Dzisiaj trochę o mojej pracy.  Od kilku lat pracuje w pewnym banku, na (nie) chlubnym stanowisku windykatora – radcy. Jest to stanowisko obsługi telefonicznej. Jednak ten szczególny rodzaj obsługi klienta, dzięki któremu to nie ja muszę się płaszczyć przed klientem, całować go po stópkach i wachlować parasolem.

To zazwyczaj klienci starają się by dogadać się ze mną w taki sposób by był dla nich najkorzystniejszych. Oni zalegają z płatnościami, mają problemy finansowe a ja domagam się spłaty. Proste, albo i nie, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

W każdym bądź razie prócz ludzi z którymi można dojść do porozumienia, są tacy którzy obwiniają mnie o swoje problemy finansowe.  Są tacy którzy myślą, że wszelkie zło to ja. Są tacy którym wydaje się, że mogą spłacać swoje zobowiązania jak chcą, w jakiej kwocie chcą i co najważniejsze kiedy chcą. Podsumowując spotykam się z tak różnymi podejściami do sprawy zaległości, że przed tą pracą w życiu bym nie wpadła na takie możliwości.

windykacja

Ta praca mnie nauczyła kilku rzeczy

  •  ludzie kłamią na potęgę, oszukują i ściemniają by tylko „wyjść na swoje”. Są nawet tacy klienci którzy podczas rozmowy wprowadzają nas w bład informując jako że właśnie zmarli. I inne wyjazdy zagraniczne, uśmiercanie rodziny, wymyślne historie tragedii ludzkich, przez hasła „pokwitowanie wpłaty zjadł mi pies” (nie kojarzy wam się z pracą domową?), oraz nie wpłaciłem bo nie mam internetu (- moje ulubione zresztą – no bo przecież jak kiedyś ludzie płacili rachunki)
  • poziom hamstwa klientów jest proporcjonalny do ich zarobków, im delikwent ma więcej pieniędzy tym myśli, że więcej może. Rzucając obelgami szczególnie na nas którzy są tylko pracownikami w wielkiej machinie
  • ludzie zapożyczają się bardzo chętnie w każdy możliwy sposób nie mając często zaplecza finansowego na spłatę
  • posiadacze kart kredytowych używają limitu na karcie jako pożyczki – płacąc zabójcze wysokie oprocentowanie i często nie zdając sobie sprawy do czego tak na prawdę służy karta kredytowa
  • klienci próbują nas jeszcze zastraszać – jak będziecie do mnie dzwonić odejdę do innego banku 🙂 – to faktycznie powala nas na łopatki

Dodatkowo ludzie rozmawiając przez telefon z windykatorem czy innym konsultanem obsługi klienta myślą, że osoba po drugiej stronie to „nikt” – no bo przecież nieznana i gdzieś daleko – i tutaj często bardzo się mylą. Często rozmawiamy z osobami które znamy z widzenia, ze starej szkoły, czy z innych okoliczności. Co za wpadka gdy nawtyka się takiemu pracownikowi bankowemu od najgorszych a później spojrzy im się w oczy? Uwierzcie mi – windykator to też człowiek. To że wykonuje taką a nie inną pracę to jego wola. Ma obowiązki z których musi się wywiązywać.

windykacja (1)

Bluzgając krzycząc i zachowując się jak ostatni palant – w żaden sposób nie obrażasz banku czy innej firmy(- na Twoje miejsce znajdzie się tysiąc innych) Obrywa tylko właśnie ten czlowiek który siedzi po drugiej stronie kabla. Mało tego to co mówisz do tego konsultanta świadczy o Tobie i Twojej kulturze – więc może warto się zastanowić. Wierz mi na słowo – ja takich imbecyli nie zapominam, a często mieszkają na tyle blisko, że raz na jakiś czas widuje ich twarze na mieście i prędzej czy później zdarzy się sytuacja rozmowy.

Także więc Moi Drodzy – szanuj bliźniego swego – jak siebie samego. I czasami zastanówcie się podczas kontaktu z konsultantem czy to banku czy innej firmy, że po drugiej stronie też jest człowiek.

* źródło zdjęcia z nagłówka