ZŁA MATKA – TO TY!

ZŁA MATKA

Ludzie lubią wychowywać cudze dzieci (przeczytajcie wpis Klockowej) – oprócz napominania naszych pociech często dodatkowo zalewają nas falą krytyki i hejterstwa. Złośliwe komentarze na temat rodzicielstwa – czym karmić dziecko, czy pozwalać oglądać telewizje, czy publikować w sieci zdjęcia i jak je publikować – mogą być głęboko osobiste i szkodliwe.

Szczególnie tyczy się to młodych rodziców, celnie wymierzona krytyka może spowodować poważne zwątpienie w swoje umiejętności wychowawcze.

Rzadkością są mamy, którym takie zwątpienie nigdy się nie zdarzyło. To jedno z zagrożeń zawodowych, które daje nam macierzyństwo. Więc skąd mamy wiedzieć, czy jesteśmy w rzeczywistości dobrymi matkami?

Macierzyństwo jako sport obserwatora i komentatora

Ostatnio podczas pewnego spotkania pozwoliłam Małej zjeść kilka cheetosów – jedna z obecnych osób – od razu uznała, że ona to swojemu nie pozwala jeść takiego świństwa, bo to chemia, nie zdrowe, takie i owakie. Zrobiło mi się głupio, nawet przez moment było mi wstyd – bo co ze mnie za matka żeby dziecko chrupkami karmić. Ale po chwili wstyd ustąpił, a ja byłam oburzona. Kim była ta kobieta, by otwarcie przy innych osobach i przy moim dziecku negować moje decyzje – jakiekolwiek by niebyły. Przecież to moje dziecko!

Ostatnio gdzieś przeczytałam, że „Macierzyństwo stało się sportem widza i komentatora”. Jednym z ulubionych zajęć kobiet jest komentowanie sposobu wychowania dzieci przez ich rodziców. Matki wręcz ze sobą konkurują, każda chce być tą naj, robić wszystko lepiej niż inne.

Ta rywalizacja na różnych płaszczyznach bycia mamą jest nie dość że namacalna, ale wręcz zbyt poważna, aż do przesady nasycona, niezdrową atmosferą. (Wśród blogów parentingowych również)

Kiedyś głównym zadaniem „super mamy” było wychowanie dziecka w ten sposób by potomkowi nie stała się krzywda, by wyrósł na „dobrego człowieka”. Dom miał być utrzymany w czystości, a mąż stał u boku swej żony. Teraz zadaniem matki doskonałej jest stworzenie „super dziecka” Wiecie takiego co to jest karmione piersią najlepiej 2-3 lata, inne pokarmy podawane są tylko z hodowli ekologicznej. Dzisiejsze dziecko zawsze ma czyste rączki, słucha się na każdym kroku, w życiu nie dostało klapsa. „Super dziecko” chodzi na basen już od 6 miesiąca życia, jest na każdym kroku uczone jak ma być kreatywne i oczywiście ma najlepsze (najdroższe) edukacyjne zabawki świata ( w wieku lat 6 będzie mogło zdawać mature) Super dziecko również pierwsze sika na nocnik, siada i chodzi. Dodatkowo taka mama pracuje zawodowo, nosi rozmiar maksymalnie 38, ma zawsze zadbane paznokcie, jej dom lśni czystością, obiad jest zawsze na czas a ona jeszcze chodzi z mężem do kina.

Nie ukrywajmy tego, że oczekiwania wobec dzisiejszych idealnych mam są wręcz niemożliwe do zrealizowania. Matka pracuje zawodowo i która robi „wszystko inne” albo nie ma czasu dla dziecka, albo do części rzeczy zatrudnia sobie pomoc. Jeśli nie to sorry – ale taka idealna mama najlepsza jest co najwyżej w gadaniu.

Mamy, które chcą dogonić ten „ideał” matki wszystko robiącej same robią sobie krzywdę. Nie można dążyć do czegoś co jest niemożliwe do utrzymania przez dłuższy okres czasu.

Zignoruj ​​pseudoekspertów (przez większość czasu)

Dzięki wszystkim informacjom dla rodziców pisanych przez ekspertów dostępnych czy to w pracie czy w internecie, można by pomyśleć, że kobiety powinny być doskonale poinformowane i przygotowane do rodzicielstwa. Jednak okazuje się, że jest całkiem odwrotnie.

Porady ekspertów, często wprowadzają nas w błąd i utwierdzają w błędnych przekonaniach. Malo tego wprowadzają nas w pułapkę przekonania, że ​​ jeden sposób, jest lepszy od innego, i że jeśli nie robisz tego, co ekspert pisze,  Twoje dzieci będą cierpieć – jeśli nie teraz to na pewno w przyszłości.

Eksperci piszą, że na dzieci się nie krzyczy, dzieciom się tłumaczy. Będziesz krzyczeć – dziecko będzie miało traumę, przekreśli swoją przyszłość, zatraci pewność siebie. Wiesz? W prawdziwym życiu, matki tracą cierpliwość i  czasami krzyczą. Jednak o tym eksperci nie piszą.

Za ekspertów podszywają się również inne osoby – Twoja matka, ciotka i babcia, Twoja teściowa, przyjaciółka i koleżanka. Wszystkie kobiety, gdy masz dziecko nagle stają się (pseudo) ekspertkami. Wiesz? One na pewno wiedzą. One już swoje dzieci wychowały, odchowały, ukochały. One wiedzą lepiej. Lepiej wszystko robią. One doradzą i poradzą. W bład też wprowadzą. Oczywiscie rzadko kiedy się zgadzają, często swą wiedzę popierają stertą gazet, telewizyjnych programów czy nawet książek, no i doświadczeniem oczywiście. Tutaj jednak do wiekszości rad i porad – podchodziłabym bardzo sceptycznie i z dużą dozą nieufności. Niezawsze przecież Twoje dziecko musi być takie samo jak ich, prawda?

Zła matka?

Każda rodzina ma własną, niepowtarzalną osobowość, dlatego rób to, co uważasz, że jest najlepsze dla Twoich dzieci i Twojej rodziny. To właśnie sprawia, że ​​jesteś dobrą matką, bez względu na to, czy pasujesz do ogólnych opinii. Nie musisz być w średniej ocen innych matek. Jeśli uważasz to za stosowne wyróżniaj się – masz do tego prawo.

Zawsze będą takie decyzje i zdania, że inni jeśli tylko będą chcieć będą się do Ciebie przyczepiać. Będą Cie hejtować, wstawiać negatywne komentarze, będą obgadywać i plotkować. Będą pisać i mówić w twarz lub za plecami, że to właśnie TY jesteś ta zła matka. Na prawdę powodów znajdą tysiące, by uzasadnić że jesteś gorsza.

Jednak nie wątp w siebie Matko! Niezależnie od tego czy karmiłaś sztucznie, czy miałaś cesarkę, nieważne czy Twoja córa sika w nocy do łóżka a Tobie zdarzyło się dać jej chipsy i lody. To że krzykłaś, ukarałaś lub dałaś klapsa nie czyni z Ciebie gorszej od innych.

Kiedy żyjesz w zgodzie  ze swoimi decyzjami, trzeba po prostu znaleźć odwagę i stanąć w ich obronie, jeśli nie przed innym to chociaż przed samą sobą. To wtedy zwątpienie zanika i staje się możliwe, by spostrzec to co naprawdę się liczy. Ten moment gdy bawisz się z dzieckiem, ono się przytula i wiesz, że Cie kocha.

Podstawą bycia dobrą matką – jest miłość – uczuciowy związek miedzy Tobą a Twoim dzieckiem.

DRUGA STRONA

A teraz skoro upewniłyśmy się, że tak na prawdę to właśnie Ty jesteś najlepszą matką na świecie. To usiądź wygodnie i postaw się po drugiej stronie. My kobiety tak mamy, że zdarza nam się oceniać. Taka nasza natura.

Ta kobieta co ją wczoraj widziałaś w markecie i szarpała i krzyczała na synka – ona też jest dobrą matką – po prostu straciła cierpliwość. To dziecko, które w piaskownicy oblizało wszystkie kamienie i zlapało za psią kupę – też ma dobrą matkę – ona tego nie zauważyła. a Tamta co…

Zawsze stawiaj się po drugiej stronie – nie oceniaj, nie wywyższaj się – nie mów, nie pisz że robisz i wiesz lepiej.

To, że inne dzieci nie są wychowywane wedle Twoich zasad nie znaczy wcale, że są źle wychowywane. One też mają dobre matki.

Dobranoc.

 

  • świetny tekst, nie ma ideału na świecie, ale dla dziecka ideałem jest jego własna mama! ta nie uczesana, pozwalająca na dużo rzeczy i jeszcze więcej zabraniając. ważne że dziecko i rodzice są szczęśliwi. po co dopieprzać sobie nawzajem skoro można na prawdę pomóc innej mamie i mieć z tego radochę.

    • dorota

      super tekst , jestem pod wrażeniem, mam podobny pogląd na ten temat. I przyznam się że i mi często
      trudno stanąc po drugiej stronie i zrozumiec….

  • o tak, Masz rację. Moje dziecko wszystko do buzi bierze na placu zabaw. no tłumaczę jej , że nie wolno, ale co z tego jak 16 miesieczne dziecko nie rozumie. Ale inne matki bacznie obserwują.

  • Dorota S

    Tak, eksperci swoje, życie swoje 🙂

  • prawie, prawie ze wszystkim się zgadzam – ale nigdy, przenigdy nie przejdę obok jak ktoś leje, przyleje małemu/małej
    krzyczenie czy inaczej wydzieranie się na dziecko też mi nie jest obojętne, ot tak zostałam wychowana i nigdy nie wytłumaczę to jako zmęczenie matki, ot straciła cierpliwość są inne sposoby

    • To ja widać jestem wyjątkowo wyrodna – bo mi się zdarzyło już na dziecko krzyknąć… Ot: życie.

  • Malina Pracownia Hand Made

    ciekawy post.

  • Mari Ola

    Szczerze? Nie dałabym swojemu dziecku cheetosów chyba, nie je lizaków, nie je czekolady (jak wiesz zresztą ;)), ale to moje dziecko nie je i to ja jako rodzic decyduję o tym. Nawet jeśli odnośnie swojego dziecka pewnych rzeczy nie uznaję to wobec innych matek stosuję zasadę „matka wie najlepiej co może i co jest dobre dla jej dziecka” 🙂 i toleruję. Każdy ma swoje sposoby, każdy ma swoj styl życia, każdy jest inny, więc ode mnie takich głupich uwag nie usłyszysz 🙂