wybór aborcja
„Projekt nowelizacji ustawy (…) wprowadza zakaz przerywania ciąży w przypadkach, gdy występuje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”

* cytat pochodzi z serwisu WP

Przedwczoraj Sejm debatował nad zakazem aborcji w przypadku – wady rozwojowej, genetycznej , którą wykryto w trakcie ciąży. Chodziło również o choroby zagrażające życiu dziecka i w trakcie ciąży jak i zaraz po urodzeniu.

Wiemy już że będą dalsze prace nad tą ustawą, czyli możliwe że kiedyś w całkiem niedalekiej przyszłości aborcja w takich przypadkach będzie zakazana.

Aborcja to bardzo ciężki temat. Ma swoich zwolenników i przeciwników.

Ja jestem tak pół na pół. Uważam, że każdy ma swoje sumienie i robi to co uważa za stosowne. Z jednej strony kobieta powinna mieć prawo głosu decydującego czy urodzić dziecko czy dokonać aborcji. To jest jej ciało. Powodów dla których może chcieć usunąć ciąże może być dużo… Może jej mąż przyszedł do domu pijany i ją zgwałcił – a nie chce takiego gwałtu zgłaszać na policje.Może w trakcie seksu pękła im prezerwatywa, a dowiedzieli się o tym po, a nie mają środków utrzymać 5 z rzędu dziecko. Wyliczać problemy można bez końca. Z drugiej strony może mogła pomyśleć zanim poszła z kimś do łóżka. Mogła zamknąć się przed mężem, zabezpieczyć się podwójnie. Przecież ten płód to już Mały człowiek.

Jednak w przypadku chorób na tyle poważnych, że zagrażają  życiu dziecka/płodu jestem  za aborcją – w przypadku matek które chcą się jej poddać. Przykładam do tego obie dłonie. Nie wyobrażam sobie ciężarnej która dowiaduje się w 9 tygodniu ciąży że jej przyszłe dziecko jest chore, umrze najpóźniej w pierwszym miesiącu swego życia, a jak będzie miało szczęście to jeszcze u niej w brzuchu. Taka kobieta będzie chodzić, wstawać rano i kłaść się z myślą „czy moje dziecko jeszcze żyje”? Może uda się jej urodzić – zobaczy i pokocha – po to żeby rozstać się z nim tak szybko. Ile takich sytuacji jest w stanie znieść jedna kobieta? Niektóre nie radzą sobie psychicznie z poronieniem a 9 miesięcy życia w takim stresie to chyba nie do opisania.

A druga matka? Która ma już jedno dziecko z zespołem Downa, zachodzi w ciąże z myślą urodzę dla dziecka opiekuna – bo kto się nim zajmie jak umrę? I okazuje się że drugie dziecko też jest upośledzone… Myślicie, że da sobie radę?

Nie piszę tu o dzieciach poczętych z lekkomyślności i dla przyjemności.
Aborcja dla nieuleczalnie chorych aniołków – to moim zdaniem odpowiednik eutanazji.

Matka ma prawo decydować!

Nie wiem czy ja usunęłabym nieuleczalnie chore dziecko. Ale rozważałabym to na pewno, jeżeli lekarze nie dawaliby mu żadnych szans na dożycie chociażby pierwszego miesiąca życia. Mam takie wyobrażenie, że tej małej Perełki, tej Ociupinki wielkości ziarnka fasoli – nie będzie bolało, a po urodzeniu jak pomogę dziecku w bólu? Będzie płakać a ja razem z nim? Nie wiem, nie potrafię też powiedzieć czy dałabym radę ze swoim sumieniem – gdybym poddała się aborcji…

Matka ma prawo decydować!

Jednak mam nadzieję i modlę się każdego dnia żebym nigdy takiej decyzji podejmować nie musiała.