Wydaje Ci się, że o ciąży wiesz wszystko? Nic bardziej mylnego!

10 RZECZY O CIĄŻY, O KTÓRYCH NIE MÓWI SIĘ GŁOŚNO

1. Brzuchy w ciąży mają uruchomiony strasznie silny magnetyzm. Przyciągają do siebie niespodziewaną ilość obcych dłoni, które chcą go dotknąć, potrzeć i pomacać. Zupełnie niezależnie od woli i chęci ciężarnej. Ludzie traktują go jak amulet czy talizman, który przez tą dotykaną sekundę przyniesie szczęście, uzdrowienie i wszystko inne. Okazuje się jednak, że większość ciężarówek tego nie lubi. Za macanta najlepiej sprawdza się partner, a brzuch nie ma żadnej uzdrawiającej przez dotyk mocy.

 

2. Okazuje się, że noc wcale nie musi być od nieprzerwanego spania. Sen ciężarnej zazwyczaj przerywany jest kilkakrotnie. Główną przyczyną jest typowe „siusiu”, które obudziłoby nawet „Śpiącą Królewnę”, wystarczy tylko jeden celny kopniak w pęcherz… Jednak toaletowe przemarsze to niejedyny zakłócacz snu. Wielki brzuch z lokatorem, choć może dodaje niektórym uroku jest z zasady strasznie niewygodny. Zaśnięcie graniczy często z cudem. Doliczmy do tego pobudki związane z bólem pleców lub pachwin i można powiedzieć słodko – kobieto wyśpij się przed ciążą…

 

3. Kosmetyczka kobiet ciężarnych szybko się zapełnia. Jednak nawet te najdroższe kremy, balsamy i mazidła nie dadzą gwarancji braku rozstępów. One czasem niestety są nieuniknione. Nie pomogą godzinne masaże, rytuały wsmarowywania pachnideł w cudownie elastyczną i jędrną przed ciążą skórę. Przychodzi taki moment, że lokator w brzuchu nabiera rozpędu i nagle zamiast cudnej piłeczki pojawia się coś pod piersiami wielkości dorodnego arbuza. W moment mamy +5cm w obwodzie a na skórze pojawiają się czerwone pręgi. Jedynym pocieszeniem jest to, że ponoć gdzieś na świecie są kobiety, który po ciąży nie miały żadnego rozstępu – może to będzie właśnie Twój los wygrany na loterii?

 

4. Powiększone piersi u ciężarnej wcale nie wprowadzają kobiety w samozachwyt. Cycki w ciąży potrafią być zmorą kobiety i wcale nie mówię o ich rozmiarze czy wielkości. Ich wrażliwość jest większa niż przed jakimkolwiek okresem. Pamiętam dzień, w którym lecąca woda z prysznica potrafiła zadać im fizyczny ból. To jednak nie wszystko. Strzykanie – to słowo poznałam właśnie w drugiej ciąży. Przechodzące przez pierś dziwne uczucie, niczym świdrujące igiełki, to znak, iż zaczyna wytwarzać się mleko dla małego ssaka. A skoro się wytwarza to po naciśnięciu chętnie wypływa, już nawet w 26 tygodniu… Jedno jest pewne siara łatwo się nie spiera, a wkładki laktacyjne potrafią się przydać przed urodzeniem dziecka (sic!).

 

5. Zmiany na skórze są bardzo popularne u ciężarnych. Wspaniałe czerwone plamy, których nigdy nie było z nienacka pojawiają się na wypielęgnowanej buzi. Wystarczy się zawstydzić, zdenerwować, ba po prostu odczuwać emocje i już! Oczywiście zdążają się tylko u niektórych, ale zawsze jest ryzyko. Obok moich ukochanych czerwonych placków, stoi wysypka i masakrycznie zwiększone objawy alergii. Drobne, swędzące krostki potrafią pojawić się znikąd, ale za to nie dają o sobie zapomnieć przez cały czas występowania. Do tego wspomniana alergia, ja przykładowo jestem uczulona na sierść kotków. Choć to najsłodsze żyjątka na świecie, po setnym kichnięciu jestem w stanie udusić… Szczerze powiedziawszy w ciąży, już od progu jestem w stanie wyczuć czy w danym domu mieszka ten milusiński pchlarz. A spotkanie z nim gwarantuje wykorzystanie tony chusteczek, łzawienie oczu i przynajmniej dwa ataki duszności…

 

6. W pierwszym trymestrze może Ci być niedobrze, możesz mieć mdłości, zgagę. O tym wie każda kobieta. Niewiele z nich jednak jest świadomych faktu, że zdarza się, iż te dolegliwości będą jej towarzyszyć przez calutkie 9 miesięcy. Później dodatkowo możemy do cudnej listy niekomfortowego samopoczucia dopisać:

– zaparcia lub biegunki,

– nietrzymanie moczu,

– wspomnianą wcześniej siarę płynącą z piersi,

– ból pleców,

– i masę innych wspaniałości „błogosławionego stanu”*   (*niepotrzebne skreślić).

 

7. Choć nie pijesz alkoholu litrami, nie zajadasz się owocami morza, nie pijasz do każdego obiadu wina, a poranka nie zaczynasz od kubka parującej kofeiny, to będą to rzeczy, za którymi choć raz zatęsknisz. Dla dobra naszego dziecka zazwyczaj przez 9 miesięcy odmawiamy sobie pewnych rzeczy, które mogą mu w jakimś stopniu zaszkodzić. Mimo, iż na początku może wydawać się to banalnie proste, to to, co zakazane najbardziej nas kusi. Mnie osobiście torturuje myśl o piwie, typowo kobiecym z małą ilością alkoholu. Choć nigdy nie był to element stałych zakupów, teraz kusi z każdej sklepowej półki. To  jak tortura… Choć powiem szczerze, że dobrze, iż ominął mnie ciążowy Sylwester, bo chyba szampana musiałabym łyka wypić…

 

8. Ciężarnym ustępuje się miejsca… To największy mit dobrego wychowania. Okazuje się bowiem, że widząc ciężarną w kolejce, autobusie czy gdziekolwiek indziej, większość ludzi odwraca głowę. Rzadko zdarza się by w jakikolwiek sposób honorować jej błogosławiony stan. Brak nam kultury i polotu, niestety. I o ile te ciężarne może i mają czas, by naczekać się u lekarza, to przewrócenie się w zatłoczonym tramwaju może zakończyć się dla niej i dziecka tragicznie. Szkoda, że nikt tego nie bierze pod uwagę…

 

9. Rety, jak ja nie cierpię ginekologów. Zawsze wybierałam w tej specjalizacji kobietę, bym przed obcym facetem nie musiała rozkładać nóg. Mnie to krępowało i na nic tłumaczenia, że lekarz to lekarz. Wszystko jednak do czasu. Pamiętam jak dziś, gdy przed pierwszym porodem miałam ostatnie badanie ginekologiczne. Ordynator miał je przeprowadzić, oczywiście mężczyzna. Niestety musiałam poczekać na niego kilka minut już na fotelu ginekologicznym. Moja mina, gdy wszedł do pokoju z grupą studentów medycyny, musiała być boska. Choć wtedy byłam już tym wszystkim tak bardzo zmęczona, że było mi wszystko jedno. Prywatność strefy intymnej w szpitalu raczej nie ma miejsca. Po porodzie również…

 

10. Seks po porodzie bywa tematem tabu. Z jednej strony może, jako wolna kobieta bez zobowiązań, nie wyobrażasz sobie teraz kilkutygodniowej przerwy, bez dopływu tej adrenalinki i porcji cudnych endorfin zapewnianych przez partnera. Jednak, jeśli jesteś w większości okaże się, że po porodzie sześć tygodni to wcale nie jest dużo, a może okazać się, że dużo za mało. Nieważne czy rodziłaś przez cesarkę czy naturalnie, niektóre z nas potrzebują czasu na regenerację. Ból poporodowy, szwy, dyskomfort związany z ciągłym krwawieniem to aspekty, które utrudniają znalezienie z partnerem drogi do wspólnej sypialni. Dodatkowo, gdy pomyślisz za szybko o kolejnej cudnej ciąży i jeszcze wspanialszym porodzie możesz dostać szybko mdłości…

 

Post był pisany z uśmiechem na ustach, choć w większości właśnie tak jest, jak powyżej. Pamiętajmy, że każda kobieta zupełnie inaczej przechodzi przez ciąże i poród. Te wszystkie „złe” dolegliwości wcale nie muszą być Twoim udziałem.