KOMINEK - Blog PISZ, KREUJ, ZARABIAJ

To nie będzie kolejna recenzja z zawartością połowy książki. Nie będę tutaj pisać o Tomku – Kominku (www.kominek.es, www.kominek.in), że jest  ambitny i ma dużego… i popularnego bloga. To każdy wie. Nie będę pisać, że gdyby nie on pewnie nadal panowałoby przekonanie, że blog może być tylko fanaberią nastolatka lub sfrustrowanych dorosłych. Nie będę oceniać Tomka, jak ludzie mają w zwyczaju, bo go nie znam osobiście, zapewne za jakiś czas go poznam to tylko kwestia czasu. Może spotkamy się w jakieś kawiarni w NY, delektując się i smakując kawę. Wiecie blogerzy kawy nie piją…, ja nie wiedziałam i spijałam ją hektolitrami. Od dzisiejszego poranka jednak ją degustuje i smakuje o tysiąc razy lepiej.

Marzenia powinny być motorem napędowym każdego z nas. To one dają nam siłę, motywację, kształtują charyzmę i mentalność. Gdyby nie one zapewne Tomek grzałby jakieś krzesło w podrzędnej kanciapie dziennikarskiej. To marzenia dodały mu skrzydeł. On nie kończył na jednym osiągnięciu, nie zadowalały go półśrodki i ochłapy. ON zawsze chciał więcej. Mało tego Kominek nigdy nie wierzył, że marzenia się kiedyś spełnią, on to wiedział. To był zapewne jeden z wielu jego kluczy do sukcesu. To dzięki temu książka, która jest głównym bohaterem tego postu powstała.

Lektura kolejnej książki Kominka – „BLOG – Pisz, Kreuj, Zarabiaj”, nie zmieniła mojego światopoglądu, jednak dała mi motywację do stawiania sobie nowych wyzwań, do tego by osiągnąć to o czym marzę. Muszę powiedzieć, że Tomek to jeden z niewielu facetów który dał mi prawdziwego kopa. Pragnę zmian, stawiam przed sobą cele i zamierzam niebawem je osiągnąć. Wiem czego chcę od życia i swojego bloga  i tam gdzie chcę dojdę.

Nie napiszę, że ta książka to złoty środek by z dnia na dzień wyciągać z bloga miliony i zarabiać kokosy. Jeśli tak myślisz – to jesteś idiotą. Coś takiego nie istnieje. Na wszystko trzeba pracować, bez pracy nie masz szans. Jednak jeśli nadal myślisz swoje, nadal zostajesz tylko idiotą i to bez kasy na koncie. Ta lektura to zbiór wskazówek, zbiór doświadczeń kilku blogerów – tych najbardziej wpływowych. Ta książka to prawdziwa mapa skarbów, jednak bez odpowiedniej wiedzy, cierpliwości i umiejętności nie wydobędziesz z niej nic. To jak czytać książkę w innym języku. Niby znasz literki ale nie możesz ich złożyć do kupy, bo nie masz odpowiedniego szyfru.

Jeśli ktoś nie czuje blogowania, nie ma go we krwi – niczego nie osiągnie, a nawet jeśli to będzie to bardzo krótkie i niewielkie szczytowanie. W końcu słoń nigdy nie zatańczy w balecie i nie można go za to obwiniać.

Słyszałam wiele opinii osób, które próbują związać książkę z charakterem i blogami Kominka. Nawiązują do bycia pewnym siebie, wybujałego „ego”  i wielu innych chęci czy niechęci. Mam jednak jedno pytanie do tych osób – czy potrzebowaliście znać autora książki od polskiego, by uczyć się z niej materiału? Czy lubiliście każdego nauczyciela swojego ulubionego przedmiotu w szkole? Czy jeśli Mickiewicz zdradzałby żonę nadal zachwycała byś się Panem Tadeuszem? Takich pytań można zadać  tysiące. Nie oceniajmy książki po okładce.

Jeśli uważasz, że masz zadatki na bycie bloggerem, ta książka wiele ułatwi, rozjaśni pewne sprawy i wprowadzi niedosyt i chęć przeczytania kolejnej książki, która jest już zapewne w kominkowych planach. Jedno jest pewne niezależnie od sympatii i antypatii warto ją przeczytać.

(Kominku kiedy następna książka?)