JAK ZROBIĆ MATCE DOBRZE? – DZIECKO TO WIE

jak nauczyć dziecka korzystać z nocnika
Czyli post o sikaniu

O sikaniu na nocnik…

Od dosłownie kilku dni zaczęłyśmy ostre odpieluchowywanie. Nadia skończyła już trzynaście miesięcy (czternasty zbliża się nieuchronnie) więc ma mama zaczęła ostro mobilizować pokłady ukrytej ambicji aby to moje dziecię w końcu (sic!) sikało w nocnik. Moja mamusia uzasadniła swe zdanie stwierdzeniem – przecież TY zaczęłaś sikać na nocnik jak skończyłaś roczek. Spojrzałam wtedy na mamę nieufnie i wręcz nadal z nieufnością się nad tym zastanawiam.

Jednak ziarenko zakiełkowało. Kupiłam oprzyrządowanie znaczy się tron, znaczy nocnik po prostu – ot taki zwyczajny – zielony, za całe 6,99zł…

Zielony nocnik - IKEA
Zielone taniutkie cudeńko z IKEA

W międzyczasie podczas zabaw podsadzam me dziecię na tym niby krzesełku. Zabawa przednia, bo stópki gołe, podrażnić można, podgryźć i pogilać. Mała wyczuwa coś nowego także póki co oporu nie ma. Siedzenie na zielonym nocniku, przeplatane jest na zmianę książeczkami, telewizją i klockami DUPLO i ciągłymi słowami „siiiku, sii-i-i-i-ku”, słowo – które to moja mała papużka podłapała w mig.

Sesje nocnikowania odbywają się po średnio pięć minut, tak by Mała się nie znudziła i by dupka jej nie zmarzła.

Efekty widoczne były w dniu pierwszym sesji było 6 – siku jedno, a brawa były, cacy było, buziaki było i nawet gdzieś jakaś mała łezka i duma ogromna też swoje miejsce miały.

W dniu drugim siku zdarzyło się nam dwa razy, sesji było kilka, bo niestety sprawy poza domem były naglące i nie wymagające zwloki (- wyprawa do ZOO zaliczona)

Wczoraj znaczy się dzień trzeci korzystania z nocnika. 

Odwiedzają nas dość dawno niewidziani przyjaciele wraz ze swym małym (22 miesiące skończone) synkiem. Rozmowy głośniejsze i cichsze, dzieciaszki się bawią – córka ze mną, synek przyjaciółki z … przyjaciółką 🙂 , nagle moja Niunia ciągnie mnie za rękę pokazuje paluszkiem pod łóżko (gdzie ukrywa się nasz nowy zielony kompan zabaw) i woła „siiiiiiku!”. Przyjaciółka zadziwiona. Rozbieram Małą, ona z uśmiechem zasiada na tronie, nóżkę podnosi wyżej tak bym mogła ją popodgryzać. Przyjaciółka stawia oczy. Duśka woła „si-si-siku” i próbuje zejść z nocnika. Patrzę siku zrobione.  Naglę słyszę szok w głosie i hasło – „taka Mała a już woła na nocnik”. Ja rosne w dumę. – mam ponad dwa metry. Psiapsióła mówi, że jej synek ma prawie dwa lata i nie wykazuje chęci rozstania się z pieluchami, a ja mam już trzy metry.

Co prawda do wieczora szybko wróciłam do normalnego wzrostu (może mi został z jeden dodatkowy centymetr), bo żadna kolejna sesja nocnika nie przyniosła innej mokrej (ani suchej) zawartości. Jednak Duśka za każdym razem co widzi nocnik woła „siku”.

Jedno jest jednak pewne moja Cwaniara od Małego wie jak zrobić Matce dobrze ;). Pokazówkę też umie robić. Będą z niej ludzie…

Obserwuj mój blog na Bloglovin