Pod nazwą „Porno dla Mamusiek” kryje się książka pod tytułem „Pięćdziesiąt Twarzy Greya”, którą czytam od dzisiejszego poranka i która zapewne zajmie mi jeszcze minimum cały wieczór. Możliwe, że zarwę odrobinę nocy…

Zaintrygował mnie DDTVN, który właśnie tą książkę ochrzcił mianem „Porno dla Mamusiek” – wiedziałam że muszę ją przeczytać. Pozycja dość ostro kontrowersyjna. Zapewne księża i część wiary katolickiej (czytaj inkwizycja XXI wieku) spaliłoby ją na stosie. Jednak wciąga – dlatego dzisiaj tak krótko – jutro napiszę o niej więcej. Dziś tylko jedno zdanie – Gdyby wyciąć z tej książki opisywane sceny seksu z 606 stron zostałoby coś około może 106…

Pa, idę czytać 😉

Pozdrawiam, Mama bloguje