Całkiem niedawno miałyśmy z Niunią wizytę u okulisty zleconą przez doktor neurolog. Sama zastanawiałam się co mi może powiedzieć o wzroku mojej córki okulista w 5 miesiącu życia. Zastanawiałam się też jak będzie wyglądać taka wizyta.

Wizyta u okulisty szczególnie zalecana jest gdy matka miała powikłania w ciąży, dla wcześniaków czy też gdy istniało zagrożenie niedotlenienia płodu, również w przypadkach gdy są widoczne objawy np. zeza.
Badanie okulistyczne przeprowadzane jest w ramach funduszu z NFZ – trzeba było okazać się aktualnym RMUA oraz ZCNA. Skierowanie nie było wymagane. Weszłyśmy z Malutką do okulisty, która to sprawdziła czy dziecko reaguje na światło (czy mruży oczka), czy wodzi wzrokiem za przedmiotami (dużymi i małymi) sprawdzono również czy oczka są równomiernie ułożone (czy nie ma zeza). Po czym lekarka zakropliła Małej kropelki do oczu na rozszerzenie źrenic i musiałyśmy 20 minut odczekać. Dzięki temu okulista zbadała dno oka – czy nerw oczny zbudowany jest prawidłowo i czy nie ma wybroczyn i wylewów w gałce ocznej. Przez całe badanie dzieciątko siedziało u mamy na kolanach i było grzeczne jak zawsze 🙂
Całe szczęście u nas żadnych nieprawidłowości nie wykryto. Dowiedziałyśmy się również, że Niunia nie ma jeszcze zabarwionej tęczówki i że kolor oczek będzie się zmieniał nawet do roku.
Wady wzroku można wykryć jednak dopiero po szóstym miesiącu, a okulary można nosić po osiągnięciu roczku. Drodzy rodzice mimo wszystko warto zbadać dziecku wzrok. Nawet gdy nic nie świadczy o tym, że może mieć wadę, przecież to nic nie kosztuje. U mnie wykryto ją dopiero w 12 roku życia i to niechcący…
Pozdrawiam, Mama bloguje