Zorkownia to książka wyjątkowa, bo spisana przez lata – jest formą pamiętnika, garścią wspomnień autorki. Tym bardziej mi bliskich, że spisanych przez blogerkę, zwaną w blogosferze Zorką.
Autorką książki jest Agnieszka Kaługa, kobieta, która z własnej woli pomaga drugiemu człowiekowi. Oddaje dużą część swojego życia i serca innym, pracuje w hospicjum. Po części jest to wynikiem jej własnych życiowych doświadczeń, z drugiej strony czytając jej książkę – mam wrażenie, że ona tam po prostu została zesłana przez jakiegoś dobrego ducha. Agnieszka ma swój własny regulamin pracy i pomocy ludziom, którzy często w ostatnich miesiącach życia, na końcu swej drogi spotykają właśnie „zorkowego anioła”. W sumie osoby, które odchodzą mają sporo szczęścia, że to właśnie ona przy nich czuwa, że dogląda, że rozmawia lub słucha. Wspiera i wypiera ich samotność, pomaga pogodzić się z nieuniknionym, prostuje ich drogę. Dzięki niej nie umierają samotnie, nie odchodzą zapomniani – nawet jeśli nie mają już swoich bliskich.
agnieszka-kaluga-zorkownia-cover-okladka
Każda strona, emanuje emocjami. Czytelnik ma wrażenie, że czytając płynie w rzece smutku, łez i tęsknoty za… no właśnie za kim? Za drugim człowiekiem, za miłością i wrażliwością. W żadnej książce nie spotkałam się z taką masą cierpienia, bólu i śmierci. Na każdej stronie zmierzamy się z odchodzeniem, przez snute jak pajęczyna slowa związujemy się z kolejnymi jej bohaterami, których razem z Agnieszką żegnamy, widząc w myślach puste łóżko i płaczącą rodzinę. Zdarza się, że przez chwile płaczemy z nimi, chcemy ich pocieszyć. Zamykamy oczy i znów poznajemy kogoś innego, kogo również niedługo będziemy zmuszeni pożegnać. Kobietę, której córki wyjechały za granicę i została sama. Mężczyznę, który umierając musi pogodzić się z niespodziewaną śmiercią żony. Matkę, która zostawi na tym świecie swoje ukochane dzieci, które będą dorastać bez niej.
Ta książka jest oceanem emocji i nie każdy będzie potrafił się z nią zmierzyć. Tak jak nie każdy potrafi chociażby sobie wyobrazić pracę w takim miejscu, jakim jest hospicjum. Postać Agnieszki budzi podziw, może zdziwienie, no bo jak w świecie zbudowanym na fundamentach pieniędzy można wykonywać tak ciężkie obowiązki zupełnie charytatywnie. Ba, większość z nas nie poszłaby tam do pracy nawet za pieniądze i to duże.
Boimy się śmierci, boimy się umierania – bo ono wcześniej czy później dopadnie każdego z nas. Niezależnie czy w bujanym fotelu czytając ukochaną książkę w podeszłym wieku, czy może nawet jutro na przejściu dla pieszych.  Nie chcemy przyjąć do wiadomości, że możemy się rozchorować i odejść. Jeszcze gorzej jest jednak pomyśleć w tym kontekście o naszych najbliższych, o ludziach których kochamy całym sercem. Czy będziemy potrafić – pozwolić im odejść? Czy damy radę wesprzeć ich w ostatnich tak ważnych chwilach ich życia? Czy sami będziemy w stanie podnieść się z ziemi, kiedy pożegnamy ich na pobliskim cmentarzu?
zorkownia recenzja
Te pytania budzą strach, strach przed przyszłością i tym co może nas spotkać. A my nie lubimy się bać, prawda? Może właśnie dlatego tak wielu ludziom trudno się nadziwić – jak ona to robi. Czytając książkę można odnieść wrażenie że Zorka nie pyta o jutro, ona żyje dniem dzisiejszym, chwilą która jest tu i teraz. Pomaga, komu pomóc może. Stara się po prostu być – i to jest esencją jej pracy. Autorka sama pożegnała już w swoim życiu niejedną osobę, w tym swoją maleńką córeczkę – przeżyła coś, z czym pogodzić się jest najciężej w życiu. Stracić dziecko to tak, jakby umarła część matki. Tym bardziej chylę jej czoła i do oczu cisną się łzy. Tak, ta książka wzruszyła mnie nie raz i zmusiła do wielu refleksji. Czuję się jakbym otrzymała najcenniejszą w życiu radę – ciesz się tym co masz, tu i teraz – bądź i żyj. 
zorka agnieszka kaluga
  fot. Albert Zawada zdjęcie ze strony – www.zorkownia.blogspot.com.

Książka jest piękna w swej prostocie, przeplatana poezją, metaforami i rozmyślaniami – tutaj możecie przeczytać fragmenty książki.. Warto ją przeczytać, tak samo zresztą jak warto zajrzeć do Zorkowni – www.zorkownia.blogspot.com. Jest to zresztą blog, który zdobył już niejedno wyróżnienie i budzi powszechne uznanie.

Specjalnie dla moich czytelników mam również rabat na książki Znaku.

Wydawnictwo odejmie 40 zł od kosztów zamówienia, jeśli w koszyku znajdą się książki za minimum 100 zł.

To oznacza, że w praktyce za książki o wartości 100 zł zapłacicie tylko 60 zł.  

Wystarczy kliknąć w ten link – http://www.znak.com.pl/mamablogujezorkownia

Wśród nich znajduje się również Zorkownia. Rabat ważny jest do 23 marca. Tak więc zapraszam was serdecznie, śpieszcie się!!!