BOŻE NARODZENIE… do zobaczenia za rok!

Niech sobie każdy mówi i myśli, co chce, ja kocham święta. Nieważne czy wkoło jest dużo śniegu, plucha czy słoneczko wygląda zza szyb. Uwielbiam atmosferę, gdy wszyscy zasiadamy przy wigilijnej kolacji z poczuciem, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik.

Właśnie…

Boże Narodzenie to przede wszystkim tradycja. Jedna z niewielu rodzinnych kolacji, w tle, której słychać kolędy, a telewizor jest wyłączony. Jest to czas, w którym obdarowywujemy się prezentami i niezależnie od ich wartości – chęcią dawania i zadowolenia. W dzisiejszym świecie bardzo brakuje mi zachowania tradycji, Ludzie starają się być tak nowocześni, że stare, przekazywane z pokolenia na pokolenia prawdy są pomijane wielkim łukiem. My w naszym domu w tym okresie robimy wszystko tak jak od lat. Mimo, że raczej do przesądnych nie należę – świąteczne przesądy wyryte są w mojej psychice chyba już bardziej, jako element tradycji niż obawa przed czymś – czego dotyczą. Te same zwyczaje, przesądy miała moja mama urządzając wigilie, ponad dwadzieścia lat temu, co teraz. Każda szafka, szafeczka musiała być wyczyszczona i przetarta, kryształy musiały błyszczeć a dywan musiał być wyprany. Bez przewrócenia domu do góry nogami, w trakcie sprzątania, przed Świętami to by nie było to samo. Zresztą to też buduje u mnie takie odczucie samozadowolenia, że wszystko jest takie czyste i błyszczące – co, na co dzień przy małym dziecku jest średnio wykonalne.

Wyjątkowe są również wigilijne potrawy, u mamy przepyszny sos grzybowy z ziemniakami u teściowej zupa na suszonych grzybach z makaronem. Mimo, iż ryb nie cierpię (a wybór dla smakoszy ogromny) na stole jest masa innych przepyszności – jest kapusta z grzybami, z grochem, sałatka jarzynowa, pierogi z kapustą i grzybami okraszone papugą (przesmażaną bułką tartą), no i moje ukochane makiełki. Tak muszę przyznać uwielbiam smaki Świąt.

W końcu oczywiście są i prezenty – nie chodzi jednak o ich wartość i ilość. U nas liczy sie trafienie w 10, cały czas wzajemnie się obie przysłuchujemy, by w sekrecie spełnić czyjeś marzenie. Czasami ciężko jest dobrać odpowiedni upominek, ale jeśli się uda – to człowieka aż uszczęśliwia. To też u nas część tradycji a nie podążanie za konsumpcyjnym stylem – im więcej i drożej tym lepiej.

choinka

Święta, już za nami. W domu jednak została w domu jeszcze choinka, która postoi z nami przez kilkanaście kolejnych dni, ocieplając i oświetlając nam cudownie rodzinne wieczory.

  • ahhh te pierogi z kapustą i grzybami 🙂

    • mniam! i ta bułka do nich mmm 😀

      • ja bez bułki (nigdzie jej nie jadam w tej postaci), ale nadal mniam!

  • Co to makiełki?

    • Makiełki to maleńkie pączusie obtaczane w masie makowej z bakaliami

  • No tak, ale u nas zupełnie inne potrawy. Ile to różnorodności w tej wigilii
    wygląda na to, że uszek z barszczem nie macie, a my mamy 🙂 i są przepyszne, co roku i odkąd pamiętam.
    Zgadzam się, że warto trzymać rękę na prawdziwości Świąt.