%, kiedy moje życie toczyło się na zasadzie wstać – zająć się dzieckiem – spać – zająć się dzieckiem – zjeść – zająć się dzieckiem – spać … uśmiecham się do siebie. Trudno w to uwierzyć, ale na tym właśnie polega macierzyństwo, ojcostwo, rodzicielstwo.. Na uczeniu się nowego życia, na dostosowaniu go pod potrzeby Istotki na którą się czeka z błyskiem w oku.
    – …… –
    – Tak Bartek, ja wiem, to wszystko brzmi jak jeden absurd, ale popatrz na Nią. Czujesz to delikatne drżenie w sercu? To właśnie kiełkująca miłość. To ojcostwo, którego za kilka lat zbierzesz plony. Kiedy przybiegnie do Ciebie i powie „Tato, kocham Cię”.
    Dla takich chwil warto się poświęcić, wziąć głęboki oddech i policzyć do 10-ciu. I chociaż zmęczenie jeszcze wiele razy zwali Cię z nóg, nie załamuj rąk, tylko popatrz na Cud, który stworzyłeś razem ze swoją żoną. Poradzisz sobie, bo jesteś stworzony by być tak świetnym Ojcem, jakim był Twój tato.

    (zaneta.bomba87@gmail.com)

    Pozdrawiam.

  • Milena Boroń

    KORNELIA SKOŃCZYŁA 27MAJA 16 MIESIĘCY TEN CZAS TAK SZYBKO LECI,AŻ SZKODA ..BYLA TAKA MALUSIA KRYSZYNKA,TERAZ JUZ PANIENKA 🙂 WSZYSTKO ROZUMIE, MAŁO DOKUCZA ZRESZTA NIGDY JAKICHŚ PROBLEMÓW NIE BYŁO NIE DAWAŁA W KOŚĆ 🙂 O CIĄŻY DOWIEDZIALAM SIE W 6TYG BYLO TO DLA MNIE PRZERAZENIE OGROMNE TAK SIE BALAM BO TO NOWE OBOWIAZKI,POROD… KIEDY JUZ NADSZEDL TEN DZIEN ZE MIALAM JA ZOBACZYC JUZ NIE WAZNY BYL TEN BOL NAJWAZNIEJSZA BYLA MYSL O NIEJ 🙂 COS CUDOWNEGO 🙂 CALY STRACH PRZESZEDL SWIAT SIE WYWROCIL DO GORY NOGAMI,NABRAL BARW 🙂 A TERA DRUGA CIĄŻA PRZEDEMNĄ OBECNIE 14 TYDZ TERMIN NA 7 GRUDNIA 🙂 PREZENT NA MIKOLAJA 🙂 KORNELKA BEDZIE MIALA RODZENSTWO BEDZIE WESOLO I JUZ NIE MA TAKICH OBAW JAK W PIERWSZEJ CIAZY 🙂

  • Ania

    Jakiś czas temu napisałam taki tekst, myślę, że na początku przyszłej macierzyńskiej drogi mojej córki będzie idealny. I wtedy jej go pokażę:

    „Mam troje dzieci.

    Jestem mamą.

    Każdy dzień to monotonia i ciężka praca.
    Trzeba nakarmić, wykąpać, wybawić. W „wolnych” chwilach prasuję,
    sprzątam, gotuję, zajmuję się firmą. Nie, obowiązki domowe nie są moim
    priorytetem, ale samo się nie zrobi. I mimo, że czasem mam kurz na
    meblach, na okrągło zbieram zabawki Małej, kosz ciągle jest wypchany
    brudnymi ciuchami, to nauczyłam się panować nad tym. Może nie jemy
    wyszukanych trzydaniowych obiadów, ale obiad jest zawsze. I raczej nikt
    nie narzeka
    Na głowie mam mnóstwo spraw, mimo, że „siedzę w domu”. Muszę sama zająć
    się firmą, opłacić rachunki na czas, pamiętać o wszystkich bilansach,
    badaniach, szczepieniach (a z wcześniakami jest co pamiętać). Niemowlę
    pije mleko 6 razy na dobę, przy bliźniakach karmię więc 12 razy w ciągu
    24 godzin! Nawet wyjście do spożywczaka muszę mieć wcześniej
    zorganizowane, bo przecież ktoś musi zostać wtedy z dziećmi. Martwię się
    każdym katarem, gorączką, zadrapaniem na nodze. Pocieszam, motywuję,
    uczę. Wieczorem kładę do snu całą trójkę. 4-latka chce żeby jej czytać,
    żeby uczyć ją cyferek, chce się przytulać. Kiedy zasypiają, mam czas na
    szybki prysznic, czasem kolację… Tata pracuje nocami, potem biegnie na
    budowę kończyć nasz dom. Ciągle się mijamy…

    Po całym dniu padam styrana na łóżko. I
    wcale nie zasypiam. Myślę nad dniem jutrzejszym. Nad sprawami, które
    jutro muszę ogarnąć.

    Ale kładąc do łóżka Małą słyszę: „Kocham Cię Mamusiu…”

    I wstając rano widzę z dwóch łóżeczek przepiękne, pierwsze świadome uśmiechy…

    I wtedy wiem, że warto 🙂 „

  • Katarzyna

    Hej Tymek! Kiedy czytasz ten list masz już 18 lat, stary z Ciebie chłop! Musisz wiedzieć,że nie było z Tobą łatwo. Kiedy byłam w ciąży-ciągle mnie kopałeś i uciskałeś na pęcherz, a ja biegiem musiałam lecieć do WC. Zmuszałeś mnie do pożerania mnóstwa różności, dzięki Tobie przytyłam 25 kilo!
    Nie było łatwo Cię urodzić, ledwo przeżyłam i męczyłam się z bólem przez kilka tygodni. Tak,tak, dzięki Tobie! Byłeś ciągle głodny, musiałam do Ciebie ciągle wstawać, bo krzyczałeś na cały głos! Wyglądałam wtedy jak zombie. Okres karmienia się skończył-kiedy zbliżały się Twoje pierwsze urodziny, musisz wiedzieć,że teraz mam obwisłe piersi dzięki Tobie. Kiedy zacząłeś chodzić- Boże ! Ty byłeś wszędzie! A ja latałam za Tobą krok w krok. Dzięki Tobie schudłam to 25 kilo! <3 Ale to była ciężka droga. Uwielbiałeś tańczyć-oczywiście z mamą, a już wtedy ważyłeś 11 kilo, więc nie byłeś leciutki jak piórko. Disco polo-każdego dnia-myślisz że to było fajne?? Otóż nie! Nie znoszę disco polo! Każdego dnia wymyślałeś różności,żeby tylko mnie denerwować- patrz ile mam zmarszczek-wszystkie to Twoja sprawka! Nie lubiłeś się całować, kiedy chciałam Ci dać całuska to odpychałeś mnie, a co teraz się zmieniło? Jedna dziewczyna,druga? To co mama była gorsza?! Musisz też wiedzieć jak Cię bardzo kochałam i nadal kocham, choć jest drań z Ciebie! Ale moj, jedyny,niepowtarzalny. Kiedy patrzyłam w te Twoje duże,błyszczące oczka- złość mi przechodziła. Kiedy mówiłeś "mama" cieszyłam się jak dziecko (choć teraz przyznam,że nadużywałeś tego słowa). Ale najpiękniejszy był moment,kiedy babcia dała Ci Twoje ulubione ciasteczko, a ja Ci powiedziałam,że też bym takie chciała, Ty podszedłeś do mnie, popatrzyłeś się na mnie, potem na ciasteczko i oddałeś mi je. <3 Swoje ulubionego Lubisia. Łezka zakręciła mi się w oku, nawet teraz jak to pisze to płacze. Tymek jak ja Cię kocham!!! Nie interesuje mnie to,że pewnie Twoja dziewczyna siedzi obok i to czyta, niech i ona wie, że ma ogromne szczęście,że dziele się miłością mojego syna. Mam nadzieje,że 18 lat spędzonych z mamą dobrze wspominasz? Wiem,nie poznałeś swojego ojca. Ale mam nadzieje,że nie chcesz go poznać, bo to zwykły dupek, który nie docenił takiego Skarbu jak Ty. Starałam się żebyś miał wszystko co najlepsze, dałam Ci swą miłość, czas.. Mam nadzieję,że nie zapomnisz o matce i będziesz mnie wspierał tak jak ja Ciebie! Kocham Cię Tymek!! Mama <3

    Mój synuś ma dziś 15 miesięcy <3

  • karolina woźniak

    Kochana córeczko,

    Teraz kiedy jesteś już,bo płynących prosto z serca.Zakopałam je na 25 lat a teraz chcę Ci ofiarować na
    nowa dorosła i za chwilę sama staniesz się Mamą przyjmij ode mnie te kilka
    słów. Dla mnie najważniejszych droge życia.

    Na początku chciałabym Ci powiedziec że kocham Cię najmocniej na świecie . Nosiłam Cię pod sercem całe 41
    tygodni, pielęgnowałam i biegałam po ogórki kiszone o północy jeśli miałas na to ochotę. To były piękne czasy. Ja i Twój Taatuś –młodzi studenci,pęłni wiary nadziei i miłości. Razem z dyplomem odebraliśmy największy tytuł wszechczasów mgr.Rodzic! Naszego ślubu nie pamiętasz, bo cały przespałaś i dwa dni wesela.A szkoda ,bo zabawa była przednia. Mam nadzieję, że przenigdy na świecie nie będziesz nam miała za złe, że najpierw zdecydowaliśmy się na Ciebie, a potem na formalności. A właściwie to Ty się na nas zdecydowałaś…dziękujemy Ci za to!Od
    pierwszej chwili,jak minął szok, bardzo się cieszyliśmy. Do tej pory każdej nocy dziękuję Bogu ,że mi Cię zesłał. Pamiętaj, życie to największy dar, największy cud ,jakiego człowiek może doświadczyć. Szanuj je!

    Macierzyństwo to ciężki kawałek chleba. Zawsze powtarzałam, że wolałabym być twoim ojcem, ta rola jest znacznie
    łatwiejsza. Poród to piękne przeżycie. Dajesz cząstke siebie temu światu. Chwila
    czasu, kilka parć i już małe komóreczki zlepione miłością lądują na Twej piersi
    patrząc niebieskimi oczami. Ciąża to tylko 9 miesięcy,więc pamiętaj żeby dbac o
    siebie w wyjątkowy sposób. Dobrze się odżywiaj,łykaj witaminki i nie rezygnuj z
    ruchu, ze sportu. I pamiętaj ciążowe kilogramy szybko znikają,gdy masz tuzin obowiązków z noworodkiem. Pierwszy ząbek,pierwsze kroczki,pierwsze :”MAMA”,nie strać tego. Żadna praca nie da tyle satysfakcji co chwile spędzone z dzieckiem. Chociaż bywało ciężko, niedomyta, niedospana, niedożywiona –lecz zawsze uśmiechnięta witałam Cię porannym uśmiechem!Ale pamiętaj, dziecko jest ważne ale Ty jestes równie ważna. Nie rezygnuj z siebie.Ze swoich planów,z marzeń. Zorganizuj sobie tak życie ,żebys nigdy niczego nie żałowała. Żebyś chodziła z głowa podniesiona do góry,dumna i spełniona.

    Pewnie masz teraz więcej udogodnień niż my.Może pampersy zmieniają się same,a noworodki od razu sapek english!Ale
    pamiętaj : dawaj z siebie wszystko.Zawsze na 100%. Dawaj tyle miłości ile twoje
    dziecko da rade unieśc. Dawaj poczucie bezpieczeństwa, swój czas, szacunek i
    rozwijaj wyobraźnię. Nie kupuj zabawek a zobaczysz jak dziecko będzie je samo
    tworzyło z liścia i patyka. A poza tym od rozpieszczania wnuków jestem Ja-Babcia.

    Naucz się czerpać radośc z małych chwil.Naucz się mówić kocham –czynami. Naucz swój dziecko życia.Naucz kochać i wybaczać. Dawaj dobry
    przykład. Bądź krok za nim,ale pozwól mu iśc własną drogą. Zachęcaj, motywuj, dawaj
    kij a nie wędkę. Pozwól popełniac błędy. A ja, Twoja Mama, będę zawsze przy
    Tobie, choćby mnie na tym świecie już nie było. I będę cię kochała całym
    sercem. Wybacz mi wszystkie moje niedociągnięcia, wiem, że idealną mama nie
    jestem. Wybacz mi moje słabości, zaniedbania. Pamiętaj tylko dobre chwile. I
    wiedz tylko jedno…nikt ani nic na tym świeci nie dało mi tyle szczęścia ile Ty
    mi ofarowałaś. Dziękuje córeczko! Dziękuję…że jesteś!

    Karolina

    Lineczka192@wp.pl

  • Kochane dzieci!

    Kiedy pierwszy raz zostałam mamą, kiedy urodził się Czarek, miałam wrażenie, że nie posiadam żadnych kompetencji do zajmowania się dzieckiem. Bałam się, że ktoś na mnie popatrzy i będzie mnie oceniał, że nie potrafię zająć się swoim dzieckiem. Codziennie byłam przerażona, a on razem ze mną. Płakał, bo nie czuł się pewnie przy mnie, płakał, bo mnie nie słyszał. Uspokoił się, kiedy ja się uspokoiłam. Kiedy przestałam zastanawiać się jak mnie będą postrzegać inni, co sobie pomyślą o moim karmieniu piersią i czy mają zdanie na jakikolwiek inny temat. Po prostu skupiłam się na poznawaniu swojego dziecka. Po chwili nie straszne mi były żadne uwagi i komentarze, których nadal słuchałam mnóstwo, a które nie miały już żadnego na mnie wpływu. Bo znałam swoje dziecko, wiedziałam co robię.

    Kiedy Ola przyszła na świat byłam spokojna. Już wiedziałam o tym, że nie wiem nic o dziecku, które mam przed sobą, nie mogę wiedzieć. Muszę powoli je poznać i pokochać.

    O tym, moje kochane dzieci, musicie zawsze pamiętać. Żeby zaufać sobie. Żeby pamiętać, że to wy jesteście rodzicami, to wy spędzacie ze swoim maleństwem każdą noc, jesteście na każde jęknięcie i dzielicie z nim każdy uśmiech. To jest najważniejsze, czym powinniście się kierować – uśmiechem własnego dziecka. Nie tym, co mówią „bardziej doświadczeni”, nie tym co ja wam podpowiadam. Kierujcie się swoją miłością do dziecka. Kierujcie się swoim instynktem, zaufacie sobie. I nie bójcie się mówić mi, że za bardzo się wtrącam. Do końca życia będę pamiętać pierwsze chwile z wami i to, jak bardzo potrzebowałam spokoju i jak trudno mi było go na początku odnaleźć.

    Wychowywanie dzieci to najpiękniejsza przygoda na świecie. Nic nie daje tyle satysfakcji, tyle uczucia. Ale wychowywanie to też praca. Ciągła, niekończąca się. Nie miejcie wyrzutów sumienia, że jesteście zmęczeni, że macie dość w kółko tego samego. Zawsze możecie poprosić mnie o pomoc, a ja wam pomogę. Będę dumna, jeżeli będę mogła Wam pomóc. Dalej jest dla mnie bardzo ważne Wasze szczęście, spokój i dobro. Nieważne ile macie lat. Nieważne jak samodzielni jesteście.

    Teraz, kiedy sami jesteście rodzicami powinniście to zrozumieć. Więc mówcie mi. Mówcie mi wszystko.

    Jestem dla was odkąd pojawiliście się na świecie.

    angelina.jablonska@gmail.com

  • Anna Marszałek

    20 października 2014 r.

    Kochana córeczko!

    Dziś kończysz rok. Już 365 dni, jak jesteś z nami. To 12 miesięcy największej radości, jakiej doświadczyłam w życiu!

    Choć nie było łatwo. czasem miałam ochotę siąść i popłakać sobie, czasem płakałam… Ale warto! Zdecydowanie warto! Trudy początków macierzyństwa wynagradzał mi Twój uśmiech, Twój dotyk, sama Twoja obecność była najlepszą nagrodą.

    Zaczęło się trochę nerwowo, poród, komplikacje, szybka decyzja o operacji, to wszystko działo się tak szybko.. Wszyscy biegali, aparatura szalała, złe wyniki… Ja się modliłam, cały czas… Choć w środku bałam się, to nie dopuszczałam do siebie myśli, że coś pójdzie nie tak. Stół, zimne światło lampy, igła ze znieczuleniem, szepty lekarzy … i w końcu Twój głośny krzyk! To była największa ulga jaką w życiu poczułam. Byłaś! Tak głośno krzyczałaś, że słyszał Cię tata stojący za drzwiami, BA! słyszeli Cię dziadkowie cały, długi korytarz dalej! Słyszałam Cię ja! Ten krzyk był piękny – świadczył, że jesteś już obok, że wszystko z Tobą w porządku!
    Boże! Nigdy w życiu się tak nie bałam!
    Dali mi Ciebie taka malutką, bezbronną. głośno zaznaczającą swoją obecność na świecie, dali mi Ciebie bym Cię przytuliła, pierwszy raz… Od razu zamilkłaś, spojrzałaś na mnie swoimi wielkimi oczami, spojrzałaś na mnie tak, jak jeszcze nigdy nikt na mnie nie patrzył. Pocałowałam Cię i rozpłakałam się jak dziecko, płakałam nie mogąc powstrzymać łez!
    To pierwsze nasze spotkanie! To dla mnie cud!

    Potem… Potem bywało różnie, lecz Twój tata – to on mnie zawsze wspierał. Zajmował się Tobą, gdy mi zabrakło sił. Nie grymasił, choć mógł, przecież ciężko pracuje po kilka godzin dziennie. Nigdy nie usłyszałam słowa skargi z jego ust. To wielki skarb mieć takiego mężczyznę obok. Chciałabym byś kiedyś Ty znalazła takiego partnera dla siebie – kochającego, czułego i troskliwego. Chciałabym, by tato był zawsze dla Ciebie wzorem. I zdradzę Ci tajemnicę. Jeszcze jak nie byliśmy małżeństwem, a jedynie spotykaliśmy się, podpatrywałam jak Twój tato zachowuje się, gdy obok są dzieci – to dużo mówi o człowieku! Dzieci wprost za nim przepadały, a on każdym z nich zajmował się jak swoim własnym. Był cierpliwy, opiekuńczy i bardzo twórczy. W stosunku do Ciebie jest taki sam. Nie! Jest jeszcze lepszy, choć wydawałoby się to niemożliwe.

    Najpiękniejszy czas, to ten czas spędzony we trójkę. Niestety nie ma go zbyt wiele, ale gdy już nadarza się taka okazja, że jesteśmy tylko Ty, ja i tato, to nie marnujemy ani minuty. Cieszymy się, rozmawiamy, wygłupiamy, czasem wyruszamy w niekrótką podróż, czasem wybieramy się na mały spacer, ale przede wszystkim jesteśmy razem. Nieważne gdzie, ważne, że razem!

    Macierzyństwo to piękna, choć nieprosta rzecz. Lecz serce matki jest najlepszym doradcą. Na początku bałam się, że nie podołam, że, kolokwialnie mówiąc, nawalę. Lecz nic takiego nie miało miejsca. Wiedziałam kiedy płaczesz, bo coś Cię boli, wiedziałam kiedy płaczesz bo jesteś głodna, czy dlatego, że po prostu chcesz bym Cię przytuliła. Wiedziałam kiedy chcesz bym Cię nosiła, kiedy chcesz bym położyła Cię spać. Wiedziałam! Choć zanim się pojawiłaś nie wiedziałam nic, a przynajmniej tak mi się wydawało. Zaufaj sercu, w każdej sytuacji, ono zawsze wskaże właściwą drogę.

    I jeszcze jedna sprawa… Pomoc mamy! Gdy taty akurat nie było obok, zawsze mogłam liczyć na Twoją babcię. Ona zawsze służyła radą i pomocną dłonią. Pokazała mi jak ulżyć Ci w bólu brzuszka, jak nosić, by nie wyrządzić Ci krzywdy, jak Cię kąpać, jak pielęgnować. Teraz też zawsze mogę do niej zadzwonić, gdy wydaje mi się, że nie wiem co robić. Chciałabym także byś Ty zaufała mi tak, jak ja ufam Twojej babci. Moja mama jest moją najlepszą przyjaciółką i choć dzieli nas różnica wieku, to z nią dogaduję się lepiej niż z niejedną rówieśniczką, bo tylko ona zna mnie od początku mojego życia. Chciałabym być dla Ciebie tym, kim dla mnie jest moja mama.

    Córeczko jest tyle rzeczy, które chciałabym Ci powiedzieć teraz. Tyle spraw, którymi chciałabym się z Tobą podzielić na przyszłość. Też kiedyś zostaniesz mamą, też będziesz przeżywała podobne rozterki, dlatego… Pamiętaj! Kochaj nie za coś ale mimo wszystko! Pomagaj, tym, którzy Twojej pomocy potrzebują. Uśmiechem zarażaj wszystkich dookoła. Na świat patrz z pozycji optymisty.
    Dla swoich dzieci zawsze miej czas, miej czas na rozmowę z nimi, na zabawę, na rozwijanie wspólnych zainteresowań. Okazuj im szacunek i słuchaj! Słuchaj co mają do powiedzenia, szanuj ich zdanie. Czuwaj nad nimi, bądź zawsze obok, gdy będą czegoś potrzebowały – będziesz na miejscu. Swoje pociechy naucz empatii, naucz je cieszyć się z rzeczy drobnych, naucz je wybaczać, dziękować i prosić. Pozwól im uczyć się na własnych błędach. Pocieszaj w chwilach smutku, a chwile radości dziel razem z nimi. Daj im pewność, że są dla Ciebie najważniejsze i nikogo na świecie nie kochasz bardziej niż je. Niech one zawsze będą na pierwszym miejscu, nie praca, nie znajomi, nie jakiś pilot od tv.

    Być może, gdy to czytasz, nie ma mnie już na świecie, a być może siedzę teraz obok Ciebie… nie wiem. Pragnę Cię natomiast zapewnić, że zawsze byłam, jestem i będę obok. Będę Cię wspierać i kibicować Ci z całych sił i kochać, jak nikt inny! Bo jesteś częścią mnie.

    Kocham Cię na zawsze,
    Twoja Mama!

    mój mail: a_wloch@wp.pl

  • Aleksandra

    Kochane dzieci,

    jest 6 czerwca 2015 roku, sobota. Siedzę sama (z Tobą córciu w brzuchu) na fotelu, zajadam biszkopta z truskawkami czekając na Waszego tatę by pojechać na działkę. Ot, taki wolniejszy dzień. Ty Natanku jesteś z babcią i dziadkiem na Mazurach. Postanowiłam w tym czasie spisać moje myśli, tak, bym mogła się kiedyś z Wami nimi podzielić…
    Pozwólcie, że najpierw opowiem Wam, jak to było. Od początku. Rok 2010. Zaczęło się. Zobaczyłam dwie kreski. To byłeś ty syneczku. Moje wrażenia? W pierwszej sekundzie szeroko się uśmiechnęłam, a w drugiej rozpłakałam. Sama nie wiedziałam czy z radości czy nie. Chyba bardziej była to histeria… I niestety, choć może tak miało być, przez pierwszych kilka tygodni, może nawet ze dwa miesiące moja radość była przytłumiona, na pierwszy plan
    bowiem wysuwało się tylko przerażenie i strach. Niesprecyzowany, po prostu taki chaos w głowie. Jednak powoli na pierwszy plan zaczęła się wybijać radość. W ciąży czułam się świetnie, był to piękny czas.

    Za drugim razem, gdy 2 dni przed Wigilią w 2014 roku zobaczyliśmy Ciebie córeczko na monitorze USG, a byłaś wtedy tylko 8-tygodniową kropeczką,
    ale już z bijącym serduszkiem, poczuliśmy być może mniejszy szok, ale pojawiła się radość wielka, że się udało i chyba ludzki, normalny strach- „jak my
    damy sobie radę z waszą dwójką?” 🙂 Dalej się zastanawiam jak, bo urodzisz się za około 2 miesiące. Ale teraz już wiem, że będziesz córeczką, spełniło
    się więc moje marzenie – będę mieć i chłopca i dziewczynkę, każdemu z was będę mogła przekazać inne wartości, każdego wychować inaczej, inaczej z
    wami na pewnym etapie rozmawiać. I choć jest to zadanie poniekąd podwójne – jestem przeszczęśliwa!!!

    Pamiętam synku, gdy miałeś już roczek, a ja z każdym dniem jestem coraz szczęśliwsza. Zmęczona, ale szczęśliwa. Jednak zanim znalazłam się
    tu, gdzie jestem dzisiaj, czekało mnie wiele trudnych chwil. Mimo, że spodziewałam się, że macierzyństwo to ciężka sztuka to przyznam jednak, że były
    i czasem jeszcze są momenty, które mnie przerastają. I uważam, że jeszcze niedostatecznie dużo mówi się o macierzyństwie bez lukru… Pięknie
    wyglądająca, wypoczęta, radosna mama i wiecznie szczęśliwe, śmiejące się dziecko z gazet czy reklam telewizyjnych? Niestety- macierzyństwo w realu
    wygląda trochę inaczej… I chcę wam to uświadomić, byście nie mieli kiedyś wyrzutów sumienia, bo to normalne. Są momenty zwątpienia, jest płacz,
    są nerwy, jest rutyna, nieprzespane noce, brak akceptacji siebie, chaos, trudności z oswojeniem się z naszym nowym życiem. Pierwszy miesiąc, dwa,
    trzy to uczucie jakby czas się zatrzymał, a my nagle przenieśliśmy się na inną planetę. Całodobowe czuwanie, niewyspanie, brak kontaktu ze światem,
    przyjaciółmi- wszystko to może działać depresyjnie. I dotyczy to zarówno taty jak i mamy. Co prawda to, co piszę, wychodzi ode mnie- mamy,
    ale dotyczy i Ciebie córeczko, bo kiedyś mam nadzieję zostaniesz mamą, i ciebie Natanku, bo życzę Ci być poznał, co to znaczy być tatą.

    Jednak z czasem emocje się zmieniają, hormony uspokajają, a my nawiązujemy coraz lepszy kontakt z dzieckiem. Więź się zacieśnia aż w pełni jesteśmy
    w stanie powiedzieć, że KOCHAMY i LUBIMY nasze dziecko najbardziej na świecie. Bo to, że kochamy, to wiadomo, jednak z czasem dochodzimy
    właśnie do tego, że lubimy nasze dziecko, lubimy spędzać z nim czas, obserwować je, przestajemy się go bać, choć może brzmi to absurdalnie.
    Oczywiście, że od początku cały mój dzień podporządkowany był pod Ciebie synku, a za 1,5 miesiąca i pod Ciebie córeczko, ale to nie znaczy, że nie
    mogę znaleźć chwili dla siebie! I tego wam też życzę, tego bym dla Was chciała byście i wy w roli rodziców nie zapomnieli o sobie. W końcu zamiast
    prasować kolejne pranie czasem lepiej poczytać książkę, wyjść do kina czy tak jak wasz tata- poświęcić chwile swojemu hobby (z pewnością pamiętacie
    z dzieciństwa te loty modelami samolotów na polu 😉

    Teraz, gdy oglądam Twoje zdjęcia Natanku, te z tych pierwszych miesięcy nie mogę się nadziwić jaki byłeś malutki! Mimo, że masz teraz niecałe 4 latka,
    to już nie potrafię sobie przypomnieć jak to było z takim okruszkiem. Tym bardziej uświadamiam obie, że należy czerpać z tego bycia mamą, tatą jak
    najwięcej, chłonąć te swoje maluszki wszystkimi zmysłami, bo kiedyś będziemy za tym tęsknić. I mimo, że macierzyństwo jest trudne, ciężkie, wysysa
    wszelkie siły , żongluje naszymi emocjami z prędkością światła, to jednak jest to cud życia i największa życiowa przygoda, jaką można sobie wyobrazić!

    I tego wam życzę – byście oboje kiedyś mogli przeżyć takie szczęście. Nie chcę wywierać presji, szanuję to, że każdy człowiek ma prawo wyboru własnej
    drogi życiowej, jedni potrzebują założyć rodzinę, inni całe życie są wolnymi duchami, obieżyświatami, którzy nie przywiązują się do miejsc czy ludzi.
    Każde z was wybierze własną drogę, jednak najważniejsze jest to byście byli ze swoimi wyborami szczęśliwi.
    Ja już swoje szczęście odnalazłam 🙂

  • Patrycja Głogowska

    …..Przyszłaś do nas córciu. Wypatrywana niecierpliwie. Ja, mama czekałam na Ciebie z utęsknieniem. I czerwcową upalną noc stało się. Jesteś. Uczymy się siebie i poznajemy wzajemnie. Jeszcze wiele muszę się nauczyć. Ty też mnie wiele uczysz, o świecie o sobie samej. Twoimi oczami na nowo poznaję znów wszystko. I z tobą to jest piękne. Nie zawsze jest łatwo, ale JEST. Przeżywam całą sobą pierwsze spojrzenie, pierwszy uśmiech,pierwszą łzę, pierwsze dotknięcie twych paluszków na mej ręce… mój prywatny Cud. Wszystko niepowtarzalne. Jedyne. Po prostu wyjątkowe…. Codziennie dziękuję, ze jestem obdarowana tak wielkim darem jakim jest macierzyństwo… darem jakim jesteś TY, moja Maleńka Córeczko. Choć czasem jestem przemęczona,niewyspana czasem nie umiem jeszcze Cię zrozumieć, to pamiętaj….KOCHAM CIĘ!

    …Jest tylko ta chwila….ja i Ty…MY…RAZEM. … bawimy się w „akuku”, przytulamy, śmiejemy, robimy babki z piasku, robimy bańki, jemy razem śniadania, zasypiamy wtulone w siebie…. Niezwyczajne w swej zwyczajności. To dla takich chwil warto żyć. Ciesze się każdym uśmiechem każdym gestem….wszystkim. To jest najważniejsze! Wszyscy mędrcy trwonią czas świata podążają za tym co ulotne, zapominają by nie martwić się przyszłością, a cieszyć tym, co TU I TERAZ. Dopiero zostając Twoją mamą odkryłam tę prawdę. Bo ja mam to, co wieczne… Twoją MIŁOŚĆ wzajemną, która jest droższa niż wszystkie skarby królestw, silniejsza niż wszyscy herosi świata, bezgraniczna….Gdy mnie już tu nie będzie, będę dalej żyła w Tobie. Twoich dzieciach. W tych wszystkim chwilach, na które składa się esencja naszego życia. BARDZO CIĘ KOCHAM!

    …I jest takie coś w środku, co drży gdy płaczesz, trzepocze ze szczęścia, gdy wyciągasz ufnie swe rączki stawiając pierwsze kroczki, rwie się do góry, gdy właśnie odkrywasz nowe umiejętności i się do mnie uśmiechasz, pika głośno… To jest MIŁOŚĆ matczyna. Wciąż się mnoży i mnoży.. Każdego dnia jest jej coraz więcej i więcej. I wiesz…Kochana Córeńko…. Ja już mam wszystko…. Bo mam Ciebie. KOCHAM i JESTEM KOCHANA, to daje mi wiarę nadzieje i siły.. BARDZO MOCNO CIĘ KOCHAM!

    …Tulę Cię właśnie mocno w ramionach… Niesamowite… Jak Ty szybko rośniesz… Jeszcze chwile…dosłownie minutę temu twoja dłoń była taka maleńka jak mój kciuk…A teraz…. Już taka duża. Obejmujesz mnie pewnie cała ręką. Przemykają mi pytania….Jaką będziesz kobietą, matką. Nie ważne ile razy upadniesz, ja zawsze pomogę ci się podnieść… Nieważne ile razy zabłądzisz..zawsze pomogę Ci znaleźć drogę… nieważne na jak długo znikniesz mi z oczu …ja zawsze będę czekać…. Jesteś moja córką, kocham Cie nie z jakiegoś powodu, ale POMIMO WSZYSTKO. ZAWSZE. WSZĘDZIE. I zawsze będę z Ciebie dumna. Moje ramiona zawsze będę otwarte dla ciebie. Pamiętaj, że ja jestem zawsze dla Ciebie. Kochaj i bądź kochana…tylko tyle i aż tyle. BARDZO BARDZO MOCNO CIĘ KOCHAM. Codziennie coraz mocniej.

    Twoja MAMA…..hm… jak to dumnie brzmi. Nie zamieniłabym tego na żadne tytuły doktorskie i profesorskie:)

    perpetua1@op.pl

  • Ag Oli

    „Daj się uwieść urodzie tego co zwykłe, a wszystko stanie
    się nadzwyczajne”

    Taka tabliczkę powiesiłam w naszym domu jeszcze przed Twoimi
    narodzinami, żeby przypominała Nam o radości czerpanej z codzienności!

    Widząc powody do uśmiechu w bukiecie polnych kwiatów, domowym
    kompocie z rabarbaru (pitym na słonecznym tarasie) albo w nowej książce możemy
    wydawać się światu mało wymagający, ale tylko My wiemy ile chcemy od życia i
    ile od niego dostajemy dzięki codziennej prostocie. Celebrowanie śniadań,
    spacery do lasu, wesołe szczekanie psa…
    Zawsze pragnęłam nauczyć Cię tym marzyć o rzeczach wielkich i niebywale
    cieszyć się drobiazgami napotykanymi każdego dnia w drodze do spełniania
    kolejnych pragnień!

    Oby mi się to udało córeczko!

    Dzisiaj kopiesz w moim brzuchu i wesoło wiercisz w nim
    fikołki słysząc mój śmiech. Dzisiaj zasypiasz kiedy ja zasypiam w ramionach
    Twojego taty, który zanim oprze głowę o poduszkę całuje i Ciebie! Dzisiaj
    czujesz ciepło słońca, kiedy w słomkowym kapeluszu oglądam swoje ukochane konie
    na wrocławskich Partynicach! Dzisiaj żyjesz jak ja!

    Nie chcę żebyś kiedykolwiek była moją kopią, nie chcę żebyś
    spełniała moje marzenia! Od mojego życia i moich pragnień jestem przecież tylko
    i wyłącznie ja sama!

    Chcę za to, żebyś była szczęśliwa i wierzę, że i Ciebie
    będzie cieszyło jakieś słońce (obojętnie gdzie), przytulał wspaniały mężczyzna
    (nie ważny kolor skóry i wiek jeśli będzie Cię prawdziwie kochał),każdego dnia
    coś rozśmieszało do łez!!!

    I, że zawsze będzie z Tobą zdanie z tabliczki!

    Kocham Cię, Mama!

    ag.olinska@wp.pl

  • Irena

    Jakubie, codziennie dziękuję Bogu za dar życia, małżeństwa i macierzyństwa. Kiedy dowiedziałam się, że jestem z Tobą w ciąży byłam najszczęśliwsza na świecie, bo wiem, że nie zasługuję na to, ale wiem też, że jesteś z nami, bo Bóg nam zaufał, pomimo naszych ułomności, wad i niedociągnięć. Teraz wiercisz się słuchając bicia mojego serca, a ja wiercę się, bo nie mogę się doczekać kiedy Cię zobaczę, dotknę, pogłaszczę, przytulę i ucałuję.Tata i ja czekamy na Ciebie z otwartymi sercami i ramionami. Wiemy, że nie zawsze będzie łatwo, kolorowo i pachnąco, ale to dobrze, bo nie na tym polega bycie mamą i tatą. Wszyscy się boją, że nie damy sobie rady, że nie skończę studiów, ale wiesz wydaje mi się, że teraz zaczynam o wiele poważniejsze studia – rodzicielstwa i macierzyństwa. A tego nie zastąpią żadne certyfikaty wyższych uczelni.
    Czekamy na Ciebie.
    Mama i tata

  • anka32a

    Listopad, rok 2013.
    „Dziś okazało się, że jestem w ciąży! Moje przypuszczenie potwierdził tylko lekarz. Nie wiem czy mam płakać czy się śmiać ze szczęścia. Nikomu tego jeszcze nie powiedziałam, nawet mężowi. Chcę mu zrobić niespodziankę. Na pewno się ucieszy, tak długo staraliśmy się o dziecko :)”

    „Mąż dowiedział się, że będzie ojcem. Jedyne co powiedział: „O tak! Życie jest piękne – będę tatą!”, po czym przytulił mnie mocno i pocałował. Wiemy, że będziemy dobrymi rodzicami.”

    Sierpień, rok 2014.
    „Od kilku miesięcy znamy płeć dziecka – będziemy mieli synka! Na dniach powinien przyjść na świat. Wraz z mężem kończymy urządzać mu pokoik, tuż obok naszej sypialni. Nasza miłość kwitnie w najlepsze. Mąż stał się jeszcze bardziej czuły, odpowiedzialny, dniami i nocami dba o mnie i nasze dziecko 🙂 Czuję się wspaniale na samą myśl, że już niedługo weźmiemy w ramiona nasze upragnione dziecko.”

    „Dziś, w 39 tygodniu ciąży urodziłam. Lekarz zapewniał mnie, że na 100% będzie to synek, a tu niespodzianka urodziłam bliźniaki, synka i córeczkę 🙂 Po lekkim szoku, cieszyłam się jak małe dziecko. Podwójna radość! Ah, jak cudownie. Mąż skakał z radości, od razu poinformował wszystkich o tym ‚cudzie’ i poprosił dziadków o przygotowanie jeszcze jednego łóżeczka.”

    Grudzień, rok 2014.
    „Pawełek i Lenka, nasze bliźniaki rozwijają się prawidłowo. Mówię do nich ciągle, uczę je reagowania na dźwięki, rozpoznawania przedmiotów. Z mężem każdego spacerujemy z nimi by poznały naszą okolicę. Pawełek i Lenka są bardzo spokojni, dużo się uśmiechają dając nam mnóstwo radości. Uwielbiamy leżeć z nimi na łóżku, opowiadać im o naszej miłości i szczęściu jakie nas spotkało, dzięki nim. Cieszymy się z ich uśmiechów, każdego gestu jaki wykonują do nas. Ogromną przyjemność sprawia nam przebywanie z nimi, kiedy możemy dotknąć, pogłaskać, przytulić i pocałować ‚owoce’ naszej miłości. ”

    „Podzieliliśmy się z mężem obowiązkami, tak by każde z nas miało czas na swoją pracę. Mąż robi zakupy, kąpie dzieci i je usypia, a ja sprzątam dom, gotuję, karmię i przebieram dzieci, wspólnie się z nimi bawimy w każdej wolnej chwili. Są dla nas całym światem. ”

    „Dzisiaj Pawełkowi i Lence wymsknęło się kilka razy słowo ‚Mama”. Jakie to cudowne uczucie usłyszeć to od dzieci. Jestem z nich taka dumna. Bardzo szybko i prawidłowo się rozwijają.”

    Luty, rok 2015.
    „Dzisiaj pierwszy raz zobaczyłam jak Pawełek tuli się do Lenki. Kochający brat ? Na pewno! Wszystko robią razem, dzielą się zabawkami, rozumieją się bez słów.”

    „Moje maleństwa postawiły pierwsze kroczki, co prawda z pomocą moją i męża, ale i tak się cieszę 🙂 Początkowo odczuwałam lekki strach widząc jak zawzięcie próbują się podnieść, ale kiedy stanęły o własnych siłach na nóżkach i pojawił się uśmiech na ich twarzy ogarnęła mnie wielka radość.”

    „Pawełek ma dziś zły dzień. Ciągle, płacze i bolą go dziąsła. Lenka jak tylko może wspiera go przynosząc mu coraz to nowsze zabawki, próbując go zająć zabawą. ”

    Kwiecień, 2015.
    „Moje dzieci […] są niegrzeczne i złośliwe. Nie słuchają tego co do niech mówię. Jest 23.00 chcemy z mężem iść spać, a nasze małe urwisy szaleją po pokoju, rozrzucają zabawki i wcale nie myślą o spaniu. I jeszcze się szyderczo śmieją. Ah! Niech ten dzień się już skończy!”

    „Nawet w najgorszych chwilach buntu i smutku, nie życzę nikomu oglądać chwil słabości własnych dzieci. Płacz pociech jest raniącym widokiem, wręcz nie do zniesienia.”

    „Pojechaliśmy z dziećmi dzisiaj na pierwsze zakupy. O dziwo, obyło się bez krzyków i wymuszania kupna zabawek. W nagrodę pojechaliśmy na plac zabaw, by dzieci się nieco rozerwały i pobawiły z rówieśnikami.”

    Czerwiec, 2015.
    „Dzisiaj uświadomiłam sobie, że od początku narodzin Pawełka i Lenki, zbliżyliśmy się z mężem. Teraz liczy się dla nas tylko nasza rodzina. ”

    „Dziękuję Pawełkowi i Lece, za to, że po prostu są. Kocham moje dzieci nad życie…”

    Ciąg dalszy, nastąpi wkrótce….:)

    Kochająca mama, Ania.
    anka32a@gmail.com

  • Daria Walorczyk

    6 czerwca 2015

    W końcu! Pierwszy na prawdę upalny dzień w tym roku! Z radości trzęsę się ja – kobieta, która ma w sobie pewien element małej dziewczynki – czeka mnie dzień pełen zabawy na działce. Natomiast z lekkiego zdenerwowania trzęsę się ja – pełnoetatowa mama – czeka mnie dzień pełen letnich, dziecięcych obowiązków.
    Kapelusz? Obecny.
    Krem z mocnym filtrem? Obecny.
    Butla ze schłodzoną mineralną? Obecna.
    Ale czy aby na pewno o niczym nie zapomniałam?!
    Uff… Gorąco…
    Chodź Leosiu, rozbierzemy cię troszkę, nie chcemy nabawić się potówek na twoim słodziutkim ciałku. Lepiej? No to biegnij, łobuzie!
    I teraz mogę w końcu napatrzeć się do woli, jak niezdarnie biegasz po trawce na golasa, jesteś taki zabawny! Widok szerokiego uśmiechu wyglądającego zza ronda białego kapelutka jest tym, co sprawia, że moje matczyne serducho rośnie jak balon. Może włożyć Cię, moje Lwiątko, do baseniku? Tak, wiedziałam, że to Ci się spodoba, nicponiu! A co tam, możesz nawet mnie pochlapać, kiecka mamy szybko wyschnie na słonku! Ale zabawa!
    Jesteśmy razem dopiero nieco ponad rok, ale właśnie takie dni jak dziś, Leonku, będę wspominać radośnie jeszcze za wiele, wiele lat. Teraz już smacznie śpisz, a ja odpoczywam, tu, zaraz obok Ciebie, by mieć energię na kolejny taki dzień, letni, pełen wrażeń. Myślę też jednocześnie, by dopracować wszystkie szczegóły tak, żeby nic nie zabrakło. Nawet dni pełne zabawy muszą przebiegać bezpiecznie, ale Ty na razie się nie trap, bo czuwamy nad tym my – Mamusia i oczywiście Tatko. I kochamy Cię całymi serduchami, gorącymi jak dzisiejsze słońce!

    daniii@op.pl

  • Agata Kozłowska

    Drogi Oskarze
    Pragnę przekazać Ci ten list, który napisałam wiele lat temu. Jest 06.06.2015 roku, godzina 22:30
    Może zacznę od tego, że bardzo Cię kocham i zawsze będziesz moim małym synkiem, nieważne czy będziesz miał rok, 5 lat czy 40.
    Kiedy dowiedzieliśmy się razem z tatą, że jestem w ciąży ogarnęła mnie panika. To tata pierwszy dowiedział się się o tym że za jakiś czas pojawisz się Ty, ja na test nie patrzyłam. Dopiero, gdy zapytałam ile jest kresek, a on odpowiedział, że dwie, nie byłam skłonna wydusić ani jednego słowa. Płakałam, bardzo dużo płakałam. Nie chciałam się pogodzić z myślą, że będę mamą… W głowie miałam setki myśli typu:”Dlaczego właśnie teraz?!”, „Dlaczego ja?!”, myślałam nawet, że ja przecież nie dam sobie rady, w końcu jestem taka młoda….Miałam zaledwie 19 lat, chodziłam do IV klasy technikum, miałam przed sobą maturę i obronę technika i chciałam iść na wymarzone studia związane z psychologią. Ale wróćmy do wieczora, kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Dokładnie to pamiętam, bo były to urodziny Twojej prababci Marysi ; w gości przyszli wujkowie, ciocie, kuzyni etc, więc wszyscy się od razu dowiedzieli… Z „pomocą” przyszła Twoja ukochana babcia Renia, która płacząc razem ze mną przytulała mnie, głaskała po głowie, mówiąc, że sobie poradzimy, że przecież to nie koniec świata, że dziecko to dar. Tata również mi to powtarzał, że damy radę, że on się cieszy. Przez kilka kolejnych dni oswajałam się z myślą, że będę mamą i w końcu mogę powiedzieć, że stałam się szczęśliwa. Babcia Renia poszła ze mną na pierwsze USG żeby następnego dnia w pracy mogła się pochwalić, że widziała serduszko 🙂 Ale kiedy na kolejnym USG mogłam posłuchać jak ono bije emocje sięgnęły zenitu, płakałam jak bóbr ze szczęścia, że jesteś, Ty moja mała kruszynka, moje dzieciątko, moje szczęście, które pokochałam właśnie od tego momentu. Przez cały okres ciąży bardzo bałam się o Twoje zdrowie, żeby wszystko było w porządku, żebyś był zdrowy. Kiedy nadszedł czas byś przyszedł na świat i nadszedł czas porodu, nie było kolorowo. Rodząc się byłeś dwukrotnie owinięty pępowiną, miałeś dwa krwiaki na maleńkiej główce i niestety złamany obojczyk. Ale dałam radę, oboje daliśmy. Ty bardzo chciałeś żyć, a ja bardzo chciałam już zawsze Cię mieć przy sobie. Teraz, kiedy jesteś już dorosły i czytasz ten list mam nadzieję, że czujesz to, co ja czułam pisząc ten list. Pamiętaj, że jesteś moją iskierką, moją MIŁOŚCIĄ, wszystkim tym, co mam. Zawsze Cię będę wspierać i pomogę Ci niezależnie od sytuacji. Razem z tatą kochamy Cię najbardziej na świecie i mamy nadzieję, że będziesz świetnym ojcem dla swoich dzieci i wspaniałym mężem dla żony. Musisz wziąć życie za pas i postarać się ułożyć je tak, jak o tym marzysz. Oczywiście nie zawsze jest tak jak planujemy, o czym już wiesz, ale pozytywne nastawienie do życia to już jest w jakiejś części sukces. Mam łzy w oczach ze wzruszenia, że mogłam Ci przekazać to, o czym teraz właśnie myślę.

    Kocham Cię
    Mama

  • Agata Kozłowska

    mój e-mail: magicznypazur@wp.pl bo zapomniałam dopisać 🙂

  • Aneta Mska

    Kochany synku!

    Pisząc te słowa patrzę na Ciebie śpiącego w łóżeczku. Teraz tutaj w tym pokoiku, przy lampce jesteś malutki, taki kruchy, nieporadny. To takie niesamowite, że ten maluszek, który tutaj leży, który jest zależny ode mnie, którego karmię, przewijam, Który tak śmiesznie szuka z zamkniętymi oczami mojej piersi jest już dorosłym, samodzielnym, mądrym mężczyzną. A skoro czytasz moje słowa znaczy i Ty niedługo zostaniesz TATĄ.

    Już wiesz jak to jest gdy dowiadujesz się, że w rodzinie pojawi się nowa istotka. Twoje DZIECKO. Już wiesz jak to jest gdy po raz pierwszy widzisz bijące serduszko.
    Ale nie wiesz jeszcze jak to jest trzymać w ramionach swoje dziecko, tulić je, trzymać policzek przy policzku.Zobaczysz, cały świat Ci zawiruje, gdy będziesz to wszystko robić pierwszy raz. Kolejny zresztą też.

    Piszę to na początku mojej drogi, moja przygoda z macierzyństwem dopiero się zaczyna, czy będę dobra mamą ? Mam nadzieję, że tak. Chciałabym byś był dumny ze swoich rodziców, byśmy byli dla Ciebie przykładem. Mam nadzieję, że sprostamy trudom wychowawczym.

    Co Ci mogę poradzić. Pamiętaj, że o rodzinę trzeba dbać. Jest najważniejsza. Nie ma potem, zaraz. Rozmawiaj z dziećmi, pytaj się ich codziennie jak minął im dzień, interesuj się ich życiem. Jeśli to zaniedbasz, tę szansę, możesz już jej nie nadrobić. Nie licz na to, że nagle nastolatek zacznie Ci się zwierzać, jeśli nigdy nie czuł, że byłeś przy nim.

    Nie zapominaj o swojej żonie. Rodzina to mama, tata i dzieci. Bądźcie dla siebie wsparciem, Rozmawiajcie ze sobą, kłóćcie i gódźcie się, ale rozmawiajcie ze sobą.

    Wspieraj swoje dzieci w ich pasjach zainteresowaniach, podtrzymuj je, pozwalaj im się rozwijać i popełniać ich własne błędu.

    Nie popełniaj też moich błędów. Już wiesz co we mnie Cie irytowało i złościło. To nie rób tak, bądź lepszy ode mnie. Bądź mądrzejszy niż byliśmy my.

    Chciałabym powiedzieć Ci również, że Cię kochamy, jesteś dla nas najważniejszy.Cieszę się, że jesteś. Tyle pięknych chwil przed nami: pierwsze wszystko, uśmiech, ręce wyciągnięte w moją stronę, uśmiech, pierwsze kroczki.

    Wiedz, że jesteśmy z Ciebie dumni. Nieważne kim jesteś, jako kto i gdzie pracujesz – jesteśmy z Ciebie dumni. Na pewno jesteś mądrym i dobrym człowiekiem, bo na takiego chcemy Cię wychować.

    Pamiętaj również, że możesz zawsze na nas liczyć. Jeżeli kiedykolwiek będziesz chciał pogadać, albo pomilczeć w towarzystwie – wpadaj, adres znasz. Na gorącą herbatę i uścisk matki zawsze możesz liczyć.

    Kocham Cię – Twoja Mama

    • Aneta Mska

      Nie mogę otworzyć regulaminu, więc tylko pozostaje mieć nadzieję, że wszystkie warunki spełniłam.
      Zapomniałam jedynie o mailu: anetamachalska@wp.eu

  • Czarna Perła

    Kochana Izuniu, dzisiaj są Twoje drugie urodziny. Patrzę na Ciebie, a moje serce przepełnia ogrom miłości. Codziennie dziękuję Bogu, że Cię
    mam. Obdarzyłaś mnie niewyobrażalnym szczęściem pojawiając się na świecie.

    Obecnie robię wszystko co w mojej mocy, żeby Twoje dzieciństwo było szczęśliwe, radosne, beztroskie i pełne miłości.
    Marzę również o tym, żebyś była szczęśliwa jako osoba dorosła. (Pamiętaj, że człowiek jest szczęśliwy, dopóki żyje w zgodzie ze sobą i nie zastanawia się nad tym, co pomyślą inni; jest szczęśliwy dopóki spełnia swoje pragnienia, a nie cudze).

    Z całego serca pragnę, żeby Twoje życie w przyszłości miało sens i żebyś Ty również dla kogoś była sensem życia.
    Żebyś pokochała kogoś szczerze, mocno, bezinteresownie i z całych sił i żeby on Ciebie też tak pokochał.

    Oto kilka wskazówek dla Ciebie, co znaczy prawdziwie kochać (gdybyś kiedykolwiek miała jakieś wątpliwości):
    kochać kogoś to ciągle myśleć o kochanej osobie,
    kochać kogoś to dbać o te drugą osobę, starać się o to by była szczęśliwa, troszczyć się o jej potrzeby, starać się ją zrozumieć, czasem
    zaakceptować jej odmienne poglądy,
    kochać kogoś to umieć pójść na kompromis,
    kochać kogoś to nadawać sens własnemu życiu,
    kochać kogoś to dawać tej osobie to, co się ma najlepszego,
    kochać kogoś to obdarowywać mocnym uczuciem, nie oczekując nic w zamian,
    kochać kogoś to znaczy dzielić się sobą.

    Nauczyłam się tego przy Tobie i dzięki Tobie.

    Obserwuję Cię z uwagą w dniu Twojego święta i widzę, jak owijasz sobie wszystkich gości wokół małego paluszka, jak ich szczodrze obdarowujesz pięknym uśmiechem, ciepłym spojrzeniem i dziękujesz za prezenty przytulając się do nich z całych sił i dając słodkiego buziaka. Jeśli jako kobieta dorosła nadal bez oporów będziesz używała swojego czaru, uroku i powabu, to z pewnością ujarzmisz swojego mężczyznę i sprawisz, że będzie jadł Ci z ręki:)

    To moim zdaniem bardzo przydatna umiejętność, bo przecież: „faceci są jak kafelki – jak je dobrze ułożysz, możesz deptać całe życie”;)

    Mój mail: juta18@vp.pl

    Ps. Plakat konkursowy na Facebooku udostępniłam jako Czarna Perła.

  • Angelika Kasprzyk

    Kochany synku!
    Ten wpis jest moją dedykacją na twoje 18-naste urodziny: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KOCHANIE! :*
    Chciałam podzielić się z Tobą moimi refleksjami i radami które być może posłuchasz i pomogą Ci one w dorosłym życiu,gdy poznasz co to ojcostwo i posiadanie rodziny.
    Rodzina to najważniejsze co ma się w życiu i należy ją pielęgnować.To ona powinna ZAWSZE stać na pierwszym miejscu!
    Nie koledzy,nie imprezy a rodzina….
    Wkroczysz właśnie w dorosły wiek..hmmm…18 lat,ale powiem ci jedno-niektórzy mają wiele więcej a zachowują się jak dzieci i są nieodpowiedzialni.Nie wiek pokazuje nam że jest się już dorosłym a to co ma się w głowie.
    Posiadanie dziecka to nie jest taka łatwa sprawa…trzeba wziąć za nie odpowiedzialność.Decydując się na dziecko musisz zdać sobie sprawę że nie wszystko jest takie kolorowe a dziecko to nie zabawka która gdy nie pasuje odkładasz w kąt-to istota która czuje i potrzebuje bliskości,czułości,rodziny i duuużo miłości.To niewinna istota która nie umie mówić i powiedzieć że ją coś boli,że jest głodna lub po prostu chce do mamy,tylko płacze-to jej jedyny sygnał do porozumienia ze światem.I właśnie dlatego nie trzeba się złościć o to na niego czy na żonę bo nikt tu nie jest winny.Do dziecka trzeba mieć dużo cierpliwości i przede wszystkim nie krzywdzić go,gdy płacze itp.nie bić-bo po pierwsze to okropność a po drugie nic to nie daje i w oczach dziecka stajesz się katem który go krzywdzi-a dziecko woli przytulenie czy to od mamy czy taty.
    Oczywiście nie muszę Ci mówić że na matkę własnego dziecka powinieneś wziąć osobę którą na prawdę będziesz kochał i będziesz w stanie założyć z nią rodzinę.Żonę należy szanować i dbać o nią.
    Jeśli urodzi Ci dziecko to wspieraj ją w trudnych chwilach,pomagaj przy dziecku itd.Nie masz pojęcia ile kobieta cierpi przy porodzie i po nim,ile nocy nie raz nie może przespać bo dziecko płacze-pomóż jej przy dziecku,odciąż-zyskasz w jej oczach i w oczach dziecka które potrzebuje bliskości was obojga.
    Wychowanie dziecka nie zawsze jest takie proste-zdarzają się dzieci chore i z różnymi problemami-nie ma co odrzucać takiego dziecka bo ono takie przyszło na świat i ono jest wasze-potrzebuje Was…
    Chore dziecko to próba dla rodziców od losu i należy się z tym zmierzyć.Wiem że może być ciężko,ja sama bałam się o Ciebie jak z Tobą będzie.Byłam nawet na USG genetycznym gdzie lekarz nie stwierdził nic złego.Na szczęście!
    Jak Cię rodziłam dostałam okropne bóle-po prostu masakryczne-miałam dość-nie miałam sił już-chciałam żeby było po wszystkim-żeby mi zrobili cesarkę i już żebyś był.Ale ważniejszy byłeś Ty niż te bóle i strach o Ciebie.Przy bólach tętno spadało więc podłączyli mnie do aparatury która badała tętno.Martwiłam się o Ciebie a twój tata o mało zawału tam nie dostał tak się bał i nie mógł już patrzeć na to jak się męczę i bał się o Ciebie i o mnie.
    Widziałam jego łzy w oczach.
    Był przy mnie przy porodzie,na końcu tylko nie-bo mówił że by zemdlał hehe 🙂
    Jak zobaczył Ciebie to oszalał z radości! 🙂 Dosłownie fruwał !
    Całował mnie w spocone i zmęczone czoło,trzymał za rękę i chwalił się Tobą całemu światu 🙂
    Opiekował się i mną i Tobą.Gdy poszedł na zakupy bo myślał że wyjdziemy kupił ci drogie ubranko na wyjście nie patrząc na ceny-i misia tygryska 🙂
    Dziewczynce z sali urodzonej w ten sam dzień co Ty kupił słonika 😉
    Bardzo się garnął do Ciebie choć na początku bał się Ciebie przebierać czy zmienić pieluszkę-byłeś taką kruszynką że nawet ja z początku miałam obawy i tatuś bał się i nie przebierał Cię-ale to potem mama zmieniła mówiąc mu parę słów i nauczyła 🙂 Takie są kobiety-sam się o tym przekonasz kiedyś na własnej skórze 🙂
    Zakładając rodzinę musisz się liczyć z tym czy Cię na nią stać…czy dasz radę zapewnić rodzinie dobry byt i wychować dziecko.
    To takie podstawy…
    Uśmiech małego dziecka i te piękne małe oczka są wspaniałe i jest to najlepszy widok jaki można zobaczyć 🙂 Sam zobaczysz to kiedyś 🙂
    A tu jeszcze parę rzeczy którymi kieruj się w rodzinie i rodzicielstwie 🙂 :
    -miłość miłość i jeszcze raz miłość- z nią możesz góry przenosić i ona jest podstawą w rodzinie.
    -szczęście
    -dobroć
    -pomoc
    -wyrozumiałość
    -cierpliwość
    -kompromis
    Własne zasady ustalisz sam/ustalicie 🙂

    Pamiętaj że zawsze Cię będę kochać i wspierać.Możesz przyjść do mnie z każdym problemem i troską-pomogę Ci jak tylko mogę nawet gdy zabraknie Ci na chleb.
    Wiem co to znaczy bieda i to jak jest pusta lodówka,przeżyłam wiele i mogę Ci dużo pomóc.
    Zawsze będę Cię wspierać i pomogę i Tobie i twojej żonie i twoim dzieciom.
    Mam nadzieję że będziesz dobrym człowiekiem o wspaniałym sercu a twoja rodzina będzie cudowna-pamiętaj że nie ma ideałów,każdy ma wady i nie oczekuj od życia,życia idealnego nie ma…
    Będę szczęśliwa gdy zostanę babcią i będę super teściową którą na pewno twoja żona polubi i nie będzie narzekać 🙂
    A wnuczków będę nosić na rękach i ciągle rozpieszczać 🙂
    Przychodź do mnie z każdą dobrą i złą nowiną 🙂 Matką się jest całe życie 🙂
    Zawsze będę Cię nosić w sercu 🙂

    Kocham Cię bardzo synku ! Nawet nie wiesz jak bardzo ! Moje serce bije dla Ciebie ! :*

    Mój mail: andziakasprzyk89@wp.pl

  • Tata M

    „Tata tłumaczy życzenia wystukiwane nóżką w maminy brzuch i
    składa je w imieniu swojej córeczki! :

    Mamo, śmiej się jak najwięcej! – zabawnie wtedy podskakuję w
    Twoim brzuchu i fikam wesoło koziołki

    Mamo, niech Tata przytula Cię całe życie jak teraz! – czuję
    Wasze ciepło i uczucia, a wtedy zasypia się zdecydowanie najlepiej.

    Mamo, realizuj swoje marzenia i niczym się nie martw! –
    obiecuję, że postaram się jak mogę pomóc Ci na studiach i zorganizować nasz
    wyjazd na Nową Zelandię!

    Może jestem jeszcze mała, ale dzięki Waszym głosom czuję
    już, że Nasze wspólne życie będzie niesamowite! ” – takie życzenia wysłałem Twojej mamie kiedy była z Tobą w ciąży!

    Mam nadzieję, że stanąłem na wysokości zadania i dziś zarówno Ty jaki Twoja Mama jesteście tak szczęśliwe jak tamtego dnia, czujecie się przy
    mnie bezpiecznie jak wtedy i realizujecie wszystkie swoje marzenia – nawet te, które są lub były waszą słodką tajemnicą!

    Bycie Tatą przez duże T i mężem na jakiego zasługuje Mama to wielkie wyzwanie w życiu mężczyzny. Miałem swoje wzloty i upadki, czasem ze
    względu na pracę nie było mnie przy Was w ważnych chwilach, czasem ponosiły nas nerwy… Nie było jednak dnia w którym nie spojrzałbym z czułością na swoją obrączkę!!! Wyrażanie uczuc to nie łatwa sprawa, ale pisanie listu to znacznie ułatwia. Szczęściarz ze mnie Dziewczyny! Jesteście wspaniałe i tworzycie cudowny, ciepły Dom pachnący ciastem i waszymi perfumami (i wcale mi nie przeszkadza, że te zapachy czasem gryzą się
    z wonią waszych ukochanych koni i mokrej psiej sierści, bo choć czasem na to marudzę to bez tego nasz dom nie byłby tak bardzo nasz!).

    Zosiu – idź swoją ścieżką, ale wracaj czasem do naszych czterech ścian! Przyjeżdżaj ze znajomymi, ukochanym lub kolejnym przygarniętym
    psem…

    Mama studia skończyła, odwiedziliśmy Nową Zelandię…
    Obiecałaś Jej w moich życzeniach pomoc w spełnianiu marzeń, a teraz największym Naszym życzeniem jest otwarty dla ludzi Dom pełen radości i gwaru rozmów!

    Chaotyczny ten mój list, ale znasz swojego Tatę!

    Kocham Cię!

    citrie@wp.pl

  • dorota19105

    Kochani

    Nadszedł ten moment by podzielić się z Wami tym co najważniejsze w życiu.
    Może wyda się to Wam banałem ale uwierzcie mamie – najważniejsze jest w życiu ZDROWIE.
    Dbajcie o nie bo macie tylko jedno, wiem co mówię bo je straciłam przez przypadek który zmienił moje i Wasze życie. Mam nadzieję że będziecie cieszyć się każdym dniem bo nie ma sensu tracić czasu na drobnostki, które nie są tak naprawdę ważne choć w danej chwili może się wydawać inaczej. Każdy problem rozwiązujcie tak by nie krzywdzić nikogo. Sentencją są słowa prof. Bartoszewskiego (koniecznie przeczytajcie o nim parę słów):
    „Warto być uczciwym chociaż czasami się to nie opłaca. Opłaca się być nieuczciwym ale nie warto.”
    Wasza Mama

    dorota19105@wp.pl

  • Anna i Zuzanna

    14.07.2014- pierwszy spacer

    30.08.2014- pierwszy uśmiech

    29.09- pierwsza „sylaba” AGI

    10.10.2014- 8 godzin przespanych ciągiem

    12.02.2015- pierwszy posiłek inny niż mleko (marchewka)

    15.03.2015- pierwszy spacer w spacerówce

    15.04- pierwszy raz samodzielnie usiadła

    15.05.2015- pierwszy ząbek

    4.05.2015- „tata, tata,tata…”

    30.05.2015- pierwsze raz powiedziała „mama”

    2.06.2015- pierwszy kroczek

    Kochana Zuziu, to tylko wycinek mojego kalendarza z ostatniego roku. Wszystko jest dla mnie ważne, chciałabym zatrzymać każdą chwilę. Wiesz, że masz już ponad 2 tyś zdjęć? (więcej niż ja i tata przez całe życie razem wzięci;)). Każdy moment. każde spojrzenie, każda minka są dla mnie niezwykłe. Dlaczego Ci to piszę? Jeżeli czytasz ten list to znaczy, że prawdopodobnie doszłyśmy do wyjątkowo ciężkiego etapu naszej wspólnej drogi. Pewnie nie możemy się dogadać. Teraz, kiedy to piszę masz prawie rok i ciężko mi wyobrazić sobie, że kiedyś już nie będę Ci, aż tak bardzo potrzebna.Nie jesteś już małą dziewczynką. Z każdym dniem stajesz się bardziej niezależna, samodzielna. Oj już teraz pokazujesz swój charakterek mały uparciuchu. Piszę, bo czuję, że nie będę Ci potrafiła tego wszystkiego powiedzieć. Skąd to wiem? Sama niedawno przechodziłam przez to wszystko z moją mamą. Teraz jeszcze to pamiętam, ale pewnie za 15 lat „zapomniał wół jak cielęciem był”. Zuziu kocham Cię i nieważne jak nam się życie potoczy pamiętaj, że zawsze będziesz moją ukochaną Zuzanką, której szczęście będzie moim priorytetem. Zawsze możesz do mnie przyjść i nawet jeżeli ciężko mi pogodzić się z Twoimi wyborami będę Cie wspierać. Obiecuję Ci to. Może teraz nie potrafimy ze sobą rozmawiać, może się od siebie oddaliłyśmy, jest nam bliżej do znienawidzenia się niż do powiedzenia „kocham Cie.” Znam swój charakter i jeżeli są między nami ciężki dni, jeżeli każda z nas ma swoje własne racje to ciężko mi będzie pierwszej schować dumę do kieszeni i przemówić ludzkim głosem. Niech więc ten list, który zaraz schowam na dno szafy do mojego magicznego pudełka, będzie naszym kołem ratunkowym. Bo być może teraz jest między nami prawdziwa katastrofa, wichura przez którą ciężko przedarłby się mój głos. A ja chcę Ci tylko powiedzieć „Kocham Cię Zuziu”- Twoja mama (7.06.2015)

  • Magdalena Świtała

    Kochany
    Synku!

    Pamietasz, kiedy byłeś mały i nie mogłeś zasnąć nuciłam Ci „Kołysankę dla Okruszka” Seweryna Krajewskiego:

    „Królu mój,
    ty śpij, ty śpij, a ja,

    królu mój, nie będę dzisiaj spał.

    Kiedyś tam będziesz miał dorosłą duszę,

    kiedyś tam, kiedyś tam…

    Ale dziś jesteś mały jak okruszek,

    który los rzucił nam.”

    Ten dzień, w którym opuściłeś rodzinne gniazdo nadszedł szybciej, niż się spodziewałam i
    dziś nie jesteś już okruszkiem, ale dojrzałym mężczyzną, który wkrótce powita
    na świecie długo wyczekiwaną kruszynkę. Nie chcę Ci prawić morałów ani
    zasypywać dobrymi radami, każde dziecko jest inne a każdy rodzic wie najlepiej,
    czego jego potomek potrzebuje. Ale będę zawsze obok, gdybyś potrzebował
    wsparcia czy po prostu wspólnego pomilczenia;)

    Dzieci nie potrzebują ogromnej ilości gadżetów i nowoczesnych zabawek, ale uwagi, miłości i troski. Nie
    spiesz się, bądź uważny, słuchaj raczej instynktu niż dobrych rad i podręcznikowych
    mądrości, nie lekceważ potrzeb małej istotki i świętych chwil rozmowy
    z dzieckiem. Janusz Korczak mówił, że nie ma dzieci – są ludzie,
    „ale o innej skali pojęć, innym zasobie doświadczenia, innych popędach, innej
    grze uczuć”. Pamiętaj, że my ich nie znamy, uczymy się dopiero i poznajemy w
    trakcie wychowywania. Nie będzie to droga łatwa, ale przyjemna, może czasami
    się potkniesz, może będzie tak zmęczony, że zapomnisz zjeść kolację. Ale nagrodą
    będzie uśmiech Twojego dziecka.

    Bądź przy nim w „burzliwych przejawach radości i smutku, pogodnych nastrojów, cichych zadumań, głębokich
    wzruszeń, bolesnych zdziwień. W chwilach triumfu i smutku, gdy stawia pierwszy
    krok, gdy się potyka i upada. Razem odkrywajcie tajemnice przedziwnej bajki
    życia”…

    Skarbie mój, ty śpij, ty śpij, a ja,

    skarbie mój, do snu ci będę grał.

    Kiedyś tam będziesz spodnie miał na szelkach,

    kiedyś tam, kiedyś tam…

    Ale dziś jesteś mały jak muszelka,

    którą los rzucił nam…

    (szczurek7704@gazeta.pl)

  • Ola

    Opowiem Ci dzisiaj bajkę okruszku, o małym aniołku, co rósł w mamy brzuszku.

    Mamusia i tatuś długo na niego czekali.
    Rósł w mamy brzuszku powolutku, a jego serduszko biło pod serduszkiem mamy.

    Aż pewnego dnia, gdy świeciło słoneczko i listki spadały z drzew,
    aniołek zapukał cichutko do mamy brzuszka i wyszedł na świat.

    Był taki malutki i bezbronny, jak mamusia tuliła go w ramionach.
    Rodzice powitali go na świecie radośnie, uśmiechnęli się i powiedzieli:

    „JESTEŚ NASZYM SKARBEM, ODTĄD BĘDZIEMY CIĘ ZAWSZE CHRONIĆ I KOCHAĆ NAJLEPIEJ JAK TYLKO UMIEMY”.

    Mamusia była bardzo szczęśliwa, ale kiedy tylko aniołek zasnął zaczęła się martwić.
    Bardzo chciała być dobrą mamą, ale nie wiedziała czy sobie poradzi.

    Nigdy wcześniej nie opiekowała się takim maleństwem.
    Musiała nauczyć się go karmić, zmieniać pieluszki i pocieszać gdy płakał.

    Nie zawsze jej wychodziło i bardzo się wtedy smuciła, ale tatuś przytulał ją wtedy i mówił:

    „TO CO NOWE MOŻE BYĆ NA POCZĄTKU TRUDNE, ALE POWOLI WSZYSTKIEGO RAZEM SIĘ NAUCZYMY.
    NAJWAŻNIEJSZA JEST MIŁOŚĆ W SERCU”.

    I choć mamusia, wstawała w nocy i była mocno zmęczona, to
    gdy przytulała swojego aniołka na jej twarzy pojawiał się uśmiech.

    I tak mijał im wspólny czas w wiosennym słońcu i w zimowym śniegu.
    Aniołek rósł, otwierał szeroko oczy i coraz częściej się uśmiechał.

    Jego malutkie stópki dreptały powolutku stawiając pierwsze kroki,
    a potem biegły szybciutko przed siebie.

    Malutkie rączki budowały domki z piasku i przytulały mamę i tatę,
    by wyszeptać zaraz do ucha: „KOFAM”.

    We troje cieszyli się wspólnym czasem.
    Bawili się, chodzili na spacery
    i zachwycali kolorowym światem.

    A wieczorami mama i tatuś szeptali aniołkowi do ucha:

    „JUTRO KOLEJNY DZIEŃ – NOWE, MAŁE WYZWANIA.
    BĘDZIEMY DALEJ UCZYĆ SIĘ ŻYĆ”.

    olka.m4@gmail.com

  • Kasia Ł

    Karta z osobistego pamiętnika, jedna z wielu…
    Kolejna nieprzespana noc. Czy ten ząbek nie ma litości? Kiedy w końcu ujrzy światło dzienne? Kiedy pokaże swoje piękne, białe oblicze?! Jestem już tym zmęczona! Dopiero co uporaliśmy się z kolkami. Chociaż wtedy jedynym ratunkiem była ciepła pieluszka, którą na zmianę z tatą kładliśmy na twój malutki brzuszek. Nie żaden specyfik, cudowny lek, tylko cieplutka pieluszka i kołysanki. Dlatego wieczorem żelazko szło w ruch. Chyba przynosiło ci to ulgę, chwilową, ale zawsze ulgę. Musisz wiedzieć, że Twój płacz potrafił doprowadzić mnie do szału. Nie raz liczyłam do stu, dwustu, trzystu… bo spokój, w takich sytuacjach, tylko opanowanie i cierpliwość! Ciężko być spokojnym i opanowanym słuchając kilkugodzinnego płaczu. Warto czasami odetchnąć głęboko i policzyć! Krzyk nic nie daje. W chwilach ciężkich, kryzysowych warto być razem. Jak dobrze, że mam Twojego tatę u boku. Wiedz, że jest jednym z najcudowniejszych ludzi, jakiego znam, oczywiście zaraz po Tobie, ale to te same geny, więc nie ma co się dziwić! Nigdy nie zostawiał nas samych. Starał i stara się jak może. Mogę na niego liczyć w każdej sytuacji, chociaż czasami obrywa bez powodu, to nie skarży się! Jest dzielny i ja też staram się taka być.
    Z ząbkiem męczymy się już od kilku dni. Niby go widać, ale nie czuć! Co jest? Wyjdzie, czy nie? Chyba sprawdza nasze granice wytrzymałości? Dobrze, że jest przynajmniej coś, co koi ból, co ratuje Twoje smutne i cierpiące serduszko choć troszeczkę! Wiesz, o czym mówię? O piersi. Bez niej byłoby ciężko. To Twój lek na całe zło. Daję Tobie cząstkę siebie, czuję, że dzięki temu łączy nas niesamowita więź. A jeśli przy tym mogę Ci ulżyć, pomóc, pocieszyć, to będę to robiła tak długo, aż sama uznam, że wystarczy.
    Wiesz, co jest najgorsze w tych kolkach i ząbkowaniu? Bezsilność! Bezradność! Kiedy po wyczerpującym płaczu udało Ci się zasnąć, leżałam…Leżałam i patrzyłam w sufit, a po policzkach płynęły mi łzy. Z żalu i nie mocy…Nie lubię, gdy płaczesz. Nie znoszę tego! Niby to naturalna kolej rzeczy, ząbki muszą wyjść, ale czy muszą przy tym robić tyle zamieszania?! Sprawiać tyle bólu Tobie i mnie. Serce mi pęka na tysiące kawałeczków. Zamiast spać, patrzyłam na Twoją śliczną buzię, wsłuchiwałam się w Twój oddech, ucałowałam Twoje spocone czółko i szepnęłam: Kocham Cię! W myślach podziękowałam Bogu, że jesteś zdrowym i silnym chłopcem. Pomyślałam: Idź spać, bo jutro musisz jakoś funkcjonować! Zasnęłam…
    Rano byłam jak zombie. A ty jak gdyby nigdy nic wstałeś i zacząłeś bić brawo. Klaszczesz od kilku dniu, ot taka Twoja nowa umiejętność, a sprawia, że serce mi rośnie. Jeden Twój uśmiech, jedno brawo, jedno agugu powodują, że czuję się wspaniale, to rozbudza poczucie sensu. Tak nieprzespane noce, totalne zmęczenie, to ma sens! To owocuje! Nigdy bym z Ciebie, z Nas nie zrezygnowała, ze wspólnych chwil, uśmiechów, płaczów i rozterek. Kocham Cię!
    Chwyciłam telefon: Przyjedź! Nic więcej, nie musiałam mówić, tłumaczyć, wyjaśniać. – Zaraz będę! – usłyszałam. Chwilę później pojawiła się ona. Prawdziwa przyjaciółka, dobra duszyczka – moja mama, a Twoja babcia. Kobieta anioł, skarbnica wiedzy – mogłabym tak wyliczać w nieskończoność. Ma taką wiedzę, doświadczenie, tyle empatii i pomysłów. Pragnę, marzę, że i Ty synku, w chwilach zwątpienia, złapiesz za telefon i poprosisz mnie o pomoc, o radę! O dobre słowo! Wiedz, że zawsze będziesz mógł na mnie liczyć, na mnie i tatę, bo jesteś dla nas najważniejszy i nie ważne czy masz 74 cm wzrostu czy 174, czy nosisz numer butka 19 czy 42, dla nas zawsze będziesz małym synkiem, naszą kochaną istotką, która nadała naszemu życiu sens!!!

    kasiar_22@wp.pl

  • Miecia

    Dobrze pamiętam ten dzień. A raczej noc… Gdy wybiła godzina 0. Dobrnęłyśmy do 40 tygodnia, całe, zwarte, ale czy gotowe na tę przygodę, która szybko miała nadejść? Wiesz Kochana, że mimo upływu czasu, te chwile mam przed oczami tak wyraźne i żywe, jakby to było wczoraj? Pamiętam tę
    mieszaninę ekscytacji, niepewności, radości, niepokoju, lęku, obaw, szczęścia, oczekiwania. Wszystkie emocje były we mnie niezwykle intensywne. To chyba naturalne uczucia towarzyszące każdemu człowiekowi, któremu obce są zmiany i lęk przed czymś, czego się nie zna i nie może przewidzieć.

    Muszę Ci moja droga Córciu coś o sobie opowiedzieć. Jestem niezwykle niezorganizowana, moje życie to często chaos, który mnie samą zaskakuje, lecz z którym się już pogodziłam. Żyjemy sobie razem (ja i moje roztargnienie :)), nie wchodząc sobie zanadto w drogę, próbując nawet ze sobą
    współpracować 🙂 Dlaczego o tym piszę? Dlatego, żebyś wiedziała, że w przededniu Twoich narodzin nie byłam jeszcze spakowana. Ubranka oczywiście
    poprane i poprasowane spoczywały sobie spokojnie w szufladach, a ja twardo powtarzałam, że do czasu terminu nie będę się pakować, bo nie zajdzie taka potrzeba 🙂

    Ponieważ na dzień przed Twoimi narodzinami zaczęłam odczuwać niewygodne dla mnie bóle, które stopniowo się nasilały, pomyślałam, że już czas. Na mnie. By się ogarnąć. Zaczęłam się więc pakować, a Twój tata dzielnie mi w tym pomagał. Musisz wiedzieć, że on z tym moim chaosem zawsze potrafił
    dobrze współpracować i częściej niż mi udawało mu się go czasowo okiełznać. Wspólnymi siłami spakowaliśmy mnie i Twoje rzeczy do torby, a następnie nagraliśmy siebie. Na kilkanaście godzin przed moim porodem rozmawialiśmy do kamery na temat naszych myśli, uczuć, wyobrażeń. Snuliśmy wizje, jak to będzie, gdy już pojawisz się w naszym życiu, po drugiej stronie brzucha. Czy wiesz Kochana, że do dnia porodu nie wiedzieliśmy, na kogo czekamy? Tzn. Twój Tata nie wiedział 🙂 Ja od początku miałam przeczucia, że będziesz dziewczynką. Zarówno wtedy, gdy gładziłam brzuch , wyobrażając sobie, że to Twoje plecki, rączki, nóżki, jak i wtedy, kiedy wyraźnymi kopniakami dawałaś mi do zrozumienia, by odpuścić już Tacie, który skutecznie opierał się mojej burzy hormonów i huśtawce nastrojów 🙂 Nawet w ostatnich minutach nagrania przyznaję, że czuję, iż to będziesz TY – dziewczynka (choć najważniejsze było dla mnie, abyś była zdrowa). A później… położyłam się do łóżka, zmęczona bólami, z myślą: „Teraz muszę się wyspać, bo jeśli będzie mnie bolało tak jak teraz, to nie jestem jeszcze na to gotowa, muszę zebrać siły”. Wieczorem, przed snem, włączałam sobie zwykle pogodną komedię, co by się dobrze nastroić przed każdym, kolejnym JUTREM. Ale tego wieczoru już nie zdążyłam niczego obejrzeć. Położyłam się na boku, zamknęłam oczy, a po chwili poczułam, jakby ktoś (Ty?) przekłuł mi w brzuchu nadmuchanego balona. Wiedziałam, że już czas. Zbudziłam tatę i pod osłoną nocy pojechaliśmy do szpitala. Cieszyłam się, że żaden sąsiad nie był świadkiem naszego gorączkowego krzątania się wokół samochodu, że możemy przeżywać te chwile we trójkę (Ty – Tata i Ja). Wiesz… pamiętam, że nie odczuwałam strachu. Byłam podekscytowana. Miałam poczucie, że jedziemy teraz w jedną stronę, w niezwykłym celu a wrócimy już w trójkę do domu, w którym będę mogła na Ciebie spoglądać godzinami, nie mogąc oderwać od Ciebie wzroku.

    Kochana, do dziś z Tatem śmiejemy się z tego, jak moment narodzin wyglądał z Twojej perspektywy. Siedziałaś sobie u mnie w brzuchu, zwarta i gotowa, spakowana, z zegarkiem w ręku. Gdy wybiła północ, godzina zero (dosłownie i w przenośni), zapragnęłaś być już z nami. Do dnia dzisiejszego
    idziesz swoim tempem rozwoju, o czasie, niemalże w punkt 🙂

    Moja Córciu, uwierz mi, że ból porodowy, trudy tych ciężkich godzin zamazują się po czasie. Wiadomo, że bolało, co do tego nie ma wątpliwości. W moim przypadku czas się nie dłużył, mam wrażenie, że byłam w tym najważniejszym dla mnie dniu w nieco innej rzeczywistości. Nie licząc czasu, licząc momenty, oddechy, czując przyspieszone bicie serca, odczuwając gigantyczny głód, którego z powodu bólu nie umiałam należycie zaspokoić. Czy
    wiesz, że po intensywnym porodzie szpitalny obiad dla wygłodniałej świeżo upieczonej mamy może się wydawać najlepszym obiadem na świecie :)? Nawet nie pamiętam, kiedy go zjadłam, taka byłam głodna.

    Niczego jednak nie da się porównać do pierwszych chwil razem. Do dźwięczności Twojego pierwszego krzyku, do ogromnej potrzeby zaopiekowania się Tobą, do chęci przytulania Ciebie bez końca. Nie zapomnę również pierwszych słów pani położnej: „To dziewczynka”. Podczas gdy ja przebywałam jeszcze jakiś czas na sali porodowej, Tata spędził z Tobą niezapomnianą pierwszą wspólną godzinę, trzymając Ciebie w ramionach i wpatrując się w Twoją buzię ze wzruszeniem.

    Później byliśmy już razem. Uczyliśmy się siebie od samego początku. Pierwszy tydzień (dzień po dniu) z Tobą na świecie był mieszaniną moich łez szczęścia, zachwytu, zamartwiania się o każdą najdrobniejszą, niepokojącą mnie rzecz. Wówczas zrozumiałam, z czym w dużej mierze będzie związane moje macierzyństwo. Kochając kogoś tak mocno jak ja Ciebie, byłam przerażona intensywnością wszystkich uczuć i emocji, które mną
    targały. Życzę Tobie, abyś mogła doświadczać bycia Mamą w równie wyjątkowy sposób jak ja, jednak po swojemu, chłonąc każdą niepowtarzalną chwilę.
    Chciałabym, abyś miała poczucie, że w momencie trudności, lęków, niepewności, zwątpienia, zagubienia, zawsze będziesz mogła na mnie i na tatę liczyć. A my, będziemy się starali stać z boku, cierpliwie czekając na Twój znak. Życzę Ci, aby przy Tobie był kochający Cię człowiek, który wszelkie lęki będzie potrafił tak skutecznie ukoić jak Twój tata u mnie. Bycie Mamą to dla mnie nie tylko niezwykła przygoda, to podróż w głąb samej siebie, chęć nieustannego rozwoju i zmieniania się na lepsze. Dla Ciebie, dla mnie, dla Taty. Marzy mi się, abyś mogła doświadczyć tego wszystkiego równie radośnie, szczęśliwie, w poczuciu wielkiego spełnienia. I abyśmy kiedyś usiadły na wspólnej ławce z Twoją Babcią (a moją Mamą), z Twoim Dzieckiem i uwieczniły tę chwilę na fotografii. Aby zdjęcia ochroniły nas przed zapomnieniem. Dziękuję Ci Kochana, że JESTEŚ. Każdego dnia.

    miecula@interia.pl

  • Paulina Wiśniewska

    Łzy szczęścia płyną mi po policzku. Tak się cieszę, że całe i zdrowe nowe życie zamieszkało pod mym serduszkiem – jesteś szczęściarzem, spośród wielu prób tylko Tobie się udało.

    Obyś nigdy nie musiał walczyć o nic tak bardzo jak o swój pierwszy oddech, było naprawdę krytycznie- masz niesamowitego ducha walki w sobie.

    Gdy jestem niewyspana, przemęczona ciągłą opieką nad Tobą, wystarczy jeden Twój uśmiech, aby odzyskać siły- masz nieziemską moc.

    Leżąc z Tobą w szpitalu zobaczyliśmy ile dzieci rodzi się chorych, Ty jesteś zdrowy- szanuj ten cenny dar.

    Babcie, dziadkowie, ciocie, wujkowie etc, wszyscy szepcą Ci do uszka „Kocham Cię” – wyrosłeś w domu pełnym miłości, dziś to rzadkość.

    Przyglądasz się wszystkiemu z takim zaciekawieniem- nie utrać nigdy dziecięcej ciekawości Świata.

    Odkąd sama jestem mamą, jeszcze bardziej kocham swoich rodziców- chcielibyśmy Cię tak wychować, byś kiedyś powiedział tak o nas. (paulina.wisniewska@gmail.com)

  • zatroskana

    Kochanie,
    jest bardzo późno gdy piszę te słowa do Ciebie… Ty już słodko śpisz, wtulona w swoją poduszeczkę. Pomimo, że zasnęłaś kilka godzin temu wciąż słyszę to urocze „mama” wypowiedziane tuż przed zaśnięciem. Dzięki temu, zakończenie kolejnego dnia było ponownie piękne… Jeszcze niedawno byłaś kruszynką… Teraz patrzę na piękną 11-miesięczną królewnę… Tak spokojnie śpisz… Główka zapewne pełna pięknych snów bo i jakie masz mieć teraz zmartwienia… Jestem zawsze przy Tobie… Zawsze przytulę, wezmę za rączkę,dam buziaka, wytrę łezki… Tak spokojnie oddychasz… Wprowadzasz tyle spokoju w moje życie… I jesteś moją siłą… Na każdy dzień… Chcę być dla Ciebie tym samym… Twoją opoką… Twoim ramieniem… Twoją przyjaciółką… Oparciem…

    Już nie jesteś Malutka… Jesteś dorosłą kobietą… Musiałam tyle trudnych rzeczy wyjaśnić Tobie… Mam nadzieję, że wszystko zrozumiałaś… Wiem, że było czasem ciężko… Wiem, że byłyśmy same… Że byłam tylko ja u Twego boku… Było czasem Nam trudno… Wiem, że Mama to czasem „za mało”… Ale starałam się… Zawsze chciałam Tobie wszystko zrekompensować… Byś nie czuła żadnej pustki…

    Teraz jesteś dorosła… Niedługo „opuścisz” mnie… Założysz swoją Rodzinę… Wiem, że będę wtedy przy Tobie… Obiecuję… Nigdy nie pozwolę Cię skrzywdzić.. Nigdy nie pozwolę byś była sama… Byś choć jedną łzę uroniła… Nigdy… Nigdy na to nie pozwolę… Nie pozwolę abyś cierpiała… Pragnę, byś miała lepiej… Byś miała wsparcie… Poczucie, że jesteś kochana… Że jesteś tą jedyną, wyjątkową kobietą… Abyś była żoną na zawsze… Szanowaną… Byś była docenioną Mamą… Byś mogła rozwijać się… Nie pozwolę byś płakała… Pamiętaj… Wystarczy, że ja wylałam morze łez… Że cierpiałam przez tak długi czas… Że tak bardzo to wszystko bolało… Wiem, że nie rozumiałaś dlaczego nie ma taty… Wiem, że być może miałaś żal do mnie… Jednak nie mogłam… Nie mogłam pozwolić na to, byś Ty również cierpiała i płakała bo Mama płacze… Tak napisałam „tata”… Ponieważ tylko tak mogę… Wiem, że byłaś zła na mnie i mówiłaś, że to moja wina… Nie Kochanie, to nie moja wina… Starałam się… Jednak pamiętaj, jako kobieta nie zapominaj o tym aby Cię szanowano… Byś Ty szanowała siebie… Nie możesz pozwolić się krzywdzić… Nie możesz cierpieć „bo tak wypada”… „Bo może minie”… Pamiętaj, nic nigdy nie mija… Ból również nie minie… Dlatego, nigdy go nie akceptuj… Nie pozwól aby rósł… Przerwij go od razu… Nikt nigdy nie osuszy Twoich łez… Dlatego, zawsze będę przy Tobie… Będę Twoim Aniołem Stróżem, który nie pozwoli na cierpienie… Zawsze Cię obronię… Zawsze będę obok… Żyję tylko dla Ciebie…

    Właśnie teraz, kiedy jesteś Malutka, śpisz słodko, ja płaczę… Płaczę, że jesteśmy już same… Że tata uznał, że ograniczamy go w karierze zawodowej… Chciałabym już to wszystko zakończyć… Być naprawdę już tylko z Tobą… Mieć ten swój kąt przysłowiowy i cieszyć się w nim tylko Twoją obecnością… Nie rozumiem teraz co się dzieje… Zrozumiesz później… A ja będę bronić Cię każdego dnia, byś tego nie doświadczyła… Śpisz spokojnie… Oby całe Twoje życie było tak spokojne Kochanie moje…

    e-mail: a_s_i_k_19@o2.pl

  • Kinga Dziuba

    poniedziałek 08.06.2015
    Córeczko moja kochana jestes jescze taka malusia a ja ci zawsze bede mowic idź przez życie swoją drogą.

    Będziesz wiedziała, kiedy na nią wejdziesz. Poczujesz to całą sobą, a ja
    postaram się, jak tylko umiem, wspierać Cię w tym. Pamiętaj jednak, że
    droga ma wiele bocznych ścieżek i do tego samego celu można dojść na
    wiele różnych sposobów.

    Bądź szczęśliwa, odważna i wrażliwa. Nie wierz nikomu, kto mówi, że wrażliwość to słabość. Wrażliwość to siła.

    Bądź dobra.

    Ale najpierw dla siebie.

    Jak będziesz dobra dla siebie, reszta się ułoży. Będąc dobrą dla siebie,
    nie będziesz czuła obowiązku, żeby spełniać czyjekolwiek oczekiwania.
    Będziesz mogła to zrobić, ale nie będziesz musiała. To wolność. I jej Ci
    życzę.

    Baw się i odpoczywaj, kiedy tego potrzebujesz. A kiedy trzeba pracuj i
    się ucz. Próbuj, sprawdzaj, ryzykuj. Nie bój się wysiłku i
    odpowiedzialności. Nie bój się systematyczności. To dobre dary.

    Nie ustawaj w odkrywaniu, czego pragnie Twoje serce i bądź uczciwa w
    słuchaniu go. Jednak błędów nie traktuj zbyt osobiście. Miej swój kokon,
    w którym będziesz zbierać siły. Pamiętaj, że życie to nieustanny cykl
    odradzania się. Siła i słabość to nierozłączna para.

    Niech Twoje ciało będzie dla Ciebie najwspanialszym domem. Darz je
    największą sympatią i otaczaj czułością. Tańcz, śpiewaj, twórz.

    Bądź zdrowa. Po prostu zdrowa.

    Bądź otoczona dobrymi ludźmi. O nich dbaj. Przyjaźnij się i kochaj. Z
    całych sił. Tkaj swoją sieć bliskich relacji i z nich czerp siłę. Od
    złych ludzi uciekaj jak najszybciej i jak najdalej. Bez chwili wahania i
    poczucia winy. Odwróć się i w nogi! Zawsze Ci w tym pomogę.

    A kiedy zechcesz zostać matką, pamiętaj, że przyjadę zająć się płaczącym
    maluchem. I niepłaczącym też. Żebyś mogła się wyspać. A potem zrobię
    placki z bananami. Dziś zresztą też mogę Ci je zrobić 🙂

    I miej tę moc, zawsze miej tę moc – jak śpiewa Twoja ulubiona Elsa!

  • Gosia Barbarowicz

    Kochana Córeczko, jesteś już na samej końcówce ciąży. A ja jak zwykle mam kilka „mądrości” dla Ciebie. Takich, o których nie przeczytasz w poradnikach i gazetach dedykowanych dla Mam…To już ostatnie chwile, które macie tylko dla siebie. Wybierzcie się z M. na romantyczną kolację i długi spacer. Celebrujcie każdą chwilę, którą razem ze sobą spędzicie. Dajcie sobie słowo, że w tej nowej sytuacji nie zapomnicie o sobie. Rodzicielstwo będzie dla Was sprawdzianem, egzaminem siły Waszej relacji i więzi, którą budowaliście tych kilka ładnych lat. Będzie wiele trudnych sytuacji. Razem je przetrwacie. Delektuj się teraz każdym komplementem na temat Twojego wyglądu w stanie błogosławionym. Tobie wydaje się, że ludzie Cię otaczający tak, mówią, żeby podnieść Cię na duchu. To nieprawda, wyglądasz cudownie! Skup się na tych słowach i zapamiętaj je na długo. Po przyjściu na świat Twojego dziecka będzie Ci ich brakowało. Każdy będzie tylko patrzył na Twoje Maleństwo, mówił jakie jest piękne i cudowne. Zostało jeszcze trochę czasu, więc zrób kilka porządnych porcji obiadowych i włóż je do zamrażarki. Zobaczysz jak Ci się przydadzą w pierwszych tygodniach po porodzie. Początkowo będzie Ci ciężko zaakceptować Twój wygląd. Pamiętaj to wszystko hormony. Nie jest tak źle, jak Ci się wydaje. Z czasem wszystko wróci do normy. Nawet po karmieniu naturalnym piersi wracają do takiego samego wyglądu. Zupełnie się tym nie przejmuj, a bądź z tego dumna. Wiele Mam mówi, że chociaż miałyby mieć rozstępy na czole, to i tak by zdecydowałyby się na macierzyństwo. Kilka słów o porodzie. Teraz pewnie jeszcze jesteś pełna obaw, ale gwarantuję Ci, że im bliżej terminu porodu, tym będziesz spokojniejsza. Twój organizm sam tak się dostosuje, że nawet jak się już zacznie nie będziesz przerażona. To również hormony. Traktuj plan porodowy bardzo lekko. Jeżeli uda się naturalnie, wspaniale! Jeżeli nie, nie miej z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Tylko dziękuj Bogu, że jest na tyle zaawansowana medycyna, że można pomóc Tobie i Twojemu dziecku. W czasie porodu myśl tylko o tym, że za chwilę Je zobaczysz. Ta myśl doda Ci ogromnej siły. Będziesz we wspaniałych rękach, więc wszystko musi być dobrze. W chwilach strachu przed porodem myśl o tych miliardach kobiet, które rodziły przed Tobą, często w trudnych warunkach. To pomaga:)Pierwsze chwile będą magiczne. Zróbcie dużo zdjęć. Po latach ze szklanymi oczami będziecie na nie patrzeć. Jeżeli nie uda Ci się pierwsze karmienie, nie stresuj się tym zupełnie. Mnie nikt nie poinformował, że przez pierwszą dobę życia dziecko nic nie musi jeść, bo ma zasoby pożywienia z łożyska. Po porodzie Twoje Maleństwo najpewniej 12 h będzie spało. A Ty nie będziesz mogła zasnąć. Każdy będzie Ci mówił żebyś odpoczywała, ale to będzie silniejsze od Ciebie. Będziesz patrzeć na nie w tej mydelniczce nawet w nocy, a kiedy w końcu się obudzi Ciebie dopadnie totalne zmęczenie. W szpitalu nie bój się prosić o pomoc doradcy laktacyjnego, czy położnej. Ta wiedza będzie Ci potrzebna przez najbliższe tygodnie. Chcę Ci jeszcze powiedzieć, żebyś za wszelką cenę ufała swojemu instynktowi. On się pojawi tuż po porodzie i zobaczysz jak będzie Tobą rządził (już do końca życia). Wiedza teoretyczna z poradników, rady innych są mniej ważne niż Twoje przeczucie. Ufaj sobie i temu, co Ci podpowiada Twój organizm. Od pierwszego dnia ufaj również Maleństwu. Z dnia na dzień będziesz je znała coraz lepiej i poznasz jego potrzeby szybko. Pamiętaj też, że przez pierwsze godziny wystarczy mu tylko kilka kropel Twojej siary. Nie zagłodzisz go, jeżeli tylko chwilkę będzie ssać. Karmienie piersią nie jest łatwe, początkowo może być bolesne. Jeżeli pojawiają się trudności i będziesz chciała podać mleko modyfikowane to wiedz, że karmienie butelką na początku wydaje się łatwe, a później jest o wiele trudniejsze, niż karmienie naturalne. Warto walczyć o karmienie. Ah! Zapomniałam Ci napisać o kapuście. Uratuje Cię pewnie w 3 dobie. Poproś M., żeby Ci kupił i zostawił w lodówce na oddziale, bo musi być zimna. Od samego początku smaruj również brodawki- krem pomaga! Chcę Ci napisać jeszcze o jednej rzeczy, o krytyce. Będzie Ci się wydawało, że tylko Ty dobrze się Nim zajmujesz, że M. krzywo założy pampersa, a zakładając body złamie mu rękę. Tu również hormony będą o sobie dawać znać. Pozwól mu już od początku założyć pajac na lewą stronę i czapkę tyłem do przodu. Serio, Maleństwu się nic nie stanie, ale jemu tak. Doceniaj każdy gest i mów, że świetnie mu idzie. To ważne. Sen jest przereklamowany. Tego się trzymaj – a tak serio już w szpitalu staraj się spać w dzień. Nie staraj się pokazywać najbliższym, że ze wszystkim świetnie sobie radzisz. Ogarnij najpierw dziecko, później siebie a na końcu, obiad, gary, pranie itp. albo zostaw to i idź spać. Jeżeli nie będziesz miała ochoty na odwiedziny bliskich powiedz im to. To nic złego. Łzy… będą Ci teraz leciały z wielu powodów. Ze szczęścia, smutku, bezradności i zmęczenia. Nie walcz z nimi. Wypłacz się i będzie Ci lepiej. Tuż po porodzie będą Tobą władały dziwne uczucia trochę jak w chorobie dwubiegunowej. Najpierw ogromna radość i całowanie każdego paluszka osobno, a za chwilę myśl „Czy ja jestem wystarczająco dobrą Matką?” „A może nie wystarczająco?” Staraj się o tym nie myśleć. Traktuj swoje dziecko z miłością, w jego najgorszych chwilach. Wtedy, kiedy jest nieznośne, kiedy jest wściekłe, kiedy jest samolubne, sfrustrowane, samotne, ponieważ w właśnie w tych chwilach, kiedy wydaje się, że najmniej zasługuje na Waszą miłość, ono potrzebuje jej najbardziej. Jest jeszcze pewien kanon zdań, pytań i komentarzy, które usłyszysz. Zapewniam. Przez takie rozmowy przechodziły wszystkie kobiety od zarania dziejów, jak tylko wróciły z dzieckiem do domu Teściów. I dopiero teraz, po latach widzę, jakie one są głupie.
    – „Nie ucz Maleństwa noszenia na rękach. Nauczyłaś je noszenia, kołysania to teraz masz za swoje!” Skoro Maleństwo jest noszone, kołysane i blisko Ciebie przez 9 miesięcy , to na zdrowy rozum – jedyne, co niemowlak już umie – to być noszonym. Jeśli już można go czegoś nauczyć, to właśnie braku noszenia i spania osobno. Ewolucja nie nadąża za przemysłem okołodzieciowym i nie jest gotowa na własny pokoik.
    – „No i udało się Maleństwu, wymusiło na tobie, co chciało”. Niemowlę wymusza zazwyczaj karmienie albo wzięcie na ręce i bliskość. Jak dla mnie to nie są jakieś wyszukane kaprysy. Powiedziałabym nawet, że bardziej tego „potrzebuje” niż „chce”. Kilkuletnie dziecko powie, że jest głodne. Dorosła osoba wyjaśni, że jest samotna, ma zły dzień, potrzebuje czułości, albo się boi. Niemowlę robi mniej więcej to samo. Skąd pomysł, że chce być na rękach z czystej złośliwości, żeby matka nie mogła akurat teraz zjeść obiadu? Pewnie by jeszcze zacierało rączki z satysfakcją, jakby wiedziało już, że je w ogóle ma.
    – „Bo z dzieckiem to trzeba od początku stanowczo” . Zazwyczaj wygłoszone tonem pełnym wyższości przez kogoś, kto właśnie był świadkiem jak twoje dziecko robi coś, czego jego dziecko nie zrobiłoby nigdy. Ewentualnie po tym, jak przyznałaś się jak wychowujesz. Bo robisz coś źle. Dzieci to nie urządzenia, które mają ten sam model i do każdego pasuje ta sama instrukcja, więc tylko jak będziesz się jej trzymać , to ci dziecko zadziała jak trzeba.
    Wiedz, że bardzo Cię kocham, myślami jestem z Tobą i jestem pewna, że świetnie sobie dacie radę.

    eter666@gmail.com

  • Izabela Kurzątkowska

    07.06.2015r.
    „Ponury, melancholijny wieczór zmusza do refleksji. Dziś mija 270 dni odkąd spełniam najtrudniejszą rolę w swoim życiu, jestem Matką (przez duże M). 270 dni…tych dobrych i tych trochę gorszych. Czy to był dobry czas dla mnie? Zacznę może od tego, że jeśli mój synek będzie taki jak ja, to z pewnością nie raz będzie przeszukiwał mój pokój w poszukiwaniu tego pamiętnika. I pewnie właśnie teraz to czyta. Chcę, żebyś to przeczytał synku. Z całego serca chcę, żebyś poznał naszą historię od samego początku…Kiedy po raz pierwszy Cię ujrzałam bardzo płakałam. Lecz to nie były łzy wzruszenia ani szczęścia. Płakałam, bo nie czułam nic. Nie potrafiłam Cię kochać, choć tak bardzo chciałam poczuć instynkt macierzyński. Trzymałam w rękach rozkrzyczane dziecko i zastanawiałam się, jak najszybciej stamtąd uciec. Miałam wrażenie, że rozkazano mi zajmować się cudzym dzieckiem. Właśnie tak synku rozpoczęła się nasza wspólna droga. Ale wiesz, nie winię za to ani siebie ani Ciebie. W życiu nic nie ma za darmo, na wszystko trzeba sobie zapracować. Ja walczyłam o instynkt macierzyński. I znalazłam rozwiązanie, które przyniosło mi wygraną. A rozwiązaniem jest miłość. Tak! To właśnie ona sprawiła, że z każdym dniem stawałeś się dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Nauczyłam się doceniać każdą, choćby najkrótszą chwilę spędzoną razem. Tuliłam Cię w ramionach i dotykałam maleńkich rączek, które tak nieporadnie próbowały pogłaskać mnie po twarzy. Gdy zasypiałeś, zerkałam na Ciebie ukradkiem i podziwiałam Twoją urodę. Nagle to brzydkie, rozkrzyczane dziecko stało się dla mnie najpiękniejszą istotą na świecie. Byłeś cudem, w który do tej pory nie mogę uwierzyć. Sprawiłeś, że wstawałam rano z uśmiechem na twarzy i wiedziałam, że mam dla kogo żyć. Zapomniałam o bólu i smutku, bo pokochałam kogoś tak mocno, że byłam w stanie poświęcić wszystko co miałam. Często wracam myślami do tych pierwszych chwil razem. Niczego nie żałuję, bo była to najlepsza szkoła życia jaką przeszłam. Dzięki temu zrozumiałam, że możemy nie mieć w życiu nic, pieniędzy, domu… Ale jeśli mamy miłość osiągniemy wszystko. Kiedyś też będziesz rodzicem i nie raz będziesz narzekał na brak czasu i nieprzespane noce. Ale pamiętaj, że to wszystko nie ma znaczenia. Bo gdy Twoje dziecko zasypia w Twoich ramionach czujesz się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.”

    izunia93.94@tlen.pl

  • Monika Dąbek

    Lilianko Kochana,

    Kiedy serduszka Twego bicie pierwszy raz usłyszałam,

    Od razu tak bardzo Cię pokochałam.

    Każdy kopniaczek, Twoje wiercenie

    Były dla duszy mej ukojeniem.

    Głaskałam Cię przez brzuszek, kołysanki puszczałam,

    Byś czuła, że czekam, że nie jesteś sama.

    Gdy przyszłaś na świat i Cię przytuliłam,

    Całe swe serce miłością największą wypełniłam.

    Patrzyłam godzinami na Twą słodką buźkę,

    Tuliłam małe ciałko, całowałam brzuszek.

    Rośniesz tak szybko i wciąż się zmieniasz,

    Każdy mój dzień radością wypełniasz!

    Gdy budzą mnie Twoje oczka roześmiane,

    Chciałabym ten widok zatrzymać na stałe.

    Gdy będziesz dorastać, pamiętaj Skarbie,

    Że Twoje szczęście najważniejsze jest dla mnie!

    Bądź szczęśliwa i radosna,

    jak promyczek, niczym wiosna!

    Nie bój się pytać, bądź ciekawa świata,

    marzenia swe spełniaj bez względu na lata!

    Na drodze spotykaj życzliwych Ci ludzi,

    pomagaj słabszym, a dobro do Ciebie wróci.

    Kochaj życie, wszystkich wkoło,

    przeciwności losu omijaj wesoło.

    Żyj po swojemu, w zgodzie ze sobą,

    a Mama i Tata będą zawsze z Tobą!

  • Matka Polki

    8.06.2015
    Drogi Ktosiu, opowiem Ci dziś pewną historię. Historię o dziecku, którego nie było.
    Nie było Go, chociaż wszyscy bardzo chcieli. Jednak to nieistniejące Maleństwo jeszcze zanim się pojawiło, napotkało na swojej drodze pewne trudności. Najpierw pojawił się Jego cień, w planach. Mamę jednak spotkała strata pracy, a w takiej sytuacji nieodpowiedzialne by było, by na świecie miało pojawić się Dziecko. Plany odsunięto- na przyszłość. Przyszłość przyszła szybciej niż się spodziewano, a razem z nią nowa, pewna praca. Prace rozpoczęły się więc także nad Dzieckiem, któego nie było.
    Jednak nie pojawiało się… Mama przewijała tablicę FB dowiadując się o kolejnych ciążach dalszych lub bliższych znajomych, słuchała plotek i opowiadań o kolejnych tygodniach ciąży i tęskniła. Tęskniła za Dzieckiem, którego nie było. Bo czuła, że to jest ten czas, idealny by Ono się pojawiło. Mijały kolejne tygodnie, miesiące szarej, ponurej i smutnej zimy.
    Aż pewnej wiosny, kiedy wszystko rozkwita, kiedy natura budzi się do życia okazało się, że rozkwitło coś jeszcze. Dziecko, którego nie było. Tak Ktosiu, pojawiło się tej wiosny i rośnie w Mamie od jakiś 8 tygodni.
    Drogi Ktosiu, to Ty. Ty rośniesz, mam nadzieję zdrowo. Jesteś, choć jeszcze maluteńki. Nie wiem kim jesteś Drogi Ktosiu, czy będziesz chłopcem, czy dziewczynką, ale wiem kilka innych rzeczy. Masz rodziców, któzy bardzo na Ciebie czekają, starszą siostrę- uroczą trzylatkę, która ostatnio nie mówi o niczym innym, tylko o Tobie.
    Nie było łatwo. przeciwności losu, a i Ty dałeś Mamie powody do nerwów, kiedy myślałam, że Cię tracimy. Będę o Ciebie dbać, dostarczać Ci wszystkiego co potrzebne, dawać Ci miłość od tych pierwszych chwil.
    Drogi Ktosiu, jesteś dzieckiem, którego nie było. Ale będziesz. Pojawisz się zimą, ale nie będzie ona już taka ponura.
    jamatkapolki@gmail.com

  • Gosia

    Od chwili kiedy Cię zobaczyłam pierwszy raz minęło już 683 wspólnych dni i nocy. Dni przepełnionych szczęściem i miłością , a z nocami bywało i bywa różnie. Największy mój problem to upływający tak szybko czas , czas który mija bezpowrotnie. Ta radość patrzenia na stworzone życie i odpowiedzialność za nie. Właśnie dla tego pisze dla Ciebie synku pamiętnik a nawet 2 . Jeden z nich otrzymasz jak będziesz zakładał swoja rodzinę byś mógł potem swoim dzieciom, wnukom i prawnukom pokazać swoje własne dzieciństwo. Bo jak wiadomo pamięć jest bardzo ulotna , rodzice nie żyją wiecznie a tak będziesz miał po nas pamiątkę. W skrzyni po Twoim pradziadku skrywam zamknięte tajemnice. Twoje maleńkie ubranka których za nic nie mogłam oddać nikomu innemu, koszulka po Twoim dziadku którego nie dane Ci było poznać ale i o nim znajdziesz informacje w naszym pamiętniku. Mam nadzieje że uda mi się Ciebie wychować na pełnego ciepła i miłości , rozsądnego i kochanego człowieka. Człowieka dla którego rodzina będzie zawsze na pierwszym miejscu. Wspaniale jest zasypiać obok Ciebie , po przebudzeniu wyczuwać Twój zapach i dotyk. Dotyk który ma dla mnie niesamowitą moc i nawet uporczywy ból głowy potrafi załagodzić. Kocham Cię skarbie jak nigdy nikogo nie kochałam , kocham jeszcze Twojego starszego brata ale wiem że jest to inna miłość . Teraz jest ona bardziej dojrzała , a ja cieszę się każda minutą , sekunda która spędzam z Tobą. Czekałam na Ciebie długie lata , lata pełne żalu , bólu i wielkiego oczekiwania na dwie kreski na teście ciążowym. I udało się a Ty jesteś oczkiem w głowie całej naszej rodziny. Masz starsze rodzeństwo które Cię bardzo kocha , babcie i jednego dziadka który choć mieszka daleko od nas również Cię kocha. Wiedz synku kochany że za pieniądze można kupić wszystko ale nie kupisz sobie za nie szczęścia i miłości. Wiem coś o tym i mimo iż nie jesteśmy z Tatą bogaci to jesteśmy najbogatsi bo mamy Ciebie .To dzięki Tobie nasza rodzina przetrwała próbę i nie rozpadła się jak było źle. Choć teraz już o tym zapomnieliśmy i cieszymy się każda wspólna z Toba synu chwilą i bardzo ale to bardzo Cię kochamy. A te maleńkie skarpeteczki z kufra kupione jak tylko dowiedziałam sę że się pojawisz , pukiel Twoich jasnych włosów , zdjęcia z usg i inne pamiątki które dla Ciebie tam zbieram niech będą dla Ciebie pamiątką na lata . Może nawet przekażesz je potem swoim dzieciom .Było by mi bardzo ale to bardzo miło Jasiu . Mam jeszcze nadzieje że kiedyś po latach , może jak już mnie nie będziesz pomyślisz wtedy o swojej mamie i powiesz że byłeś najszczęśliwszym dzieckiem na świecie. Warto zatrzymać chwile choćby w ten sposób , bo przecież kiedyś nas zabraknie i kto przekaże to wszystko naszym wnukom czy prawnukom. Czasem chciałabym by czas się zatrzymał , by godziny nie mijały tak szybko . Jednak wiem że nie jest to możliwe i musimy wykorzystać czas który jest nam dany jak najlepiej. Że musimy cieszyć się każda mijająca chwilą , wspólnym śniadaniem , każdym gestem osoby która kochamy . Więc pamiątka w postaci pamiętników , wspomnień i zaczarowanej skrzyni będzie czekała na mojego synka .

  • Ania Macharzina

    2.01.2009

    „Coś się dzieje, ale
    nie wiem, co?! Czuje, że mama jest lekko podenerwowana. Kilka dni temu jeszcze
    słyszałam, że dobrze się bawiła i nie spała długo. Słychać było huk, ale nie
    bałam się wcale. Co jakiś czas słyszałam szepyt: „Trzymaj się dzielnie
    córeczko, jeszcze jeden dzień”. Ale dziś mama już mówi, co innego „To chyba
    dziś”; „To już czas”. Coś się dzieje, ewidentnie jest coś nie tak.

    Godzina 16:10.

    Jezu, mamusiu…..ratunku.
    Mamo, ja chcę tu zostać. Mamo!

    Godzina 16:15.

    „Mamo, mamo, to Ty?
    Mamuś, przytul mnie”. Ale mi dobrze. Chcę tu zostać.

    Ten sam dzień.

    To już czas. Dziś
    zostanę tatą. Ale jaja. W sumie nawet nie wiem, jak mam się czuć, bo jak się
    czuje ktoś, komu spełnia się marzenie życia.

    Ania jest bardzo
    dzielna. Rodzimy razem, ale tak naprawdę to tylko gadanie, baby to jednak mają „jaja”,
    że się na to decydują. Poród to masakra. Jestem bardziej spocony niż Ona.

    Godzina 16:15.

    Jest. Maleńka
    kruszynka. Moja cudowna. Różowa. Boże, dziękuje Ci, że mam je obie.

    Ten sam dzień. Ta sama godzina.

    Zostałam mamą. Nie wiem, czy mój świat się zmieni, ale
    czuje, że to jest coś wyjątkowego.

    8.06.2015

    Siedzę na balkonie. W brzuchu mam ring bokserski. Mój synuś
    zaznacza swoją obecność. Wącham mój zielnik i spoglądam na Zuzię, która z tatą
    bawi się na placu zabaw.

    Wszystko się zmieniło przez te 6 lat.

    Tyle przeżyć, których nawet nie mogłam sobie kiedyś
    wyobrazić już za mną. Były chwile cudowne, radosne, ale i smutne i straszne.

    Córciu. Mam nadzieję, że kiedyś będziesz tak samo szczęśliwa
    jak ja z tatą. Rodzina to podstawa, na którą trzeba zawsze stawiać. Bez rodziny
    wszystkie problemy wydają się takie ogromne. Gdy wtulam się w Ciebie i twojego
    tatę, gdy szalejemy w niedziele w pościeli o poranku i odbywamy cotygodniową
    bitwę na poduszki zawsze przypominam sobie moment Twoich narodzin. To
    najpiękniejsze, co mogło się przydarzyć.

    Córciu. Bądź zawsze uśmiechnięta, bo tym uśmiechem zarażałaś
    mnie w najcięższych momentach. Kiedy operowaliśmy Twoje serduszko, moje było ze
    strachu ściśnięte i obolałe, a Ty zawsze głaskałaś mnie po twarzy i uśmiechałaś
    się szeroko. Kiedy okazało się, że masz poważną wadę wzroku, ty z uśmiechem wybierałaś
    swoje czerwone oprawki, a ja dzięki temu nie martwiłam się o Twoją przyszłość
    bo nie pozwalałaś mi na to.

    Córciu. Dziecko to największa nauka cierpliwości. Ty mnie
    uczyłaś jej od pierwszych dni. Godziny twojego płaczu nauczyły mnie być
    cierpliwą i spokojną. Każdy twój bunt był dla mnie kolejną lekcją i każdy dzień
    pokazywania ci świata: pomalutku, powolutku. Do celów zawsze można dojść małymi
    krokami. Cierpliwie.

    Córciu. Życie toczy się dalej. Już za chwilę kolejny
    przewrót w naszej rodzinie. Zostaniesz Starszą Siostrą. To Ty, popchnęłaś nas
    do tego, żebyśmy po tylu latach w końcu podjęli decyzję. To Ty byłaś motorem
    kolejnej zmiany. To Ty, czekasz najbardziej. Ty Ty, wybierasz dla swojego brata
    ubrania, łóżeczko. To Ty będziesz dla niego wzorem do naśladowania.

    Ten sam dzień. Ta sama
    godzina.

    Mama w końcu się
    zgodziła. Będę starszą siostrą. Widzę jak stoi na balkonie i głaszcze brzuszek.
    Już kocham mojego brata, bo mama mówi, że rodzina jest najważniejsza. Ważniejsza
    niż wszystkie gwiazdy na niebie.

    Ten sam dzień. Ta sama godzina.

    Jestem szczęśliwy. Chyba nigdy tak
    bardzo nie byłem. Anka nie chciała się zgodzić na drugie dziecko, bo z Zuzą tak
    wiele przeżyła. Rozumiałem ją i nie napierałem, ale dwójka dzieci to było
    marzenie. Teraz czas na realizację następnego: drzewo i dom. Standard. Ale
    marzenia są po to, aby je mieć, a ja chcę mieć standardowe, bo lubię. A rodzinę
    kocham ponad wszystko. Jak ona pięknie wygląda na tym balkonie wśród kwiatów…

    anulagadula@gmail.com

  • Hanka

    W załączniku nasze – moje i męża – słowa do syna. Gdyby były nieczytelne, zamieszczamy przepisaną wersję 😉

    hanusia.recenzentka@gmail.com
    Pozdrawiam, Hanusia Justyna

    ——————————————————-
    Kochany Synu!

    Pragnęliśmy z tatą, byś przeczytał te słowa, gdy sam zostaniesz ojcem; napisaliśmy je, gdy miałeś pół roku. Nadszedł ten dzień – na
    świat przyszło twoje dziecko, a nasz wytęskniony wnuk. Jesteśmy bardzo wzruszeni i wierzymy, że jesteś tak samo szczęśliwy jak my, gdy po raz pierwszy mogliśmy Cię przytulić w dniu twoich narodzin. Dla nas te lata minęły jak jeden dzień, a tymczasem już dla Ciebie rozpoczął się nowy – i najpiękniejszy – rozdział w życiu pt. „Rodzicielstwo”. Serdecznie Ci gratulujemy! Jaki ten rozdział będzie? Niestety nikt z nas nie zna przyszłości. Przed Tobą i twoją żoną wiele zarówno radosnych, jak i trudnych chwil. Pamiętajcie: zawsze trzymajcie się razem, na dobre i na złe – bo to rodzina i miłość pozwalają przezwyciężać wszystkie życiowe trudności.

    Przywilejem starszego wieku jest udzielanie porad. Nie damy Wam gotowej recepty na sukces wychowawczy, ale chcielibyśmy dopisać do waszego
    rozdziału kilka przypisów. Właściwie chcielibyśmy je tylko przypomnieć – staraliśmy się przecież wychować Cię według tych drogowskazów i mamy nadzieję, że nam się udało. Otrzymałeś imię po wielkim bohaterze, Witoldzie Pileckim, który kiedyś powiedział do swoich dzieci: „Kochajcie ojczystą ziemię. Kochajcie swoją świętą wiarę i tradycję własnego Narodu. Wyrośnijcie na ludzi honoru, zawsze wierni uznanym przez siebie najwyższym wartościom, którym trzeba służyć całym swoim życiem”. Choć słowa te brzmią nieco patetycznie, są wciąż aktualne. Wychowaj naszego wnuka na człowieka dumnego z siebie, rodziny i ojczyzny; na człowieka odważnego i sprawiedliwego. Na człowieka szanującego życie w każdym jego przejawie. Na człowieka ciepłego, cierpliwego, z otwartym umysłem. Na człowieka pewnego siebie i stanowczego, jeśli trzeba. Na człowieka, na którym będziesz mógł oprzeć się w starości. Jak to zrobić?

    Bądź czułym i roztropnym ojcem.

    Nie działaj w emocjach.

    Nie bój się okazywać słabości.

    Wspieraj – zawsze i wszędzie.

    Nie bij.

    Nie krzycz.

    Nie rań słowami.

    Nie poniżaj.

    Akceptuj.

    Szanuj.

    Słuchaj.

    Nie krytykuj.

    Ufaj, by zasłużyć na zaufanie.

    Bądź obok.

    Pozwalaj na błędy.

    Wyciągaj pomocną dłoń.

    Dawaj drugą, trzecią, czwartą i kolejną szansę.

    Wybaczaj.

    Przepraszaj.

    Nie odtrącaj.

    Proś.

    Poświęcaj czas.

    Pozwól marzyć i pozwól spełniać marzenia.

    Ucz miłości do ojczyzny.

    Wierz w swoje dziecko.

    ***
    Niczego nie planuj. Doceniaj każdą, każdą chwilę.

    Pozwól swojemu dziecku być tym, kim zechce. Nie żyj za
    niego.

    Kochaj!!!

    Mama, tata

  • Mia

    Droga Córciu,
    jesteś mamą! Cudownie. Choć maluszek mieszka jeszcze w twoim brzuchu to jesteś już mamą. Chciałabym Ci wiele opowiedzieć jednak słowa to tylko słowa, nie zastąpią uczuć i emocji, nie wyjaśnią też wszystkiego. Doskonale pamiętam pierwsze chwile z Tobą i twoją siostrą. Dla mnie były magią pełną emocji, wzruszeń i adrenaliny. Byłam jak nakręcona. Ale to ja, Ty niekoniecznie musisz to tak odczuwać. Być może będziesz czuła miłość od pierwszego wejrzenia, a być może nie. I spokojnie, tak też być może. Nie martw się Skarbie, nie jesteś sama, zawsze możesz liczyć na nasze wsparcie. Chętnie Tobie pomogę, odpowiem na pytania, które będziesz chciała zadać. Śmiało też proś o pomoc gdy jej potrzebujesz a ja się akurat nie domyślam. 🙂
    Pewnie wiele słyszałaś o tym, że po porodzie „wszystko się zmieni”, „będzie inaczej” i rady typu „korzystaj póki możesz”. I owszem, zmieni się. To prawda ale przede wszystkim zmieni się coś w Tobie moja Droga. Zmiana ta jest niesamowita, będziesz taka sama ale jednak inna. 🙂 Poczujesz (prędzej lub później) niesamowitą miłość do tego małego człowieczka, będziesz chciała wycałować każdą fałdkę i każdą rzęskę, poczujesz też radość z waszych wspólnych chwil, poczujesz, że tak jeszcze nie kochałaś, że mogłabyś bez mrugnięcia okiem oddać życie za to maleństwo, będziesz też mogła godzinami patrzeć na nie gdy śpi wtulone w Ciebie, ech…ten widok jest niesamowity. Poczujesz też ogromną odpowiedzialność na swoich barkach, odpowiedzialność za bezbronnego człowieka, który ufa Tobie bezgranicznie. Zapewne poczujesz też co to znaczy być ogromnie zmęczoną ale mimo tego, zawsze będziesz mieć siłę zająć się maluszkiem. Okaże się nagle, że „ryczysz jak bóbr” gdy twoje maleństwo pierwszy raz uśmiechnie się do Ciebie, powie „mama” czy też opowie wierszyk w przedszkolu. Tak, tak już będzie. 🙂 Ja też kiedyś tak nie miałam a teraz…ech, wodoodporny tusz do rzęs, paczka chusteczek i jestem gotowa na twoje przedszkolne występy. Zmieni się także twój sposób myślenia. Od tej pory zawsze będziesz myślała o maluszku, zawsze będziesz już mamą. 🙂 Co jest śmieszne zmienią się też twoje zakupy. Tak jak teraz wychodziłaś aby kupić coś ładnego sobie, tak i teraz będziesz tak wychodzić z tym, że może okazać się, że coś ładnego trafi się nie Tobie, a maluszkowi. Zamiast zwiedzać butiki z odzieżą dla kobiet będziesz biegać po Smykach itp. Bo te małe ciuszki są takie urocze i tak bardzo cieszą. Dziwne, prawda?
    Córciu, przed Tobą nieznana ale magiczna podróż, podróż, w czasie której spotkasz nowego, najcudowniejszego na świecie człowieka ale też podróż w czasie której lepiej poznasz siebie, swoje emocje i pokłady miłości, energii i sił. Podróż niesamowita, jedyna w swoim rodzaju. Ciesz się nią.
    Ktoś kiedyś powiedział „Życie jest podróżą. Nie wlecz się, tańcz!”. Tak więc tańcz Kochana, wiem że to uwielbiasz.
    Mama

  • Małgorzata

    Kochany Wojtusiu!
    Gdy zamieszkałeś pod moim serduszkiem,każdego dnia wielkie szczęście mieszało się z wielkim lękiem i trwogą o Twoje życie… Dlaczego? Myślę,że każda matka odczuwa lęk o swoje dziecko,nawet to jeszcze nienarodzone… Ja jednak bałam się podwójnie… Otóż synku, miałeś kiedyś siostrzyczkę… Ona także mieszkała pod moim serduszkiem, jednak niedługo przed porodem,kiedy pierwszy raz chciałam ją utulić i ucałować, serduszko Twojej siostrzyczki- Juleczki przestało bić. Lekarze nie zdołali ustalić przyczyny Jej śmierci.. Widocznie Pan Bog zechciał mieć jakiego Kochanego,Niewinnego Aniołka u swego boku… Dlatego Wojtku,w momencie,gdy Cię pierwszy raz ujrzałam i usłyszałam Twoj krzyk,który dla mnie był najpiękniejszą melodią… uwierzyłam,że JESTEŚ! Jesteś mój synku, Najukochańszy,Najpiękniejszy… Mogę już spoglądać na Ciebie 4 miesiące i uwierz mi,że to najpiękniejsze miesiące w życiu moim i Twojego taty… I chociaż czasem nie jest łatwo,mamy problemy mieszkaniowe i finansowe,to przetrwamy synku wszystko. Będziemy starali się być Twą opoką i oparciem. Będziemy nauczycielami, ale przede wszystkim będziemy rodzicami,którzy kochają Cię i z calego serca walczą o to,by nigdy niczego Ci nie zabrakło… Mogę Ci przysiąc,że na pewno nie zabraknie Ci jednego – MIŁOŚCI… Dzisiaj synku przebil Ci się pierwszy ząbek,to pewnie dlatego synku byłeś w nocy taki niespojony,a ja czuwałam przyTwoim łóżeczku całą noc… Już z całą rodziną podzieliłam się wiadomością o tym pamiętnym wydarzeniu,bo musisz wiedzieć,że wszyscy,zarówno prababcie,babcie,dziadkowie,liczne ciocie i wujkowie… Wszyscy darzą Cię taką samą miłością i troską i cieszą się z Twoich wszystkich postępów… 08.06.2015r. malgorzatamartynek@o2.pl

  • Basia Baya

    Do przeczytania za 25 lat :
    Przychodzi moment w życiu kiedy tworzysz swój własny świat synku, kiedy stajesz się dorosły i odpowiedzialny-i nie jest to moment w którym odbierasz dowód osobisty,kończysz studia czy wyprowadzasz się z domu. Stajesz się mężczyzną dopiero, kiedy pojawia się Twoja własna rodzina. I właśnie nadszedł ten czas- w drodze na świat jest Twoje maleństwo. Wiem, że doskonale sobie poradzisz- zawsze byłeś wytrwały i cierpliwy- podziwialiśmy Cię jako wyjątkowo spokojne niemowlę oraz niezwykle inteligentnego chłopca… Podałabym Ci garść dobrych rad,ale wiem że masz ich już dość 😉 każdy wkoło chce Tobie i Twojej żonie przychylić nieba i pomóc własnym doświadczeniem-to denerwujące ale cenne, mam nadzieję że niektóre rady weźmiesz sobie do serca.. ale… to Wy teraz tworzycie swój własny świat, rodzinę w której obowiązują Wasze zasady i wartości. Dlatego nie będę nad Wami stać podczas pierwszej kąpieli maleństwa, nie będę mówić jak macie go karmić czy przewijać- Wy jako rodzice będziecie doskonale to wiedzieć, wierzę że doskonale zdążyliście się przygotować na powitanie małego człowieka . I wszystko czego teraz Wam potrzeba to święty spokój i cieszenie się sobą- bez zgiełku i paplaniny- to jest Wasz czas!!! Noworodek najbardziej potrzebuje Waszej bliskości, Waszego głosu i dotyku, a Wy- wspólnych decyzji, szacunku i odpoczynku od szpitalnego zgiełku. Dlatego nie słuchajcie ludzi którzy będą Was straszyć wrzeszczącym noworodkiem- one nie wrzeszczą, one się komunikują 😉 Patrz i słuchaj a szybko zrozumiesz jak wiele ta mała istotka ma do powiedzenia i ile uczuć potrafi wyrazić grymasem twarzy. Nie słuchaj ludzi którzy powiedzą Ci że teraz Twoje życie się skończy-bo ono właśnie się zaczyna! Posiadanie dziecka nie oznacza rezygnacji z planów czy marzeń-sam zobacz jak podróżowaliśmy z Tobą gdy byłeś maleńki 🙂 Świat stanie dla Twojego dziecka otworem jeśli mu go pokażesz- nauczy się wszystkiego jeśli pozwolisz mu na samodzielne próby i będziesz wspierać.Sam zobaczysz jak fascynujące jest obserwowanie , jak mały człowiek się rozwija i uczy nowych rzeczy-ta duma z osiągnięć- to chyba najprzyjemniejsza część rodzicielstwa 🙂 Bywa też ciężko- bo rodzicielstwo ,wychowanie młodego człowieka to również praca,to pamiętanie o zasadach,umiejętność negocjacji i czasem również odmawiania-nawet najsłodszemu „plosię” Nie bój się łez i uczucia bezradności- nie ma idealnych rodziców i każdemu się zdarzają chwile słabości. Bądź cierpliwy i konsekwentny a ważne decyzje zawsze podejmujcie razem z żoną- bez ingerencji babć czy cioć- to nie one poprowadzą Wasze dziecko przez życie! Ja zawsze chętnie Wam pomogę ale wtedy kiedy sami zechcecie bo to nie jest fajne jak ktoś nad Tobą stoi i mówi Ci co masz robić-w szczegolności jeśli chodzi o dziecko które przecież Ty najlepiej znasz!
    To do dzieła synku, zaczyna się nowy, wspaniały rozdział w Twoim życiu! Cud narodzin to dopiero jego początek 🙂

    mój email : baya179@wp.pl

  • Marta Bednarczyk

    Kochany Synku!
    Do Twoich narodzin zostało niecałe sto dni. Wszyscy wokół pytają jak się czuję, czy mocno kopiesz i czy boję się rozwiązania? Oczywiście, że się boję, bo jesteś moim pierwszym dzieckiem i nie mam absolutnie doświadczenia w tym temacie. Ale bać się pojawienia na świecie małej Kruszynki, to tak, jakby bać się żyć. Budzić codziennie rano z lękiem, że nie poradzę sobie w codziennych czynnościach czy obowiązkach. A przecież każda rzecz, w którą wkładamy serce musi się udać. Ja oddałam Tobie swoje serce już w momencie, kiedy na teście ciążowym pojawiły się dwie malutkie różowe kreseczki. Jestem pewna, że i w Twoim przypadku tak będzie, bo chwila w której dowiesz się, że będziesz tatą, tatusiem, tatulkiem jest najcudowniejsza ze wszystkich. Będziesz chciał się tą informacją dzielić z całym światem. A świat nie zawsze będzie chciał Cię słuchać. Nie każdy, kogo uważałeś za życzliwego okaże Ci zrozumienie. Niektórzy mogą się od Ciebie odwrócić, bo uznają, że tamat ojcostwa jest dla nich zbyt daleki lub zbyt bolesny. Nie przejmuj się tym wcale. Prawdziwi przyjaciele zostaną, a ci, którzy odejdą nie byli widocznie warci Twojej uwagi. Zobaczysz, pierwszy kopniak jaki dostaniesz od swojego Dzieciątka w ucho, kiedy przyłożysz głowę do brzucha swojej żony, wynagrodzi Ci wszystkie krzywdy, żale, szykany. Ja postaram się służyć radą i jednocześnie nie wymądrzać zbyt wiele. Chcę być dla Ciebie i Twojej rodziny przyjaciółką, a nie okropną matką i teściową.
    Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie i cudowne chwile z Twoim Maleństwem

    Kocham Cię bardzo
    Mama

    (astra@mnc.pl)

  • Elżbieta

    To pocztówka, którą stworzyliśmy dla naszego synka, razem z tatusiem 🙂 Mamy nadzieję, że wywoła radość i uśmiech na jego twarzy!

  • Edyta

    Drogi pamiętniku , szaleje we mnie burza hormonów, ciągłe huśtawki nastrojów . Mój mąż bezradny, rozkłada ręce . Oj tak ! Raz płacze, raz śmieje się bez powodu , raz się złoszczę a inną razą tule . Co tu począć . Tak wiem. Tomek – mój mąż,wszystko rozumie . Tak ! To najwspanialszy tata na świecie , najwspanialszy mąż … czuły, troskliwy, kochany, mający anielską cierpliwość , szczęśliwy .

    Piękna słoneczna pogoda. Mój mąż właśnie zabrał na spacer synka (który po długiej chorobie, ciągle był smutny). Jak lew walczył o ten jeden dzień urlopu by spędzić go z synkiem(stawał na głowie by dać mu iskierkę radości), tym małym rozrabiaką, który stracił swój zapał do psot i zabaw. Wyglądam właśnie przez okno. Widzę ich . Tomek sadza go na swojej szyi, chwyta za ręce i idą… idą przed siebie . Ahhh jakie ja mam szczęście . Drogi Pamiętniku ! Chcę byś po latach przekazał moim dzieciom jak ważne jest znaczenie słowa rodzina . Jak ważne jest być kochającym mężem, jak ważne jest być szczęśliwą i spełnioną mamą .

    Właśnie położyłam się na hamaku w ogrodzie, muszę zaczerpnąć świeżego powietrza . Zajadam się sałatką owocową , którą przygotował mi mąż. Zanurzam się w lekturze mojej ulubionej książki. Na chwilę przerywam … W mojej głowie kłębią się myśli co dalej , jak szczęśliwie wychować dzieci (jestem w piątym miesiącu ciąży, czekamy na córeczkę) . Pamiętniku, chcę dziś zapisać to co chciałabym przekazać dzieciom, co teraz jako matce, kobiecie w ciąży nasuwa się na myśl (moja pamięć jest ulotna, a ty pamiętniku pozostaniesz). Dla moich dzieci mam kilka rad, które wynikają z moich przeżyć, doświadczenia i natłoku wydarzeń (które u każdego mogą się powielić) :

    1. Pamiętajcie że na świecie nie ma nic ważniejszego niż szczęśliwa, kochająca się rodzina . Miłości, emocji i wzajemnego szacunku nie zastąpią Wam pieniądze . My choć w biedzie, żyjemy szczęśliwie .Wsparcie nawet w trudnych chwilach , bezgraniczne zaufanie i pomoc bez względu na wszystko , to właśnie w rodzinie jest bezcenne ….

    2. Strach to normalne zjawisko rzeczy . Boi się każdy . Jednak … strach trzeba przezwyciężać . Ja , panicznie bałam się pierwszej ciąży. Jak to będzie, czy sobie poradzę … Dzięki wsparciu rodziny i waszego Taty, który kocha Was nad życie poradziłam sobie . Nie mówię, nikt nie jest idealny . Staram się podnosić się z upadków, które jeszcze bardziej mnie motywują .

    3. Uczciwość, szacunek i miłość – tym się kierujcie wybierając drogę życia . Wiem, że nadejdzie czas, w którym gdy Was z tatą będziemy pouczać, nie będziecie słuchać , zrobicie po swojemu, sami przekonacie się na własnej skórze, że „rodzice mieli rację). Wiem, bo sama tak robiłam. Sama nie zawsze słuchałam rad mamy, które jak się później okazało były słuszne .

    Drogi Pamiętniku …. Czasem brak mi sił… Przychodzi też czas zwątpienia . Co robię? Nie poddaje się . Rozmawiam wtedy z moją córcią, która właśnie jest w brzuszku . O czym ?O wszystkim. Opowiadam jej o tym co jest w około, zapewniam o swej miłości, mówię o jej tacie, bracie … Czuję wtedy jak napełnia mnie energia, która pozwala przezwyciężyć lenistwo, podnieść się z kanapy i działać .

    Drogie Dzieci . Pamiętajcie że ciąża to nie choroba, a dzieci to nie utrapienie . Mam brzuch ale to nie przeszkadza mi w dbaniu o siebie . Biegam, truchtem ale biegam. Kilka ćwiczeń, jazda na rowerze oraz długie spacery … Muszę być w formie . Muszę być zdrowa … by zapewnić dzieciom to na co zasługują a więc miłość, bezpieczeństwo i uśmiechem …

    Drogi Pamiętniku , kocham swe dzieci i swą rodzinę nad życie . Absolutnie nic nie jest w stanie tego zmienić. Bez wahania oddam za nie życie , bez wahania zniosę ich humory i czasem hamskie zachowanie . Bo to moje dzieci, bo kocham je najbardziej na świecie . Pozdrawiam edka767@gmail.com

  • Beata

    ja tak na koniec , bo … zawsze zbytnio się wzruszałam i …. udało sie wreszcie

    Synku mój kochany tak
    bardzo wyczekiwany , wymodlony , wyproszony , czekaliśmy na Ciebie 14 lat , byś
    przyszedł do nas na ten świat i udało się !!!

    Witaj Synku z Nami ,
    przyszło do nas nasze dziecię – witamy cię wszyscy na tym świecie , będziesz
    Kochany i zawsze czas dla ciebie mamy i będziemy zawsze go mieć.
    Rodzice starali się
    długo i bardzo , bardzo, odżywiali ,dbali , witaminki zażywali by zapewnić i
    zrobić wszystko co się da byś zdrowy start w życie miał i do nas zawitał – udało
    się .
    Synku od początku
    bardzo ruchliwy byłeś i odrazy mamusi swoje poczęcie właśnie w ten sposób
    oznajmiłeś .
    Wierciłeś się nie tylko
    nocami ale i dniami. Mamusia na spacerki z Tobą od początku chodziła ( i chodzi
    ) do lasku , parku , muzyki słuchała – wprowadzała w świat zmysłów i czarów
    całego świata( oj niezły tancerz i meloman z ciebie ), i basen uwielbiałeś od
    początku ( mamcia się tam odprężała i o kondycję brzuszka i Ciebie w brzuszku
    dbała )- i tak już Ci zostało to pluskanie i taplanie , wodny konik z Ciebie
    , wody szum towarzyszył Ci od początku i do tej pory Ci zostało i pewnie tak
    będzie bo uwielbiasz ten plum plum wody szum .
    Kochanie pamiętam jak
    dziś , jak gdyby to było wczoraj ,jak zrobiłam test i kolejny i kolejny , potem
    USG i tak !!! Dane nam było zaznać tego Wspaniałego uczucia , delektować się nim
    po dzień dziś ,serce ma zabiło jeszcze głośniej za nas dwóch , mnie i Ciebie i
    krew pulsowała i świat wirował ze szczęścia i łzy radości zalały me oczy ,oj
    nie byłam w stanie krzyczeć z radości ale Ty wiedziałaś , ze bardzo Cię kochamy
    i czekamy na Ciebie Wszyscy . Tak , tak , spieszyłeś się do nas i zawitałeś u
    nas troszkę wcześniej , oj jaka miłą niespodziankę dla nas szykowałeś , udało
    Ci się synku .
    Tak ,tak data była na
    28 ( to i tak wcześniej bo cesarka zaplanowana była ze wskazaniem ) a tu , oj ,
    oj ,co się dzieje moje ciało szaleje ,po wieczornym obchodzie , zaczęło się i
    wiercik mały nasz wspaniały pukał i kopał i tak się kręcił że dzień wcześniej
    się do nas wkręcił i dnia tego pięknego i ogromnie szczęśliwego zjawiło się w
    naszym świecie nasze Kochane Dziecię – synek Iwo , słodziaczek nasz malutki ,
    kochany i powędrował w ramiona mamy i tak delikatnie kwilił w tej chwili
    wzniosłej ( no dziś to płucka już masz sprawniejsze i na nogi od razu stawiasz
    cały domek ) , potem na świecie przywitała Cię cała rodzinka w komplecie i tak
    jesteś z nami i wspólnie się kochamy . Dnia 27.01.2014 o godzinie 20.10 ,na
    świecie przywitaliśmy Ciebie synku , nasze ukochane dziecię – Witamy Cię IWO
    kruszynko nasza mała , no nie taka malutka bo całe 3340 g.długości całe 55
    cm. do kochania i całowania , pieszczenia i WYCHOWANIA na Dobrego Człowieka ,
    sztuki tej się razem uczymy i co dzień miłość tą pielęgnujemy .
    Piękne chwile nie do
    opisania ( kolejna paczka chustek zużyta i wymieniona )
    Tak rośniemy co dzień
    cieszą się sobą , ucząc się siebie .
    Rączka mała Twoja w
    mojej , ja mocno ja zaciskam , ze strachu o ciebie , ale wiem kiedy popuścić ten
    uścisk byś nauczył się samodzielności , upadania i wstawania , tak bezpiecznie
    pod mym bacznym okiem . Krok w krok idziemy ucząc się każdego dnia , co dzień
    jesteś mądrzejszy, więcej umiesz , więcej pokazujesz , mówisz , postępy widać co
    dzień i ciesz one ogromnie mnie . Rośniesz -kiedy tak urosłeś ?nam tak czas
    szybko leci nam , ząbków masz już sporo 2 na dole i 4 na górze takie śliczne
    białe równiutkie , jak uśmiechasz się to mamę zwala z nóg i brakuje tchu
    . Ramionka małe ,tak ufne i kochane wtulone we mnie , oddane , z bezgraniczna
    miłością , ufnością na zawsze ,mimo to , mimo wszystko , najpiękniejsza
    miłość – czysta bezwzględna będzie trwać na zawsze , tak pięknie je do mnie
    wyciągasz i mówisz MAMA i to najpiękniejsze uczucie na całym świecie , nigdy za
    nic bym tego uczucia nie oddała , taka dumna jestem i szczęśliwa- MAMA , nie
    było to pierwszym słowem oj nie ale to jeszcze bardziej cieszyło mnie jak udało
    się Ci to słowo wypowiedzieć , MAMA , teraz czaęsto to słyszę ale za każdym
    razem smakuje lepiej . Oczka Twe czarne okrąglutkie, bacznie i z uwaga wpatrzone
    , tyle w nich miłości – naśladujące nas , więc zawsze mamy się na baczności aby
    dobry przykład Ci dać , aby dobrze wychować , byś miał kogo naśladować , a jeśli
    cos nam nie wychodzi , to nic , następnym razem będzie lepiej , nauczymy się –
    Razem , rączka w ręce, idziemy tak co dzień ciesząc się sobą i ucząc , dbając i
    kochając nawet małe błędy popełniając , to nic , w Jedności siła w Miłości Moc .
    Boję się , chciała bym
    jak najlepiej , jak najwięcej , najpiękniej , pokazać , nauczyć zanim znajdziesz
    swoja drogę i pójdziesz nią , wskazać tą dobrą , nauczyć Cię jej szukać , ze
    swoją bratnia duszą , ale pamiętaj synku że zawsze jesteśmy i wspierać będziemy
    po kres nasz .
    Śmiejesz się głośno i to nagrodą moją też jest ,
    pragnęła bym byś zapamiętał jak najwięcej bycia razem , Byś miał szczęśliwe
    dzieciństwo , by twoja słodka buźka śmiała się ciągle , by miała jak najmniej
    powodów do płaczu , no chyba że ze szczęścia , maleńkie ząbki by było widać z
    daleka , powodów do tego by było jak najwięcej , cieszmy się sobą ciągle i z
    dużych sukcesów i tych mniejszych , niech zawsze będą powodem do świętowania ,
    małymi kroczkami idziemy w swoim tempie , umiejętności zdobywamy , pierwsze sowa
    BABA , spojrzenie , złapanie zabawki czy kroki ( filmik udało się nagrać ) , jak
    jesz sam , jak pijesz samodzielnie , piękne chwile i piękny NASZ czas niech trwa
    , niech trwa. Wzloty i upadki, powodzenia i niepowodzenia , to wszystko się
    zmienia , gdy nadchodzi ten czas i rodzina się powiększa , nie zawsze jest
    różowo , ale to nic bo po to jesteśmy by sobie pomagać , wspierać na początku
    Twej drogi i w środku i potem i zawsze – Rodzina , Miłość ,Macierzyństwo – to
    najpiękniejszy DAR , trzeba o Niego Dbać , pielęgnować by w przyszłości swych
    czynów nie żałować , przykładem dobrym dla Ciebie być i twej rodziny , tak
    bardzo sie staramy , uczymy , bo Kochamy całym sercem Ciebie synku mój – Iwo to
    dla Ciebie , miłości mojej najpiękniejszej Dziękuję Ci że dane mi jest bycie
    Twoja Mamą , za twój śmiech , za to że Jesteś , pamiętaj że KOCHAMY CIĘ … cdn
    i tak kartka za kartka mama się rozczula i pisze swój dzienniczek by kiedyś syn
    przeczytał i tez się rozczulił a nawet może łzę wzruszenia na koszulę maminą
    uronił , oj zapewne , bo widać że Iwo bardzo uczuciowy jest , tak synku to po
    mamusi …. dla Iwo

    Szczęśliwa , Spełniona mama Beata Tarchuł

    beti7474@o2.pl

  • Paulina Drzewiecka

    Kochany Krzysiu 😉

    Zawsze byłeś, jesteś i będziesz moim cennym skarbem. Z utęsknieniem
    wyczekiwanym… Co prawda, aby Cię mieć nie musiałam przemierzać setki mil
    statkiem na sztormowych falach, docierać na nieznane, bezludne wyspy czy
    nabierać wiatru w żagle statku. Moja walka o Ciebie była nieco inna. Nie było
    fal sztormowych, ale były fale mdłości i nudności w pierwszym trymestrze ciąży,
    które zalewały mój organizm, odbierając dobre samopoczucie. Nie przemierzałam
    mil morskich statkiem, lecz nieraz wiele kilometrów samochodem, aby docierać do
    lekarza ginekologa i na różne badania, aby mieć pewność, że dobrze Ci u mnie w
    brzuszku i nic Ci nie zagraża. Nie docierałam na bezludne wyspy, lecz swymi
    myślami błądziłam po Wyspie Wątpliwości (czy poradzę sobie w roli matki),
    Wyspie Strachu (strachu przed porodem, czy wszystko ułoży się bez komplikacji i
    czy mnie będzie mocno bolało?) oraz Wyspie Ciekawości (jak będzie wyglądało
    moje życie z Tobą? Jak bardzo się zmieni?). I nabierałam wiatru mądrości w
    żagle swojej wiedzy, aby wiedzieć, jak się Tobą zajmować, by zaspokajać
    wszystkie Twoje potrzeby. Czytałam liczne poradniki, zdobywałam informacje od
    innych matek oraz analizowałam artykuły internetowe.

    I tak zdobyłam mój największy skarb – właśnie Ciebie!
    Poprzedzone to zostało dużym wysiłkiem w formie porodu, a potwierdzeniem Twój
    donośny krzyk, który sprawił, że znalazłam się na Wyspie Szczęśliwego
    Rozwiązania. Wtedy swój najdroższy skarb mogłam wtulić pierwszy raz w ramiona.
    Był to początek drogi, zwanej macierzyństwem. Szczęśliwej, lecz niejednokrotnie
    bardzo trudnej i pełnej wyrzeczeń. Bo pomimo, iż często świeci na niej słońce,
    gdy tylko pojawi się uśmiech na Twej twarzy, czy razem spędzamy czas na
    zabawach, spacerach czy wyjazdach, to występowały (i występują po dzień
    dzisiejszy) także inne zjawiska. Czasami padał deszcz, a nawet ulewa, złożona z
    Twoich łez, ale często też z moich. Bo nieraz czułam się taka bezsilna! Nie
    potrafiłeś powiedzieć co Ci dolega, a ja nie wiedziałam, jak Ci pomóc – choć
    bardzo tego chciałam! Miliony myśli kotłowały się w mej głowie, jak gorąca woda
    w gejzerach. Na mej drodze macierzyństwa pojawiały się też wichury. Były to
    niemałe zawirowania moich złości i zniecierpliwienia. Z całych sił starałam się
    ich nie okazywać. Pojawiały się wtedy, gdy Ty wkładałeś starannie przygotowane
    przeze mnie posiłki wszędzie, tylko nie do swej buzi. Gdy okno służyło Ci za
    bramkę do kopania piłki. Czy podczas zakupów w sklepie zamieniałeś się nagle w
    długodystansowego biegacza, gdzie przejścia między półkami służyły Ci za trasę
    biegu. I choć często się we mnie „gotowało”, starałam się na spokojnie
    wytłumaczyć Ci, co wolno, a co jest złym zachowaniem. Były też tornada wybuchu
    Twoich złości, gdy Twój dziecięcy egoizm dawał w postaci przeszywającego krzyku
    o sobie znać. Takiego głośnego niczym dzwon Zygmunta, wprawiającego w
    niesamowite drgania bębenki uszne. I znów tłumaczyłam, wyjaśniałam i
    zmniejszałam negatywne emocje. Ale też często moją drogę macierzyństwa
    przecinała tęcza z licznymi kolorami szczęścia. Radość, euforia, entuzjazm,
    fascynacja, zachwyt – te i wiele innych pozytywnych odczuć się pojawiało i nadal
    pojawia. A najważniejszym z nich jest czerwień – obustronna, bezinteresowna miłość.
    Najwspanialsze wynagrodzenie za mą pracę i trud. Fundament, na którym powinno
    opierać się każde ludzkie życie. Najlepsza „potrawa” dla serca, po której nie
    ma niestrawności. Uczucie, które ubogaca, przynosi szczęście i radość. A także
    wzmacnia więzi relacji matka – syn oraz syn – matka. Stają się one trwałe,
    mocne oraz niezniszczalne.

    Droga macierzyństwa – wspaniała droga, którą mogę kroczyć
    dzięki Tobie, mój synku. Dziękuję Ci za to! I pamiętaj – kocham Cię na zawsze!
    😉

  • Aga Sz

    Maleństwo chociaż jak będziesz to kiedys czytac to już nie
    takie maleństwo a spory chłopak pewnie. Chcialabym Ci Tyle powiedziec opisac
    jak spędzałeś czas w brzuszku ale ciezko mi nawet o tym pisac bo za każdym razem
    mam lzy w oczach. Wyczekiwany kochany nasz… teraz jesteśmy w 24 tygodniu i
    zaczynam oczuwac buzujące hormony chyba dlatego albo chce mi się plakac albo
    nachodzi mnie złość choc wiem ze ty tez to odczuwasz wiec staram się nie
    denerwowac ale sa takie sprawy w dorosłym zyciu ze ciezko niestety o czym się przekonasz.
    Bo musisz wiedziec ze najlepiej być w brzuszku i tam sobie spac pływać kopac itp.
    Pozniej już zaczyna się Zycie ale nie może być zawsze jak w bajce trzeba czasem
    nauczyc się stawiac czola przeciwności i mam nadzieje ze ty tez to już umiesz i
    udaje ci się. Kocham jak kopiesz mnie w brzuszek rozpychasz się raczkami i bulgoczesz
    ale Taty to się chyba jeszcze boisz bo jak podchodzi aby cie poczuc to jest
    cisza. Cwaniak Mały z Ciebie. Czas kiedys byles w brzuszku to jeden z
    najlepszych jakie spędziłam kolejny pewnie będzie jak już będziesz na swiecie i
    będę mogla gory przenosic patrzec jak rośniesz jak dajesz w kosc czasami ale
    dla Ciebie wszytsko zrobimy. W planach mam zrobić dla Ciebie i dla nas
    pamiątkowe albumy abyś wiedział i widział jak ten czas mijał nam i tobie w
    brzuszku. Będą zdjęcia USG i plyta z Twoim bijającym serduszkiem ( piekny dziwie
    którego mogę słuchać caly czas). Dziekuje CI ze jestes w brzuszku z nami i ze
    za jakies 4 miesiace będziesz z nami Cieszyc się zyciem w Krakowie. Kochamy
    mocno Twoi RJ))

  • Iwona Buczko

    Córeczko Moja,

    jeśli się boisz, czy wybrałaś dobry czas na bycie mamą- to
    minie.

    Jeśli się boisz, czy dasz sobie w nowej roli radę- to minie.

    Jeśli jest ci ciężko, bo właśnie wyszłaś ze szpitala, a
    maleństwo nie daje odetchnąć- to minie.

    Jeśli nie przesypiasz nocy, kilkakrotnie przemierzając drogę
    od swojego łóżka do łóżeczka, kołyszesz je i nucisz mu przez pół nocy- to
    minie.

    Jeśli właśnie wychodzą mu ząbki, i (znowu) nie daje ci spać-
    to minie.

    Jeśli właśnie zaczyna chodzić i życzy sobie, byś przez pół dnia
    mu w tym pomagała, kiedy twój kręgosłup woła o pomoc- to minie.

    Jeśli dziesiąty raz rozlało dziś sok, wyciągnęło ubrania z
    szaf, porysowało (flamastrem) ściany, rozrzuciło kocie chrupki, a potem jeszcze
    ryż- to minie.

    Jeśli ciągnie Cię na plac zabaw, trzeci raz w ciągu dnia i
    choć Tobie akurat marzy się kawa i drzemka- idziesz- to minie.

    Jeśli zamiast jechać na romantyczne wakacje z mężem,
    wybierasz „wypoczynek” z dziećmi- to minie.

    I minie czas bójek na podwórku, zdartych kolan,
    przychodzących na skargę rodziców kolegów, zamartwiania się, bo nie wróciło
    jeszcze do domu, a przecież już ciemno.

    To minie. I może nawet za tym zatęsknisz.

    I minie jeszcze czas, kiedy malutkie rączki wczepiają się w
    ciebie z całą swoją mocą, kiedy słodkie loczki łaskoczą cię po nosie, gdy
    Dziecko Twe śpi wtulone w ciebie, kiedy daje ci całusa, nawet o to nie
    proszone, kiedy wtula się całym swym ciałkiem w ciebie tak po prostu, bez
    okazji. Kiedy śmieje się całym sobą na twój widok i pędzi do ciebie na złamanie
    karku, gdy wracasz z pracy do domu.
    Kiedy chce tylko mamy, bo boli je ząb, a mama to jedyny lek. Kiedy z
    dumą pokaże ci swoje pierwsze bazgroły, a ty ze wzruszenia się popłaczesz. To
    minie. I za tym zatęsknisz na pewno.

    Nie minie miłość, większa z każdym dniem, każdym kolejnym
    zębem i rosnącą czupryną. Nie minie duma z każdego kolejnego osiągnięcia, nie
    minie szczęście, kiedy szczęśliwe będzie Twoje dziecko.

    Ja już to wiem, Ty dopiero to sprawdzisz. Czeka cię
    najpiękniejsza w życiu przygoda, uwierz mi.

    Twoja Mama.

  • Ania C-M

    Chcialam dodac obrazek ale nie dam rady… zatem moj wierszyk jest taki:

    Hej mala Fasolko… to ja – Twoja mama… pamietaj ze od pierwszych dni jestes przez nas kochama… czekamy na Ciebie kilka miesiecy, bedzie nas wtedy o jedno SZCZESCIE wiecej…

    anek62@wp.pl

  • 56manka

    Tak się zastanawiam, co dzieciom swym przekazać bym chciała
    jakie rady dla nich, by nie popełniały moich błędów bym miała…
    I po dłuższej chwili , rad mieć nie będę bo dziecko swoje drogi wybiera
    rady rodziców wysłuchuje , jednak własnych doświadczeń i błędów nazbiera.

    P PROSZĘ , dziękuję to tak ładnie brzmi, i kultura tego wymaga
    R RADOŚĆ jaką daje macierzyństwo i rodzina, fortuny nie kosztuje
    E ESENCJĄ szczęścia jest drobnostek docenianie
    N NATURALNIE jest też w kłopoty i smutki popadanie
    A ANALOGICZNIE nikt nie mówił, że szczęście samo do nas przychodzi
    L LEKKO ono z zawzięcia, pasji i chęci zdobycia spełniania się wywodzi.
    E EMANUJĄC radością, wszystkich dookoła nią zarażamy
    N NIENAWIŚĆ i zazdrość do kieszeni na wieki chowamy .

    Swoim dzieciom w przyszłości chciałabym przekazać , że w życiu najważniejsza jest : uczciwość, szczerość , bezinteresowność, zdolność wybaczania , zaufanie , optymizm , i miłość . Pieniądze szczęścia nie dają , co jest fałszem . Swoim dzieciom chciałabym przekazać szacunek do pieniędzy, do ich zarania i zastanowienia się czy wszystko co chcą, tak naprawdę jest im potrzebne . Na świecie głodują setki osób . Gdy widzę ile jedzenia i innych rzeczy wśród znajomych się marnuje aż mnie skręca . Chcę by moje dzieci szanowały wartość pieniędzy, nigdy nie kradły, by były uczciwe , by nikogo nie udawały .

    Świat płata nam figle , i mimo naszych nauk to co chcemy by dzieci zapamiętały jakoś ulatuje . Chcę by moje dzieci w przyszłości spojrzały na nasz dom , który wybudowaliśmy ciężką pracą, niejednokrotnie opadając z sił, płacząc. Ja matka, nie bałam się nosić pustaków, przewalać betonu . Co najważniejsze chciałabym aby moje dzieci zrozumiały, że żadna praca nie hańbi (, że nie wolno śmiać się ze sprzątaczek, woźnych itd bo praca to praca, nikt jej dokładnie nie wybiera bo pieniądze na ulicy nie leżą, i nikt nie wiem co za kilka lat może czekać jego).Pozdrawiam 56manka@gmail.com

  • Gabriela Sokołowska

    ~*~
    Przygotuj sie kochac i byc kochana, jak nigdy wczesniej.
    Wiele razy bylam zakochana, wiele razy doznawalam uczucia niesamowitego szczescia.
    Ale gdy pierwszy raz trzymalam Cie w swoich ramionach, wtedy zrozumialam co to jest prawdziwa milosc.
    Co to jest prawdziwe szczescie. Szczescie tak wielkie, ze niemozliwe do opisania slowami. Juz niedlugo
    go doswiadczysz. I bedzie to najpiekniejsze uczucie w Twoim zyciu.

    ~*~
    Spakuj swoja torbe do szpitala. Wczesniej.
    Jako ze urodzilas sie dwa tygodnie przed terminem, ja – nie bedac na to przygotowana, po odejsciu wod, w skurczach,
    z nieogolonymi nogami, potarganymi wlosami, torba u jednego boku, a tata u drugiego, pakowalam rzeczy, ktore
    powinnam zabrac ze soba do szpitala. Lista, ktora zrobilam wczesniej nagle wyparowala (jak sie pozniej okazalo, tata
    sprzatajac swoje rzeczy jej w tym pomogl). Na cale szczescie nie zapomnialam o niczym. Oprocz jednej rzeczy – ubranie,
    w ktorym mialam wrocic do domu. Zajal sie tym tata. Przywiozl mi sukienke, piekna. Byl tylko jeden problem.
    W ciazy przytylam 30kg, na metce byl zas rozmiar 34. „Taka mi sie malutka wydajesz po porodzie”-skwitowal tata. Moze
    i malutka, ale nadal w rozmiarze 42.

    ~*~
    Pozwol tacie byc TATA.
    Gdy sie urodzilas, ja wiedzialam co jest dla Ciebie najlepsze. Ja wiedzialam, jak nalezy Cie kapac, ja wiedzialam
    jak przewijac, wiedzialam, ktore ubranka mam zalozyc. Gdy plakalas, ja wiedzialam, jak przytulic. Tata, ktory chcial
    rowniez w tym uczestniczyc, stal z boku. Bo ja wiedzialam najlepiej. Do pewnego wieczora, gdy wracajac z lazienki
    (oczywiscie po wczesniejszym upewnieniu sie, ze spisz), zobaczylam tate, trzymajacego Cie w objeciach i nucacego Ci
    kolysanke. Ujrzalam Ciebie, taka spokojna. Zdalam sobie sprawe, ze Was laczy tez niesamowite i wiez. Milosc. Pozwol
    tacie swojego malenstwa od poczatku wlaczyc sie w jego zycie. Jestescie rodzina. Wspierajcie sie, i pomagajcie sobie.

    ~*~
    Nigdy nie boj sie prosic o pomoc. To jedna z najbardziej dochodowych rzeczy w Twoim zyciu, ale tez najwieksze wyzwanie.
    Macierzynstwo jest piekne. Bezapelacyjnie. Sklamalabym jednak mowiac, ze zawsze jest kolorowo. Nie zawsze. Nieprzespane
    noce, brak czasu dla siebie, dla partnera. Pamietaj, ze w okol Ciebie sa osoby, na ktore zawsze mozesz liczyc. Takie,
    ktore Ci pomoga. Bo Cie kochaja.

    ~*~
    Badz najlepsza wersja siebie, dla swojego dziecka.
    Nauczylas mnie cierpliwosci, pokory. Nauczylas mnie doceniac to, co mam. Staram sie byc lepsza, dla Ciebie. Codziennie.
    To od nas w duzej mierze zalezy przyszlosc naszych dzieci. Ode mnie zalezy Twoja przyszlosc. Mam nadzieje, ze mam, ze bede
    miala jak najlepszy na nia wplyw. Chce byc przy Tobie, kiedy tego potrzebujesz. I stac z boku, patrzac z jaka prawdziwa,
    niewinna ciekawoscia, odkrywasz swiat i doswiadczasz zycia. Zamiast oczekiwac od swojego dziecka, aby bylo takie, jakie
    chcesz, pozwol mu po prostu byc soba. To niesamowite patrzec, jak wspaniala osobka jestes!

    ~*~
    Pielegnuj kazda chwile z dzieckiem. One za szybko przemijaja.
    Mimo, ze masz dopiero dwa latka, czuje ze czas za szybko ucieka. (Za jakies 20 lat, kiedy bedziesz to czytala, zdam
    sobie z tego w pelni sprawe!). Poswiecaj czas swojemu dziecku. Za chwile stanie sie niezalezne, za chwile to Ty bedziesz
    prosila je, aby spedzilo z Toba czas. Pare dni temu, nie dalej jak w zeszly czwartek, bawiac sie ze swoim kuzynem Tomkiem,
    podeszlam do Was, chcac przylaczyc sie z Wami do zabawy, ale uslyszalam krotkie: „Mama idz!”. Tak, juz sie zaczyna! 😉

    ~*~
    Mow dziecku, ze go kochasz. Przytulaj je tak czesto jak to mozliwe. Nie zawiedz go. I szanuj.
    Ciagle Cie caluje, przytule, powtarzam, ze Cie kocham. Chce, zebys dorastala w poczuciu milosci i ciepla. Badz troskliwa
    dla swojego dziecka. Ono tego potrzebuje. Potrzebuje Twojej milosci.#

    ~*~
    Dzieckiem jest sie tylko raz.
    Dlatego nie przejmuj sie podloga brudna od farbek czy umorusanym ubrankiem. Ciesz sie razem ze swoich dzieckiem, zamiast
    sie gniewac. Smiej sie z tych rzeczy, nawet wtedy, kiedy czujesz sie zla. One beda podstawa do opowiesci, ktore opowiesz
    swojemu dziecku, kiedy bedzie starsze. (Calkiem sporo ich mam dla Ciebie).

    ~*~
    Nie sluchaj wszystkich rad.
    Ciotka Zoska mowi jedno, wujek Jacek drugie, a Ty myslisz trzecie? W porzadku. Masz swoj instynkt. Ty wiesz, co jest dla
    Twojego dziecka najlepsze.

    ~*~
    A, zapomnialabym! Na koniec…zrelaksuj sie i wysypiaj duzo! (Ha,ha!).

    Moj adres email: gabriela.sokolowska89@gmail.com

  • Olalala

    Cudowne zadanie konkursowe, ja napisałam taki list jak tylko
    dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Zgłaszam ten trochę zmieniony, lecz w 100%
    z serca.

    Moje Słońce,

    Nie wiem czy Jesteś chłopcem czy dziewczynką, ale już wiem,
    że Jesteś. Dziś z Twoim Tatą przeżyliśmy najpiękniejszy dzień w naszym życiu wiem,
    że dzięki Tobie to jeden z wielu tak cudownych dni. Czytasz to, kiedy Jesteś
    już dorosłą osobą. Chce żebyś moje już duże Maleństwo wiedział, że bardzo, ale
    to bardzo Cię kocham i że Jesteś spełnieniem naszych marzeń. Mam nadzieje, że
    Jestem dobrą Mamą i mamy taki kontakt jak ja ze swoją. Mam nadzieje, że możesz
    mi powiedzieć wszystko i zawsze, ale że masz swoje życie, że potrafisz kochać,
    poznawać świat, dzielić się z innymi. Proszę Cie uśmiechaj się rano, kiedy
    wstaje nowy dzień, nawet, jeżeli dzieje się coś złego pamiętaj każdy kolejny
    dzień jest kolejną szansą. Ciesz się, kiedy świeci słońce i kiedy pada deszcz.
    Podziwiaj płatki śniegu opadające wolno na ziemię, wiatr, który przewiewa przez
    Twoje włosy i słońce, które sprawia, że trudno oddychać. Kochaj innych i bądź dla
    nich dobry. Jeżeli się pokłócimy to pamiętaj, że bardzo Cię kocham i nie chce Ci
    powiedzieć nic przykrego. A jak uznasz, że tracę w sobie radość z życia pokaż
    mi ten list żebym sobie przypomniała wszystko, co odczuwałam pisząc go. Teraz,
    kiedy Jesteś dorosłą osobą sam decydujesz, którą drogą pójdziesz te wybory nie
    zawsze będą dobre, ale będziesz mógł wyciągnąć z nich naukę. Nie mogę się doczekać
    żeby Cie przytulić, powąchać i zobaczyć. Jeżeli masz młodsze rodzeństwo (a wiedz,
    że bardzo pragniemy mieć dużą rodzinę) to bądź dla nich dobry i wyrozumiały.
    Jak masz zamiłowania do słuchania muzyki klasycznej i rocka to słuchamy tego
    dużo będąc razem pewnie dla tego. A jak już skończysz czytać zadzwoń do mnie i
    do Taty powiedz, że nas kochasz. Później idź ciesz się życiem gdziekolwiek
    teraz Jesteś mam nadzieje, że Jesteś z osobą, którą kochasz tak bardzo jak Twoi
    rodzice kochają siebie i Ciebie.

    Wszystkiego dobrego mój Cudzie,

    Twoja mama

    Adres mailowy: aleksandra_dyzio@o2.pl

  • Jest 2030 rok
    masz jakieś 15 lat. Zdążyłeś wpaść ze szkoły i już Cię nie ma, a bo chłopaki czekają, a bo na piłkę się spieszysz, a bo musisz zdążyć na karate….
    wróć na kolację, tylko zdążyłam powiedzieć.
    siadam w fotelu piję kawę i oglądam serial.
    nadchodzi wieczór zaczynam się już martwić,
    wpadasz, pytam jak minął dzień? ale już zamknęły się drzwi do Twojego pokoju.
    zaglądam, ale nie chcę Ci przeszkadzać, siedzisz przed komputerem.
    kiedy zasypiam słyszę jak szperasz w lodówce w poszukiwaniu kabanosów.
    rano ściągam Cię z łóżka, bo śniadanie już czeka, ale bierzesz na wynos jak zwykle.
    kiedy zakładasz buty pytam jak w szkole? Dobrze, lecę, pa….

    Kochany synku, dzisiaj jesteś malutki, uczysz się wszystkiego ode mnie, naśladujesz mnie, nie wyobrażasz sobie życia beze mnie. Są dni, kiedy wszyscy są beee, nawet tata…..kiedy kątem oka spostrzeżesz, że się oddalam i znikam ci z oczu, z twojego gardła wydobywa się paniczny, przesycony strachem krzyk, potem płacz i leją się łzy…..karmienie, usypiane, kąpanie, wszystko mama, jestem wykończona.
    Jesteś bardzo marudny, niespokojny, lękliwy….biedny 🙁
    Wiem, że przeżywasz to bardziej niż ja, moje zniknięcie to dla ciebie jak koniec świata.
    To są chwile, kiedy chcę uciec daleko, daleko stąd, kiedy chcę byś zniknął, tak na chwilkę. Kiedy jestem przemęczona, niewyspana, kiedy mam wszystkiego dość, a Ty ciągle coś chcesz, jęczysz, płaczesz….aaaaaaaaaaaaa!!!

    Wiem jednak, że kiedyś mi Ciebie zabraknie,Twoich małych rączek na mojej szyi, Twoich łez na moim policzku, kiedy dorośniesz i nie będziesz miał dla mnie czasu. Wiem, że przyjdzie czas, kiedy to Ty będziesz chciał, żebym zniknęła, wtedy będę tęsknić za tym małym stękającym i płaczącym chłopczykiem.

    Pamiętaj o tym synku patrząc w oczy swojego dziecka, że każdy dzień z nim, jest tylko dziś…jutro będzie jutro, a dziś będzie wczoraj.

  • Anka

    „Pew­ne­go dnia do drzwi mo­jego ser­ca zas­tu­kała mała is­totka. Kiedy spy­tałam o jej god­ność, przed­sta­wiła się ja­ko „Małe” Szczęście.”

    4 marca zapukałeś do mojego serca w postaci dwóch kreseczek na teście 🙂 z tego wszystkiego spędziłam wieczór na jedzeniu frytek i słuchaniu muzyki disco polo 🙂 i zastanawiałam się co dalej będzie z moim życie bo pojawiłeś się tak nagle zmieniając moje życie o 180 stopni :). a 6 marca w dniu urodzin Twojego taty zmieniłeś jego życie 🙂 i mam nadzieję że już każdy dzień będzie wspaniały jak te ostatnie. Od tamtego czasu każdy dzień mija mi na planowaniu naszego „wspólnego” życia już nie szukam dla siebie ubrań tylko dla CIEBIE żebyś zawsze wyglądał pięknie :). Każdy dzień to szukanie dla Ciebie ubranek, łóżeczka, wózka wszystko inne odeszło na dalszy plan teraz to TY rządzisz moimi dniami. Dzisiaj (08.06) masz już 18 tyg i nadal nie wiem czy jesteś chłopcem czy dziewczynką ale mówię już do Ciebie Ignacy bo serce mi mówi że jesteś chłopcem już nie mogę doczekać się naszego pierwszego spotkania które już na zawsze zmieni NASZE ŻYCIE…
    Chcę Ci pokazać tak wiele ale i też uchronić Cię przed złem..chce żebyś wyrósł na porządnego człowieka i w dniu swoich 18 urodzin czytając te słowa powiedział do mnie „MAMO KOCHAM CIĘ BARDZO”

    andzia27@wp.pl

  • Irena

    Poranek ciężki był. Córcia zapłakana, ja roztrzepana na ciele i umyśle. Ręce roztrzęsione. Głowa opuchnięta, tętniąca. Resztki cierpliwości z rezerw ciągną mijające minutki. To moje „chili”.

    Macierzyństwo, na które dłuuugo czekałam to nie tylko lukier. Jest i chili…, ale to jest właśnie rodzicielstwo, które kocham!

    Słodycz życia przecina czasem jakiś posmak goryczy… i czasem łykam łzy mieszając pomidorówkę. Ale mocno wierzę w to, że to nic takiego. Że mam do tego prawo. I że to żaden wstyd. I że tak będzie przez parę… naście najbliższych lat.. a może i parędziesiąt… :):):)

    LUKIER i chili.

    CHILI i lukier.

    Rodzicielstwo.

    Czyli pomieszanie z poplątaniem. Dokładnie tak jak w moim codziennym dniu.

    … ale najważniejsze jest to, że mogę patrzeć w te małe oczka i cieszyć się, KOCHAĆ, uczyć się każdego dnia, szukać dobrych odpowiedzi, dobrych kroków, a czasem nawet zadziwić się, że umiem pomieścić dany mi ogrom szczęścia, w sobie, w tym małym mieszkanku, przy tym stole…

    Kocham Cię Córeczko przeogromnie, kocham moją najważniejszą rolę, jaką dał mi Bóg… kocham gromadzenie w sobie wspomnień, które powstają przy obiedzie, przy najzwyklejszym stole, w trakcie mojego zwykłego życia, w trakcie dni i nocy niby zwykłych. Z bezczelnie niby zwykłym krajobrazem za oknem. 🙂 Kocham NASZ wspólny czas… i ten sufit, na którym są resztki jajka na twardo, bo kiedyś w garnku wybuchło…

    … macierzyństwo otworzyło we mnie zdrowe nastawieniem do szczęścia – teraz to wszystko, co niezwykłe i zwykłe dzieje się gdzieś głęboko w moim sercu i w głowie. Kocham ten stan i te nasze wspólne chwile, gdy trwa nasze niby nic… gdy tylko my. Wtedy życie pachnie inaczej… ma inny rytm, inaczej brzmi.

    I choć początki/ środki i inne chwile mogą być trudne, to rodzicielstwo może dać nam piękny prezent, jeśli się tylko do niego uśmiechnie nasze serce: umiejętność celebrowania ważnych chwil zwykłego dnia.

    Ja, on, dziecko. My. Siekając szczypiorek. Odbierając telefon. Gasząc lampki na dobranoc. To nasz dom. … i buziaki dawane córci….taka zwykła rodzina to moje miejsce na ziemi. To tu tańczę z radości, a czasem to tu brakuje mi sił na kolejną minutę bycia…

    Bo prawdziwy dom, który tworzę ja i Ty – to ten, który czujemy na co dzień. Darmowy. W zasięgu ręki. To nasze relacje, nasze podejście do siebie. To My i nasza miłość.

    A nie kolor podłogi w dużym pokoju…

    P.S. Nie bój się – dasz radę! Jeśli nie w tej minutce, to w następnej na pewno będzie lepiej!

    Kocham Cię Córeczko jak stąd do gwiazd i jeszcze dalej…..

    Mama

    irka Krzymińska
    Serdeczności!!!

    ikrzyminska@o2.pl

  • hanna

    moim marzeniem od zawsze było dziecko nie mazyłam o samochodzie czy jakiejs drogiej rzeczy tylko o dziecku kturo bedzie miało szczesliwy dom z mamą i tatą kiedy dowiedziałm sie ze bede miała dziecko bałam sie i zastanawialam sie czy damy sobie rade czy jestem gotowa czy dam mu wszystko co najlepsze z czasem oswoiłam sie z mysla i codzienni od maludkiego zarodka rozmawiałam z brzusziem muwiłam jak jestem zadowolona ze cie mam i jak sie ciesze i tak było bardzo długo az zaczoł sie zblizac termin porobu przgotowalam piękny kącik dla maluszka w sypialni i jiz niemogłam sie doczekac kiedy bediesz z nami az nadszedł ten momęt poszłam do szpitala i sama niewiem jak to szybko poszło i po 3 godzinach byłs juz ze mną jak ci ujrzałam to płakałam i niemogłam zatszymac łez trwało to kilka minut i do tej pory jak na ciebie payrze to az lezka w oku mi sie kreci wiem ze narze zycie si troche pokomplikowało zostałysmy same ale ja cie kocham i za mame i za tate wiec nigdy niczego ci nie zabraknie wiem ze jestes szczesliwa widze to w twoich oczkach ale wiem teraz jedno ze ty jestes tym co daje mi szczescie i siłe do zycia kocham cie bardzo bardzo mocno

  • Magdalena Kaczmarska

    Kochanie zawsze gdy modliłam się, prosiłam o to byś był zdrowy, mądry i
    byś miał dobre serce. Nigdy niczego bardziej nie pragnęłam niż tych trzech
    rzeczy. Droga przed Tobą jest trudna, potrzeba wiele sił na jej przejście, ale
    siły te zawsze daje rodzina. Chciałbym byś pamiętał, że nie ma nic bardziej
    wartościowego niż rodzina, ona daje siłę i całą masę szczęścia. Dzięki niej
    podniesiesz się gdy pojawią sie przeszkody, ja zawsze Ci pomogę, zawsze doradzę.
    Teraz już dobrze wiesz, jak rodzic zawsze chce dobrze dla swojego dziecka, wiem
    że będąc młodym nie rozumie się rad rodziców, a one nabierają sensu w momencie
    gdy sami chcemy przekazać je dzieciom. Od kiedy się urodziłeś moje życie stało
    się pełne, cudowne, a ja zrozumiałam co to miłość i szczęście. Chciałabym byś
    cieszył się z każdego dnia, z każdego promyka słońca, cieszył się życiem, a nie
    marnował czas na smutki. Chciałbym byś zawsze miał czas dla swojej rodziny, dla
    dzieci, bo czasu nigdy nic nie wróci, a więzi nawiązane z dziećmi są
    najważniejsze. Czasem lepiej mieć mniej a być szczęśliwym 🙂

  • Karolina Sikorska

    Kochana córeczko

    Jesteś na początku swojej drogi jaką jest macierzyństwo. Twój świat właśnie wywrócił się dogóry nogami. Być może jesteś przestraszona, być może jesteś niepewna jednak wiedz że to najpiękniejsze co mogło Cię spotkać. Nagle zmieniają się priorytety nagle Twoje myśli zaczynają krążyć wokół jednej istotki. Wszystko jest nowe inne takie ciekawe i ekscytujące. Nie zawsze będzie różowo, nie zawsze będzie łatwo, pojawią się chwile zwątpienia chwile słabości. Będą się rodzić w głowie tysiące pytań na które jeszcze nie znasz odpowiedzi. Wszystko w swoim czasie się rozwiąże. Słuchaj rad innych ale kieruj się zawsze tym co podpowiada ci serce a nie to co mówią inni. Twoje serce będzie ci zawsze podpowiadało najlepsze rozwiązania. Nie bój się błądzić i popełniać błędy nie łatwo się do nich przyznać ale najwięcej z nich można się nauczyć i poznać siebie. Warto podjąć trud wychowania bo dziecko wynagrodzi Ci w najpiękniejszy sposób tysiącem uśmiechów dzięki którym każdy smutek znika.
    Gdy piszę ten list do Ciebie Ty właśnie z tak pięknym beztroskim uśmiechem zasypiasz. Żyj najpiękniej jak potrafisz bądź szczęśliwa a wtedy i Twoje dziecko będzie szczęśliwe.

    karolinasikorska33@gmail.com

  • Anna Wiśniewska

    Mała Dziewczynko,
    To dzisiaj jest ten dzień, kiedy pierwszy raz pojawiłaś się na świecie. W tak nieznanym dla Ciebie miejscu. Pragnę podziękować Ci za ten moment, kiedy pierwszy raz po moim policzku płyną łzy, szczęścia łzy. Wszystko, co materialne przestaje mieć znaczenie. Nie wiem jak to być milionerką, nosić diamenty, ale wiem jak to jest być szczęśliwą i kochać bezgranicznie. Jednocześnie przepraszam, że odkładałam decyzję o Twoim pojawieniu się, A przecież kiedyś mogło być za późno…

    Najważniejsze, że jesteś…

    • Martoletka

      Antek,

      Pamiętaj, żeby w życiu nie tracić czasu dla tych, którzy nie maja go dla Ciebie,

      Pamiętaj by w życiu być takim człowiekiem który w lustrze zawsze będzie widzieć swoje odbicie a nie odbicie świni

      Pamiętaj, ze prawdziwy mężczyzna potrafi płakać

      Pamiętaj, ze zwierzęta to nasi mniejsi bracia i Twoim obowiązkiem jest traktować je z szacunkiem

      A na koniec wiedz, ze choć okazałeś sie dla Nas być hiperwielka niespodzianka to odmieniłes nasze życie w każdym pozytywnym znaczeniu

      Mama i Tata

  • moniaaa777

    Kochany synku!
    Mimo, że masz już kilka miesięcy, chciałabym, abyś wiedział, że przez długie, długie lata starliśmy się z tatusiem, aby Cię począć. Będę z Tobą szczera, przechodziłam wczesną menopauzę i szanse na urodzenie potomka były znikome. Leczenie nie pomagało, dobre rady lekarzy też. Lekiem na wszystko okazała się prawdziwa miłość Twojego taty, wsparcie jakie okazywał, zrozumienie i zwyczajna, codzienna Jego obecność przy moim boku. Było mi naprawdę ciężko pogodzić się z tą wiadomością, jednak Twój tata nie dawał za wygraną, podnosił mnie na duchu, pomagał we wszystkim, a przede wszystkim okazywał mi wiele czułości. Po długoletnich staraniach stał się cud, nasza miłość zaowocowała i poczęliśmy Ciebie. Twój tata okazał się wspaniałym mężem, chciałabym, abyś Ty wziął z Niego przykład wspierając przyszłą żonę, mamę Twoich dzieci we wszystkim ! Nie będę Cię oszukiwać, może nie być łatwo, ale wiedz jedno – prawdziwa miłość przezwycięża wszystko i rodzi nadzwyczaj dorodne owoce.

    Musisz także wiedzieć, że dziecko to nie zabawka. Jeśli się na nie zdecydujesz musisz wziąć pełną odpowiedzialność. Kiedy się urodziłeś nie było lekko, nasze życie wywróciło się do góry nogami, wszystkie te nocne wstawania dały nam we znaki 🙂 Ale dałeś nam również tyle szczęścia, że niczego nam w życiu więcej nie potrzeba. Dziecko to najlepszy dar jaki możemy dostać od życia. Także kochany synku liczę, że będziesz tak wspaniałym rodzicem jak Twój tata!

    Kocham Cię, Twoja mamusia!

  • Toli mama

    Synku, jak zobaczyłam te dwie piękne kreski na teście uśmiech nie schodził mi z twarzy, już cię czułam, widziałam, marzyłam o Tobie. Mamusia pokochała Cię od tych pierwszych chwil to pewne!! Choć nie było tak łatwo i pięknie jak w bajce to dzielnie walczyłam żebyś czuł miłość mamusi. Razem z Twoją siostrzyczką głaszczemy brzuszek, przytulamy Cie, śpiewamy piosenki i recytujemy wierszyki i tak będzie przez dłuugie i cudowne lata dzieciństwa. Wyobrażam sobie, że będziesz wysokim, dobrze zbudowanym, jasnowłosym, pięknym mężczyzną, będziesz miły i kulturalny, mądry i zabawny, uczuciowy i męski i będziesz kochał nas dwie. Dwie kobietki najbliższe Tobie 🙂 Oczywiście „oddamy” Cie kiedyś jakiejś miłej dziewczynie, żebyś mógł być w pełni szczęśliwy i założyć swoją rodzinę 🙂 Ale póki co czekamy jeszcze kilka dni aż pojawisz się na świecie i będziemy cie rozpieszczać, pieścić, tulić i kochać ile tylko sił nam starczy, będziesz maminym synusiem, a co! – kiedy zobaczysz te kilka słów jak już będziesz dorosły zobaczymy czy mama miała racje 🙂 hihi a mama zawsze ma racje! Kocham Cię! ciamcia89@op.pl

  • Filipku…

    Byłeś nieplanowanym dzieckiem. Z
    poczęciem i okresem ciąży Twojego starszego braciszka było
    mnóstwo problemów. Nie myślałam, że już po roku znów będę
    mamą. Byłam przerażona…

    W brzuszku byłeś bardzo
    niekłopotliwym lokatorem, nie miałam mdłości, tak, jak to było
    przy Marcinie. Nie śpieszyłeś się na świat, prawie 2 tygodnie
    leżałam na oddziale porodowym, by za drugim podejściem wywołali
    poród.

    Wróciłam do domu pełna wiary, że mi
    się uda… Ale tak nie było…

    Nie dawałam sobie rady, Twój tato
    pracował a Twoja babka ciągle mi dokuczała. Bywały dni, że nie
    było obiadu, że Marcin chodził z obwiśniętym do kolan pampersem.
    Ty spokojny byłeś tylko na moich rękach… Później przyszły dwa
    tygodnie spokoju, bo twój tato dostał urlop i dużo mi pomagał.
    Jednak ten czas się szybko skończył…

    Znów zostałam sama, znów nie było
    obiadów, znów Marcin chodził „zapuszczony”. Do tego
    wszystkiego dochodziły ciągłe przytykania Twojej babki a mojej
    teściowej. Słyszałam, że nie nadaję się do niczego, że żadna
    ze mnie matka… Pewnego razu gdy przygotowywałam Ci kąpiel,
    odwróciłam się, by Cię rozebrać, Marcinek wylał wodę z
    wanienki… Na panele… Płakał on, bo się wystraszył wody,
    płakałeś Ty, bo byłeś śpiący, płakałam ja… A ona poszła
    do sąsiadów, że ja dzieci maltretuje. Gdy już sytuacja była
    opanowana, przyszła Dorotka, sąsiadka, by mi pomóc… Dorotka,
    znasz Dorotkę przecież… Nasza dobra dusza, która pomogła nam w
    tym ciężkim okresie najbardziej…

    Wszystkie te wydarzenia doprowadziły
    do depresji poporodowej. Nie chciałam Cię nosić, nie chciałam się
    Tobą zajmować, denerwował mnie Twój płacz, krzyk… Raz nawet
    potelepałam Tobą, byś zasnął, nawet krzyknęłam… Tak, wiem,
    że powinnam się tego wstydzić. I wstydzę się!

    Z czasem mój problem zaczął
    ustępować, by zniknąć całkiem. Znów się cieszyłam dwójką
    dzieci, starałam się być najlepszą matką na świecie!

    Niestety wkrótce doszły nowe
    problemy… Miałeś problem z asymetrią, Twoja główka skręcała
    się w jedną stronę. Zaczęły się męczące i bolesne zabiegi.
    Płakaliśmy razem na sali rehabilitacyjnej. Na szczęście ustało.
    Zacząłeś chodzić, mając niespełna 10 miesięcy. Jednak nie ma
    mowy o pierwszym kroczku, Ty od razu przeszedłeś całą kuchnię.
    Wkrótce pojawił się kolejny problem- stopa koślawa. Przez rok
    męczyłeś się w ciężkich i brzydkich butkach ortopedycznych…
    Na szczęście i z tym daliśmy sobie radę. Niestety, gdy miałeś 3
    latka, przez nieuwagę i głupotę Twojej babki, z którą zostawiłam
    Cię na godzinę poparzyłeś sobie stópkę. Wylałeś na nią
    odcedzoną wodę z ziemniaków. Znów razem płakaliśmy, tym razem
    przy zmianach opatrunku… Przeżyłeś wiele, czasem myślę, że to
    kara za to, jak Cię traktowałam gdy byłeś malusi. Ale czemu to
    Ty masz za to cierpieć? Ja powinnam!

    Pewnie dlatego później Cię
    faworyzowałam. Starałam się odkupić swoje winy, gdy poniekąd
    choroba zasłoniła mi całą miłość do Ciebie. Nigdy na Ciebie
    nie krzyczałam, serce mi się krajało, gdy płakałeś, często Cię
    przytulałam, by wyrazić tym swoją miłość…

    Piszę ten list, gdy Ty masz prawie 4
    lata. Niedawno przyszedł na świat Twój najmłodszy braciszek Jaś.
    Udało mi się pogodzić wszystkie obowiązki, byłam- jestem dla
    niego cierpliwa… Nie mogłabym mu zafundować tego, co Tobie…

    Chciałabym Cię prosić, kochany
    synku, byś zawsze kochał swoje dzieci, bo pewnie wkrótce będziesz
    je miał… Przede wszystkim nie możesz dopuścić, by ich matka
    zwątpiła w siebie, byś ją wspierał, pomagał jej… By nigdy nie
    przeżyła koszmaru depresji poporodowej…
    adresblogowy@poczta.fm

  • Martyna Wajcht

    23.06.2015 Sześć miesięcy…tak tyle jesteś już z nami. To właśnie sześć miesięcy temu dowiedziałam się , że zostanę mamą. Radość , euforia właśnie to wtedy mną zawładnęło. Czułam się wyśmienicie. Oszalałam…zaczełam dbać siebie jeszcze bardziej , bo zapamiętaj
    córeczko, zdrowa mama zdrowe dziecko…szczęśliwa mama szczęśliwe dziecko! Chciałam dać Ci wszystko…choć byłaś w brzuszku, robiłam tak byś od początkuczuła się bardzo kochana, byś wiedziała , że Ciebie wyczekujemy. Oj dziecki takie rzeczy czują. Starałam się opanowywać stres, więcej relaksować.Dziś mam Ciebie obok siebie – Jestem przeszczęśliwa , że mam zdrową , śliczną córeczkę!
    Jako rodzic cały czas w mojej głowie zbierają się różne myśli , zastanawiam się co będzie jak dorośniesz, co dzień martwie się o Twoją przyszłość, siedze i myśle….co będzie dalej ? jak wszystko będzie wyglądało za kilka lat ? Bo gdy stajesz się rodzicem , rolę się odwracają. Dopiero zaczynasz rozumieć swoich rodziców i ich postępowania. Dziś postanowiłam wszystko z siebie wyrzucić. Chwytam długopis , kartkę papieru i przekazuje Tobie co najważniejsze jest w życiu. Po kilku/kilkunastu latach gdy kartka ta trafi w Twoje ręce, zobaczysz jaką dziecko ma moc , jak działa na
    człowieka , jak go zmienia. Jak wszystko w jednej chwili staje się cudowniejsze. Z dnia na dzień, co raz bardziej się w Tobie zakochuje , co raz
    mocniej Cię kocham. Twoje pierwsze uśmiechy , Twoje przekręcanie się z brzuszka na plecki , Twoje śmianie się , chwytanie mnie za rekę , przytulanie , Twoje pierwsze słowa. Jesteś tak małą istotką a dajesz tyle mocy , energii i miłości,
    że ciężko to nawet opisać, bo braknie mi słów.. By nic się nie zmieniło. Teraz gdy siedzisz i czytasz moje myśli , które pisze w tym momencie. Wiedź , że nic piękniejszego od dziecka Ciebie nie spotka. Tak Kochanie! Wiem , praca , szkoła, własne hobby , przyjaciele…tak , tak to wszystko jest ważne. Doceń to , ciesz się każdą chwilą. Ale macierzyństwo sprawi , że poczujesz się jakbyś dostała drugie życie….choć trudna ta droga wynagrodzenie masz bezcenne. Twoje uśmiechy, buziaki , przytulenia , głaskanie małą rączką wynagradzają każdy trud. W tym błogosławionym stanie najważniejsze jest zadbać o siebie!! Bo zapamiętaj tak jak Ty się czujesz , tak czuje się Twoje dziecko… jak to mówią ‘’SZCZĘŚLIWA
    MAMA to SZCZĘŚLIWE DZIECKO! ‘’ Na sam koniec życze Tobie Droga Córko byś była taką samą wspaniałą Mamą jak ja , byś tak samo kochała swe dzieci i dawała im tyle miłości co dziś ja daje dziś Tobie! Pół roku za nami i oby takie chwile jak te trwały wiecznie!
    Kocham Cię, Mama !

  • Martha

    Kochany Synu!

    Mamy dzisiaj 8 czerwca 2015, za oknem nieznośna burza pręży się próbując mnie zastraszyć, Ty i tata leżycie wtuleni w pluszowy kocyk, a ja piszę właśnie najważniejszy list w moim życiu.
    Piszę do cudownego mężczyzny, który zawładnął moim sercem odkąd ujrzałam go na monitorze komputera w gabinecie lekarskim. Byłam wtedy w Twoim wieku, miałam osiemnaście lat i w zasadzie nie wiedzieliśmy z Tatą, co nas czeka. Było kilka pewnych rzeczy – w moim brzuchu pojawiło się ziarnko grochu, zasiane z miłości, a ja tworzę z nim bardzo zgrany dream-team. Odkąd pojawiłeś się po zewnętrznej stronie brzucha zawładnąłeś naszymi sercami. Pamiętaj o tym, że Cię kochamy. Stawiaj w życiu odważne kroki, sięgaj po marzenia i realizuj je. Idź przez życie z szacunkiem, zrozumieniem i rozwagą. Zawsze staraj się tworzyć optymizm – lepszy wariant tej samej codzienności. Nie staraj się brać wszystkiego na swoje barki, pamiętaj o tym, że są wśród Ciebie inni ludzie, którym na Tobie zależy. Bez wątpienia poradzisz sobie w dorosłym życiu, bo jesteś bardzo mądrym i dobrym chłopcem.

    Kocham Cię,
    Mama

    P.S.
    Złamane serca i alkohol proszę z umiarem.

    • Martha

      Część II

      Kochany Synu!

      Minęło już tyle lat odkąd pisałam do Ciebie pierwszy list. Właśnie zostałeś tatą, nadając mi tym samym zaszczytne miano babci.
      Teraz już nie muszę Ci tłumaczyć, dlaczego zawładnąłeś naszym sercem od pierwszego wejrzenia. Wiem, że czujesz to samo, cały promieniejesz, a my cieszymy się Twoim szczęściem. Traktuj swoją córeczkę tak, jak chciałeś być traktowany przez Nas. Pamiętaj, że każda nieprzespana noc zostanie wynagrodzona cudownym uśmiechem, pełnym garnituru ząbków mlecznych. Wszystkie te porozrzucane zabawki świadczą jedynie o radości, jaką Wasza córeczka czerpie z zabawy. Każdy kolejny spacer to czas dumnego prostowania pleców. Trzymasz teraz w rękach najcenniejszy skarb. Ta mała kruszynka być może wywróci Twoje życie do góry nogami, ale jednocześnie spowoduje, że staniesz się superbohaterem. Bez obaw. Z czasem nauczysz się stawać na rzęsach i góry przenosić. Pamiętaj, że zawsze możesz liczyć na Nasze wsparcie.
      Jestem z Ciebie dumna Synu.

      Kocham Cię,
      Mama

      P.S.
      Wnuczek i wnucząt nigdy za wiele.

      e-mail: marta.korona@vp.pl

  • Huma

    Budzi mnie malutka rączka, chwytająca mnie za nos, za chwilkę słyszę tupot małych stóp. Dzień jak co dzień… czyli dzień małych cudów, które od Was, moich dzieci otrzymuję:
    Twój uśmiech, Haniu.
    Twoje ‚Mama, dan mniam mniam Buba’, Kubusiu.
    Wasze wspólne brykanie na łóżku.
    Nasz spacer.
    Rodzinną kolację.
    Nowe słowa,
    niespodziewany obrót z pleców na brzuszek,
    pomoc dwulatka w codziennych czynnościach,
    pocałunki, które otrzymuję i których nigdy mi za wiele,
    zasłuchanie Wasze, gdy czytam,
    wspólny taniec i ten śmiech radości!
    Te wielkie oczy, gdy opowiadam, a potem śpiewam.
    Nawet ten bałagan, pierwsze zamotanie w chuście na plecach i…
    i ta chwila, gdy oboje wtuleni we mnie tak, że czuję Wasz zapach, pijecie mleczko. Moje cuda dwa <3
    Zbiór tych małych momentów, niby zwyczajnych, a jakże dla mnie wyjątkowych
    i te słowa taty, brzmiące jeszcze w moich uszach: 'Wiesz, ja jestem w nich cały czas zakochany, jak w Tobie'.
    Cały nasz świat, w jednym dniu zamknięty.
    I za Was, moje cuda będę dziękować Bogu każdego dnia.
    {kinga.kwapiszewska@gmail.com}

  • Anna K-G

    Kasiu,
    najukochańsza córeczko, sensie naszego życia. Byłaś wyczekiwaną istotką, która wprowadziła do naszego życia radość i dopełnienie miłości dwojga ludzi. Mieli rację ci, którzy mówili, że dziecko przewróci nasz świat do góry nogami. Tak się stało, ale nie żałowaliśmy przez ani jeden moment. Nie żałuję ani jednej z tysięcy pobudek i setek nie przespanych nocy podczas których modliłam się o tę jedną przespaną w całości, bo ja śpiochem byłam i jestem. Każdy Twój postęp odnotowuję skrzętnie w książeczce którą prowadzę odkąd się o Tobie dowiedziałam. Cudownie jest być mamą i patrzeć jak dało się komuś życie, cudownie jest Cię kochać każdego dnia.Dziękujemy Ci za to, że jesteś z nami i możemy Cię kochać każdego dnia. Razem jest nam doskonale:)

  • Asia Wybraniec

    Kochana córeczko, gdy będziesz czytała ten list już będziesz dorosła, sama będziesz podejmować decyzje raz dobre, raz złe jak to bywa w życiu. Chciałabym Ci przekazać żebyś zawsze szła swoją ścieżką, która doprowadzi cię do szczęścia i w przyszłości otworzy ci okno na dobre i szczęśliwe życie. Nieważne kim będziesz, ważne żebyś robiła to co kochasz i się w tym spełniała. Chciałabym abyś miała szczęśliwy dom, kochającego męża i cudowne dzieci.Mam nadzieje, że dobrze Cię wychowałam, wkładałam w to cale serce, może czasami wydawało Ci się, że to co robię – robię nie tak, ale ja robiłam wszystko, żeby zapewnić ci szczęście w przyszłości i wychować Cię na rozsądną kobietę, która będzie podejmować dobre i uczciwe decyzje. Wszystkiego najlepszego na dorosłej drodze życia. MAMA

    • asia

      nie mogłam się zalogować przez fb 🙁 ale konto mam jako Asia Wybraniec 🙂 a córeczka będzie mieć w sierpniu 3 latka 🙂 pozdrawiam serdecznie

  • Żaneta Rakowiec

    Do mojej córki Heleny w dniu jej osiemnastych urodzin ( gdzieś w baaardzo dalekiej przyszłości:).
    Córeczko, przyznaję, nie byłam naszym pierwszym spotkaniem zachwycona. Po wielu godzinach cierpienia i bólu, na którego opisanie nie wymyślono odpowiednich słów nie byłam sobą. Patrzyłam na pomarszczoną twarzyczkę, zapuchnięte oczka i długaśne żółte paznokcie (nikt mi nie powiedział, że dzieci rodzą się ze szponami!) i myślałam: co jest? dlaczego ja niczego nie czuję? Naczytałam się wcześniej przesłodzonych relacji z „najpiękniejszego dnia życia”. Oczekiwałam fajerwerków szczęścia. Przez dziewięć miesięcy czekałam na Ciebie z niecierpliwością, śpiewałam Ci kołysanki i mówiłam do Ciebie, a kiedy wreszcie się pojawiłaś, wpadłam w coś w rodzaju paniki! Twój tato wykrzykiwał przez telefon, że jesteś najpiękniejsza na świecie, a ja, jeszcze zamroczona bólem nie bardzo wiedziałam o co mu chodzi. Zrozumiałam kilka godzin później. Oddział noworodkowy spowiła cisza (to rzadkość na oddziale noworodkowym), a ja przyglądałam się maleńkiej istotce leżącej w przeźroczystym korytku. Miałaś czarne, gęste i rozwichrzone włoski, maleńki zadarty nosek i uszy swojego taty. Zaczęłaś się delikatnie wiercić, a Twoje usta układały się w maleńkie zdziwione „o”. Dotknęłam palcem mikroskopijnej dłoni, która wychyliła się zza brzegu szpitalnego rożka. Zacisnęłaś piąstkę na moim palcu i wtedy stał się cud. Czułam jakby w mojej piersi wybuchł pożar. Miałam te swoje oczekiwane fajerwerki. Zakręciło mi się w głowie, nie mogłam zaczerpnąć tchu, czułam, jakby serce urosło tak bardzo, że zaraz rozsadzi klatkę żeber. A Ty?! W jednej chwili z pomarszczonej różowej istotki zmieniłaś się w NAJPIĘKNIEJSZĄ NA ŚWIECIE RÓŻOWĄ POMARSZCZONĄ ISTOTKĘ. Tym jednym delikatnym chwytem złapałaś nie tylko mój palec, ale również serce i duszę. Od tamtej pory dałaś mi mnóstwo wspaniałych prezentów. Co prawda, odebrałaś mi na zawsze beztroskę i święty spokój, ale dając w zamian miłość o jakiej istnieniu nie miałam pojęcia. Pokazałaś mi jak wielkie znaczenie mają małe gesty. Nauczyłaś na nowo cieszyć się z drobiazgów. Pozwoliłaś mi być świadkiem Twojego dorastania, częścią Twojego świata. Przypomniałaś mi jak wielką radość przynoszą dmuchawce, kasztany i polne kwiaty. Rozbudziłaś we mnie nie tylko matkę, ale również dziecko. W dniu Twoich pierwszych dorosłych urodzin życzę Ci, abyś nigdy nie dorosła tak zupełnie, abyś zostawiła w sobie odrobinę tej roześmianej małej dziewczynki z zadartym noskiem. A jeśli Ci się nie uda? Jeśli w pędzie ku dorosłości zapomnisz o tym co naprawdę ważne? No cóż, nic straconego. Pewnie za kilka lat pojawi się ktoś, kto jednym delikatnym chwytem za palec przewróci Twój świat do góry nogami i przypomni Ci, że kałuże są nie po to, aby je omijać, ale po to, aby po nich skakać…
    nanetka85@wp.pl

  • Martyna Wajcht

    23.06.2015 Sześć miesięcy…tak tyle jesteś już z nami. To właśnie sześć miesięcy temu dowiedziałam się , że zostanę mamą. Radość , euforia
    właśnie to wtedy mną zawładnęło. Czułam się wyśmienicie. Oszalałam!!…zaczełam dbać siebie jeszcze bardziej , bo zapamiętaj córeczko, zdrowa mama zdrowe dziecko…szczęśliwa mama szczęśliwe dziecko! Chciałam dać Ci wszystko…choć byłaś
    w brzuszku, robiłam tak byś od początku czuła się bardzo kochana, byś wiedziała , że Ciebie wyczekujemy. Oj dziecki takie rzeczy czują. Strach , obawy , niepokój to wszystko mnie ogarnęło. Ale gdy pojawiłaś się Ty-Minęło. Czuje się jakbym wygrała w totka. Nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Nie ma wiele a tak naprawdę mam wszystko-Ciebie!! Codzienną radość przeżywaną z Tobą!Dziś mam Ciebie obok siebie – Jestem przeszczęśliwa ,że mam zdrową , śliczną córeczkę! Jako rodzic cały czas w mojej głowie zbierają
    się różne myśli , zastanawiam się co będzie jak dorośniesz, co dzień martwiesię o Twoją przyszłość, siedze i myśle….co będzie dalej ? jak wszystko będzie wyglądało za kilka lat ? Bo gdy stajesz się rodzicem , rolę się odwracają. Dopiero zaczynasz rozumieć swoich rodziców i
    ich postępowania. Dziś postanowiłam wszystko z siebie wyrzucić. Chwytam długopis , kartkę papieru i przekazuje Tobie co najważniejsze jest w życiu. Po kilku/kilkunastu latach gdy kartka ta trafi w Twoje ręce zobaczysz jaką dziecko ma moc , jak działa na człowieka , jak go zmienia. Jak wszystko w jednej chwili wstaje się cudowniejsze. Z dnia na dzień co raz bardziej się w Tobie zakochuje , co raz mocniej Cię kocham. Twoje pierwsze uśmiechy , Twoje przekręcanie się z brzuszka na plecki , Twoje śmianie się , chwytanie mnie za rekę , przytulanie , Twoje pierwsze słowa. Jesteś tak małą istotką a dajesz tyle mocy , energii i miłości, że ciężko to nawet opisać, bo braknie mi słów… Teraz gdy siedzisz i czytasz moje myśli , które pisze w tym momencie. Wiedź , że nic piękniejszego od dziecka Ciebie nie spotka. Tak Kochanie! Wiem , praca , szkoła, własne hobby , przyjaciele…tak , tak to wszystko jest ważne. Doceń to! ciesz się każdą chwilą. Ale macierzyństwo sprawi , że poczujesz się jakbyś dostała
    drugie życie….choć trudna ta droga wynagrodzenie masz bezcenne. Twoje uśmiechy, buziaki , przytulenia , głaskanie małą rączką wynagradzają każdy trud. W tymbłogosławionym stanie najważniejsze jest zadbać o siebie!! Bo zapamiętaj tak jak Ty się czujesz , tak czuje się Twoje dziecko… jak to mówią ‘’SZCZĘŚLIWA MAMA to SZCZĘŚLIWE DZIECKO! ‘’
    I tak lecą cudowne dni razem ….. dzień za dniem….
    P.S Zapamietaj! Bycie matką to rzecz niezwykła! Ja jestem z tego bardzo dumna. Bo to najpiękniejsza rzecz na świecie.Dać komuś życie. Mieć dla kogo wstawać 3 razy w nocy. Zapomnieć dla kogoś przebrać się z piżamy w codzienne ubrania, bo jest ktoś ważniejszy niż ja sama.

    Kocham Cię!
    Mama

    martynka002@wp.pl

  • Ewa

    Kilka razy przymierzałam się do napisania pamiętnika, byś miał cudowną pamiątkę. Jednak każdego dnia wpisuję tylko jedno i to samo zdanie.

    Wieczna kartka z pamiętnika
    Kochanie, tak się cieszę, że jesteś!
    anakada1@wp.pl

  • Ewelina

    Witaj synku.
    Dziś jesteś już dorosłym mężczyzną ale ja chciałabym byś pamiętał, że dla mnie i tak zawsze będziesz moim maleńkim dzieckiem. Dzieckiem, które przez 9 miesięcy nosiłam pod sercem, którego wyczekiwałam od pierwszego dnia gdy dowiedziałam się, że w moim brzuchu jest maleńka fasolka, której serduszko już pracuje. Chce abyś wiedział, że na nas – rodzicach, zawsze możesz polegać. Pomożemy Ci i zawsze będziemy obok Ciebie. Nigdy nie odtrącimy Cię bez względu na to jakie będziesz podejmował decyzje. Mamy nadzieje, że niedługo stworzysz własną rodzinę, za którą będziesz odpowiedzialny. Pamiętaj, że rodzina to piękny kwiat a każdy kwiat trzeba pielęgnować. Wiemy, że będziesz dobrym mężem oraz ojcem. Kochamy Cię całym sercem.
    Mama.
    ewkaa27@wp.pl

  • Adriana Schenk

    Synku, kiedy się urodziłeś zostałam najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Dajesz mi tyle radości co dnia, miłości. Patrząc nia Ciebie czuję że jestem s[pełniona, jesteś sensem mojego życia. Kocham Cię synku bezgranicznie !!! I chcę abyś wyrósł na mądrego , kochającego życie, i ludzi mężczyznę.Teraz ,kiedy czytasz moje do Ciebie zapiski w pamiętniku, jesteś już na pewno dorosłym mężczyzną. Chcę żebyś wiedział że Cię we wszystkim wspieram. Bardzo Cię kocham mój synku.

    • Zgłoszenie nie jest zgodne z regulaminem. Konkurs trwał do 8.06 – przykro mi.

  • Marta

    Kochany Synku, piszę te kilka słów gdy masz 9 miesięcy i 15 dni. Niedawno obchodziliśmy nasze pierwsze Święto Matki i Dziecka.
    Choć mam wrażenie, że mój Dzień Matki rozpoczął się odkąd zacząłeś się we mnie wpatrywać tymi dużymi ciemnymi oczami (i trwa nadal).
    Skoro to czytasz to znaczy, że zostaniesz niedługo OJCEM (na samą myśl mam mokre oczy ze szczęścia!)
    Gdy byłam dzieckiem sądziłam, że najwspanialszym czasem są wakacje. Choć lubiłam szkołę to ubolewałam bardzo nad faktem, że te fantastyczne
    2 miesiące tak szybko przemijały. Teraz mam podobne odczucia gdy odmierzam miesiące, które spędzasz z nami. Tak bardzo cieszymy się każdym dniem spędzonym z Tobą i żałujemy że te dni tak bezpowrotnie szybko przemijają.
    Przecież dopiero co się urodziłeś…
    Co może powiedzieć matka z 9 miesięcznym ( w sumie 18 miesięcznym 😉 ) doświadczeniem?
    Być może nic istotnego, być może już to wszystko wyczytałeś, wysłuchiwałeś od znajomych, a może po prostu chcesz iść na „żywioł” i nie są Ci potrzebne żadne rady.

    Gdyby jednak były potrzebne to:
    1.Towarzyszą Ci zapewne skrajne odczucia. Radość, ekscytacja, strach, duma… spokojnie, to całkiem normalne 🙂
    Kochaj a będziesz najwspanialszym ojcem dla Twojego dziecka.

    2. Ojcem jesteś już teraz, nie w chwili narodzin Dziecka, choć pewnie będziesz się z tym oswajać kilka dni, tygodni a może i miesięcy.

    3.Nie traktuj tego jak egzamin, nikt nie oczekuje od Ciebie że będziesz wszystko wiedział i na wszystkim się znał.
    Jedyne czego oczekuje Twoja Żona /Matka Waszego Dziecka to wsparcie i miłość i Maleństwo też na to liczy,choć namacalnie jeszcze go z Wami nie ma.

    4.Ciąża to bardzo dziwny stan 😉 bądź wyrozumiały dla Niej i jej nastrojów. Pamięć w tym czasie także lubi płatać figle więc dbaj o to by Twoja Brzuchatka nie zapomniała o witaminach, wizytach u lekarza i odpoczynku.

    5. Jeśli możesz – odganiaj stresy, zrobi to dobrze Wam i przede wszystkim Dziecku.

    6. Jeśli w dalszym ciągu masz wątpliwości i nie wiesz czy dobrze będziesz wypełniał tą rolę to wiedz że my na początku tej drogi też byliśmy przerażeni (najbardziej to ja bo tata zachowywał zimną krew i radził sobie lepiej ode mnie 😉 )

    Teraz, czytając to co napisałam możesz podsumować nasze wieloletnie starania i sam zdecydować czy chcesz nas naśladować w swojej nowej roli czy też być zupełnie innym rodzicem dla swoich dzieci. Mamy nadzieję z Tatą że nie byliśmy takimi złymi rodzicami 🙂

    Kochamy Cię i cieszymy się razem z Tobą.

    Mama i Tata

    m.nerkowska@gmail.com

    • Wpis nie jest zgodny z regulaminem. Konkurs trwał do 8.06 – przykro mi.

  • Alicja Śnieżek
  • karolina woźniak

    O raju !Dziękujemy:)

  • Kasia

    świetny artykuł, bardzo pomocny przyszłym mamom 🙂 próbowałaś może pregnę plus? według mnie to dobra propozycja dla kobiet w ciąży i karmiących mam, bo ma w sobie nie tylko dha ale też kwas foliowy, jod i żelazo, na uzupełnieniu których bardzo mi zależało w czasie ciąży. Stosowałam w ciąży, moja siostra też i wszystko szło zgodnie z planem 😉