Bóg dał ci dwoje uszu i jedne usta, bo miał ku temu dobry powód – rzecze stare porzekadło. Co w wolnym tłumaczeniu może oznaczać, że powinniśmy dwa razy częściej słuchać niż mówić.

Jednak sztuka słuchania to prawdziwie wymarła dziedzina, którą już prawie nikt się nie zajmuje.

Dzisiejszy świat stwarza nam ogromnie duże możliwości, rozrywka jest na wyciągnięcie ręki, ciekawe treści i możliwość nauki to tylko dwa kliknięcia w sieci. Ludzie otaczają nas na każdym kroku, będąc nawet tysiące kilometrów osoby, są obok nas rozmawiają z nami, widzimy je na ekranie kolejnego komunikatora. Jednak i tak większość dyskusji sprowadza się do wiadomości tekstowych.

Facebook, Twitter, Instagram domagają się uwagi niczym małe potwory z nienasyconymi apetytami. Każde konto to kolejny szum i hałas nowych powiadomień. Sieci społecznościowe zawojowały nasze czasy.

Znacie tą scenę? Ja widziałam ją setki razy: rodzina z dziećmi lub paczka znajomych, wszyscy skupieni przy jednym stronie wymieniają między sobą spojrzenia, szybko wystukując kolejne wiadomości, bo przecież nawet podczas spotkań nieodłącznym elementem jest telefon. Często rozmowy między tymi ludźmi to wzajemne potakiwanie. Tak, tak słyszymy z oddali.

Ja pamiętam te czasy, kiedy spotykaliśmy się ze znajomymi, rozmawialiśmy, śmialiśmy się z wspólnych żartów. Nie raz ktoś za kogoś dokańczał zdanie. Nie raz potrafił pocieszyć dobrym słowem. Znaliśmy się dobrze, bo wzajemnie wsłuchiwaliśmy się w to, co ma do powiedzenia druga osoba. Pewnie znacie już tą historię i wy mięliście podobne.

W tej chwili mało jest osób, które chcą słuchać, jeszcze mniej jest takich, którzy to potrafią. Po części może brak nam na to czasu, a może to tylko kolejna dobra wymówka? W końcu zamiast słuchać można przeczytać kolejną jałową rozmowę: Co tam u Cb? OK., a u Cb?

Moim zdaniem, aktywne słuchanie jest umiejętnością godną rozwoju. Musimy umieć rozmawiać i wzajemnie się słuchać. Bez tego nie będziemy w stanie utworzyć nawet zalążku jakiegokolwiek związku, nieważne czy koleżeństwa, przyjaźni czy nawet miłości. Posuwając się dalej większość z nas stanie się kiedyś rodzicami, lub już w tej chwili nimi jest. Jak wyobrażacie sobie komunikację z dzieckiem, bez słuchania? To jest wartość ponadczasowa.

SZTUKA SŁUCHANIA – Kilka kroków do stania się aktywnym słuchaczem:

Zwróć się do swoich bliskich. Daj im pozwolenie, aby byli wobec Ciebie pięknie i brutalnie szczerzy. To, co mają Ci do powiedzenia na pewno Cie zainteresuje, a Ty chętnie ich wysłuchasz. Może nawet wyciągniesz jakieś wnioski?

Patrz w oczy ludziom, z którymi rozmawiasz. Banalnie proste, prawda? Zapewne każdy o tym wie. Jednak jak mało osób utrzymuje bezpośredni kontakt wzrokowy ze swoim rozmówcą. Tutaj nie ma wymówek, jeśli nie słuchasz po wzroku widać, kiedy bujasz w obłokach.

Schowaj ten telefon. Ja wiem, że bez telefonu to ani rusz, a może ktoś „ważny” zadzwoni, a może to sprawa życia lub śmierci? Zawsze znajdzie się jakiś pretekst, aby trzymać telefon w pobliżu. Jednak on bardzo szybko rozprasza naszą uwagę. Wystarczy jedno powiadomienie i migająca dioda by zastanawiać się ciekawe któż to może pisać… Jednak, po co nam spotkania i rozmowa, jeśli za wiele z nich nie wyniesiemy. Warto zacieśnić więzy z innymi na żywo. Telefon nigdzie nam nie ucieknie.

Ja osobiście nie wyobrażam sobie, by wspólny rodzinny obiad, co chwilę przerywała wibracja komórki. Jestem przekonana, że zabronię mojemu dziecku używania telefonu w takich sytuacjach.

Trzymaj język za zębami i bądź cierpliwa. Nie ma nic przyjemnego w tym, gdy ktoś, co chwile nam przerywa dokładając do naszej wypowiedzi po dwa grosze. Zresztą sama mam tendencję do wtrącania się i wiem, że musze nad tym pracować. Jeśli z kimś rozmawiam interesuje mnie to, co ma mi do powiedzenia i powinien mieć tyle czasu, by zdążyć wszystko powiedzieć. Szczególnie tyczy się to dzieci, czasami wiele musi zostać powiedziane zanim dziecko wyjawi nam rzeczywisty powód dyskusji, zdradzi nam swoje problemy i potrzeby. Jeśli będziemy mu przerywać, co chwilę niczego się nie dowiemy – dajmy dziecku czas.

Bądź wrażliwa na to, co zostało powiedziane. Są takie chwile, gdy słyszymy rzeczy, które poruszają nas do żywego, wzbudzają emocje. Zdarza się, że nie potrafimy się wtedy odezwać. Brak nam słów. Takie rzeczy zdarzają się tylko, gdy angażujemy się w rozmowę, gdy słuchamy tego, co faktycznie ktoś ma do powiedzenia. Nie musimy odpowiadać, wystarczy kiwnąć głową, położyć rękę na ramieniu czy mocno przytulić. Tak mało, jakże dużo znaczy.

Bądź obecna. Podczas prawdziwej komunikacji obserwujemy drugą osobę, wiemy czy interesuje się tym, co mamy do powiedzenia. Dlatego też jesteśmy w stanie doskonale rozpoznać moment, gdy nasz słuchacz traci koncentrację, gdy go coś rozprasza. Często w takich wypadkach sami nie mamy ochoty kontynuować dalszych wywodów, bo i po co?

Usłyszeć nie zawsze oznacza słyszeć. Masło maślane. Chodzi mi o to, że bez zaangażowania dwóch stron rozmowa nie ma sensu. Oboje musicie chcieć i mówić i słuchać. Odpowiadać na własne potrzeby. Usłyszeć znaczy zrozumieć i to jest główna idea całości.

Każdy rodzic musi mieć czas na to by usłyszeć, by na każdym kroku być dla dziecka partnerem do rozmowy. Nie tylko dyktatorem wydającym polecenia. Dzieci potrzebują naszej uwagi, potrzebują by rzucić wszystko i na spokojnie usiąść i porozmawiać, podyskutować i wspólnie pożartować. Siedząc z nosem w komputerze czy telefonie, nie będziesz w stanie zrozumieć tego, co, tak naprawdę chce Ci powiedzieć Twoja pociecha. Jeśli wymagamy od dziecka, by nas słuchało – odpłacajmy tym samym. Zachowując się inaczej – nie nauczysz potomstwa – jak słuchać. W końcu to właśnie rodzic jest wzorem dla dziecka.