Kwiecień jest miesiącem świadomości i wiedzy na temat cięcia cesarskiego. Ja dowiedziałam się o tym dzisiaj, jednak nic straconego w końcu kwiecień się jeszcze nie skończył.

Sama w sumie nie tak dawno, bo dwa lata temu miałam zaplanowane cesarskie cięcie. Ze względów okulistycznych wskazana była właśnie ta metoda rozwiązania ciąży. Okulista powiedział mi, że mogę owszem próbować rodzić silami natury – jednak on nie bierze odpowiedzialności za utratę wzroku. Nie zastanawiałam się wtedy długo nad decyzją – wyszłam z gabinetu z karteczką – wskazania do cięcia.

kwiecień cesarskie cięcie

Cesarskie cięcie – zło konieczne

Przez długi czas próbowałam o tym nie myśleć. Wiedza, że nie urodzę naturalnie nie docierała do mojego zaciężałego mózgu. Przecież to w sumie moja życiowa porażka, jak to moje ciało nie da rady, moje oczy mogą nie wytrzymać ciśnienia? Co to za rodzenie, żadne – to zabieg, operacja medyczna. Cesarka to ta gorsza metoda, sprawia, że po części odbiera nam kobiecość, odbiera to, do czego tak naprawdę zostałyśmy stworzone. Nie będę ukrywać takie myśli długo chodziły mi po głowie. Byłam naiwna i głupia, by rozumować w ten sposób.

Jednak cała ta propaganda wokół porodu naturalnego, informacje, że cesarka to zło konieczne i prawie, że to wynalazek szatana. Wychwalanie zalet nad zaletami rodzenia siłami natury w porównaniu do wad cięcia sprawia, że wiele kobiet po cesarskim cięciu czuje się nieudacznikami. W zasadzie przecież jesteśmy pozbawione bardzo wielu ważnych chwil. Emocji i odczuć towarzyszących rodzeniu, nie mamy możliwości spędzenia z naszym dzieckiem dwóch godzin ciało do ciała zaraz po porodzie, w większości szpitali mąż nie może trzymać nas za rękę w trakcie trwania operacji. Dziecko widzimy moment i jest nam zabrane na długie godziny. Jest nam ciężej karmić piersią, obkurczanie macicy jest bolesne dwa razy bardziej a rekonwalescencja trwa jeszcze długo dłużej.

Ja wiem, że w naszym kraju jest wiele operacji cesarskiego cięcia, które są zupełnie zbędne, które są na życzenie i są fanaberiami kobiety. Jednak, kim jestem by oceniać, jakie ta kobieta podjęła decyzje? To nie moja sprawa. Niesprawiedliwe jest jednak to, że kobiety, które muszą mieć cesarkę – szufladkowane są identycznie? Do dziś w trakcie rozmowy o porodzie widzę niechętne spojrzenia, słyszę niemiłe komentarze. Nie raz ktoś poczęstuje mnie również dobrą radą, że w sumie mogłam rodzić naturalnie, przecież może bym wzroku nie utraciła…

Moja cesarka była fantastyczna…

Dzisiaj jednak jestem w innym punkcie mojego życia. Teraz mogę spojrzeć każdemu w oczy i powiedzieć z uśmiechem na ustach, że moje cesarskie cięcie było fantastyczne. Jestem z niego zadowolona, mimo, że może i na początku chciałam rodzić naturalnie. Oczywiście sama operacja do przyjemnych nie należała, a ból pooperacyjny był jeszcze mniej przyjemny – o czym dawno temu pisałam tutaj. Jednak to właśnie cesarce zawdzięczam, że w tej chwili obok w łóżeczku śpi moje ukochane i zdrowe dziecko, a ja bez problemów (mimo, iż w okularach) piszę tego posta. Jestem szczęśliwa, że medycyna zaszła tak daleko, że pozwala nam na wykonywanie takich operacji. W wielu wypadkach to właśnie one niejednokrotnie ratują życie i matce i dziecku.

Nie chcę już dłużej słyszeć, że kobieta po cesarce nie jest prawdziwą matką. Nie chcę słyszeć, że cesarka to nie poród. Nikt nie ma prawa mnie i setek matek oceniać po sposobie rozwiązania ciąży. Kobieta nie powinna czuć się gorsza, nie powinna mieć wyrzutów sumienia – bo przecież np. mogła poświęcić swoje zdrowie lub zdrowie swojego dziecka dla tych kilku cudownych godzin. Wpisane CC przy łóżeczku dziecka nie jest wyrokiem, jego dzieciństwo i wychowanie jest w rękach rodziców i nic tego nie zmieni.

Drogie mamy powiedzmy sobie prawdę w oczy kolejne dwa tygodnie po porodzie są równie ciężkie dla każdej rodzącej – nie zależnie od sposobu, przez który dziecko wyszło z naszego brzucha. Żadna z nas nie potrzebuje dodatkowych zmartwień. Nikt nie powinien się wstydzić sposobu urodzenia swojej pociechy. W końcu niezależnie od wszystkiego ta rodząca tak samo jak inna została właśnie mamą.

Właśnie z tych powodów nie będę przepraszać za swoje cesarskie cięcie – bo ja osobiście jestem z niego dumna.