Wiosna oraz dobra pogoda sprzyjają zabawom na świeżym powietrzu. Co mnie osobiście bardzo cieszy. W epoce komputerów, tabletów i telewizji dzieci coraz mniej chętnie chcą wychodzić na dwór. Chciałoby się powiedzieć, że za moich czasów było zupełnie inaczej. Wszyscy wspólnie bawiliśmy się na podwórku, zrywaliśmy kwiaty na łące obok, budowaliśmy zamki z piasku, gotowaliśmy zupy w atrapach kuchni z zieleniny w ogrodzie. Zabawy w berka, chowanego czy choćby gra w gumę to była moja codzienność. Tak sobie myślę, że w obecnych czasach zamiast kupić maluchowi tablet czy inną elektroniczną zabawkę warto zainwestować w atrakcje, które wyciągną je na dwór. To będzie zdecydowanie lepszy krok nawet, jeśli chodzi o zdrowie naszych pociech, w końcu ruch jest zawsze jak najbardziej wskazany!

 ZABAWKI OGRODOWE – mini przegląd

zabawki ogrodowe

1. PIASKOWNICA

Pierwszą z podwórkowych zabawek, którą uwielbiałam w dzieciństwie to zdecydowanie piaskownica. Zrobiona przez mojego tatę, z masą żółtego piasku w środku. Te zabawy w lepienie babek, gotowanie różnych eksperymentów, robienie tuneli w piasku, budowanie zamków – to były czasy! Nie mogłam się doczekać końca zimy, by wyruszyć na piaskowe zabawy. Teraz stwarzam podobne warunki swojej córce. Jej również piaskownicę przygotował dziadzio i z każdym dniem spędzonym na podwórku, przechodząc obok niej przypomina sobie zeszłoroczne letnie wojaże i już nie może sie doczekać.

Na rynku jest wiele dostępnych zabawek tego typu, przez wolnostojące małe zbiorniki na piasek, aż po wielkie piaskownice z daszkiem. Ta widoczna na grafice poniżej była swego czasu do zakupienia w Lidlu, obecnie podobne modele są w sprzedaży na allegro w cenie już od 150zł

 2. TRAMPOLINA

To stosunkowo nowy wynalazek, który jest dostępny dla „przeciętnego” Polaka. Sama w sobie jest idealnym miejscem na wiosenno- letnie zabaw i szaleństwa. To jedna z tych rzeczy, które zamierzam kupić Nadusi właśnie w tym roku. Z powodzeniem skacze na dostępnych trampolinach w salach zabaw. Jest dobrym miejscem na zmęczenie materiału – więc z punktu widzenia matki – moje must have w tym roku. Widoczna na grafice trampolina to koszt około 299zł możecie ją kupić np. tutaj.

 3. ZJEŻDŻALNIA

Pamiętam swoje wycieczki na plac zabaw wraz z rodzicami. U mnie w pobliżu domu niestety nigdy nie było takiego miejsca. Dlatego, zawsze zaciągałam rodziców „po drodze” na zjeżdżalnię – zazwyczaj z powodzeniem. Frajda była nie z tej ziemi. Mogłam bez końca wdrapywać się po schodkach i z radosnym uśmiechem zjeżdżać i zjeżdżać. Nadia jest taka sama, gdy tylko zobaczy gdzieś zjeżdżalnie – nie ma przebacz. Oczywiście nigdy nie kończy się po pierwszym razie. Od dość dawna zastanawiam się nad jej zakupem, ale nie mogę się zdecydować. Boję się, że będzie to atrakcja tylko na chwilę. Z chęcią przeczytam Wasze odczucie – szczególnie, jeśli posiadacie w domu takie cudo. Tą ze zdjęcia marki Little Tikes można kupić za 339zł – o tutaj.

zabawki ogrodowe cz2

 4. MEBLE OGRODOWE

No muszą być! Przynajmniej w moim odczuciu – nawet maluch musi mieć gdzie usiąść i odpocząć, pobawić się przy stoliku, czy chociażby zjeść posiłek na świeżym powietrzu. Nieważne czy będą to typowe mebelki przystosowane do wieku dziecka, czy pod opieką dorosłego korzystanie z dorosłych mebli. Ten konkretnie model ze zdjęcia to stolik składany piknikowy do kupienia m.in. tutaj za 220zł.

5. HAMAK

To marzenie mojego dzieciństwa, które do tej pory jeszcze nie zostało zrealizowane. Zawsze znalazł się jakiś powód, a to nie było gdzie go powiesić, a to akurat budżet go nie zawierał, później obawiałam się, że nawet nie będę miała czasu go używać. Teraz jestem coraz bliżej z myślą o jego zakupie. Oczywiście przed tym mam jeszcze kilka ważniejszych wydatków – czytaj „remont”. Jednak obiecuję sobie, że w końcu go kupię. Wskazana wersja na grafice to odpowiednik hamaku dla dzieci – fajne rozwiązanie i koszt nie najwyższy, bo 108zł do zakupienia tutaj.

 6. HUŚTAWKA

Zostawiłam ją na koniec, mimo iż moim zdaniem jest ważniejsza od prawie wszystkich opisanych wyżej. Dzieci (i nie tylko) uwielbiają sie huśtać, nie ważne jak i gdzie. U nas bez huśtawki byłoby ciężko – Nadia ją uwielbia. My osobiście mamy dwie. Jedną zawieszoną w drzwiach między pokojem a kuchnią. Druga dumnie stoi na dworze. Obie są w ciągłym użytku. Jeśli masz dziecko, polecam jest niezastąpiona w wielu sytuacjach i dobra na „muchy w nosie” naszej pociechy. Na grafikę wybrałam huśtawkę SMOBY do zakupienia tutaj za 249zł – ten model sprawdza się zarówno w domu jak i na podwórku.

Jakie zabawki macie u siebie, co u Was się sprawdza? Bez jakich sprzętów nie wyobrażacie sobie zabaw na podwórku?